• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bar.jpg
  • biga.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • goodcar.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • gs.jpg
  • gurgul.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • opal.jpg
  • progar.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • supra.jpg
  • swiba.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec praca.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • geo.jpg
  • hydrex.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • lowisko.jpg
  • melba.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • rzaska.jpg
  • stollar.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz_zielona.jpg

Numer 04/2013

Dobrze jest mieć dzieci, dobrze jest mieć rodzinę. Naprawdę dobrze. Szkoda jednak, że nie istnieje coś takiego jak „Szkoła Bycia Rodzicem” czy też „Szkoła Wychowywania Dzieci” - ot, wzorem szkół rodzenia na przykład. Tam przygotowuje się przyszłe matki do porodu i uczy je opieki nad noworodkiem, ale również tego, na co zwracać uwagę i tego, gdzie w razie potrzeby szukać pomocy, i to wielu przyszłym mamom bardzo się przydaje. Ja swego czasu korzystałam z oferty takiej szkoły i dzięki temu nie byłam mamusią przerażoną, tylko wiedziałam z grubsza co, jak i gdzie w razie nietypowego problemu się udać. Teraz moje dzieci są starsze - z każdym dniem coraz bardziej - i coraz bardziej widzę, jak trudną sztuką jest wychowywanie dziecka, nastolatka, młodzieńca, tak, by wychować go na dobrego, prawego, odpowiedzialnego człowieka, ale jednocześnie, by mu nie przetrącić kręgosłupa moralnego, nie pogruchotać psychiki, nie potraktować go przedmiotowo. To jest strasznie trudne, kiedy coraz starsze dzieci, czują się coraz bardzie dorosłe i samodzielne, chciałyby same o sobie decydować, a jednocześnie są jeszcze zbyt młode i za mało wiedzą o świecie, by mogło z tego wyniknąć coś dobrego. To znaczy - może by i wynikło, ale ja, jako matka, nie jestem w stanie podjąć takiego ryzyka. Niestety, w tym przypadku nie da się próbować do skutku bez żadnych konsekwencji. Tutaj wszystkie błędy popełnia się na żywym organizmie i za wszystkie błędy będzie wystawiony rachunek - i mnie, jako mamie, i moim dzieciom, jako „obiektom wychowawczym”. Jak temu podołać? Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać... I nawet kiedy ma się wrażenie, że te wszystkie słowa to jak rzucanie grochem o ścianę, to jednak rozmawiać. Tak mówią mądrzy ludzie. A czy to dobra metoda? Nie wiem. Kiedyś się dowiem... Każda z nas kiedyś się dowie. Wtedy, kiedy nic już nie będzie można zmienić.


Gabriela Kucharska

 

 

 

Baki to historia jakich są we współczesnym świecie setki, może tysiące. Pies znikąd. W zasadzie zwykły kundel, bo los nie obdarował go pochodzeniem. W zasadzie, to nie obdarował go zupełnie niczym szczególnym. A na stare lata zabrał ostatnie, co Baki miał - wzrok.


Całe psie „rajskie” życie kundel Baki pilnował potężnej posesji pod Poznaniem. Nawet kiedy rok temu stracił wzrok - dalej wiódł żywot na swoim łańcuchu, przy swojej starej budzie pilnując terenu. Szczekał teraz głośniej, trochę „na wszelki wypadek”. Byleby być potrzebnym - bo nikt nie chce czuć się zbędny. Bo świat eliminuje to, co zbędne - nie ma miejsca na darmozjady.


Ale nadchodzi dzień, w którym psi los drwi z psiny dogłębnie. Pojawia się młodszy pies. A miska jest jedna, psia buda również. Nie ma miejsca na dwa psy. Baki trwał na swoim posterunku do ostatniego dnia. O jego przygarnięcie poprosił nas znajomy - a my nie mogliśmy odmówić. I chyba nie chcieliśmy.. tak Baki w zimową noc przyjechał w nasze progi. I został.


