• alles.jpg
  • bhp oskar.jpg
  • euroreklama.jpg
  • familia.jpg
  • geodezja.jpg
  • goodcar.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • rasterek.jpg
  • rowery.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • wwm.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • gawin.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • melba.jpg
  • mirex.jpg
  • prestige.jpg
  • rrreklama.jpg
  • weterynarz.jpg

Numer 01/2019

Imponuje ciekawą bryłą, doskonale harmonizuje z otoczeniem – tak prezentuje się Hala 100-lecia KS „Cracovia”. 10 maja 2018 obiekt ten oficjalnie otworzył prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, a w grudniu wystąpili tu zawodnicy z wielu polskich szkól Kung Fu/Wushu podczas XXII Otwartego Pucharu Polski w tej dyscyplinie. 17 zawodników Potoku Więckowice pokazało niesamowitego ducha walki. Chociaż nie byli w fantastycznej formie, to członkowie Stowarzyszenia LKS POTOK WIĘCKOWICE stanęli na podium aż 19 razy, oraz zdobyli miejsca tuż poza podium. Tegoroczny Puchar Polski kolejny raz pokazał na co stać naszych reprezentantów.

dzienseniora kochanowW sobotę 17 listopada 2018 roku po raz czwarty z inicjatywy Sołtysa i Rady Sołeckiej w Kochanowie odbył się Dzień Seniora połączony z zabawą taneczną w Restauracji Kochanów.

Spotkanie rozpoczęło się powitaniem przez Sołtysa Kochanowa Mariusza Koźbiała seniorów oraz gości przybyłych na tę uroczystość. Udział w uroczystościach wzięła Wójt Gminy Zabierzów Elżbieta Burtan, Proboszcz Parafii pw. Wszystkich Świętych w Rudawie Ks. Andrzej Badura, Wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Krakowskiego Alicja Wójcik wraz z mężem, Radny Gminy Zabierzów Jan Szczepański oraz Koordynator do spraw Seniorów Katarzyna Mroczek. Po powitaniu ze słowami serdecznych życzeń do zebranych zwróciła się wójt Elżbieta Burtan oraz Ks. Proboszcz Andrzej Badura. Przy tej okazji, sołtys i Rada Sołecka wraz z zebranymi gośćmi pogratulowali wygranych wyborów samorządowych wójt Elżbiecie Burtan, Alicji Wójcik i Janowi Szczepańskiemu. Po części oficjalnej rozpoczęto wspólne biesiadowanie i śpiewanie piosenek przy akompaniamencie akordeonu, na którym grał Pan Józef Ropka. Sołtys i Rada Sołecka Kochanowa dziękują Państwu Urszuli i Januszowi Szumiec z Restauracji Kochanów za zorganizowanie przyjęcia dla Seniorów z Kochanowa.

Tekst i zdjęcia: Mariusz Koźbiał

gwiazdkowa poduszka6 grudnia 2018r św. Mikołaj wraz z Aniołkami i ciocią Gabi już po raz czwarty w ramach akcji „Gwiazdkowa Poduszka” odwiedził Oddział Dziecięcy Szpitala im. Narutowicza w Krakowie. Jest to akcja, w której uczniowie naszej gminy projektują i wykonują własnoręcznie lub z pomocą rodzica poduszkę dla maluszka. Akcja ta trwa juz od 4 lat i każdego roku jest to ogromne przeżycie nie tylko dla małych pacjentów, ale też dla nas organizatorów i uczestników akcji. Zobaczyć wzruszenie tych małych dzieci, które już od rana czekają na Mikołaja a także radość na twarzach personelu szpitala

– są to emocje, których się nie zapomina, a które zachęcają do kontynuacji akcji. W tym roku uczniowie Szkoły Podstawowej w Rudawie i Szkoły Podstawowej w Kobylanach oprócz poduszek obdarowali dzieci pięknymi maskotkami, kredkami i kolorowankami. Pozostała część poduszek trafi do Domu Samotnej Matki w Krakowie. Dziękujemy wszystkim uczniom, rodzicom, przyjaciołom oraz Pani wójt – Elżbiecie Burtan, która objęła Honorowy Patronat nad tą akcją.

