• alles.jpg
  • autoserwis.jpg
  • biga.jpg
  • centrum_napraw.jpg
  • familia.jpg
  • goodcar.jpg
  • juszczak.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • nexus_artgo.jpg
  • parkiet.jpg
  • rserwis.jpg
  • serczyk.jpg
  • sielpia.jpg
  • wwm.jpg

Goniec Zabierzowski na ISSUU

issuu vector logo
Szanowni Państwo, od stycznia 2022 roku,Goniec Zabierzowski będzie dostępny również do czytania na portalu
 

Reklama

  • alteks.jpg
  • deszcz.jpg
  • duolife.jpg
  • geo.jpg
  • kaes.jpg
  • kamaro.jpg
  • kruk.jpg
  • majer.jpg
  • mirex.jpg
  • ppelectric.jpg
  • pralnia.jpg
  • pucharkmity.jpg
  • rrreklama.jpg
  • weterynarz.jpg

pysiaCanis lupus familiaris – pies domowy. To zwierzę często bywa określane mianem najlepszego przyjaciela człowieka, jednocześnie będąc symbolem bezgranicznej wierności oraz lojalności. Na podstawie własnego doświadczenia mogę bezsprzecznie stwierdzić, że nie da się z tymi stwierdzeniami nie zgodzić. Warto również wspomnieć, że przyjaźń jest przecież niezbicie jedną z najistotniejszych życiowych wartości. Czasami wydaje się, że odszukanie prawdziwego przyjaciela może być trudnym wyzwaniem, gdyż niełatwo jest znaleźć kogoś, kto potrafi dopomóc druhowi w potrzebie albo się poświęcić. Ja też tak myślałam – do czasu, kiedy psia przyjaźń sama zawędrowała pod mój dom.

Kilka lat temu, spacerując w ogrodzie, za frontową bramą prowadzącą na nasze podwórko ujrzałam jakieś stworzenie. Wyglądało jak kulka brudnego, skołtunionego futra, która spoglądała na mnie swoimi wyłupiastymi ślepiami. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że zwierzę, które na mnie patrzyło, było psem. Zatrzymałam się; pies również przystanął. Wciąż wlepiał we mnie swój błagalny wzrok. W tym momencie nie wiedziałam, co zrobić z tym faktem. Wyciągnęłam ku niemu rękę, chcąc go pogłaskać. Serce biło mi coraz mocniej. Przestraszony pies cofnął się, ale mój wzrok pełen miłości dla tego bezradnego stworzenia pozwolił je przekonać, że jest bezpieczne. Wzięłam go na ręce i z wielką radością zaniosłam do domu. Bojąc się reakcji rodziny, ukryłam psa pod stołem. Moje obawy były jednak nieuzasadnione, bo wszyscy domownicy byli zachwyceni psem. Tak właśnie do naszego domu trafiła Pysia. Od tamtej pory jest moim najlepszym przyjacielem i obrońcą.

Jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobiliśmy po przygarnięciu Pysi, była próba odszukania jej właściciela. Ogłaszaliśmy jej znalezienie na różnych stronach internetowych, wypytywaliśmy sąsiadów – nikt jednak się po nią nie zgłaszał. Znajomi powiedzieli nam, że już od jakiegoś czasu błąkała się po okolicy. Wszyscy bezlitośnie odpędzali ją od swoich domostw, nie racząc nawet zaspokoić jej głodu. Psina słaniała się już z wycieńczenia, kiedy kolejni ludzie obojętnie patrzyli na jej nędzę. Nie wiadomo, kto i dlaczego ją porzucił – przypuszczam, iż została wyrzucona z pseudohodowli z powodu swoich problemów zdrowotnych, o których dowiedzieliśmy się podczas wizyty u weterynarza. Weterynarz powiedział nam też, że Pysia jest pekińczykiem, a pekińczyki znane są ze swojej waleczności i szlachetności. W dawnych Chinach wierzono, że ta rasa psów dzięki swojej sile i wojowniczości potrafiła chwytać złe duchy i wypędzać demony ze świątyń. Kradzież pekińczyka karano śmiercią. Przez długi czas pekińczyki mieszkały jedynie na dworze cesarza. Wkrótce potem miałam okazję się przekonać, że Pysia rzeczywiście jest dzielna i nieulękła. Pomimo niewielkich rozmiarów i pozornie niegroźnej postury jest w stanie zażarcie bronić nas przed wszelkim niebezpieczeństwem.

Obecnie nie wyobrażam sobie życia bez Pysi. Zawsze, gdy jej potrzebuję, jest przy moim boku, ofiarując mi swoje wsparcie. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie uwiązują psy przy budach na krótkich łańcuchach. Widok cierpienia tych udręczonych zwierząt napawa mnie ogromnym smutkiem, podobnie jak i los psów w schroniskach. Każdy człowiek odwiedzający schronisko wzbudza w nich wielką nadzieję na poprawę ich psiej doli. Tam, za kratami klatek, można spotkać swojego najwierniejszego przyjaciela, który będzie okazywał swemu wybawcy bezmiar wdzięczności na każdym kroku.

Gabriela Molenda, 8B SP w Rząsce


Was, w których opisujecie historie o przyjaźni człowieka z psem na własnych przykładach. Pierwsza historia dotyczyła Yumiego, psa z Zelkowa, kolejna mówiła o Mince z Bolechowic, następne o Skazie i Baxim, a teraz piszemy o Pysi. Czekamy na kolejne – Wasze – historie. Niech Wasze opowieści o – Waszych – czterołapych przyjaciołach będą wyrazem naszej wspólnej niezgody na złe traktowanie zwierząt. Pokażmy wespół, że pies jest przyjacielem, członkiem rodziny, zdarza się – bywa jedną z najważniejszych istot w naszym życiu. Czekamy na Wasze teksty, które będziemy cyklicznie prezentować. Przesyłajcie je drogą mailową na adres redakcji: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub dostarczcie do redakcji w Zabierzowie na ul. Cmentarną 6. Gorąco Was do tego zachęcamy.

ena.jpg