Ciężko było Bakiemu z aklimatyzacją. Nie umie chodzić na smyczy, nie budzi sympatii pośród innych psów, zupełnie nie radzi sobie ze swoją ślepotą. Jest zagubiony i bezsilny. Co chwila przylega brzuszkiem do ziemi i noskiem wodzi badając co jest przed nim. Wtula się w nasze ręce i, mimo gabarytów, niezdarnie wdrapuje na kolana. I kiedy przez moment poczuje się bezpiecznie i stabilnie na swoich powykrzywianych łapach - unosi wysoko głowę, spogląda przed siebie swoimi mlecznymi, bezkresnymi oczyma i dumnie się prostuje. Dzielny, stary Baki. Zawsze na posterunku.


Prosimy Państwa o pomoc, w imieniu starego Bakiego, w ramach Kampanii „Kochaj Mądrze”, która wspiera bezdomne zwierzęta. Stary Baki jest ślepy, ma krwiomocz i złe wyniki morfologii. Pies jest zaniedbany. Możemy sfinansować Bakiemu operację - jeśli ta będzie możliwa, poprawić komfort życia i zminimalizować cierpienie na starość. Jesteście jedyną szansą Bakiego na względnie normalne życie - zanim dotrze do jego kresu i zgaśnie. Cicho, bez szumu, bez mediów - jak gasną wszystkie zapomniane kundelki świata..


Jeśli zechcesz mu pomóc, możesz dokonać wpłaty z tytułem Baki. Możesz przesłać karmę, zabawki, możesz przyjechać do naszego ośrodka w Wojnowie i pomoc przy opiece nad psami i resztą zwierząt. Za każdą formę wsparcia, w Jego imieniu bardzo dziękujemy! Jeśli zechcesz mu pomóc, możesz dokonać wpłaty z tytułem BAKI na konto:



Fundacja CENTAURUS

PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Więcej informacji na naszej stronie www.psy.centaurus.org.pl


Stanisław Jerzy Lec

 

 

 

10 marca w Galerii „Na Piętrze” odbyła się wystawa poświęcona kotom pod nazwą „Marcowe koty”. Celem projektu było ukazanie kota i tego co „kocie” w wielu odsłonach, rożnymi technikami. Swoje prace prezentowali: Marita Benke-Gajda, Maria Bieńkowska-Kopczyńska „Pestka”, Marta Drożdżowska, Jadwiga Gajda-Lusina, Weronika Gajda, Beata Grosicka, Wojtek Kowalczyk, Urszula Obydzińska, Maria Rochon, Natalia Szułdrzyńska, Maria Ślusarczyk, Kazimierz Wilk i Teodora Woyciechowska-Wawrzyk. W wydarzeniu brali udział wolontariusze z Towarzystwa Ochrony Przyrody „INNI”, którzy prezentowali koty przeznaczone do adopcji. Dodatkową atrakcją wieczoru były warsztaty ceramiczne „miska dla kota” a także recital Bożeny Kirkov, która zaprezentowała m.in. utwór „Memory” z musicalu „Koty”.


Katarzyna Paciorek

 

 

 

 

 

8 marca w Samorządowym Centrum Kultury Gminy Zabierzów odbyło się spotkanie kilkudziesięciu zaproszonych gości z trzema artystkami, mieszkankami gminy Zabierzów.

W dniach 3-7.III.2013 najlepsi szermierze juniorzy z całej Europy zmierzyli się na Mistrzostwach Europy Juniorów w Budapeszcie. Aleksandra Zamachowska wraz z Jagodą Zagałą z Gliwic, Karoliną Mrochem z Katowic i Kamilą Pytką z Warszawy reprezentowały Polskę w pojedynkach szpadzistek. Aleksandrze zabrakło jednego zwycięstwa do upragnionego medalu. Znakomicie spisująca się na budapesztańskiej planszy Aleksandra przegrała dopiero w ćwierćfinale turnieju szpadzistek.