Agata Chudzikiewicz doradca zawodowy, koordynator szkolnego wolontariatu w Rudawie

motoZimą kierowca na starcie musi się zmierzyć z dodatkowymi wyzwaniami. Pierwszy problem to oczywiście spadek pojemności akumulatora w niskich temperaturach, co może skutkować brakiem możliwości rozruchu silnika. Problem pojawia się coraz częściej w nowych samochodach naszpikowanych elektroniką. Przed okresem nadchodzących mrozów dobrze jest sprawdzić kondycję akumulatora u najbliższego mechanika i w razie potrzeby wymienić na nowy. Przy okazji sprawdźmy stan alternatora. To on odpowiada za odpowiednie ładowanie akumulatora w trakcie jazdy. Jeżeli alternator jest w dobrej kondycji, powinien generować napięcie 14-14,4 V. Gdy niestety doszło do sytuacji, że o poranku nie jesteśmy wstanie „odpalić” samochodu, należy użyć kabli rozruchowych i „pożyczyć” prąd od innego pojazdu. Nie wolno w nowych pojazdach odpalać na „pych”. Kolejny problem to widoczność. Po opadach śniegu należy starannie odśnieżyć pojazd. Odśnieżamy nie tylko szyby boczne i przednie, ale cały samochód włącznie z lusterkami światłami i dachem, aby uniknąć sytuacji, że przy większej pręd

kości śnieg zostałby zdmuchnięty na pojazd jadący za nami. Następnie oczyszczamy szyby od zamarzniętego lodu używając odpowiedniej skrobaczki lub preparatów wspomagających. Oczyszczamy całą powierzchnię szyb, a nie tylko tworzymy „lufcik”. Od tego bezpośrednio będzie zależeć nasze bezpieczeństwo . Na koniec parę słów o samym rozruchu silnika i rozgrzewaniu go. Aby rozruch był dużo łatwiejszy i sprawniejszy pamiętajmy o wyłączeniu wszystkich zbędnych odbiorników prądu. Przed uruchomieniem rozrusznika pamiętajmy, że w silnikach typu diesel należy włączyć świece żarowe. Zwykle włączają się automatycznie ale start powinien nastąpić po zgaśnięciu kontroli świec żarowych (kontrolka - „sprężynka”). Kiedy rozruch silnika nastąpił nie włączajmy od razu ogrzewania i dmuchawy na maksymalne wartości, bo to i tak nic nie da dopóki silnik nie osiągnie optymalnej temperatury. Dlatego istotny jest sposób rozgrzewania silnika. Nieprawdą jest, że silnik najlepiej rozgrzać na postoju na obrotach jałowych. Nowoczesne silniki spalinowe dużo wolniej się rozgrzewają, kiedy nie są obciążone. Wynika to z tego, że ciepło to straty silnika, a z racji tego, że nowe silniki są coraz bardziej sprawne nie wydzielają tyle ciepła co kiedyś, zwłaszcza małe diesele. Dlatego po rozruchu silnika i upewnieniu się, że ciśnienie oleju jest właściwe należy rozpocząć jazdę obciążając silnik i tym samym rozgrzewając go . Obciążenie to musi być właściwe, nie wykorzystujemy wysokich obrotów, a pedał gazu traktujemy bardzo delikatnie. Trochę tak jak z rozgrzewką sportowca, który bardzo często rozgrzewa się rozpoczynając od „truchtu”. Podobnie jest z rozgrzewaniem oleju w skrzyni biegów. W porze zimowej odczuwamy problemy ze zmianą biegów tuż po rozpoczęciu jazdy. Wynika to z gęstości oleju w skrzyni. Pamiętajmy, jeżeli czujemy opór na lewarku, nie próbujmy używać więcej siły tylko dajmy skrzyni (synchronizatorom) trochę więcej czasu niż w porze letniej.

