• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bar.jpg
  • biga.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • goodcar.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • gs.jpg
  • gurgul.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • opal.jpg
  • progar.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • supra.jpg
  • swiba.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec praca.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • geo.jpg
  • hydrex.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • lowisko.jpg
  • melba.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • rzaska.jpg
  • stollar.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz_zielona.jpg

Numer 08/2013

Zachodzę w głowę, kiedy wpadłem na pomysł kolejnego artykułu do kącika motoryzacyjnego i przychodzą mi na myśl dwie sytuacje. Mogło to stać się podczas jednego z tych długich, letnich spacerów, gdy wraz z rodziną oganialiśmy się wzajemnie od stada natarczywych i krwiożerczych bestii. Drugą opcją jest sugestia znajomego – „napisz o komarze”. Myślę jednak, że to ta tegoroczna wszechobecność gryzących owadów sprawiła, że po mojej głowie ciągle krąży jedno słowo – komar. Ale nie ten natrętny, często budzący w środku nocy, tylko ten przyjazny i piękny w swej prostocie - motorower Komar, którego produkcję (model 230) zapoczątkowano w 1960 roku w Bydgoskich Zjednoczonych Zakładach Rowerowych. Nie był to nasz pierwszy motorower, lecz najpopularniejszy (dzięki niskiej cenie). Posiadał jednocylindrowy silnik SM-02, który był zmodyfikowanym silnikiem z dużo droższego, wrocławskiego Rysia.

Komar szybko ewoluował. Od roku 1962 w modelu 231 montowano już nowsze silniki o oznaczeniu S-38, których moc od 1963 roku (model 2320) musiała zostać zmniejszona (do 1,4 KM) ze względu na wchodzące w życie przepisy ruchu drogowego, ograniczające prędkość motoroweru do 40 km/h. Odpowiednią moc uzyskano w szczególności poprzez zmianę gaźnika, inny był również materiał z którego wytwarzano tłok. Lekka modyfikacja nie ominęła także wyglądu zewnętrznego, wprowadzono obudowę przedniej lampy oraz półek zawieszenia.

Wraz z wypuszczaniem na rynek kolejnych modeli, komar stawał się pojazdem coraz bardziej „luksusowym”. Model 2330 (1969-1972) posiadał tylne koło amortyzowane, nową ramę o konstrukcji rurowo-tłoczonej oraz dłuższe siodełko. W modelu 2350 zrezygnowano ze specyficznych pedałów, zastąpionych przez rozrusznik motocyklowy. Była to jednak chwilowa zmiana, ponieważ pedały powróciły wraz z kolejnym modelem 2338 (1972-1974).

Przyszedł wreszcie czas na stworzenie usportowionej odmiany „komarka” – model 2360, który konstrukcyjnie opierał się na słynnej wersji bez pedałów, lecz miał sportowy, umieszczony poziomo zbiornik paliwa, płaską kierownicę oraz kanapę importowaną z Włoch. Kolejny sportowy model 2361 (1972-75) posiadał już dłuższą kanapę rodzimej produkcji i oprócz kilku szczegółów, nie różnił się zbytnio od swego poprzednika. W 1975 roku wprowadzono nową „cywilną” odmianę 2351, która współdzieliła przednie zawieszenie z motorowerem Pegaz 710, a przednią lampę otaczała nowoczesna obudowa z tworzywa sztucznego. 2352 był ostatnim Komarem, jego produkcję rozpoczęto w 1978 roku, a napędzany był nowym silnikiem 017, który ze względu na kształt obudowy zyskał miano „kwadraciak”. Ostatni model posiadał także odmianę o oznaczeniu „W”, napędzaną kwadraciakiem w wersji 023 z nożną zmianą przełożeń. Produkcję Komara zakończono w 1983 roku, a do dzisiaj przetrwało niewiele egzemplarzy, przez co spotkanie go na ulicy graniczy z cudem.

Nie wiem jak Wy, ale ja z chęcią wróciłbym do czasów, w których przesyłki dostarczał listonosz na komarku...