Rozstawiona po walkach grupowych na 24 pozycji, wygrywała kolejno z Estonką Anu Wenne 15:13, Włoszką Federicą Santandrea 15:13 oraz Szwajcarką Pauline Brunner w stosunku 15:12. W ćwierćfinale rywalką naszej reprezentantki była niepokonana wówczas w stolicy Węgier Tatiana Gudkowa. Rosjanka po sześciu wygranych w zmaganiach grupowych zwyciężyła później także dwa kolejne pojedynki w turnieju głównym. Niestety Gudkowa pokonała również i naszą zawodniczkę 10:15. To pozbawiło Aleksandrę szansy na medal, ale w klasyfikacji końcowej Polka uplasowała się na bardzo dobrej 7 pozycji. Trzy pozostałe reprezentantki Polski uplasowały się kolejno na 9 pozycji- Jagoda Zagała, 21 Kamila Pytka i 50 Karolina Mrochem. Turniej wygrała Francuska Auriane Mallo. Startowało 75 zawodniczek z 25 krajów.


W turnieju drużynowym Polki wygrały w pierwszej rundzie ze Szwedkami 45:30. W 1/4 finału rywalkami naszych dziewczyn były zawodniczki z Estonii. Niestety pomimo wyrównanej walki nasze szpadzistki przegrały 41:45 tracąc szansę na finał, bowiem w drugim ćwierćfinale w tej połówce drabinki faworytki Niemki przegrały z Ukrainkami. Ostatecznie Estonki zdobyły srebrne me-dale po porażce w finale aż 20:45 z Rosją. Polki wygrały jeszcze z drużyną Niemiec i przegrały z Włoszkami, kończąc zawody na 6. pozycji. Gratulujemy!!!

 

 

 

5 marca 2013 r. w Zespole Szkół w Rząsce, odbyły się IX Gminne Targi Edukacyjne, które przebiegały pod hasłem: „Znajomość języków obcych oknem na światowy rynek pracy”. Patronat Honorowy nad Targami objęli: Wójt Gminy Zabierzów, Starosta Powiatu Krakowskiego, Komendant OHP oraz największa organizacja studencka- AIESEC.

Myślę, że takie właśnie słowa mogły cisnąć się na usta załodzeŻerańskiego FSO, rozpoczynającej 2 maja 1978 roku montaż ostatniego (jak do tej pory) polskiego samochodu osobowego. Była to konstrukcja stworzona wspólnie z włoskim Fiatem, przy projektowaniu której brali udział m.in. Giorgetto Giugiaro i Walter de Silva. Od strony mechanicznej Polonez był po prostu unowocześnionym Fiatem 125p. Przejął od niego płytę podłogową, silnik i wiele innych podzespołów, był jednak lepiej wyposażony i zapewniał większe bezpieczeństwo dla pasażerów dzięki zastosowaniu m.in. kontrolowanych stref zgniotu, oraz innych zawiasów pokrywy silnika. Niestety zwiększone gabaryty oraz masa pojazdu, przy niezmienionym rozstawie kół i silnikach od poprzednika, skutkowały gorszymi właściwościami jezdnymi, a także większym apetytem na paliwo. Dopiero w 1980 roku do produkcji trafił mocniejszy motor o mocy 81 KM, współpracujący z pięciobiegową przekładnią manualną. W tym czasie zaczęto także produkcję Poloneza Coupé, którą kontynuowano przez trzy lata (kilkaset egzemplarzy).


W 1986 roku dokonano niewielkich zmian w nadwoziu, wprowadzając dodatkowe szyby w tylnych słupkach (tzw. „akwarium”), zmodernizowano także jednostkę napędową, której pojemność została zwiększona do 1600 cm3, do produkcji trafił pickup - Truck. W ’87 roku zniknął tylny, plastikowy spojler, został on zastąpiony przetłoczeniem, rok później zmieniono kształt tylnej klapy, która od tej pory sięgała do zderzaka.


