• alles.jpg
  • alux.jpg
  • autoserwis.jpg
  • cukiernia.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • rasterek.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • wwm.jpg
  • zlom.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bistro.jpg
  • ck.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg

Numer 06/2018

zbIV Puszcza Run, Młoszowa, 10 km

W niedzielę 15.04.2018 r. w nieodległej Młoszowej po raz czwarty odbył się bieg „Puszcza Run”. Trasę 10 km po leśnych drogach najszybciej pokonał Daniel Dulski z Lublińca (czas 34:08), a najszybszą kobietą była Katarzyna Golba z Mielca (38:51).

„Zabierzów Biega” reprezentowała tym razem skromna, dwuosobowa ekipa: 20. Agnieszka Cader - 39:41 (2 m. w klasyfikacji generalnej kobiet), 185. Józef Pietruszka - 52:03.

17. PZU Cracovia Maraton i biegi towarzyszące

Za nami największa małopolska biegowa impreza, której kulminacyjnym punktem był 17. PZU Cracovia Maraton. W weekend 21-21.04.2018 r. do Krakowa zjechały się tysiące biegaczy z Polski i kilkuset z zagranicy. Zmagania rozpoczęły się w sobotę w południe od najmłodszych, którzy ścigali się w czterech kategoriach wiekowych, na różnych dystansach wokół murawy stadionu Wisły Kraków w ramach Bonarka Mini Mini Cracovia Maraton. Organizator ustalił limit zgłoszeń na 1000 osób łącznie we wszystkich kategoriach, wśród nich było zgłoszonych pięcioro dzieci naszych klubowiczów. Biegi były nastawione głównie na zabawę, nie były prowadzone klasyfikacje ani mierzony czas a wszyscy dostali nagrody za ukończenie biegu. Wczesnym popołudniem przyszedł czas na 13. Mini Cracovia Maraton im. Piotra Gładkiego na dystansie 4,2km - jedno okrążenie Błoń i jeszcze trochę. W niezbyt przyjemnych warunkach - z mocno przygrzewającym słonkiem - bieg ukończyły 744 osoby. Zwyciężyli Matheka Benard Muinde z Kenii w czasie 12:05 i Zita Kacser z Węgier z czasem 13:53. „Zabierzów Biega” reprezentowały 3 osoby, których miejsca i czasy wyglądają następująco:

22. Janusz Bzukała 15:05 (3. w kategorii wiekowej M40), 32. Agnieszka Cader 15:41 (3. w kategorii wiekowej K30), 37. Jacek Cader 16:23. Na piątą edycję Biegu Nocnego na 10 km Organizator przygotował duże zmiany - bieg został przeniesiony z piątkowego wieczoru na sobotni a miejsce startu i mety z Błoń na Rynek Główny. Na mecie zameldowały się 3048 osób, zwycięzcy byli ci sami co kilka godzin wcześniej na Minimaratonie z czasami odpowiednio 30:28 i 35:24. Tutaj również mieliśmy kilkoro przedstawicieli: 40. Janusz Bzukała 38:57, 180. Mateusz Moląg 45:16, 2359. Łukasz Kucharzyk 1:04:08, 2676. Jolanta Lipniacka 1:07:53. W niedzielę punktualnie o 9:00 padł sygnał do startu w głównej imprezie tego weekendu - 17. PZU Cracovia Maraton. Z trasą 42,195 km prowadzącą z Rynku Głównego przez Błonia po Nową Hutę i z powrotem uporały się 5624 osoby. Zwycięzcą wśród panów został Berga Birhanu Bekele z Etiopii (czas 2:11:34 - rekord Cracovia Maratonu) a wśród pań Lilia Fiskovici z Mołdawii (czas 2:31:27).

