• alex.jpg
  • alles.jpg
  • alux.jpg
  • baks.jpg
  • cukiernia.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • mosur.jpg
  • pinus.jpg
  • praca.jpg
  • quad.jpg
  • romantica.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • serwis.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • swiba.jpg
  • tapicerstwo.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • an.jpg
  • bistro.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • manufaktura.jpg
  • mirex.jpg
  • mojsen.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • srebrne.jpg
  • szumiec.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg
  • woodkrak.jpg

wspomnieniaJak dziś, pamiętam mój pierwszy dzień w angielskiej szkole podstawowej. A zaczęło się to tak: Po ukończeniu trzech klas w Polsce, wraz z rodzicami, bez wcześniejszego przygotowania, bez znajomości języka, wyjechałem do Anglii. Od razu zostałem zapisany do szkoły, ale nie do klasy czwartej, tak jak powinienem, lecz ze względu na wiek od razu do klasy piątej. Dołączyłem do niej ponad tydzień po szkolnej ceremonii rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Nie miałem nikogo, kto by opowiedział mi coś o szkole, oprowadził po niej, więc niestety pierwszego dnia zgubiłem się. W efekcie pomyliłem sale i zamiast do mojej klasy poszedłem do innej, co było dość zawstydzające. Ale nie mogę winić siebie o to, że się zgubiłem. W tamtym czasie moje słownictwo było ubogie i naprawdę ciężko mi było wyrazić to, co chciałem powiedzieć. Byłem ambitny i z dnia na dzień stawałem się coraz lepszy, choć zajęło mi to trochę czasu. W szkole zaczęło mi się podobać po 2 - 3 miesiącach od feralnego początku. W sumie w Anglii ukończyłem 2 klasy w szkole podstawowej i 1 klasę w szkole średniej. Od roku znów mieszkam w Polsce i chodzę do polskiej szkoły. A jak wspominam moje początki w Anglii? Bywało różnie. Były chwile miłe, czyli takie, gdy życie najbardziej mi się podobało. Poczułem się wyróżniony, kiedy na przykład zaproponowano mi przystąpienie do klubu hokejowego i do klubu piłkarskiego. Początkowo należałem do trzeciej grupy w czasie zajęć sportowych, czyli tej najsłabszej. Potem osiągnąłem większą sprawność i przeszedłem z trzeciej grupy do drugiej. Niestety, nigdy nie dotarłem do grupy pierwszej. W czasie zajęć okazało się też, że jestem dobry w rugby, dlatego mogłem wstąpić do klubu i trenowałem w nim również w szkole średniej. Pamiętam też przykre chwile, gdy w pierwszych dniach pobytu w szkole powiedziałem słowo na „N” (nigger czyli obraźliwie murzyn), ale nie wiedziałem wtedy jeszcze, co to znaczy. Koledzy nie obrazili się na mnie, tylko wytłumaczyli, co to znaczy i ostrzegli przed ponownym jego użyciem. Reszta wspomnień jest po prostu aksamitna. A jak wygląda angielska szkoła od wewnątrz? Jedną z najlepszych rzeczy w szkole w Anglii jest jedzenie, ponieważ dba się o preferencje ucznia. Toteż często mieliśmy na obiad pizzę, a nawet hamburgery. Podczas przerwy na lunch zazwyczaj graliśmy w piłkę nożną lub hokej na boisku, co pozwoliło uwolnić całą energię, więc po przerwie większość z nas uważała na lekcji tylko dlatego, że byliśmy zbyt zmęczeni, aby dokuczać nauczycielom. To był duży plus dla prowadzących, dzięki czemu ich praca była łatwiejsza. Wciąż przed oczami mam ogromny plac zabaw, wielkie boisko i potężny budynek szkoły. W Polsce takich jeszcze nie widziałem. Ale w porównaniu z moją szkołą średnią to było nic, ponieważ tamten obiekt był po prostu absurdalnie duży. Do szkoły chodziliśmy bez plecaków, książek itp., gdyż nauczyciele w salach przygotowywali wszystkie pomoce, nawet przybory do pisania. Za tym tęsknię najbardziej, gdy teraz co rano zarzucam na swoje plecy tornister, który czasem ledwo mogę unieść. I o dziwo, każdy w klasie uczył się, przepisywał wszystko z tablicy i starał się zapamiętać jak najwięcej, aby potem wykazać się wiedzą i utrzymać status grupy, a najlepiej przejść do grupy wyższej (nikt nie chciał być najsłabszy). Na klasówkach nikt nie ściągał, bo każdy wszystko miał w głowie. Inne niż w Polsce były też niektóre przedmioty obowiązkowe: gotowanie, biznes, zajęcia teatralne, muzyka z nauką gry na instrumentach, zajęcia praktyczno- techniczne (np. z wykorzystaniem pił czy wypalaniem przedmiotów w piecu). Dla polskich uczniów ciekawostką może okazać się również kolejna sprawa. Otóż w szkole średniej mieliśmy konta bankowe szyfrowane odciskiem palca, na których trzymaliśmy wszystkie swoje kieszonkowe, więc było bezpiecznie. Jeśli chcieliśmy coś kupić, po prostu kładliśmy palec na skanerze i kupowaliśmy, nie marnując czasu na wybieranie z kieszeni małych centów do zapłaty. Ale nie mogliśmy też kupować bez końca, bo limit niestety się czerpał. Najgorsza rzecz do zaakceptowania przeze mnie w Anglii, to fakt, że do szkoły nie wolno ubierać niczego poza mundurkiem szkolnym. Gdyby ktoś na przykład przyszedł ubrany w koszulę, odesłano by go natychmiast do domu. Były jednak wyjątki- gdy rodzicom brakowało pieniędzy na mundurek. Z przykrością też wspominam chłodne miesiące, gdyż w całej szkole poza pokojem nauczycielskim nie było żadnych grzejników. A dlaczego? Nie mam pojęcia, ale zimą było naprawdę zimno, natomiast latem okropnie gorąco, bo oczywiście nie mieliśmy też żadnej wentylacji. Koniec szóstej klasy okazał się bardzo emocjonujący. Był to czas, w którym wszyscy chodziliśmy bardzo smutni, bo wiedzieliśmy, że idziemy do różnych szkół i już w takiej grupie nie spotkamy się. Dlatego widywaliśmy się codziennie, tu, gdzie spędziliśmy kilka lat na poznawaniu się nawzajem. Nasze drogi rozeszły się.

Przyszedł czas i na mnie. Po ukończeniu siódmej klasy w szkole angielskiej powróciłem z rodziną do Polski. I znów zaczynam wszystko od nowa w kolejnej szkole, innym środowisku, w innych realiach. Niejednokrotnie wracam myślami do tamtych chwil i porównuję, która szkoła lepsza.
MOJA polska szkoła a MOJA szkoła angielska:

w porządku jedzenie -lepsze jedzenie brak mundurków -obowiązkowe mundurki szkoły są mniejsze -większe szkoły grzejniki i ciepło w zimie -brak grzejników dużo nauki -mniej nauki mniej aktywności fizycznej -więcej zajęć z WF trudniejsze lekcje -lekcje nieco łatwiejsze ciężkie plecaki pełne książek -wszystkie pomoce przygotowane w sali.

Wiktor Li, uczeń klasy 8B SP w Rząsce

ludzik.jpg