Rok 1991 zaowocował chyba największą zmianą w historii modelu – wersją Caro. Gabaryty właściwie pozostały bez zmian, natomiast nadwozie, choć nadal kanciaste, nabrało nieco krągłości. Zmieniono właściwie każdy element karoserii, przednie, oraz tylne lampy, zmodernizowano wnętrze, wprowadzono również nowy silnik Diesla 1.9, rodem z koncernu PSA. W 1993 roku poszerzono rozstaw kół (tzw. szeroki most) oraz zaczęto montować dużo nowocześniejszą i bardziej dynamiczną niż do tej pory jednostkę napędową Rover’a 1400 cm3, z wielopunktowym wtryskiem paliwa i mocą 104 KM. Istotną zmianą było wejście na rynek sedana o nazwie Atu (1996 rok), miało to miejsce niedługo po wykupieniu pakietu większościowego FSO przez koreańskie Daewoo. Po roku współpracy na rynek wypuszczono modele po face liftingu – czyli Caro Plus i Atu Plus. Posiadały one zderzaki w kolorze nadwozia, zmienioną deskę rozdzielczą, a także wspomaganie kierownicy w standardzie. Zmiany dosięgły także silników - wprowadzono wielopunktowy wtrysk paliwa, oraz hydrauliczną kompensację luzu zaworowego. Największą przestrzenią bagażową mogła poszczycić się wprowadzona w 1999 roku wersja kombi (450/1600 litrów), której namiastką były produkowane wcześniej pokrywy bagażnika, zwiększające jego pojemność.


Jeśli chodzi o karierę sportową to warto wspomnieć o samochodzie przez wielu uważanym za najlepszą polską rajdówkę, a mianowicie o Stratopolonezie (na zdjęciu). Był to twór powstały w wyniku połączenia jednostki napędowej i ramy Lancii Stratos z nadwoziem Poloneza. Okazja do stworzenia takiego potwora narodziła się w momencie, gdy polska załoga rajdowa, na jednym z odcinków specjalnych rozbiła swoją Lancię Stratos, której pokiereszowane szczątki trafiły do OBRSO w Warszawie. Tam inżynierowie stworzyli Stratopoloneza, z dodatkowo podrasowanym do 285 KM silnikiem V6 2400 cm3, chłodnicą od Stara i oponami o szerokości 350 mm. Szybko okazało się, że 2500 Racing (oficjalne oznaczenie) na rajdowych trasach jest niepokonany. Dziś ta bestia zasłużenie odpoczywa w Muzeum Techniki w Warszawie, czekając na dogodny moment do ataku...


Łukasz Zadęcki foto: poldozer.w.interia.pl

 

 

 

Redakcja: Pani Halino, od jak dawna „sołtysuje” Pani w Młynce?

Halina Kłeczek: Urodziłam się w Młynce, tu żyję i działam. Sołtysem jestem nieprzerwanie od 1998 roku.


Red.: Czyli już 15 lat. Proszę opowiedzieć czytelnikom „Gońca” o swojej miejscowości. H.K.: To chyba najmniejsza wieś w Gminie Zabierzów, położona pomiędzy Nielepicami, a Nawojową Górą, zamieszkała przez 260 mieszkańców. Nie ma u nas kościoła, nie ma szkoły i nawet sklepu się nie opłaciło prowadzić.


Red.: Wieś mała, ale potrzeby zapewne równie wielkie jak w innych, większych sołectwach?


H.K.: O tak, ale z ich realizacją nie jest najgorzej. Posiadamy dwa place zabaw w Młynce I i Młynce II, a także od pół roku boisko, z którego jesteśmy bardzo dumni. W latach osiemdziesiątych z inicjatywy działającego wówczas Koła Gospodyń Wiejskich wybudowano świetlicę, z której obecnie korzystają dzieci z Młynki, a także z Nielepic i Rudawy. Prowadzi ją Pani Ala Miłek. Świetlica jest czynna trzy razy w tygodniu, a na zajęcia uczęszczają dzieci w różnym wieku.


Red.: Jak wyglądają plany na przyszłość?


