• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp oskar.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • romantica andrzejki.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • swiba.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • adrian.jpg
  • bistro.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kanczura.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • srebrne.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg

Numer 11/2018

rycerkiJuż po raz drugi Województwo Małopolskie zorganizowało konkurs edukacyjny dla szkół.W tym roku odbywał się on pod nazwą „MADE IN MAŁOPOLSKA. Co Ty wieszo Regionie?”. Konkurs skierowany był do uczniów klas siódmych i ósmych szkół podstawowych oraz uczniów szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych. Uczniowie mieli okazję wykazać się w konkursie znajomością regionu Małopolski, jego historii, dziedzictwa kulturowego, tradycji oraz mieszkańców. Tematyka quizu dotyczyła również 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Konkurs obejmował dwa etapy: pierwszy etap to quiz internetowy, drugi i zarazem finałowy etap konkursu połączony został z uroczystą galą wręczenia nagród. Finał konkursu odbył się w Krakowie 12 października 2018 r.

Do finału zakwalifikowało się 5 szkół podstawowych z całej Małopolski (na 100 uczestniczących w konkursie) w tym nasza drużyna Rycerki Kmity z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Zabierzowie. Walkę o tytuł rozpoczęliśmy prezentacją o gminie Zabierzów i wierszem Nasza Mała Ojczyzna Gmina Zabierzów. Kolejne konkurencje obejmowały różnorodną tematykę związaną z regionem. Uczniowie musieli wykazać się nie tylko znajomością miejsc i postaci związanych z Małopolską, lecz również znajomością przepisów kulinarnych, utworów muzycznych i ich twórców, którzy związani są z naszym regionem. Emocje sięgały zenitu, zwłaszcza w czasie ogłaszania wyników.

Zespół w składzie Julia Janik, Weronika Faryna i Julia Bossowska z klasy 8a Szkoły Podstawowej Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Zabierzowie okazał się najlepszy w Małopolsce! Uczennice w ostatecznej klasyfikacji konkursu zajęły I miejsce. Radość była ogromna, pojawiły się łzy wzruszenia. Do zwycięstwa poprowadziły Zespół pani Agnieszka Fila-Bielak i pani Joanna Pruszczak- nauczycielki z ZSP w Zabierzowie. Nagrodą dla Zespołu jest kilkudniowy wyjazd na warsztaty edukacyjne zorganizowane w Chorwacji. Nie bez znaczenia jest też fakt promocji gminy Zabierzów przez Rycerki Kmity na forum Małopolski. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.

Tekst: Joanna Pruszczak, Janina Wilkosz, zdjęcia: Agnieszka Fila-Bielak

Więcej informacji na:

https://www.malopolska.pl/aktualnosci/edukacja/co-oni-wiedzao-regionie-final-konkursu-za-nami

motoW tym miesiącu poruszę jeden z podstawowych elementów jazdy defensywnej – bezpieczna odległość od samochodu poprzedzającego. Odległości od pojazdów to problem zarówno w ruchu miejskim jak i ruchu na drogach o podwyższonej prędkości. Zwłaszcza na autostradach i drogach ekspresowych niezachowanie bezpiecznej odległości od samochodu poprzedzającego bardzo często skutkuje powstaniem poważnych wypadków – karambolów. Kiedy siedzimy za kierownicą mamy poczucie, że panujemy nad samochodem i przesuwamy się coraz bliżej i bliżej do pojazdu poprzedzającego w przeświadczeniu, że zdążymy zareagować w przypadku, kiedy ten zacznie hamować. Jadąc jako pasażerowie bardzo często mamy wrażenie, że nasz kierowca jedzie za blisko innego samochodu. Co więcej, wielu kierowców podsuwa się próbując wywrzeć presję, aby pojazd przed nimi przyspieszył lub zmienił pas. Niestety takie zachowanie bardzo często kończy się tragicznie. Nawet jeśli kierowa jest skoncentrowany i wydaje mu się, że zdąży zareagować nie zrobi tego szybciej niż około 1 sekundy. Biorąc pod uwagę, że będąc kierowcą nigdy obiektywnie nie ocenimy ”na oko” bezpiecznej odległości należy sięgnąć do sprawdzonej i wypróbowanej metody opisywaniu bezpiecznej odległości opisanej czasem. W warunkach miejskich są to 2s, a na drogach o podwyższonej prędkości są to 3s. Czas jest najbardziej obiektywny w opisie i to jego najczęściej brakuje w sytuacji awaryjnej.