Łukasz Zadęcki

 

 

 

Lato to czas kiedy o naszą skórę musimy dbać w sposób szczególny. Zbyt długie wylegiwanie się na słońcu, zapominanie o odpowiednich filtrach – to podstawowe błędy, jakie zdarza nam się popełniać. A co z zabiegami medycyny estetycznej wykonywanymi o tej porze roku? Decydując się na którąś z tego typu metod warto wiedzieć, że choć wszystkie mają na celu poprawę kondycji i wyglądu naszej skóry, to z pewnych względów niektóre z nich są wyjątkowo niewskazane właśnie latem. Porozmawialiśmy na ten temat z doktorem Piotrem Glanowskim, który w otwieranym już wkrótce Centrum - Soayehr Med & SPA będzie wykonywał zabiegi medycyny estetycznej.

Panie doktorze, wakacje w pełni, media prześcigają się w publikowaniu i emitowaniu materiałów na temat niebezpieczeństw związanych z wystawianiem skóry na słońce i przypominają o konieczności stosowania filtrów. Czy słońce to jedyny czynnik, jaki latem może zaszkodzić naszej skórze?

Bardzo często zapominamy o tym, że destrukcyjny wpływ na naszą skórę mają także klimatyzacja, słona morska woda oraz wysokie temperatury. Wszystkie te czynniki wysuszają skórę pozbawiając ją ochronnego płaszcza hydrolipidowego i powodują, że po wakacjach staje się ona napięta, szorstka w dotyku, wrażliwa i potrafi piec. Dodatkowo z tych samych przyczyn latem nasilone jest parowanie wody z powierzchni skóry, przez co może być odwodniona. Staje się ona wówczas mało elastyczna, traci napięcie i jędrność, a w rezultacie odwodnienie przyspiesza jej starzenie. Oczywiście wszystkim tym nieprzyjemnym objawom sprzyja także szkodliwe promieniowanie słoneczne, które w okresie letnim jest wyjątkowo nasilone i to ono spośród wszystkich czynników najbardziej szkodzi naszej skórze i właśnie dlatego to przede wszystkim przed nim najczęściej ostrzegają lekarze i media.

Można unikać kąpieli morskich lub starać się nie używać klimatyzacji, jednak kontaktu ze słońcem raczej nie da się wyeliminować. Jakie mogą być konsekwencje nadmiernego kontaktu z promieniowaniem UV?

Wszystko zależy od tego, czy mówimy o promieniowaniu UVA, UVB czy UVC. Promieniowanie UVA obecne w świetle słonecznym i solariach, znacznie uszkadza włókna elastyczne i kolagenowe oraz niszczy naczynia włosowate - co powoduje zaburzenia ukrwienia skóry. W konsekwencji skóra staje sie gorzej odżywiona i szybciej sie starzeje. Drugi typ – UVB – odgrywa decydującą rolę w powstawaniu zmian przednowotworowych i nowotworów skóry. Fale te częściowo wnikają do skóry, uszkadzając włókna elastyczne. Nadają skórze opaleniznę oraz są odpowiedzialne za tworzenie plam przebarwieniowych. Promienie UVC prawie całkowicie pochłaniane są przez warstwę ozonową. Te które dotrą do skóry w większości ulegają absorpcji przez górną jej warstwę. Jednak bez względu na to, o którym typie promieniowania mówimy, musimy pamiętać o tym, że promienie UV przenikają zarówno przez cienkie ubrania, jak i przez szyby oraz chmury, dlatego latem tak naprawdę przez cały czas powinniśmy chronić naszą skórę stosując kosmetyki z wysokimi filtrami – regularnie co 2 -3 godziny, a nie raz dziennie, jak sporo ludzi ma w zwyczaju. Jest to tak naprawdę podstawowa profilaktyka, o której niestety bardzo często zapominamy, dlatego w Soayehr, oprócz wykonywania specjalistycznych zabiegów, będziemy starali się na każdym kroku przypominać i edukować naszych pacjentów w zakresie tych prostych, a niezbędnych czynności, dzięki którym w łatwy sposób można unikać późniejszych, często bardzo poważnych problemów. Kolejnym defektem związanym z promieniowaniem UV są pojawiające się na skórze nieestetyczne przebarwienia. Plamy pigmentacyjne powstają podczas zbyt częstego i intensywnego opalania w wyniku nadmiernej produkcji melaniny, która nierównomiernie gromadzi się w skórze. I choć przyczyną powstawania tego typu zmian mogą być również ciąża, zaburzenia hormonalne lub doustna antykoncepcja, to ryzyko ich powstawania najbardziej zwiększa się właśnie podczas ekspozycji skóry na słońce.