H.K.: Chcielibyśmy zakończyć prowadzony sukcesywnie remont, podnoszący standard świetlicy. Mamy w planach wymianę systemu ogrzewania, instalację nowych ubikacji. To wszystko niestety dużo kosztuje. Kosztorys opiewa na około 800 tysięcy złotych. To ogromna suma, ale mamy nadzieję, że korzystając z pomocy Wójta Gminy Pani Elżbiety Burtan uda nam się w nieodległym czasie zakończyć tę inwestycję.


Red.: Jest Pani jednym z dwóch sołtysów – kobiet w naszej liczącej 23 sołectwa gminie. Czy kobiecie jest łatwiej niż mężczyźnie pełnić taką funkcję?


H.K.: Sądzę, że płeć nie ma tu znaczenia. Jeżeli ktoś ma predyspozycje, łatwość nawiązywania kontaktu, zna problemy wsi i jej mieszkańców to poradzi sobie z tą funkcją. Myślę, że czasami kobiecie jest łatwiej, ponieważ mężczyźni przy nas „łagodnieją”, co może prowadzić do likwidacji zarzewia ewentualnych konfliktów. A o takie łatwo w społecznościach wiejskich.


Red.: Co uważa Pani za największy sukces podczas swojego sołtysowania?


H.K.: W czasie tych 15 lat położono asfalt na wszystkich drogach we wsi i wszystkie drogi oświetlono. Dojeżdża do nas autobus linii 238, a busy zatrzymują się na przystankach tuż obok wsi. Mówię o tym, ponieważ kilka lat temu mieliśmy istną tragedię. Nie było autobusu, a busy przejeżdżające z Krakowa do Krzeszowic nie zatrzymywały się obok nas, ponieważ nie było przystanków. Wspólnymi siłami udało się wybudować przystanki spełniające wymogi przewoźników i teraz jesteśmy bardzo dobrze skomunikowani. Prywatnie, moim sukcesem jest chyba to, że jestem lubiana, a mieszkańcy Młynki są zintegrowani wokół naszych wspólnych problemów. To właściwie chyba możemy uznać za nasz wspólny sukces.


Red.: Jakie są Pani marzenia?


H.K.: Marzenia trzeba mieć. Proszę mi życzyć zdrowia, a sołectwu realizacji planów inwestycyjnych.


Red.: Tak więc życzymy Pani dużo zdrowia i cierpliwości w realizacji planów, a mieszkańcom Młynki życzymy pięknie wyremontowanej świetlicy.


Edyta Kwiatkowska

 


MŁYNKA

 

Wieś została po raz pierwszy wymieniona w aktach sądowych w 1418r. Z roku 1617 pochodzi zapis o karczmie Podbornia w Młynce. Karczma ta w okresie powstania styczniowego służyła jako miejsce przerzutu ludzi i broni dla formujących się oddziałów powstańczych. W latach 80. XIXw. występuje ona jako karczma „Werbownia”. Dla jej upamiętnienia jedna z ulic Młynki nosi taką nazwę. Młyn w Młynce wzmiankowany jest w 1529r. W czasie II wojny światowej na terenie Młynki powstał niemiecki punkt oporu tzw. B-1 „Stutzpunkt Rudawa” z zachowanymi po dzień dzisiejszy schronami. Z 1808r. pochodzi kaplica murowana, zwieńczona krzyżem. Posiada ona sklepienie kolebkowe. Na frontowej ścianie kaplicy we wnękach znajduje się figura drewniana Najświętszej Marii Panny z Dzieciątkiem. W 1880r. Młynkę zamieszkiwało 171 osób
w 23 domostwach. Aktualnie Młynkę zamieszkuje 261 mieszkańców.


Tekst i foto Monografia Gminy Zabierzów  

 

 

 

 

21 marca w Zespole Szkół w Rząsce odbyła się II edycja Międzygminnego Konkursu Wiedzy Wszelakiej WszechEkspert objętego honorowym patronatem Wójta Gminy Zabierzów.