 

A wyniki „naszych” wyglądają tak:

272. Maciej Kenig 3:14:53, 302. Zbigniew Borszowski 3:16:05, 2136. Grzegorz Duniec 4:00:16, 2158.Krzysztof Mach 4:00:38, 2442. Jarosław Sarnek 4:06:39, 3229.Mirosław Pędrys 4:21:39, 3339. Józef Pietruszka 4:23:44, 4104. Robert Garzeł 4:41:01, 5235. Dariusz Dudek 5:23:18 5236. Marta Dudek 5:23:18. W maratonie wystartował również Tomasz Kucharczyk, ale z powodu kontuzji musiał niestety zejść z trasy w okolicach półmetka. Po tym biegu do zacnego grona maratończyków zaliczają się Krzysztof i Grzegorz, dla których był to debiut na królewskim dystansie. Już w trakcie maratońskich zmagań na Rynku i przyległych uliczkach odbyły się dwie ostatnie imprezy towarzyszące: „Bieg w krawacie” na dystansie ok. 1,1 km i „Bieg w szpilkach” na ok. 100 m. W tym pierwszym wziął udział Jacek Cader - jako że był to bieg bez pomiaru czasu to nie wiadomo, które zajął miejsce. Wszystkim naszym klubowiczom serdecznie gratulujemy osiągniętych wyników.

Jacek Cader

ocalicodzapo,nieniaNam starszym ludziom wydawać się może, że takie zwyczajne nasze wspomnienia nikogo nie będą interesować, ale to nie jest prawdą. Wysłuchanie wspomnień seniorów, to zupełnie inne doznanie dla obu stron, niż rozmowa seniora z obcym dziennikarzem, czy też oglądanie programu o tej tematyce w telewizji. Młodzi powinni znać swoje korzenie. Osoby starsze stanowią prawdziwą kopalnię wiedzy o historii regionu, dawnych obyczajach, jak kiedyś wyglądała wieś i jak żyli ludzie, jak spędzali wolny czas itp. Tego świata sprzed kilkudziesięciu lat już nie ma. Obraz ten pozostaje tylko w pamięci starszych ludzi. Doświadczenia seniorów są cennym źródłem wiedzy dla następnych pokoleń. Młodzież często nie zna historii miejsca, w którym mieszka, ani nawet losów własnej wielopokoleniowej rodziny. I w takiej sytuacji przekaz ustny o przeszłości, gdzie młodzież prowadzi rozmowy, wywiady, poparte dokumentacją z domowych archiwów w postaci starych zdjęć, listów, wycinków prasowych, najlepiej utrwala się w ich pamięci. Obraz dzisiejszego młodego człowieka kojarzy nam się głównie ze smartfonem w ręku, ze słuchawkami na uszach, wpatrzonego w monitor komputera, choć może taki obraz dla niektórych z nich jest krzywdzący, bo przecież duża część młodzieży interesuje się sportem, zajęciami pozalekcyjnymi, udoskonalając swoje zamiłowania w różnych kierunkach. Dzisiejsi seniorzy mają to szczęście, że mimo iż poznali w czasach swojego dzieciństwa i młodości ciężkie, siermiężne życie, to jednak dożyli czasów rozwoju nowoczesnych technologii, gdyż dziś prawie każda babcia czy dziadek posługuje się telefonem komórkowym, korzysta z Internetu itp. A zatem mając na względzie powyższe moje i naszych seniorów przemyślenia, zorganizowaliśmy w dniu 26 kwietnia w naszej siedzibie spotkanie z młodzieżą. Jakież było nasze miłe zaskoczenie, gdy ujrzeliśmy bardzo liczną grupę młodzieży z VII klasy Szkoły Podstawowej z Zabierzowa pod opieką wychowawczyni Pani Joanny Pruszczak. Młodzież początkowo była trochę onieśmielona i nie zadawała pytań, a raczej skupiała uwagę na opowieściach seniorów, jak to drzewiej bywało. A bywało w każdej dziedzinie życia zupełnie inaczej, niż w czasach obecnych, o czym opowiadali nasi seniorzy, a mianowicie: Jerzy Dąbrowski, Anna Nowak, Irena Komala, Cecylia Chrzanowska i Wiesław Olek. Opowiadania dotyczyły takich tematów, jak: tworzenie drzewa genealogicznego, jako świadectwa swoich korzeni (bardzo bogata dokumentacja Anny Nowak), ogólny opis Zabierzowa dawniej a dziś, stroje odświętne i codzienne z lat młodości naszych rodziców, zagospodarowanie wolnego czasu, zwyczaje i tradycje związane z okresem różnych świąt, gry i zabawy naszego dzieciństwa, miejsca spotkań młodzieży (most przy młynie), udział w potańcówkach i festynach, udział w zespołach tanecznych i teatralnych, rzeka Rudawa jako miejsce wypoczynku dla całych rodzin i możliwość kąpieli w rzece, dyżury nocnych stróżów itp. Po wysłuchaniu tych wszystkich opowiadań młodzież rozluźniła się trochę i zaczęła zadawać pytania, które świadczyły o tym, że dla niektórych z nich historia Zabierzowa nie jest taka obca. Pytania zadawali uczniowie: Kamil Paletko, Dawid Węcisz, Milena Kot, Julia Bosowska, Jan Jaszczuk i Mateusz Głuszkiewicz. Dotyczyły one m.in. spędzania wolnego czasu zimą, jak wyglądały wówczas łyżwy, co było w miejscu bloków przy ul. Sienkiewicza, jak powstał zalew w kamieniołomie, jak dużo było sklepów w Zabierzowie, jak przechowywano artykuły spożywcze, gdy nie było lodówek itp. Pytań byłoby więcej, lecz młodzież miała czas ograniczony, więc z konieczności spotkanie zostało zakończone. Było to pierwsze spotkanie z cyklu „Ocalić od zapomnienia” ale mam nadzieję, że po wakacjach będą następne.

