• alles.jpg
  • autoserwis.jpg
  • biga.jpg
  • centrum_napraw.jpg
  • familia.jpg
  • goodcar.jpg
  • juszczak.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • nexus_artgo.jpg
  • parkiet.jpg
  • rserwis.jpg
  • serczyk.jpg
  • sielpia.jpg
  • wwm.jpg

Goniec Zabierzowski na ISSUU

issuu vector logo
Szanowni Państwo, od stycznia 2022 roku,Goniec Zabierzowski będzie dostępny również do czytania na portalu
 

Reklama

  • alteks.jpg
  • deszcz.jpg
  • duolife.jpg
  • geo.jpg
  • kaes.jpg
  • kamaro.jpg
  • kruk.jpg
  • majer.jpg
  • mirex.jpg
  • ppelectric.jpg
  • pralnia.jpg
  • pucharkmity.jpg
  • rrreklama.jpg
  • weterynarz.jpg

ldNadeszła wiosna, wonna, radosna... śpiewają dzieci w przedszkolu. Tym razem wiosna nie jest radosna, a wonna też nie wszędzie.

Maj ogłaszano zwykle miesiącem zakochanych, kwitły bzy, śpiewały słowiki, w parkach pod kasztanem „siadała pani z panem” i w ogóle było romantycznie. Ta nasza wiosna 2022 już tak słodko i różowo nie wygląda. Już piosenek o wiośnie nie słyszymy w radiu, telewizji i na koncertach. Media skupiły się na Ukrainie i wojnie. Powstają pieśni sławiące ukraińskich bohaterów i protest - songi przeciw wojnie. W naszych codziennych rozmowach też raczej nie zachwycamy się piękną pogodą i urodą wiosny, lecz zastanawiamy się jak pomagać uchodźcom i kto poza społeczeństwem i organizacjami pozarządowymi powinien tej pomocy udzielać.

Drugi temat, którym zajmujemy się w dużej mierze to podwyżki cen i inflacja. Komu brakuje na życie, nie myśli o bukiecie kwiatów dla ukochanej. Zresztą, kwiaty tak jak wszystko też zdrożały. Dziwię się tylko tym, którzy twierdzą, że za inflację odpowiada wojna na Ukrainie. W dniu wybuchu wojny inflacja w Polsce sięgała 10 procent. Teraz jest niewiele wyższa.

Przy obecnych cenach, by uczynić maj miesiącem zakochanych, może raczej wrócić do dawnego zwyczaju zrywania polnych kwiatów i wręczania ich dziewczynie. Tylko gdzie szukać tych polnych maków, chabrów, kąkoli i romantycznych, błękitnych niezapominajek? W miastach wybetonowano każde wolne od zabudowy miejsce, w parkach kwiaty polne nie rosną, a przebiśniegów, bratków i narcyzów zrywać nie wolno. Pól i łąk coraz mniej, choć postanowiliśmy chronić przyrodę i zieleń. Ale jak wiadomo: dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Zieleń, która jeszcze nam pozostała, też nie bywa w dobrym stanie. Drzewa w lasach się wycina, bo to bardzo się opłaca.

Jednak w lasach najbardziej drażnią nas nielegalne wysypiska śmieci. A jest ich sporo. Nie ma się co dziwić, że zużyte pralki, wersalki, kuchenki itp. trafiają do lasu, do przydrożnego rowu lub potoku. Przy tak olbrzymich opłatach za odbiór śmieci, zwłaszcza tych o sporych wymiarach, nie pomogą wszelkie kamery i urządzenia zawieszane na drzewach, mające wykryć wysypujących w lesie śmieci. I jak tu usiąść z ukochaną w objęciach, gdy mamy widok na stertę styropianu, cuchnące nadpalone opony lub rakotwórcze dachówki z azbestu? Dopiero wiosna ukazała nam te wysypiska w szczegółach i w pełnej krasie.

Pamiętam czasy, gdy makulaturę: stare gazety, tekturowe pudła i zapisane zeszyty zanosiło się do szkoły lub do skupu. W skupie płacono za nie niewiele, ale jaka to była satysfakcja mieć własne, zarobione w ten sposób pieniądze. Szkoły oddawały makulaturę, zbierając w ten sposób środki na szkolne wycieczki. I komu to przeszkadzało? - pytam przewrotnie. Butelki i słoiki też oddawało się do skupu. Teraz butelki można oddać w niektórych sklepach na wymianę, pod warunkiem, że ma się paragon na zakup napojów w tych butelkach i w tymże sklepie.

Jeszcze można zarobić trochę grosza na metalach. Mieszkający w opuszczonym, zaniedbanym domostwie – bezrobotni przywożą na podwórko jakieś lodówki, z których wypalają części z tworzyw i gumy – w ciągu dnia, a wieczorem, po zawiezieniu do skupu metalowej obudowy, piją przy ognisku na podwórku. Im mandatów się nie daje, więc mogą palić ogniska! Czasem przytargają skądś kable miedziane i po opaleniu ich izolacji z tworzywa, czystą miedź sprzedają w skupie. Nie wiem, czy to kable telefoniczne, czy skradzione na kolei, fakt, że przy ich opalaniu cuchnie w całej okolicy. Policja i straż miejska są bezradne, bo bezrobotni nie mają żadnych adresów, mieszkają nielegalnie w pustostanie i nic im zrobić nie można. Zdarza się, co prawda, że „Waldek poszedł siedzieć”, co koledzy ogłaszają innym bezdomnym przybyłym na ognisko i „musieliśmy tylko we trójkę tachać wielki kawał ciężkiej szyny na skup, ale jak Waldek wróci, to robota będzie lżejsza i fajniejsze ogniska, bo Waldek to wesoły chłop” – dodają. A za co Waldek poszedł siedzieć – nie wiadomo, bo przecież nie za tę chwilę radości przy wieczornym ognisku.

Myślę, że tylko oni nie przejmują się inflacją i drożyzną. - Jak tanie wino podrożeje, to jest nadzieja, że za stare żelazo będą więcej płacić na skupie – rozprawiają -jak nie, to się rozkręci kolejny kawałek torowiska albo utnie parę metrów więcej kabla. I tak sobie siedzą wygodnie na zniszczonych lotniczych fotelach, przy flaszeczce, pod kwitnącym bzem, oparci o krzaki pachnącego jaśminu, obsypywani biało – różowymi płatkami kwiatów jabłoni. Cóż, nadeszła wiosna, wonna, radosna...

Lucyna Drelinkiewicz

grochowka.jpg