Startowały w nim czteroosobowe drużyny z Krakowa, Balic, Bolechowic, Brzoskwini, Rudawy, Zabierzowa i Rząski. Podczas czwartkowych zmagań zawodnicy mieli okazję m.in. zbadać wędrówkę promienia laserowego, odpowiedzieć na pytanie czy tęcza jest magią ze skarbem na końcu istnienia, czy rzeczywistym dowodem na rozszczepienie światła? Ponadto musieli wykazać się umiejętnością planowania wycieczki, a także rozszyfrowaniem logicznego zadania podanego w języku angielskim. Za każdą prawidłową odpowiedź uczestnicy zdobywali punkty, których suma decydowała o podziale nagród. W tym roku największą wiedzą i umiejętnościami wykazali się reprezentanci Publicznej Szkoły Podstawowej w Brzoskwini: Gabriela Baster, Jakub Kopiczak, Justyna Sotwin, Dominik Widyna. Drugie miejsce zdobyli uczniowie Szkoły Podstawowej w Rząsce: Piotr Sikorski, Michał Więcławek, Kamil Korzonek, Szymon Oliński. Na trzeciej pozycji uplasowała się drużyna: Marta Wawrzuta, Dominik Turakiewicz, Julia Latosińska, Jakub Latosiński ze Szkoły Podstawowej w Bolechowicach.

 



Najlepsze drużyny otrzymały trofea wójta gminy, a pozostali uczestnicy wyróżnienia i statuetki. Wszyscy uczestnicy dzięki hojności naszych sponsorów otrzymali pamiątkowe upominki.


Jeśli chcesz ujrzeć tęczę, musisz dzielnie przetrwać deszcz z takim przesłaniem rozstali się wszyscy uczestnicy konkursu. Organizatorzy zapraszają za rok.


Zofia Galos Barbara Wszołek

Miło nam poinformować o sukcesach naszych pływaków. Podczas zakończonych 3.03.2013r Mistrzostw Polski Juniorów, które odbyły się w Olsztynie na przepięknej i nowoczesnej pływalni „Aquasfera”, drużyna UKP Kmita Zabierzów w składzie Justyna Jankowska, Kacper Stec, Tomasz Koprynia i Dominik Mazur wywalczyła łącznie 9 finałów, z czego aż 5 najlepsza nasza zawodniczka Justyna Jankowska. Justyna zajmowała miejsca w najlepszej 10 na 50 m stylem motylkowym oraz 50 m stylem dowolnym. Kacper Stec zajął wysoką 12. lokatę na 1500 m stylem dowolnym z czasem 18:04.50. Kacper dołożył jeszcze finał na 400 m stylem dowolnym. Podwójnie w finałach B mistrzostw pływał Tomasz Koprynia w stylu klasycznym. W stylu grzbietowym raz w finale B wystartował Dominik Mazur. Jego czas 2:26,45 bardzo dobrze rokuje na kolejne miesiące.


Sporo satysfakcji przyniosły więc pierwsze Mistrzostwa Polski na krótkim basenie (25 m). Udane starty naszych zawodników zapewne dadzą wiele motywacji im samym, jak również rodzicom, poświęcającym sporo czasu swoim dzieciom. Trenerom natomiast Mistrzostwa Polski pokazały że droga treningów obrana na początku przygotowań przyniosła oczekiwane rezultaty a na przyszłość daje wiarę w jeszcze lepsze rezultaty i może medale już podczas następnych spotkań z elitą pływaków w lipcu 2013 r.


Należy podkreślić że w zawodach wzięło udział ponad 500 zawodników ze 101 klubów co tym bardziej podkreśla bardzo dobry wynik naszej wspaniałej czwórki pływaków.