Jak nauczyć się mierzyć odległość za pomocą czasu? Jadąc za innym pojazdem znajdujemy punkt charakterystyczny, który mija pojazd przed nami np. drzewo i liczymy na głos 121,122 (czas wypowiadania tych liczb trwa 2s). W momencie, kiedy skończyliśmy liczyć i dojechaliśmy do w/w drzewa oznacza , że nasza odległość od pojazdu jest równa 2 s (1s na reakcję i 1s na hamowanie). Na autostradzie statystycznie pojazd, który hamuje awaryjnie ma wysokie prawdopodobieństwo już najechania na inny pojazd. Nie przesunie się do przodu. Stąd dla naszego większego buforu bezpieczeństwa powinniśmy zachować odległość od poprzedzającego auta równą 3 s (licząc 121,122,123), czyli sekunda więcej niż w przypadku ruchu w miastach. Zaletą tej metody jest to, że działa niezależnie z jaką prędkością jedziemy. Warto czasem siebie skontrolować i policzyć ile mamy czasu na awaryjne wyhamowanie. Metodę tą znajdziemy także w najnowszych pojazdach wyposażonych w t.z tempomaty aktywne. Na wyświetlaczu bardzo często wyświetlana jest aktualna odległość opisana czasem. Jeżeli odległość jest poniżej 2 sekund słychać sygnał alarmowy. Wielu kierowców dopiero kiedy zaczęło używać samochody wyposażone w tego rodzaju systemy zdało sobie sprawę, że praktycznie przez całe życie jeździli za blisko innych. Utrzymujmy bezpieczne odległości minimum równe 2 sekundom.

Jerzy Smagała - Instruktor nauki jazdy w szkole Autofart, Instruktor techniki jazdyw Motopark Kraków, Rajdowy Mistrz Pucharu Peugeota

5miejsce zabierzow8 października 2018 roku w Warszawie Wójt Gminy Zabierzów Elżbieta Burtan odebrała z rąk byłego premiera RP Jerzego Buzka dyplom za zajęcie

5. miejsca w Rankingu Samorządów gazety „Rzeczpospolita”. Rankingjest organizowany przez „Rzeczpospolitą” już od 14 lat. Warto przypomnieć, że w 2014 roku, na 10. edycję rankingu gmina Zabierzów otrzymała nagrodę specjalną – Najlepszy Samorząd X-lecia. Ranking Samorządów jest prestiżowym, ogólnopolskim plebiscytem, którego celem jest wskazanie najlepiej zarządzanych miast i gmin w Polsce. Nagradzane są te samorządy, które najlepiej dbają o rozwój i podniesienie jakości życia swoich mieszkańców, zgodnie z regułami odpowiedzialności i bezpieczeństwa finansowego. Wysoka pozycja w rankingu, którą uzyskała gmina Zabierzów, to bez wątpienia powód do dumy. W porównaniu z poprzednimi latami, kryteria oceny w Rankingu Samorządów poszerzyły się. W tegorocznej edycji brane jest pod uwagę około 50 wskaźników, które są tworzone w oparciu o dane budżetowe (np. wartość wydatków na ochronę środowiska, na transport, czy kulturę) oraz o dane gromadzone przez Główny Urząd Statystyczny. Część informacji do rankingu przekazywały też same gminy w specjalnej ankiecie. Skład Kapituły konkursu: Jerzy Buzek – przewodniczący Kapituły, były premier RP, Europoseł, były Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Bogusław Chrabota – redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita”, Teresa Czerwińska – Minister Finansów, Anna Cieślak-Wróblewska – redaktor dziennika „Rzeczpospolita”, Adam Hamryszczak – Podsekretarz Stanu Ministerstwo Rozwoju, Andrzej Porawski – dyrektor Biura Związek Miast Polskich, Jerzy Stępień – sędzia, prawnik, przewodniczył komisji samorządu terytorialnego senatu, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, Paweł Tomczak – Dyrektor Biura Związku Gmin Wiejskich RP, Cezary Trutkowski – Prezes zarządu Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, Hanna Wawrowska – Autorka i szef projektu „Rzeczpospolita. Życie Regionów”.

