• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp oskar.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • geodezja.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • juszczyk.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • rasterek.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hipokrates.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • neobud.jpg
  • srebrne.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg
  • wykonczenia.jpg

„Wydaje się iż czas rozpocząć publiczną, konstruktywną debatę nad problemem „Rogatego Rancza”. Znając wszelkie za i przeciw na pewno da się opracować jakiś plan działań zmierzających do jego uregulowania.

Jedno jest pewne. Ani do tej pory nie powstał, ani w przyszłości na terenie naszej gminy nie powstanie podobny obiekt zlokalizowany na prywatnej działce i działający za pieniądze prywatnego właściciela, a służący celom publicznym. Drugiego Jacka Figla nie znajdziemy.” – takimi słowy zakończyliśmy poprzedni artykuł na temat Rogatego Rancza w Zabierzowie.

 

Teraz, korzystając z pomocy socjologów badających relacje międzyludzkie w środowiskach wiejskich, chcielibyśmy racjonalnie udowodnić potrzebę istnienia takiego miejsca jak „Rogate Ranczo”. To miejsce staje się powoli dla gminy ale i całego powiatu miejscem wręcz kultowym i to z wielu względów. Tu spotkać można się bez tradycyjnego obyczaju wcześniejszego umawiania się, bez całego sztafaża obyczajowych konwenansów; można wpaść, porozmawiać, pomarzyć i pooglądać czy raczej porozglądać się dookoła. To miejsce dla wszystkich. Dowodzi tego praktyka. Każda impreza w tym miejscu gromadzi wielu ludzi. Nikt nie określa tu limitu wieku ani kręgu zainteresowań. To idealne miejsce aby spojrzeć na nie od strony filozoficzno-socjologicznej. Stosowne będzie w tym miejscu przypomnieć, iż socjologia to nauka badająca w systematyczny sposób funkcjonowanie i zmiany społeczeństwa. Socjologowie badają społeczne reguły i procesy, które łączą i dzielą ludzi lub są przejawem więzi między nimi. A te szczególnie potrzebne są współcześnie, kiedy towarzyskie spotkania młodzieży ustępują miejsca godzinami przy komputerze, zamykaniem się na świat rzeczywisty kosztem wirtualności. Pisał angielski powieściopisarz i dramaturg Wiliam Somerset: „Niektórzy ludzie tylko dlatego się nie starzeją, bo nigdy nie byli młodzi”.

 

Cykliczne zabawy sobotnie dla młodzieży (zresztą nie tylko dla niej) , uczestnikami których są mieszkańcy z terenu gminy czy powiatu cieszą się zasłużoną sławą. Tu nie ma awantur, jest za to dobra muzyka, dużo miejsca do zabawy, romantyczne otoczenie i nie ma tu powierzchownego blichtru. Jest za to swojskość i oryginalność, za którą wielu się dziś wprost opowiada. Powie ktoś: „zarabiają na tym, to organizują”. Ale można też zastanowić się nad potrzebami współczesnej młodzieży i porównać je z czasami sprzed kilku, kilkunastu i kilkudziesięciu lat. W jakich okolicznościach nawiązywano znajomości, gdzie wspólnie bawiono się, gdzie rodziły się pierwsze uczucia i w konsekwencji małżeństwa.

 

Były to głównie zabawy wiejskie, organizowane najczęściej w remizach. Przemiany społeczne na wsi zlikwidowały prawie całkowicie instytucję „zabaw remizowych” czy „ludowych festynów”, aczkolwiek te ostatnie wracają do łask okazjonalnie. Można zadumać się nad zmiennymi kolejami losu, ale natura nie znosi pustek. Niebagatelna funkcja socjologiczna i prorodzinna jaką spełniały te, często wyśmiewane przez miastowych, „wiejskie potupaje”, została zaprzepaszczona. Gdzie w tej chwili dziewczyny zamieszkałe na wsi mogą poznać potencjalnych kandydatów na mężów? W szkole? – nieźle, ale wytrwać w związku od podstawówki to nie lada wyzwanie…w pracy? – romanse biurowe narażone są głownie na plotki i krytykę współpracowników, po sąsiedzku? – za dużo czasu spędziliśmy już w jednej piaskownicy, na dyskotekach i pubach w mieście? (kosztowne i ryzykowne, a poza tym każda impreza w klubie wygląda praktycznie tak samo, biorąc udział w mega dyskotekach takich jak Capitol w Jaworniku czy Energy 2000 w Przytkowicach? I na tym koniec. Zabawy na terenach wiejskich, w pobliżu miejsca zamieszkania, w takich klimatycznych i bezpiecznych ( zero interwencji policyjnych) miejscach jak Rogate Ranczo są rzadkością.

Poza sobotami i niedzielami są jeszcze inne dni tygodnia. Wtedy „Rogate Ranczo” odwiedzają szkolne wycieczki, tu można dowiedzieć się czym jest i może być „praktyczna ekologia”,  jak dbać o naturę, a przy okazji beztrosko spędzić  kilka godzin na świeżym powietrzu. To jest również  okazja dla spotkań dzieci i starszych. Przyjeżdżają  tu emeryci z gminy, powiatu i z samego Krakowa.  Staje się „Rogate Ranczo” miejscem nie tylko  potrzebnym ale i modnym. Uśmiechy na  twarzach  malkontentów i krytykantów tego  miejsca należy potraktować poważnie.  Zastanówcie się… o czym jest ten  artykuł? To nie jest sprawa błaha!  Zabawa - zabawą a życie - życiem. „Rogate  ranczo” to atrakcyjna, na miarę czasów, oferta dla młodych ludzi. Mimo udogodnień  współczesności, na nich czyha mnóstwo  pułapek. Jednych łapią w sidła rozwijającej  się technologii i odwracają uwagę od rzeczy  najważniejszych, izolując tym samym od społeczeństwa  i rzeczywistości. Innych wpędzają w wir pogoni za karierą, wykształceniem i parciem na tytuły. Potrzebne są dziś zdrowe relacje nawiązywane pomiędzy młodymi, potrzebny jest szacunek dla wartości ponad czasowych, dla codziennej kultury bycia. Te właśnie „białe plamy” na mapie miejsc, gdzie to wszystko może być realizowane wypełnia w gminie Zabierzów „Rogate Ranczo”. Nie przeszkadzajmy w tym.

 

Magdalena Pawłowska

rolmax.jpg