A więc przesuszona skóra, zmarszczki, utrata jędrności, przebarwienia – to problemy urodowe, na które pracujemy głównie latem. Zabiegi medycyny estetycznej uchodzą za te, które najlepiej radzą sobie z tego typu przypadłościami. Czy wszystkie zabiegi z tej dziedziny mogą być wykonywane również o tej porze roku?

Niestety nie. Wiele zabiegów medycyny estetycznej działa bardzo skutecznie, ale jednocześnie odsłania młodsze i co za tym idzie, bezbronne warstwy naskórka. Taka „goła skóra” może zostać bardzo łatwo i szybko poparzona przez słońce. Poza tym, podrażniona po zabiegu tkanka, którą wystawimy na działanie promieniowania słonecznego, może potem nierównomiernie produkować melaninę. Efektem tego będą przebarwienia i to one są wymieniane jako główne powikłanie po niektórych zabiegach wykonywanych latem.

Zatem których zabiegów medycyny estetycznej powinniśmy teraz unikać?

Przede wszystkim tych, które działają silnie złuszczająco, czyli zabiegów wykonywanych laserem frakcyjnym oraz mocnych peelingów medycznych. Poza tym unikajmy również metod, które mogą mocno podrażniać skórę. Do tych należy zamykanie naczynek, rozjaśnianie przebarwień oraz fotodepilacja laserem lub światłem IPL – te zabiegi co prawda nie złuszczają naskórka, ale mogą wchodzić w reakcję z pigmentem skóry.

W takim razie jakich zabiegów nie warto odkładać na jesień?

W Soayehr Med & SPA w pierwszych tygodniach po otwarciu będziemy polecać mezoterapię igłową. To idealny zabieg dostarczający skórze niezbędnych substancji aktywnych, które ją regenerują. Latem przede wszystkim należy nawilżać skórę, dlatego w tym czasie będziemy wykonywać zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego, będącym naturalną substancją wiążącą cząsteczki wody w skórze. Z kolei łagodnymi peelingami owocowymi możemy stymulować regenerację skóry i łagodnie ją odświeżać, a przez to przeciwdziałać przesuszaniu. W okresie letnim możemy również korzystać z botoksu, przy pomocy którego zarówno niwelujemy zmarszczki, jak i leczymy uciążliwą zwłaszcza w wysokich temperaturach nadpotliwość. Nie ma również przeciwwskazań, aby latem wypełniać zmarszczki zastrzykami z kwasu hialuronowego, którego możemy używać również do powiększania ust. Tym samym środkiem wykonujemy też wolumetrię (przywracanie objętości) twarzy. Jeśli natomiast chcemy uzyskać ładny wygląd nie tylko twarzy, ale całego ciała – polecam zarówno pacjentkom jak i pacjentom lipolizę iniekcyjną, a więc zabieg modelujący sylwetkę. Lato to czas, w którym odsłaniamy najwięcej fragmentów swojego ciała – warto zadbać o to, aby prezentowało się ono jak najlepiej.


SOAYEHR MED & SPA – ul. Kątowa 4a, 32-080 Zabierzów, Tel.: 514 022 531, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., www.soayehr.pl

W czerwcowym plebiscycie Dziennika Polskiego na najbardziej wpływowego człowieka powiatu krakowskiego zwyciężył nasz kolega i przyjaciel, przedsiębiorca, filantrop, wiceprezes Jurajskiej Izby Gospodarczej – Józef Kruk.

Zaczęło swoją działalność (po reaktywacji) w lipcu 2009 r. Skupia obecnie 8 kobiet. Przewodniczącą koła jest Barbara Brzoskwinia. Działalność obecnego koła ma charakter lokalnej grupy wsparcia, ponieważ Panie nie są zrzeszone i zarejestrowane w gminnych kółkach rolniczych. Głównym celem organizacji, jest reprezentowanie i promocja miejscowości na terenie Gminy Zabierzów oraz Powiatu Krakowskiego, jak również działalność charytatywna na rzecz potrzebujących. Od początku działalności, reprezentują sołectwo podczas dożynek gminnych, biorą udział w konkursach kulinarnych na tradycyjną potrawę, przygotowują wieńce według własnych projektów. Mają w tej dziedzinie sukcesy: na dożynkach w 2009 r. zdobywają II miejsce w konkursie na potrawę regionalną (żeberka w miodzie), dożynki w 2012 r., I miejsce za potrawę regionalną (chłodnik oraz kompot z pokrzyw).

