• alex.jpg
  • alles.jpg
  • alux.jpg
  • baks.jpg
  • cukiernia.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • mosur.jpg
  • pinus.jpg
  • praca.jpg
  • quad.jpg
  • romantica.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • serwis.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • swiba.jpg
  • tapicerstwo.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • an.jpg
  • bistro.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • manufaktura.jpg
  • mirex.jpg
  • mojsen.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • srebrne.jpg
  • szumiec.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg
  • woodkrak.jpg

Czas wakacji, jak wiadomo, rządzi się swoimi prawami. Słowem – dużo się dzieje. A jak się dużo dzieje, to nie wiadomo, czy pisać o wszystkim, czy o niczym. Zmarła Kora. Chciałam napisać, że jestem z pokolenia wychowanego na Maanamie i byłaby to prawda. Gdy „Kocham cię, kochanie moje” święciło triumfy na pierwszym miejscu Listy Przebojów Programu III, miałam zaledwie dziesięć lat i doskonale pamiętam, jak ta ckliwa w gruncie rzeczy piosenka ogromnie mi się podobała. Potem usłyszałam „Krakowski spleen” – piosenkę totalną o moim najcudowniejszym na świecie mieście; piosenkę krakowską do bólu, dodam. Pamiętam te obłędne werble z „To tylko tango”, które były bodaj najlepszym dżinglem Trójki. W ogóle tanga Maanamu to zupełnie inna historia. Bardzo piękna i dobra historia. Nie wiem dlaczego, dla mnie Maanam skończył się na płycie „Derwisz i anioł”. Może dlatego, że wtedy wyszła książka będąca wywiadem-rzeką z Korą. Nie polubiłam go. Ale był pierwszy na rynku; czas na wywiady-rzeki z absolutnie każdym miał dopiero nadejść. Czego by nie mówić Kora była pierwszą po wojnie artystką, która się w pełni świadomie i konsekwentnie stworzyła. Kora z początku lat 70., Kora hippiska odeszła. Narodziła się Kora z dopracowanymi ustami, które były jej znakiem rozpoznawczym (w wywiadzie mówiła, że makijaż ust zajmuje jej pół godziny!), Kora, która mówiła tylko to, co chciała powiedzieć, która miała swoją manierę mówienia (potwornie zresztą denerwującą), Kora, która była chyba jednak totalnie wolna. Cholernie denerwująca baba. Jedyna w swoim rodzaju. Diwa. Porównywalna chyba z Annie Lennox. Wyprzedzająca trendy i je kreująca. Pierwsza Polka, która skorzystała z solarium. Myślę, że tak konsekwentna kreacja siebie samej, jaką stworzyła, nie stała się udziałem żadnej młodszej od Kory kobiety śpiewającej. Doda, Edyta Górniak, Margaret… hmm. A przy tym była naprawdę świetną tekściarką. I tyle o Korze. Dziś będzie z czymś zupełnie innym. Jak wiadomo, każdy ma jakichś przodków (i przodkinie). Niektórzy lubią odkrywać ślady tych przodków przeszłości lub wędrować po ich szlakach. Ja zdecydowanie należą do takich osób. Moje obie babcie pochodziły ze Lwowa. Czy jest zatem czymś dziwnym, że to magiczne miasto mnie pociąga i lubię do niego jeździć? Nie ma. W lipcu byłam tam znów z moimi synami i ich przyjaciółmi. Wyprawa była udana, ale nie o tym chciałam. Jak chyba każdy Polak we Lwowie udaliśmy się również na Cmentarz Orląt Lwowskich (jest niezłą odtrutką na wszechobecną we Lwowie alternatywną wersję historii, według której Lwów tylko dwadzieścia jeden lat był polski, a mianowicie w latach 1918-1939; w ogóle warto iść i na Cmentarz Łyczakowski i na mniej znany Janowski. Po prostu, zwłaszcza będąc Polakiem, warto). Nad grobami Orląt zdarzyło nam się odbyć szalenie interesującą rozmowę z lwowianinem, Polakiem, który po prostu jest pracownikiem Cmentarza Orląt (nie Łyczakowskiego, który podlega miastu, a właśnie Orląt, który rządzi się swoimi prawami i pozostaje w zarządzie polskim). Zapytałam pana, czy kiedyś w końcu odsłonią lwy przy Pomniku Chwały. Pan uśmiechnął się takim łagodnym uśmiechem, który mówi, że wie się więcej, więc i ma się w sobie większy spokój, i powiedział „Odsłonią, pewnie że odsłonią. Wie pani, jak to jest. My ciągle zrywamy te płyty, a oni ciągle przybijają nowe. I tak od lat.” Bardzo wtedy chciałam, by miał rację, i by lwy ujrzały światło dzienne. A teraz czytam, że jakiś młody Polak z Krakowa z grupą dziewięciu przyjaciół zerwali płyty OSB, które od lat tworzą tyleż zgrabne, co monstrualnie wielkie i nieprzejrzyste opakowanie posągów lwów, w związku z tym choć przez jedną sobotę na groby tych, którzy walczyli w latach 1918-1920 o polskość Lwowa, spoglądały dwa monumentalne lwy, z których jeden trzyma tablicę z napisem „Zawsze wierni”, a drugi „Tobie Polsko”. Zwolenników alternatywnej historii Lwowa musiała chyba razić apopleksja. A Polak (jedyny, którego udało się złapać) został skazany przez sąd we Lwowie na karę w wysokości 85 hrywien (czyli w przeliczeniu 12 złotych). Tyle, ile kosztuje we Lwowie dwudziestopięcio dekowa paczka kawy. Lub piętnasto dekowa paczka kawy o smaku czekolady. Ciekawe, czy sędzia wydający wyrok miał polskich przodków?

Gabriela Kucharska

airport.jpg