Na zakończenie chciałam serdecznie podziękować Pani Joannie Pruszczak, tak w imieniu własnym, jak i wszystkich seniorów uczestniczących w tym spotkaniu, za umożliwienie odbycia takiego spotkania, oraz wspaniałej młodzieży za to, że zechciała z nami seniorami pobyć i aktywnie włączyć się w dyskusję na tematy minionego czasu.

Tekst – Barbara Golińska, zdjęcia – Wiesława Danielewska

ujazdPodczas odnawiania krzyża we wsi Ujazd i rozbiórki fundamentów, natrafiono na tzw. kapsułę czasu. Z kamiennego kopca stanowiącego podstawę krzyża wydobyto zakorkowaną butelkę zawierającą zapisany arkusz papieru. Została ona przekazana do Archiwum Narodowego w Krakowie, gdzie wydobyto arkusz i odczytano zapisany tekst. Pochodzi on z 1905 roku i mówi o Polsce podzielonej pomiędzy trzech zaborców. Kapsułę umieszczono pod krzyżem w dniu 3 maja 1905 roku. Dlatego sołtys Ujazdu Jan Baran postanowił, by w dniu 3 maja 2018 umieścić w podstawie krzyża nową kapsułę zawierającą historyczny arkusz z 1905 roku oraz nowy tekst, z którego po latach będzie można odczytać dalszy ciąg historii Polski i sołectwa Ujazd.

3 – majowa uroczystość wmurowania kapsuły w podstawę krzyża rozpoczęła się mszą św. w kościele Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła w Brzeziu, którą celebrował ks. Grzegorz Kubik – proboszcz tamtejszej parafii. Przed ołtarzem ustawiona była nowa, metalowa kapsuła. Następnie mieszkańcy w pochodzie przeszli pod krzyż, który znajduje się u zbiegu ulic: Ogrodowej, Różanej i Jurajskiej w Ujeździe. Kapsułę nieśli mieszkańcy Ujazdu. Tu sołtys wsi Jan Baran odczytał tekst z 1905 roku oraz napisany obecnie mówiący o odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku, o I i II wojnie światowej, czasach PRL, „Solidarności”, Lechu Wałęsie, papieżu Polaku Janie Pawle II, wstąpieniu Polski do NATO i Unii Europejskiej. Tekst kończy się zdaniem: „Niech Bóg Najwyższy ma w swej opiece Ojczyznę naszą i jej mieszkańców”. W kapsule – metalowej tubie o wymiarach 7 na 34 cm, zamkniętej hermetycznie znajduje się arkusz z 1905 roku, tekst nowy zapisany na papierze ale też w formie elektronicznej oraz będące obecnie w obiegu – monety: 1 zł 1 euro i banknot. Po poświęceniu krzyża przez ks. Kubika, włożono w jego podstawę nową kapsułę czasu.