Corocznie biorą udział w konkursie na tradycyjne ciasto wielkanocne Masz Babo Placek, organizowanym przez Centrum Kultury i Promocji w Zabierzowie. Dwukrotnie reprezentowały Gminę Zabierzów na dożynkach powiatowych: rok 2010 r. - Liszki, rok 2011- Sieciechowice, i tutaj też zdobyły nagrodę za wystrój i przygotowanie stoiska oraz wyróżnienie za wieniec dożynkowy. Co roku od 2009 organizują Andrzejki i Mikołajki dla dzieci z Brzoskwini oraz podopiecznych Ośrodka opiekuńczo-wychowawczego w Miękini i Pogotowia opiekuńczego w Skawinie. Najmłodsi zostają obdarowani upominkami i zapraszani na wspólny poczęstunek. Jako jedyne gospodynie z terenu gminy Panie angażują się w pomoc przy organizacji spotkania wigilijnego dla podopiecznych Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zabierzowie. W swojej miejscowości przygotowują od strony kulinarnej spotkania dla mieszkańców w okresie Świąt Bożego Narodzenia z proboszczem Parafii Morawica, spotkania po wizytacji duszpasterskiej. Corocznie w sierpniu, goszczą i częstują ciepłym posiłkiem pielgrzymkę dominikańską, która w drodze do Częstochowy zatrzymuje się w Brzoskwini. Podczas powodzi w 2010 r. zainicjowały w Brzoskwini zbiórkę artykułów spożywczych i przemysłowych, które przekazały sąsiadom – mieszkańcom Jeziorzan w gminie Liszki. Podczas wakacji organizują bezpłatne festyny z pysznym wiejskim poczęstunkiem. Biorą udział w różnych imprezach charytatywnych na terenie gminy, z których dochód przeznaczony jest na pokrycie kosztów leczenia chorych dzieci. Przygotowują ciasta, potrawy, sprzedają je, a uzyskane środki przekazują na rzecz chorych dzieci (2010 r. - Rudawa, 2013 r. – Zabierzów). Prezentowały swoje potrawy i wypieki na spotkaniu Stowarzyszenia Korona Północnego Krakowa w 2011 r.

K. Paciorek

„Jest twoim przyjacielem, partnerem, obrońcą, twoim psem. Jesteś jego życiem, miłością, przewodnikiem. Będzie twój, wierny i oddany do ostatniego uderzenia serca. Winien mu jesteś zasłużyć na to oddanie”. Perełka spogląda przez szybę z tylnego siedzenia samochodu. Nie ma ani smyczy, ani obroży. Ma za to zmiażdżone łapy. Krew rozbryzguje się po całym aucie. Perełka - dwuletni kundel z wypadku na drodze. Właściciel nie zostawił jej nic, poza wyrokiem śmierci i kartonowym pudłem. Porzucił swoją psinę w lecznicy, nakazał uśpienie gdy usłyszał o kosztach leczenia. Składanie pogruchotanych kości, czyszczenie otwartych złamań, ryzyko amputacji łapy, rehabilitacja, wizyty kontrolne - to zbytni luksus. Jeden zastrzyk wydał się o niebo tańszym rozwiązaniem. I kończył wszystko. Jej niemy krzyk dotarł do nas gdy akurat odwiedzaliśmy lecznicę z innym psem. Za namową weterynarza właściciel zrzekł się wszelkich praw do psiny - nic go to przecież nie kosztowało. Zabraliśmy suczkę tak jak leżała, w kartonie po owocach, zrezygnowaną i zakrwawioną. Gdy wkładaliśmy ją do samochodu jej byli właściciele właśnie wsiadali do auta. Suczka wykręciła głowę i mimo bólu, ostatkiem sił próbowała pobiec w ich kierunku. Nie wierzyła, że mogli ją tak po prostu zostawić, nie w takiej chwili... Połamane łapki ugięły się jednak i opadła bezsilna, odarta z nadziei i złudzeń, a jej wzrok mówił, że serce boli ją bardziej niż te pogruchotane kości. Jeśli chcesz, możesz wesprzeć Perełkę w ramach Kampanii Społecznej „Kochaj Mądrze” i dokonać wpłaty z dopiskiem „dla Perełki”

W imieniu małej dziękujemy za każdą pomoc!