Artur Czerwiec

 

 

 

Anna Trojan sprawuje funkcję Kierownika Referatu Podatków i Opłat 9 miesięcy. Do zadań kierowanej przez Nią komórki należą sprawy wymiaru podatków i opłat, poboru i ewidencji księgowej podatków i opłat lokalnych, orzecznictwa podatkowego, kontroli powszechności i prawidłowości opodatkowania oraz udzielania pomocy w ramach ustawy o postępowaniu w sprawach dotyczących pomocy publicznej. Podatek od nieruchomości, rolny, leśny od środków transportowych oraz opłaty: skarbowa i targowa stanowią dochody gmin.


Który z wyżej wymienionych podatków zapewnia największe wpływy do budżetu gminy?


Największą część dochodów gminy z tytułu podatków i opłat lokalnych stanowi podatek od nieruchomości. Podatek ten jest dla gmin priorytetowy ponieważ w stu procentach zasila ich budżety. Organ podatkowy właściwy ze względu na miejsce położenia nieruchomości ustala w drodze decyzji podatek na rok podatkowy dla osób fizycznych, na podstawie informacji o nieruchomościach i obiektach budowlanych, które podmioty te są obowiązane składać w Urzędzie Gminy Zabierzów.Podatek ten jest płatny w ratach proporcjonalnych do czasu trwania obowiązku podatkowego, w terminach do: 15 marca, 15 maja, 15 września i 15 listopada roku podatkowego. Pozostali podatnicy tego podatku, czyli osoby prawne, jednostki organizacyjne i spółki nieposiadające osobowości prawnej mają obowiązek składać w terminie do 31 stycznia deklaracje na podatek od nieruchomości na dany rok podatkowy, a jeżeli obowiązek podatkowy powstał po tej dacie - w terminie 14 dni od dnia powstania obowiązku podatkowego, oraz wpłacać obliczony w deklaracji podatek (bez wezwania) na rachunek budżetu gminy, w ratach proporcjonalnych do czasu trwania obowiązku podatkowego - w terminie do 15 dnia każdego miesiąca.


Z jakimi najczęściej pytaniami czy też wątpliwościami dotyczącymi podatków spotykacie się państwo ze strony mieszkańców gminy?


Każdego roku, po dostarczeniu mieszkańcom decyzji o wymiarze podatku od nieruchomości odbieram telefony z pytaniem: Jaka wysoka była w tym roku podwyżka? Uchwalanie wysokości stawek podatku od nieruchomości, na którym skupiliśmy się w tej rozmowie, należy do kompetencji Rady Gminy. Rok 2012 nie był rokiem korzystnym finansowo dla całego kraju. Wpływ na to miał pogłębiający się kryzys gospodarczy, którego skutki będziemy odczuwać jeszcze w tym roku. Rada Gminy podniosła stawki podatkowe, ale kolejny rok z rzędu jedynie tylko o stopień inflacji, tj. 4%. Jako gmina i tak nie stosujemy maksymalnych stawek podatkowych. Proszę wziąć pod uwagę, iż w niektórych gminach w Polsce radni „zafundowali” mieszkańcom podwyżkę grubo ponad poziom inflacji, nawet na poziomie dwucyfrowym.


Kolejna rzeczą z jaką często się spotykamy jest żądanie podatników do opodatkowania ich podatkiem proporcjonalnie do posiadanych udziałów w nieruchomości, co z punktu widzenia przepisów ustawy o podatkach i opłatach lokalnych jest po prostu niemożliwe. Chciałabym tutaj wyjaśnić, iż nieruchomości lub obiekty budowlane, stanowiące współwłasność lub będące w posiadaniu dwóch lub więcej podmiotów, są odrębnym przedmiotem opodatkowania, a obowiązek podatkowy ciąży solidarnie na wszystkich współwłaścicielach lub posiadaczach. Jedynie w przypadkach gdzie wyodrębniono własność lokali, obowiązek zapłaty podatku od gruntu oraz części wspólnych budynku ciąży na właścicielach lokali w zakresie odpowiadającym częściom ułamkowym, wynikającym ze stosunku powierzchni użytkowej lokalu do powierzchni użytkowej całego budynku.


Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

 

 

apostolski.jpg