W uroczystości uczestniczyli: Wójt Gminy Zabierzów Elżbieta Burtan oraz Przewodnicząca Rady Powiatu Krakowskiego Alicja Wójcik, radny Gminy Zabierzów Wiesław Czajowski, druhowie z OSP ze sztandarem. Gminna Orkiestra Dęta uświetniła całość pieśniami religijnymi i patriotycznymi. Pod krzyżem złożono wiązanki kwiatów, a na zakończenie tej podniosłej uroczystości licznie zgromadzeni mieszkańcy odśpiewali pieśń „Boże, coś Polskę…”

Tekst: Lucyna Drelinkiewicz, zdjęcia: Beata Baran

willa21 maja 2018 roku Wójt Gminy Zabierzów Elżbieta Burtan uroczyście odebrała z rąk Marszałka Województwa Małopolskiego Jacka Krupy symboliczny czek na konserwację Willi Lubomirskich w Kochanowie w wysokości 40 tysięcy złotych w ramach programu „Ochrona Zabytków Małopolski”.

W ramach zadania w Willi zostanie wykonany pierwszy etap prac remontowych: remont rolki z cegieł, cokołu, belki podwalinowej i fundamentów zewnętrznych. Kapliczki Małopolski i Ochrona zabytków Małopolski to realizowane od lat programy samorządu województwa, które co roku pozwalają na renowację wyjątkowych obiektów z całego regionu. W ramach tego programu w gminie Zabierzów zrealizowane w latach poprzednich następujące zadania: remont konserwatorski kapliczki domkowej z 2 połowy XIX wieku w Rudawie; prace konserwatorskie przy kamiennej kapliczce przydrożnej z figurą Św. Jana Nepomucena w Rząsce; prace konserwatorskie przy kamiennej kapliczce Serca Jezusa w Bolechowicach.

Więcej informacji na ten temat znajdą Państwo na stronie: https://www.malopolska.pl/aktualnosci/kultura/wypiekniejakolejne-malopolskie-zabytki-i-kapliczki

Tekst i foto: Archiwum UG Zabierzów

final smogW Zielonym Królestwie, w którym panował SMOK, wszyscy byli szczęśliwi. Nikt nie śmiecił, powietrze było czyste. Nikomu nie przyszło do głowy, że to wkrótce się zmieni. Nastała zima, a wraz z nią SMOG… Wtedy to uczniowie ze szkół Gminy Zabierzów rozpoczęli II Edycję Gminnego Konkursu Ekologicznego SMOG- ZMIEŃMY TO pod honorowym patronatem Wójt Gminy Zabierzów Elżbiety Burtan. Organizatorami konkursu była Szkoła Podstawowa im. Wandy Rutkiewicz w Rząsce i Stowarzyszenie Homini et Terrae przy współpracy z Anettą Kucharską Kierownikiem Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami oraz Janiną Wilkosz Dyrektorem Gminnego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w Zabierzowie.

16 maja 2018 r. w Szkole Podstawowej im. Wandy Rutkiewicz w Rząsce odbył się finał konkursu. Uczestniczyli w nim uczniowie z ośmiu szkół Gminy Zabierzów, z Balic, Bolechowic, Brzezia, Brzoskwini, Nielepic, Rudawy, Zabierzowa i Rząski. Finaliści zmagali się w trzech konkurencjach. Pierwszą z nich był test wiedzy ekologicznej, w którym wzięło udział 18 uczniów z klas 7 i klas gimnazjalnych. Uczniowie klas 4 – 6 prezentowali, w drugiej kategorii, przedstawienia ekologiczne pt. „Smog czy smok?”. Trzecią kategorią był plakat ilustrujący happening, w którym uczestniczyły dzieci oddziałów przedszkolnych oraz uczniowie kl. 1-3.

Laureatów Konkursu poznamy podczas obchodów Dnia Dziecka, 3 czerwca na Rynku w Zabierzowie.