Fundacja Centaurus ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław

Numer konta bankowego

PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 035 www.psy.centaurus.org.pl e-mail: psy centaurus.org.pl

Wielu z nas pamięta program rządowy „Rodzina na swoim”, który skończył się w 2012 r. Obecnie kończą się prace nad zbieżnym projektem pod nazwą „Mieszkanie dla młodych”. Nowy program może obowiązywać już od stycznia 2014 r. Projekt uchwały w tej sprawie został już przyjęty przez Radę Ministrów i trafił do Sejmu 27.05.2013 r., dlatego jest realna szansa na jej uchwalenie jeszcze w tym roku.

Program MdM podobnie jak „Rodzina na swoim”, ma być wsparciem przy zakupie mieszkania przez młodych ludzi. Będą mogły skorzystać z niego osoby do 35-go roku życia. Wsparcie będzie polegać na tym, że beneficjenci mogą otrzymać jednorazową dopłatę do kredytu w wysokości 10% do wartości metra kwadratowego mieszkania. Dopłata może się zwiększyć o 5% w przypadku, gdy rodzina posiada dziecko w dniu złożenia wniosku. Dopłatą może być objęta powierzchnia do 50m2, jednak wielkość użytkowa całego mieszkania nie będzie mogła przekroczyć 75m2. Dofinansowane będą mogły być mieszkania z rynku pierwotnego, czyli nowo wybudowane. Dopłatą nie będą objęte domy jednorodzinne. Kwota kredytu objęta dofinansowaniem będzie musiała stanowić nie mniej niż 50% wartości mieszkania.

Z programu mogą skorzystać zarówno rodziny jak również single. Nie będzie preferowana w tym przypadku żadna z tych grup- obie będą równo traktowane. W przypadku małżeństw w kontekście limitu wiekowego (35 lat) będzie brany pod uwagę wiek młodszego z małżonków. Nie będzie obowiązywał limit zarobkowy- nie będą wykluczeni z programu ludzie o wysokich dochodach, jednak trzeba będzie posiadać zdolność kredytową, aby w programie móc wziąć udział. Ważne jest, że program jest adresowany do tych, którzy nabywają swoje pierwsze mieszkanie.

W praktyce deweloperzy będą informować czy oferowane przez nich mieszkania będą objęte taką dopłatą. Kredyty na zakup mieszkania w programie MdM będą udzielać banki, które zawrą umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Lista tych banków będzie opublikowana na stronie Banku Gospodarstwa Krajowego.

Wojciech Wojtaszek

17 lipca 2013. w Warszawie, podczas gali finałowej 16. Rankingu Samorządów Rzeczpospolitej, wręczono nagrody dla najlepszych samorządów. Gmina Zabierzów zajmując w tegorocznej edycji rankingu IV miejsce w kategorii Najlepsza Gmina Wiejska, po raz kolejny znalazła się w ścisłej czołówce najlepszych gmin w Polsce.

„Jak działa Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w gminie Zabierzów”

Celem działania Komisji jest inicjowanie, opiniowanie oraz prowadzenie działań związanych z profilaktyką i rozwiązywaniem problemów alkoholowych oraz przeciwdziałanie narkomanii i innym uzależnieniom cywilizacyjnym, a w szczególności:

 

 

 

Funkcję sołtysa pełnię od roku 2007. Jestem radnym Gminy Zabierzów po raz pierwszy. Prowadzę gospodarstwo rolne o pow. 60 ha. To tyle o mnie. Co do zadań stojących przed włodarzem sołectwa to są one typowe i podobne jak w innych wsiach naszej gminy. Inwestycje i jeszcze raz inwestycje. Najbliższe z nich to przebudowa drogi, właściwie zwężenia i zabezpieczenie skarp na ul. 21-lipca, oraz prace przy placu zabaw dla dzieci. Sądzę, że uda nam się je przeprowadzić z korzyścią dla mieszkańców naszej wsi. Chciałbym, korzystając z łamów „Gońca” więcej powiedzieć o historii, która tak tragicznie doświadczyła mieszkańców naszej wsi podczas II wojny światowej. Niedawno obchodziliśmy 70 rocznicę tych wydarzeń.