Więcej informacji o rankingu można znaleźć na stronie organizatora: www.rankingsamorzadow.pl

kresyObecny rok szkolny postanowiłam zacząć z przytupem, ale trochę innym niż ubiegły rok, gdzie kontuzja nogi, która miała miejsce w Nicei jako uczestnika projektu „Europa to My”, wyłączyła mnie na 4 tygodnie z życia.

Od kilkunastu lat nosiłam się z pomysłem i pragnieniem zwiedzenia naszego dziedzictwa historycznego na Kresach Wschodnich. Zawsze jednak coś niezapowiedzianego wypadało mi w życiu i tak mijały kolejne lata, a Kresy czekały cierpliwie. Wreszcie nadarzyła się nie lada okazja, zapisałam się na Akademię Dziedzictwa Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Efektem działań Akademii miał być wyjazd na Ukrainę w dniach 18 – 23 września. Szczerze mówiąc, nie do końca wierzyłam, że to wszystko dzieje się naprawdę. Program wyjazdu, to same historyczne perły: pierwszego dnia Żółkiew

– zamek hetmana Stanisława Żółkiewskiego, następnie przejazd do Lwowa i zwiedzanie Cmentarza Łyczakowskiego i Cmentarza Orląt, gdzie przeżyłam bardzo wzruszające chwile, kiedy patrzyłam na groby tych najmłodszych, którzy zginęli za Polskę. Z cmentarza wychodziliśmy o zmroku. Następnego dnia 12 godzin zwiedzania „Krakowa południa” – czyli Lwowa: Wysoki Zamek, kopiec Unii, cerkiew Wołoska, kościół Dominikanów, katedra ormiańska, Rynek, katedra łacińska, kaplica Boimów, kościół Jezuitów, Wały Hetmańskie, Teatr, Pomnik Mickiewicza, kościół Bernardynów, ul. Akademicka, Uniwersytet, Ossolineum, kościół św. Elżbiety, cerkiew św. Jura. Nogi bolały, ale w duchu czułam się szczęśliwa, jednak głód wiedzy nadal doskwierał…

Trzeciego dnia mieliśmy przed sobą kawał drogi do przebycia, najpierw zwiedzanie pałacu w Podhorcach, następnie Olesko – miejsce narodzin Jana Sobieskiego, późniejszego króla Polski, jak niektórzy historycy twierdzą, ostatniego, który przynosił nam chwałę, „Lwa Lechistanu”, jak mawiali o nim Turcy z podziwem i trochę ze strachem, ponieważ pogonił ich pod Wiedniem. Następnym punktem programu była ławra w Poczajowie, największa na terenie Ukrainy cerkiew obrządku moskiewskiego. Na okoliczność zwiedzania wszystkie panie z naszej wycieczki musiały przejść pewną transformację, mianowicie: ubrać spódnice do ziemi oraz na głowę założyć chustę, jest to bardzo rygorystycznie przestrzegane. Panowie oniemieli, gdy nas zobaczyli (dodam, że mnie prawie nikt nie rozpoznał). Na zakończenie dnia dojechaliśmy do Krzemieńca, gdzie odbyło się spotkanie w Szkole Polskiej z nauczycielką oraz grupą uczniów, którzy bardzo miło nas przyjęli. Do szkoły uczęszcza popołudniami 40 polskich dzieci, oprócz tego na zajęcia przychodzi około 160 dzieci ukraińskich.

Nazajutrz odbyło się dalsze zwiedzanie Krzemieńca (Góra Bony, Muzeum Słowackiego, Liceum Krzemienieckie, kościół parafialny) i ruszyliśmy dalej. Po drodze zwiedziliśmy dwa zamki w Zbarażu i Trembowli, niestety bardzo zniszczone. I wreszcie dotarliśmy do Kamieńca Podolskiego. Choć dawno zapadł zmierzch, nie podarowałabym sobie, gdybym choć na chwilę nie wyszła popatrzeć na pięknie oświetloną twierdzę, której zadaniem w XVII wieku była obrona przed najazdami tureckimi. Po krótkim odpoczynku zwiedziliśmy wszystko co najważniejsze w Kamieńcu - zamek, do którego dostaliśmy się drewnianym mostem linowym, który bujał mocno i niektórzy uczestnicy zrezygnowali z przejścia i musieli przebyć dwa razy dłuższą trasę (ja oczywiście przeszłam, ale strach był). Odwiedziliśmy polskiego księdza w katedrze, dawnym kościele Dominikanów, następnie kościół ormiański – zniszczony prawie w 80% oraz fortyfikacje miejskie. Popołudniu pojechaliśmy do Chocimia, miejsca triumfu hetmana Jana Sobieskiego, który otworzył mu drogę do koronacji. Zwiedziliśmy też Okopy Św. Trójcy, miejsce walk konfederatów barskich.