Tekst: Zofia Galos, Barbara Wszołek

Żyjemy w czasach, które lubią pochylanie się nad sobą. Troskliwe, dodam. Czy to źle? Nie, nie sądzę. Wiąże się to z faktem, że od jakiegoś czasu nie sposób żyć bez terapeuty, coacha, przewodnika duchowego (i nie mam tu na myśli przewodnictwa duchowego w rozumieniu Kościoła). Co rusz pojawiają się różnego rodzaju warsztaty rozwojowe, w których chętnie bierzemy udział i, co więcej, bez szemrania za nie płacimy. No, w końcu rozwój osobisty jest bardzo ważną sprawą. Przy okazji niejako pojawiły się na orbicie naszego życia takie kwestie, jak nerwice, depresja, czy wypalenie zawodowe. I właśnie nad tym ostatnim chciałam się pochylić. Statystyczny Amerykanin zmienia zawód (nie miejsce pracy, ale właśnie zawód) kilka razy w ciągu życia. I niekoniecznie jest to podyktowane warunkami finansowymi. Po prostu czasem czują, że muszą coś w swoim życiu zmienić. W Polsce jeszcze nie tak dawno temu wyglądało to zupełnie inaczej; człowiek zaczynał pracę w jakimś przedsiębiorstwie (teraz powiedzielibyśmy: w firmie albo w korporacji) i po czterdziestu latach wydajnej i ciężkiej pracy szedł na emeryturę. Czasem miał dość. Czasem narzekał, że dość już ma tej cholernej budy (moja mama miała dość, a mój dziadek nie miał, choć oboje mieli fajną pracę, i obojgu za nią godziwie płacono), ale i tak co rano zwlekał się karnie z łóżka i meldował się grzecznie w swoim zakładzie pracy. Czekając urlopu, jak kania dżdżu. A na urlopie, przynajmniej przez pierwszy tydzień, po prostu spał. Do oporu. Do momentu, kiedy się sam nie obudził. I był wtedy szczęśliwy. A po załatwieniu remontów i innych zaległości, czasem po wyjeździe wakacyjnym, karnie wracał do pracy i znów co rano nieprzytomny zwlekał się z łóżka, złorzecząc na konieczność chodzenia do budy. Co ciekawe, gdy taki umordowany pracownik w końcu przechodził na upragnioną emeryturę, wcale go ten fakt aż tak bardzo nie cieszył. Ot, taka sprzeczność. Czy wtedy słyszało się o czymś takim jak wypalenie zawodowe? Być może, ale z całą pewnością rzadko. I tylko w przypadku niektórych zawodów. Teraz wypalenie zawodowe stało się przypadłością niemalże nagminną. W sumie mnie to nie dziwi. Nawet wykonując najbardziej fascynującą pracę, można momentami mieć dość zarówno tej pracy, jak i ludzi, których w niej dzień w dzień się spotyka (a zważając, że w pracy spędzamy więcej czasu niż w domu, to tak naprawdę z koleżankami i kolegami z pracy spędzamy więcej czasu niż z naszymi najbliższymi; częstokroć lepiej jesteśmy zorientowani w problemach koleżanki z pracy, niż w problemach własnych dzieci). Nawet nie będę pisać, że chyba każdy ma prawo mieć dość porannego wstawania. Na marginesie – znałam tylko jedną kobietę, która bez względu na wszystko od niedzieli do czwartku chodziła spać o godzinie 22.00, po to, by do pracy wstawać bez zbytniego cierpienia. Jej najbliżsi traktowali to jako rodzaj nieszkodliwego dziwactwa. Dlaczego o tym piszę? A dlatego, że ostatnio, patrząc na moje dzieci, doszłam do wniosku, że dzieci objęte obowiązkiem szkolnym też dopada wypalenie. Może nie – zawodowe, ale jednak. Od lat obserwuję, jak na początku roku szkolnego po prostu wstają do szkoły; może nie z zapałem, ale i bez większych problemów, i do tej szkoły karnie zdążają wypełnić konstytucyjny obowiązek. Pierwszy semestr mija im w zasadzie bez większych problemów. Potem są ferie zimowe, które nieco wybijają ich z rytmu, a potem następuje kataklizm pod tytułem „przerwa świąteczna”. Obiektywnie rzec biorąc – krótka. Ale odczucia uczniów są subiektywne i z obiektywizmem nie mają nic wspólnego. Po Wielkanocy po prostu zaczyna się orka na ugorze. Poranne wstawanie przybiera wymiar zdarzenia z horroru, a chodzenie do szkoły jest gorsze niż praca na galerach. Później jeszcze przerwa na testy gimnazjalne (w podstawówce) i matury (w szkole średniej), a później… szkoda gadać! Wtedy, kiedy warto byłoby przysiąść fałdów i podciągnąć oceny, żeby świadectwo wyglądało jak najlepiej, oni nie mają już siły na nic, a słowo „motywacja” lokuje się gdzieś w okolicach języka estońskiego.