Dzień 21 lipca 1943 roku zapisał się jako najczarniejszy w 900-letniej historii Radwanowic, dawnego zaścianka szlacheckiego koło Krakowa. W tym dniu hitlerowscy okupanci dokonali straszliwej zbrodni: skatowali a następnie rozstrzelali 30 mieszkańców Radwanowic. W nocy z 20 na 21 lipca 1943 roku oddziały SS, żołnierze Wermachtu i granatowej policji okrążyli wieś, o świcie brutalnie wyciągnęli z domów mieszkańców, zgromadzili na podwórzu ówczesnego sołtysa Józefa Walczowskiego, a następnie poddawali ich okrutnym torturom. Torturowanych rozstrzelano i wrzucono do zbiorowej mogiły. O ofiarach pacyfikacji Radwanowic nie zapomniano – przeniesienie ciał poległych na miejsce wiecznego spoczynku na cmentarz parafialny w Rudawie odbyło się 14 marca 1945 roku. Ich uroczysty pogrzeb był wielkim wydarzeniem; wzięło w nim udział ok. 10 tys. ludzi, którzy uznali, że należy się pamięć i cześć pomordowanym. Kondukt liczył 3 km. W Radwanowicach, w miejscu stracenia usypana została mogiła, na której ustawiono drewniany krzyż. Miejsce uświęcone krwią męczenników jest ciągle żywym wspomnieniem tragicznych dni, lat wojny i okupacji. W 1947 r. na cmentarzu parafialnym w Rudawie uroczyście odsłonięto pomnik ku czci pomordowanych.W 1963 r z inicjatywy rodzin pomordowanych podjęto starania o trwałe upamiętnienie miejsca pacyfikacji w Radwanowicach poprzez wzniesienie pomnika – monumentu. Odsłonięto go w 21-szą rocznicę pacyfikacji, w dniu 21 lipca 1964 roku. Na pomniku umieszczono nazwiska 30-tu pomordowanych.Szczególnie uroczysty charakter miało 40-lecie pacyfikacji. Wydany został medal pamiątkowy, który wręczono rodzinom pomordowanych. Rada Państwa nadała Radwanowicom „Krzyż Walecznych”.W 2000 r. na cmentarzu w Rudawie przy pomniku na grobie ofiar pacyfikacji postawiony został nowy, okazały krzyż. Poświęcenia dokonano 21 lipca – w 57 rocznicę pacyfikacji.W 2008 roku przeprowadzono przebudowę pomnika ku czci ofiar: postawiono nowy cokół i nowy, metalowy krzyż, na cokole zamontowano tablicę z czarnego marmuru z nazwiskami pomordowanych. Dla uczczenia 70. rocznicy pacyfikacji w Radwanowicach, w połowie czerwca br. zakończono renowację pomnika z 1945 roku usytuowanego na cmentarzu w Rudawie. Przygotowana została też publikacja której autorzy: Leszek Sibila, Do-rota Strojnowska i Mateusz Wyżga przedstawili historię wsi od czasów średniowiecza po dzień dzisiejszy. Na uznanie zasługuje też uchwała, podjęta na Zebraniu Wiejskim w Radwanowicach w dniu 25 czerwca. Stanowi ona, że główna ulica nosić będzie imię 21 lipca.

W 70. rocznicę pacyfikacji w Radwanowicach, w niedzielę 21 lipca br. pod pomnikiem Ofiar Pacyfikacji odbyły się gminne uroczystości. Poprzedziła je Msza Św. w intencji ofiar pacyfikacji w kościele parafialnym pw. św. Brata Alberta. Podczas uroczystości głos zabrali posłowie na Sejm RP Andrzej Adamczyk i Józef Lassota oraz starosta krakowski Józef Krzyworzeka. Przewodnicząca Rady Gminy Zabierzów Maria Kwaśnik w swym wystąpieniu powiedziała: „Ta historyczna noc z 20 na 21 lipca 1943 roku, a za nią setki innych wojennych nocy i dni pokazały, że dzięki wspólnej walce i zjednoczeniu stajemy się mocniejsi.”W Apelu Pamięci wymieniono nazwiska i imiona wszystkich pomordowanych podczas pacyfikacji w Radwanowicach. Uroczystość zakończyła się złożeniem kwiatów przed pomnikiem Ofiar Pacyfikacji.