Jerzy Smagała - Instruktor nauki jazdy w szkole Autofart, Instruktor techniki jazdyw Motopark Kraków, Rajdowy Mistrz Pucharu Peugeota

sprzet ospW tegorocznej edycji Konkursu Grantowego „Wspieramy sąsiadów” organizowanego przez Kraków Airport, zabierzowska jednostka OSP po raz kolejny pozyskała wysokiej jakości wyposażenie. Tym razem udało się zakupić 2 aparaty ODO (ochrony dróg oddechowych) najnowszej generacji, w miejsce wysłużonych kilkunastoletnich zestawów. Obowiązkowym wyposażeniem osobistym strażaków biorących udział w bezpośrednich akcjach gaszenia pożarów są właśnie takie urządzenia – butla stalowa ze sprężonym powietrzem, automat, reduktor, maska. Dzięki nim strażacy w zadymieniu, w obecności toksycznych produktów spalania, podwyższonej temperaturze są w stanie prowadzić skuteczne działania ratowniczo gaśnicze. W tym roku, to właśnie Ochotnicze Straże Pożarne z okolicznych miejscowości były najczęściej beneficjentami konkursu „Wspieramy sąsiadów”. Nowy sprzęt pozwoli zabierzowskim druhom na jeszcze skuteczniejsze i bezpieczne działania podczas wszelkich zdarzeń zagrażających życiu i mieniu mieszkańców.

Tekst i zdjęcia: Jerzy Banarski

figielRedakcja: Panie Prezesie, w skład holdingu COLOREX wchodzi firma Eurocentrum Polska Sp. z o.o., zajmująca się m.in. dystrybucją oczyszczaczy powietrza pod nazwą „Air Clinic”.

Jacek Figiel: Istotnie, jednak zanim firma Eurocentrum Polska Sp. z o.o. zajęła się dystrybucją oczyszczaczy powietrza, od 15 lat zajmowała się i nadal się zajmuje produkcją szerokiej gamy urządzeń dystrybuujących bieżącą wodę w oparciu o technologię filtrów z odwróconą osmozą. W odróżnieniu od powszechnie znanych systemów butlowych, tzw. „5-cio galonowych”, urządzenia te podłączane są bezpośrednio do istniejącej sieci wodociągowej. Woda przechodzi przez system filtrów oczyszczających ją ze wszelkich zanieczyszczeń, drobnoustrojów oraz nadmiaru zbędnych lub szkodliwych minerałów. Ze względu na coraz gorszy stan powietrza w Małopolsce, kilka lat temu zaczęliśmy interesować się światowym rynkiem oczyszczaczy powietrza. Wykorzystaliśmy nasze doświadczenie w kontaktach z USA, Tajwanem i Chinami. Przeprowadziliśmy szereg konsultacji z polskimi lekarzami i specjalistami w dziedzinie zdrowia i ochrony środowiska. W efekcie prawie dwóch lat przygotowań, na początku 2017 roku postanowiliśmy wprowadzić na rynek polski, nasz nowy produkt – profesjonalne oczyszczacze powietrza pod własną marką „Air Clinic”. W chwili obecnej oferujemy w sprzedaży 4 modele oczyszczaczy, wiem jednak, że wkrótce poszerzymy naszą ofertę o dalsze urządzenia.