Tam też miała miejsce miła dla nas niespodzianka – spotkanie z panią Anielą Biela, 93-letnią Polką, która zaprosiła nas do siebie, żeby pokazać nam Krzyż Oficerski – odznaczenie nadane jej przez prezydenta. Pani Aniela mieszka bardzo skromnie, żeby nie powiedzieć biednie. Spotkanie z nami i rozmowa były pełne emocji, wiele z nas musiało ukradkiem otrzeć łzy. Niektórzy wreszcie zrozumieli, dlaczego pomoc Polakom mieszkającym na Kresach jest tak ważna.

Niestety jak to stare porzekadło mówi, „wszystko co dobre szybko się kończy…” Wiem na pewno, że wrócę na Kresy. Chcę tą moją miłością zarazić młodzież naszej szkoły, dlatego postaram się zorganizować wycieczkę w te miejsca, bo wiem że WARTO.

Małgorzata Kuśtrowska, nauczycielka ze Szkoły Podstawowej w Rząsce

rudekMówią stary, niech umiera, po co mu przebłyski światła. Przecież nikt nie mówił nigdy, że śmierć będzie łatwa, przecież to śmieć, a nie pies takie głosy słychać na wsi. Że ktoś przytuli, gdy koniec zbliża się nieubłaganie, ale nie poddam się i o niego zawalczę. Takie słowa usłyszeliśmy. Starsza, uboga kobieta postanowiła dać szansę Rudkowi i podarować mu drugie życie. Mimo że nie zawsze sama ma za wiele, dla niej najważniejszy jest pies.

Sama nie mam za wiele, ale nie pozwolę, aby stała mu się krzywda. Mam jedynie lichą budę i kawałek sznurka, to mu podarowałam. Dziurawy, rozpadający się płot nie pozwala na to, by biegał po posesji, bo ucieka i już nie raz wpadłby pod auto, dlatego musiałam go uwiązać.

12-letni Rudek dostał drugą szansę. Oszukał przeznaczenie i jest bezpieczny pomimo tego, że mieszka w sypiącej się budzie, uwiązany na 5-metrowej lince. Pozwólmy mu odzyskać nadzieję, pomóżmy na starość zamieszkać w godnych warunkach. Podarujmy mu duży kojec z ciepłą, suchą budą i uwolnijmy go od sznurka. Stan płotu, tak jak budy, jest tragiczny, dlatego nie może biegać luzem po posesji.
Kochani, pomóżmy Rudkowi i jego opiekunce.