 


RADWANOWICE

Radwanowice – założenie wsi legendy przypisują rycerzowi Radwanowi. Historycznie wieś wymieniona jest po raz pierwszy w 1329 r. Stanowiła znacznie rozdrobnioną własność szlachecką. W XIV w. było tu 35 dziedziców, w XVIII – aż 44-ch. Stan ten powodował, że miejscowa zagrodowa szlachta żyła nader ubogo. Powszechne były graniczne i spadkowe spory. Szlacheckie tradycje, mimo stopniowego scalania majątków, pozostawały w Radwanowicach żywe, jeszcze w XIX w. co niektórzy powoływali się na swe pochodzenie od rycerstwa polskiego. Chlubną i bohaterską postawę okazali radwanowiczanie w okresie okupacji niemieckiej, za co wieś w 1984 r. została uhonorowana Krzyżem Walecznych. Otóż już od 1939 r. wielu mieszkańców zaangażowało się w ruch oporu. Zawiązano komórki Narodowej Organizacji Wojskowej, ZWZ-AK i BCh, których działalność w tak małej społeczności trudno było należycie zakonspirować. Informacje poprzez agentów dotarły do Niemców, którzy w nocy 20/21 VII 1943 r. otoczyli Radwanowice, a rano spędzili wszystkich mieszkańców w miejsce dziś upamiętnione pomnikiem. Tu rozpoczęli „śledztwo”, rozstrzeliwując, po uprzednich bestialskich torturach 30 osób. W 1945 r. prochy ofiar ekshumowano i uroczyście złożono do wspólnej mogiły na cmentarzu w Rudawie. Obecnie Radwanowice są znane z działalności Fundacji im. św. Brata Alberta, niosącej pomoc osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Współzałożycielką Fundacji była Zofia Tetelowska (zm. 2003), która w 1987 r. na jej rzecz przekazała swój majątek, w tym budynek d. dworu. Pochodzi on z poł. XIX w., lecz obecną formę zyskał w 1911 r. po rozbudowie przez Austriaków na graniczny odwach (granica zaborów przebiegała pobliską Doliną Szklarki), a głównie w toku współcześnie przeprowadzonej restauracji. Podobnie odnowiono przyległe zabudowania gospodarcze, wznosząc także nowe pawilony oraz kościół.

Krzysztof Pucek

 

 

 

„piasku pamiętasz,

lesie pamiętasz,

Wisło pamiętasz?

Czy to był strzał ostatni

czy to serce pękło…?”

/bp. Zawitkowski/


Mijają kolejne dni wakacji. Tak różny w doświadczenia i przeżycia, jest to czas. Człowiek pochylony nad żniwnym łanem, zbiera ostatnie kłosy zbóż, by żniwny wieniec z nich uwić i Bogu wdzięczność okazać. A jednocześnie by zaakcentować swoją obecność na tej ziemi i swój wkład w troskę o nią. By upomnieć się o właściwe traktowanie jego pracy i właściwe jej wynagrodzenie. To jest przykre że polskiego rolnika straszy się za nadprodukcję mleka, zbóż a jednocześnie sprowadza się produkty spożywcze z zagranicy.

Nam, którzy na roli nie pracujemy, ale z owoców roli żyjemy, trzeba sobie to przypominać byśmy nie wyzbyli się szacunku dla ziemi, szacunku dla pracy, szacunku dla chleba z polskiego pola.

W miesiącu sierpniu dawała i daje o sobie znać tęsknota, za tym co boskie i ludzkie, co nasze Polskie. Ta tęsknota pobudzała do modlitwy i do czynu. Pobudzała i pobudza do pielgrzymiego trudu, ku Jasnej Górze. Również dzisiaj duchowa stolica Polski jest oblężona pielgrzymami. Może ktoś kiedyś miał nadzieję że pielgrzymie ścieżki do tronu Matki zarosną chwastami. Nie ziściły się te wizje, nie spełniły się nadzieje. Idzie od pokoleń wierny naród ku Matce ku Królowej z pieśnią na ustach:


„błogosław słodka Pani, błogosław wszelki stan ...

my chcemy Boga, my poddani ...” idzie z nadzieją:

„Bogarodzico dziewico - usłysz nas Matko Boga,

to ojców naszych śpiew, wolności błyska zorza,

wolności bije dzwon.”