Nie znaczy nic. I tak dogorywają do końca roku i rozdania świadectw, a po wakacjach znów wracają do szkoły. Z radością i wiarą, że w tym roku już wytrwają do końca roku. I co? I nic. Nie udaje się. W sumie mnie to nie dziwi. Dorosły człowiek nie wytrzymałby w pracy, w której dzień w dzień przez dziesięć miesięcy poddawany byłby nieustającej ocenie. W każdej godzinie! Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, Drodzy Czytelnicy, szkoła jest instytucją opresyjną. A żeby było ciekawiej, po latach zapomina się o tym nieustającym stresie i szkołę wspomina się jako najmilszy okres w życiu. Ot, ironia losu taka.

Gabriela Kucharska

poslizgW tym miesiącu opiszę jakie rodzaje poślizgów mogą wystąpić podczas prowadzenia samochodu i czego można spodziewać się w trakcie ich trwania. Bardzo często poślizg jest zauważany przez kierowców, kiedy następuje znaczne pogorszenie przyczepności nawierzchni np. deszcz, śnieg na jezdni. Niestety dosyć często kończy się utratą panowania nad samochodem i kolizją lub wypadkiem. Większość kierowców uważa, że samochód „wpada w poślizg” przez zbyt dużą prędkość. Temat jest bardziej skomplikowany i po wdrożeniu się w niego może okazać się, że wielu kierowców mogło by uniknąć sytuacji awaryjnych wywołanych poślizgiem gdyby mieli świadomość jak wiele czynników wywołuje utratę przyczepności pojazdu. Kierowca świadomy w dzisiejszych czasach powinien wiedzieć jak nie wywoływać poślizgu, a nie próbować nauczyć się jak z niego wychodzić. W nowych samochodach czuwa wiele systemów elektronicznych, które bardzo szybko i skutecznie potrafią wyprowadzić pojazd z opresji. Problemem jest sytuacja, kiedy kierowca prowokuje swoją techniką jazdy powstawanie poślizgów zbyt często lub w sytuacjach kiedy nawet najnowocześniejsze systemy ESP (Elektonic Stability Program) nie będą w stanie poradzić sobie z wyprowadzeniem ich. Analizując rodzaje poślizgów musimy zdawać sobie sprawę, że przyjmuje się różne kryteria podziału. Jednym jest siła działająca na koła – wzdłużna lub poprzeczna. Poślizg wygenerowany przez siły wzdłużne działające na koło pojazdu jest to stan kiedy prędkość pojazdu jest inna niż prędkość kół. Czyli koła tracą przyczepność i ślizgają się po nawierzchni. Kierowca wywołuje ten rodzaj poślizgu kiedy zbyt mocno hamuje np. podczas hamowania awaryjnego. Kierowca może spodziewać się utraty kierowalności pojazdu. Z pomocą przychodzi system ABS, który omawialiśmy w poprzednim artykule. Druga sytuacja, kiedy kierowca zbyt mocno operuje pedałem gazu, a nawierzchnia nie ma odpowiedniej siły tarcia i koła zaczynają buksować. Kierowca może spodziewać się braku możliwości pokonania wzniesienia. Wtedy z pomocą przychodzi system ASR (system kontroli trakcji).

Poślizg wygenerowany przez siłę poprzeczną działającą na koła to sytuacja, kiedy np. kierowca zbyt dużą prędkością będzie próbował pokonać zakręt. Wtedy siła odśrodkowa jest większa niż siła przyczepności pojazdu i następuje uślizg kół przednich lub tylnych. Poślizg kół przednich to t.z poślizg podsterowny, poślizg kół tylnych to t.z poślizg nadsterowny. Oprócz zbyt dużej prędkości w zakręcie uślizg poprzeczny kół może powstać przez zbyt mocne hamowanie w zakręcie czego najczęściej efektem będzie poślizg nadsterowny. W tej sytuacji poślizg ten powstanie w wyniku zbyt mocnego dociążenia przedniej osi. Kierowca może spodziewać się obracania pojazdu wokół własnej osi. Jest to bardzo niebezpieczny poślizg kończący się często uderzeniem bocznym w inny pojazd lub drzewo. Inna sytuacja wywołania poślizgu poprzecznego to sytuacja, kiedy kierowca zbyt mocno dodał gazu w zakręcie. Efekt to w samochodach przednionapędowych poślizg podsterowny. Kierowca może spodziewać się wynoszenia pojazdu na zewnątrz zakrętu. W samochodach tylnonapędowych i niektórych czteronapędowych dodanie zbyt mocno gazu w zakręcie skutkować będzie poślizgiem nadsterownym. Kolejny powód powstawania poślizgu podsterownego to zbyt mocne lub agresywne dokręcenie kierownicy. Ostatni poślizg t.z czterokołowy powstaje w sytuacji bardzo gwałtownej np. po uderzeniu w inny pojazd lub przeszkodę.