Zanim wkroczymy z przytupem we właśnie rozpoczęty Nowy Rok (czy Państwo też macie wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem czas przyspiesza i zaczyna gnać jak oszalały?), przywołam jeszcze na chwilę wspomnienie naszej małej rodzinnej tradycji świątecznej. Nie odkryję Ameryki, jeżeli napiszę, że każda rodzina ma swoje tradycje bożonarodzeniowe; jedni jedzą smażonego karpia, inni karpia po żydowsku, jedni zupę grzybową, inni barszcz z uszkami (jeszcze inni barszcz z fasolą), jedni zajadają się kutią, inni jej nie znoszą. Jedni mają żywą choinkę, inni sztuczną. Jedni kolędują, inni tylko jedzą. Jedni na Wigilię wbijają się w garnitur ślubny, inni w maturalny, a jeszcze inni stawiają na strój niezobowiązujący. To, co łączy wszystkie Polki, to fakt, że padają ze zmęczenia na twarz, a to, co łączy wszystkich, jak świat długi i szeroki, to „Kevin sam w domu” . Moja rodzina też ma swoje tradycje, o których wyczerpująco rozpisywać się nie będę, bo i po co. Napiszę tylko o jednej; mam wrażenie, że raczej nietuzinkowej. Otóż od kilkunastu lat w pierwszy dzień Świąt, pakujemy manatki i jedziemy na Jasną Górę. Dlaczego tam? Powodów jest kilka. Jednym z nich jest fakt, że Jasna Góra w Święta jest pięknym miejscem, dlatego chociażby, że nie ma tam wtedy w ogóle pielgrzymek; garstka lokalsów i my. Po drugie, warto się pokłonić Najświętszej Panience w spokoju. A po trzecie… z powodu szopki. I tu dochodzę do tytułu tego felietonu. Otóż, gdy pierwszy raz pojechaliśmy tam w Boże Narodzenie, zaskoczyła nas i zachwyciła żywa szopka. Na dziedzińcu tzw. wieczernika ustawionych było kilkanaście małych zagród, a w nich owce, króliki, indyki, pawie, kozy, kury, gołębie (ptactwo oczywiście w wolierach) i… osioł. Autochtoni poinformowali nas, że to jest oślica Amelka, wypożyczana do szopki co roku. Nie muszę chyba pisać, że wzbudziła w nas szczery zachwyt. Tym bardziej, że Amelka to bardzo towarzyskie stworzenie; przychodziła na wołanie, pozowała do zdjęć, patrzyła z miłością… Słowem robiła wszystko to, czego można się spodziewać po zwierzęciu, które swoim oddechem ogrzewało leżącego na sianku w żłobie świeżo narodzonego Syna Bożego. Amelka uwiodła nas na tyle, że co roku jeździliśmy między innymi po to, by się z nią przywitać. Żywa szopka oczywiście ewoluowała. W zeszłym roku zdarzył się przykry zgrzyt. Nie było Amelki! Było ptactwo – w znacznym zresztą oddaleniu od odwiedzających – ale Amelki nie. Szopka z „żywej” zmieniła się w „ruchomą”; efektowną, nie powiem, ale przecież nie o to tu (tam!) chodziło. W tym roku pojechaliśmy znów. I znów odstaliśmy swoje w długaśnej kolejce do ruchomej szopki, ale… w tym roku była też Amelka. I Lenin. (Przepraszam, to był jednak jeleń.) Ale… zarówno Amelka, jak i jelenie, były w znacznym oddaleniu od ludzi. Na tyle znacznym, że można było przez nieuwagę zupełnie je przeoczyć! Oczywiście moja faworytka na wołanie i cmokanie z zainteresowaniem odwracała piękną głowę w naszą stronę i strzygła uszami, ale tak w ogóle to miałam wrażenie, że ona się potwornie nudzi i nie rozumie tego oddalenia od ludzi, którzy zawsze obdarzali ją życzliwością i uwagą (a czasem marchewką). Jedyny wniosek, który mi się nasuwa, to schlebianie nawoływaniom oszalałych obrońców zwierząt (hm, ale czemu nie obejmuje to stłoczonych w niemiłosiernie małej wolierze pawi, czy królików w klatce rozmiarami odpowiedniej raczej dla świnki morskiej?). Chronienie zwierząt gospodarskich przed kontaktem z człowiekiem (nawet w dużej ilości) wydaje mi się przesadą. Z drugiej zaś strony, dostrzegam tu jednak miękkość charakteru braci w białych habitach. No bo albo zwierzęta chronimy przed stresem i ludźmi i usuwamy je z szopki, albo zostawiamy. Ale zostawienie ich w takiej formie, że nie można ich zobaczyć, odbieram jako czysty sadyzm; i w stosunku do odwiedzających (co po zwierzęciu, którego nie widać), i w stosunku do zwierząt (im w tych malutkich zagródkach naprawdę jest ciasno, a oprócz tego nudzą się jak mopsy). Twardym trzeba być, braciszkowie! Nie miętkim…

PS. Na pocieszenie mogliśmy sobie pooglądać „Chór blond paulinów na tle błękitnego nieba”, którzy po bliższym przyjrzeniu okazali się raczej baletem. Wstrząsające!

Gabriela Kucharska

tomar.jpg