Wspominamy w tym miesiącu tych, którzy tak młodzi wiekiem z sercem gorącym i szalonym, pragnęli by się spełniły ich sny o wolności. Wspominamy tych, którzy w hełmie spadającym na oczy, w butach za dużych i z karabinem za ciężkim na warszawskim bruku młodzieńczą krwią pisali słowa:

„takiej Ojczyzny daj nam dożyć Matko,

i znowu klęknąć w progu naszych chat.

Wiemy, że dobroć Twa rozwalić może

gmachy obłudy w plątaninie krat.”

/Roztworowski/

Był wówczas z nimi ten, którego dzisiaj zwiemy opatrznościowym mężem - prymas tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński. On tak wspomina tych młodych: „w okresie walk powstańczych w Kampinosie, zetknąłem się z zespołem dziewcząt, które pełniły służbę łączniczą. Spowiadałem je, służyłem i niekiedy ostrzegałem, radziłem ... Jedno wiedziałem; zdolne są do każdej ofiary, przekonane że pełnią świętą powinność. Od tych dziewcząt można się było wiele nauczyć! One nie tylko walczyły, one swoją postawą uczyły. Padały grzebaliśmy je w polskiej ziemi ... były jak ziarno pszeniczne, które wpada w ziemię, by przynieść plon stokrotny.” Ile musieli czekać Ci, młodzi by można było uczcić ich pamięć i docenić ofiarę wypowiadając głośno bez obawy że ktoś usłyszy ich imię?

Wielka Boga Człowieka Matko ... Królowo Świata i Polski Królowo ...” z tymi słowami na ustach klękał na Jasnogórskim szczycie, również w sierpniu kard. Wyszyński i mówił: przyrzekamy: czynić wszystko by Polska była rzeczywistym królestwem Chrystusa i Maryi ...

    stać na straży budzącego się życia ...
    stać na straży nierozerwalności małżeństwa ...
    wszczepiać w serca dzieci i młodzieży ducha Ewangelii ...
    dzielić się płodami ziemi ... aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych, płaczących ... Ojcowie nasi odpowiedzieli - przyrzekamy!

Każdy sierpień przynosi ze sobą tak bardzo realne wspomnienie przeszłości, byśmy bogaci tym doświadczeniem budowali przyszłość. Byśmy nie pozwolili zamknąć ust Chrystusowi, byśmy jak dotąd świadomie wypełniali nasze kościoły, byśmy strzegli ducha jedności, nierozerwalności i miłości w małżeństwach naszych, ducha religijności w rodzinach naszych. Byśmy nie zapomnieli co znaczy: „Jam jest twój Bóg ...” Byśmy nie zapomnieli co znaczy: „będziesz miłował Boga i bliźniego ...” Byśmy nie zapomnieli przestrogi bł. Jana Pawła II wyrażonej słowami: „nie można iść dalej na przód, nie może być mowy o żadnym postępie, jeżeli w imię społecznej solidarności nie będą respektowane do końca prawa każdego człowieka ... Solidarność to jeden i drugi ... a więc nigdy jeden przeciw drugiemu, jedni przeciw drugim ...” W kontekście tych słów, niech by przemówił i trafił do umysłów wielu ks. Skarga, niech go usłyszą Ci, którzy kiedyś tak wysoko podnosili sztandar a dzisiaj drą go w strzępy:

„gdy okręt tonie

a wiatry go przewracają,

głupi tłumoczki i skrzynki swoje opatruje

a do obrony okrętu nie idzie...”

Wspomnę jeszcze z szacunkiem tych, którzy w tym miesiącu mówią „nie piję” i poproszę - nie śmiejcie się z nich, nie nakłaniajcie ich, oni wiedzą co jest powodem tej wiele kosztującej decyzji. Jaką jest intencja tego postanowienia – „nie piję”.

„Piasku pamiętasz?

Lesie pamiętasz?

Wisło pamiętasz? To Bogu niech będą dzięki - „gdyż pamięć o przeszłości oznacza zaangażowanie w przyszłość.


ksiądz Krzysztof Burdak, proboszcz parafii p.w. św. Franciszka z Asyżu

ludzik.jpg