Jeśli chcesz, możesz dokonać darowizny z tytułem "Rudek" na konto:
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus, ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Tytuł tego tekstu jest nazwą pewnej grupy na Facebooku. Oprócz tego jest niegłupim przepisem na uniknięcie spędzenia życia z kimś, z kim nie będzie o czym pogadać, gdy skończą się tematy związane z utrzymaniem domu, dziećmi, ich szkołami, pracą, namolnymi szefami itd. I wiem oczywiście, że te tematy nigdy się nie kończą. Ale gdyby? Ja czytam. Zawsze sporo czytałam. W okresie, gdy byłam nastolatką, zdobycie książek nie było łatwe, a na taką encyklopedię i co atrakcyjniejsze słowniki na przykład robiło się subskrypcje i przedpłaty. Takie czasy były. W latach dziewięćdziesiątych XX w. zalała nas rzeka czytelniczego chłamu, a potem to się wyrównało. Wyrównało w tym sensie, że wiadomo, jaki jest profil poszczególnych wydawnictw i czego się po ich ofercie spodziewać. I to jest niezłe. Bo nie będę w ofercie Krytyki Politycznej na przykład czy wydawnictwa Prószyński i ska szukać reportaży. A w ofercie wydawnictwa Czarne poezji czy kryminałów. Czasem trafi się oczywiście coś, co w ofercie danej oficyny wydaje się zaskakujące, ale to dość rzadkie przypadki. Generalnie czasy teraz zrobiły się łaskawe dla zapalonych czytelników, bo zasadniczo kupić da się wszystko (pytanie, czy wszystko warto). Większym problemem niż dostępność słowa pisanego staje się świadomy wybór. Śledzenie na bieżąco nowości wydawniczych jest zajęciem księgarzy, co ambitniejszych bibliotekarzy czy działów literackich w gazetach. Zwykły śmiertelnik zdaje się raczej na recenzje (a to jakimi prawami rządzi się to, że dana książka w danej gazecie będzie recenzowana, a inna nie, to już zupełnie inny mechanizm). Jest jednak takie wielkie święto w Krakowie, na które każdy zapalony czytelnik czeka cierpliwie cały rok. To Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie. Dziesiątki tysięcy odwiedzających, setki wystawców, spotkania z autorami, warsztaty, etc. Dużo, dużo się wtedy dzieje w EXPO na Galicyjskiej. Ja Targów nie opuszczam z zasady, ale po kilkukrotnym przykrym doświadczeniu kompletnego spłukania finansowego na książki, przyjęłam zasadę, że w danym roku na targach nie wydaję więcej niż… no, określoną kwotę. Choćby nie wiem, jaka okazja się zdarzyła. Co prawda, jak wiadomo, okazje mają to do siebie, że nie trafiają się dwa razy, ale zasada ta nie dotyczy sytuacji targowych. W końcu przez internet da się kupić prawie wszystko, a odrobina cierpliwości przy polowaniu na promocje zazwyczaj się opłaca. No i jeszcze jedno. Z Targów można przywlec do domu nieprawdopodobną ilość gratisowych zakładek do książek (ja akurat używam). I objeść się gratisowymi krówkami, choć tych w czasie ostatnich Targów było nieprzyzwoicie wręcz mało. Dawniej krówki były na co drugim stoisku, teraz zdarzają się na nielicznych. Drastyczne obniżenie poziomu wystawców. I nieprzyzwoitość!. W tym roku, będąc uczestniczką tego wielkiego święta czytelniczego, narzuciłam sobie dwojakie ograniczenia, po pierwsze finansowe, a po drugie ilościowe, to po tym, jak jakiś czas temu mąż zwrócił mi uwagę, że powinnam przystopować z kupowaniem książek nawet nie z powodu ich ceny (no cóż, książki są drogie), ale z powodu tego, że kolejny regał na książki w naszym domu już się zwyczajnie nie zmieści. Z bólem przyznałam mu rację. Efektem tego był zakup dwóch zaledwie książek, rewelacyjnej cegły Magdaleny Grzebałkowskiej „1945. Wojna i pokój” oraz nowości wydawniczej o tematyce politycznej dla mojego męża. I tu od razu anegdota. Otóż jak wiadomo poglądy polityczne bywają różne. Moje i mojego męża są nawet bardzo różne. Ale przecież, do diaska, nie będę mu ani poglądów ani tym bardziej gustów czytelniczych kształtować; na to już za późno. Tak więc kupiłam mu to polityczne coś i czym prędzej schowałam do torby (na wypadek, gdyby mnie miał ktoś znajomy spotkać). Po czym zobaczyłam stoisko, na którym pani przybijała na kupionych książkach urocze pieczątki z exlibrisami. Był też taki z mocno upartym kotem; fikuśny taki. Mój mąż bardzo lubi, może nawet kocha, naszą kotkę, więc stwierdziłam, że dam mu tę książkę z kocim exlibrisem. Wyjęłam ją z torby, poprosiłam panią o przybicie pieczątki, po czym zaczęłam się tłumaczyć jak dziecko, że to dla męża, nie dla mnie, że to zupełnie nie moje poglądy polityczne, że to, że tamto… A moja siostra stała obok i zwijała się ze śmiechu.

Gabriela Kucharska

ovoWe wtorek, 9 października, na Oddziale Klinicznym Ortopedii i Rehabilitacji Szpitala Uniwersyteckiego, kierowanym przez dr hab. Artura Gądka, przeprowadzony został pionierski zabieg wszczepienia innowacyjnej protezy stawu ramiennego OVO. To pierwsza tego typu operacja w Polsce i zaledwie druga w Europie. Nowoczesna endoproteza powierzchniowa została założona u 27-letniego Marcina, u którego - na skutek chorób towarzyszących -rozwinęła się zaawansowana artroza stawu ramiennego. Skutkiem tego było ograniczenie ruchomości stawu i przewlekły ból, nie reagujący na leki. Co więcej, choroba uniemożliwiała mężczyźnie realizowanie największej pasji, czyli gry na instrumentach muzycznych. Dzięki zastosowaniu tak nowoczesnego implantu, chory będzie miał szansę odzyskać pełną sprawność ruchową chorego barku.

-Wszczepiliśmy nowy typ protezy stawu ramiennego, tzw. protezę powierzchniową. Wymieniamy wyłącznie zużytą warstwę chrząstki. Na tym właśnie polega innowacyjność. Dzięki temu jesteśmy w stanie uniknąć ingerencji w zdrową kość, która musi przenieść obciążenia. Do tego pozwala nam na wymianę warstwy zużywalnej – tłumaczył tuż po zabiegu dr Jakub Ślusarski, specjalista chorób barku. – Dodatkowo dzięki zastosowanej tech-nice, operacja niesie ze sobą mniejsze ryzyko powikłań, a także znacznie skraca czas rehabilitacji.

Zabieg jest znacznie bardziej oszczędzający, przeprowadzony szybciej i z zachowaniem sprawności mięśni. Cała operacja trwała zaledwie dwie godziny. Co więcej nie wymaga noszenia unieruchomienia, wystarczy wyłącznie prosty temblak. Pobyt w szpitalu potrwa 1-2 dni, a procedura pozwoli na szybkie usprawnianie. W zabiegu asystował członek zespołu Arthrosurface Don Simoncini, ze szpitala Newton Wellesley Hospital (USA), który jest bliskim współpracownikiem dr Johna Uribe wynalazcy i propagatora tej techniki.

Od redakcji: Witku, gratulujemy ojcu syna, a synowi Jakubowi sukcesu.

Tekst i fotografie: Szpital Uniwersytecki w Krakowie

fortecznyW sobotę, 13 października 2018 roku przy pięknej, jesiennej pogodzie Małopolskie Stowarzyszenie Miłośników Historii „Rawelin” zorganizowało kolejne spotkanie z niemieckimi fortyfikacjami z okresu II wojny światowej, położonymi na terenie gminy Zabierzów. Piknik Forteczny jako impreza podsumowującą i zamykającą cykl spotkań o charakterze edukacyjnym „Spotkania z historią. Rudawa 2018” odbył się przy schronie w Rudawie. Główną atrakcją Pikniku był od kilku lat pieczołowicie remontowany przez członków stowarzyszenia, schron bierny piechoty Regelbau 668. Członkowie grup rekonstrukcji historycznej zaprezentowali się w mundurach m.in. polskich, rosyjskich i niemieckich. Zaprezentowali także wyposażenie i uzbrojenie z epoki jak też inne elementy codziennego wyposażenia żołnierza. Dla zwiedzających poza w/w atrakcjami i wnętrzem schronu przygotowane zostały stoiska z materiałami informacyjnymi, promocyjnymi oraz pa-miątkami. W czasie trwania imprezy kuchnia polowa wydawała pyszną grochówę wojskową, a przy ognisku wszyscy mogli usmażyć kiełbasę. Zorganizowanie i przeprowadzenie cyklu „Spotkań z historią”, jak też imprezy podsumowującej projekt było możliwe dzięki wsparciu finansowemu z budżetu gminy Zabierzów.

Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w Pikniku za przybycie, mile słowa i docenienie tego co robimy. A odwiedziło nas w tym dniu ponad 150 osób. Z roku, na rok nasze działania cieszą się coraz większą popularnością. Zapraszamy w przyszłym roku na kolejną edycję „Spotkań z historią”.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Krzyształowski - MSMH Rawelin

ebSzanowni Państwo, serdecznie dziękuję za poparcie oddane na mnie głosy w wyborach na Wójta Gminy Zabierzów oraz za tak liczny udział w Wyborach Samorządowych.

Po raz kolejny obdarzyliście mnie Państwo zaufaniem, którego postaram się nie zawieść. Jestem przekonana, że razem możemy zrobić jeszcze więcej dla rozwoju naszych miejscowości i całej gminy Zabierzów.

62% głosów oddanych na moją kandydaturę jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Jestem zaszczycona i szczęśliwa, że mogę nadal pracować dla naszej pięknej Gminy.

Wójt Gminy Zabierzów

Elżbieta Burtan

11.jpg