W kolejnym artykule opiszę jak kierowca powinien zachować się w sytuacji powstania poszczególnych poślizgów, przy okazji omawiając zasady działania systemu ESP, który jest obowiązkowy w każdym nowym samochodzie i zaczyna działać w sytuacji utraty przyczepności kół.

Jerzy Smagała Instruktor nauki jazdy w szkole Autofart, Instruktor techniki jazdy w Motopark Kraków, Rajdowy Mistrz Pucharu Peugeota

karinaPo 20 miesiącach czołowa zawodniczka w kraju wraca do reprezentacji. Ostatni jej start jako reprezentantki miał miejsce w Olimpiadzie RIO-2016.

Upór w pracy treningowej i mocne postanowienie walki sportowej na najwyższym poziomie doprowadził do osiągnięcia zamierzonego celu. W wyrównanej walce sportowej na dwóch rundach Pucharu Polski Karina zdołała zakwalifikować się do startu w II rundzie Pucharu Świata w Antalyi /Turcja/ w dniach 21-25.05. 2018 r. Życzymy zawodniczce udanego startu i powrotu na stałe do reprezentacji.

ULKS Kmita Zabierzów

szczepkaŻycie wiejskich burków rzadko kiedy bywa usłane różami. Bywa, że nie jest usłane wcale. Bo choć mają właścicieli, to wiodą jednak „pieskie życie”. Szczepka, jak tysiące innych burków, nie wyróżnia się niczym. Nie ma dobrego pochodzenia, ani wielopokoleniowego rodowodu. Nie ma też wybitnej urody. Ot, zwykły pies przykuty, od zawsze i na zawsze łańcuchem do budy. Też z łańcuchem zamiast obroży. I jak to na wsiach bywa, z corocznym porodem. Bo dla zwykłych wiejskich burków nigdy nie brakuje ciężkich łańcuchów, ale brakuje na sterylizacje czy opiekę weterynaryjną. Dla Szczepki na weterynarza też brakowało. Dziś sunia ma wielką sączącą się ranę na zadzie, guzy na listwie mlecznej i podejrzenie ropomacicza. Jest w klinice. Słaba, chuda, odwodniona. Bardzo chora.

Szczepka pilnie potrzebuje pełnej diagnostyki i leczenia. Konieczna będzie też operacja. Ze względu na jej słaby stan, zostały wdrożone leki i kroplówki. Pobrano również krew do badań, oczekujemy na wyniki. Zmiana, która jest na zadzie, wymaga wykonania USG i RTG. Nie wiemy jak jest rozległa. Wiemy za to, że Szczepkę boli noga, a pod zmianą wyczuwalne jest przez skórę duże stwardnienie, sięgające tylnej części nogi. Prosimy o pomoc dla Szczepki. Jeśli chcesz, możesz dokonać darowizny z tytułem „Szczepka” na konto: PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus, ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

kozak- rozmowa z Wojciechem Kozakiem, Wicemarszałkiem WM, odpowiedzialnym w Zarządzie Województwa Małopolskiego m.in. za ochronę środowiska, ochronę zdrowia i politykę prorodzinną i społeczną w naszym regionie.

Red.: Panie Marszałku, 17 maja w Wieliczce odbyła się kolejna debata Radia Kraków z cyklu „Pytania o Małopolskę”. Tym razem rozmawiano o polityce społecznej, opiece nad dziećmi i wsparciu rodzin, o seniorach, zanieczyszczeniu środowiska i o tym, co jest ważne dla miesz kańców w codziennym życiu. Czy Małopolska jest miejscem, w którym dobrze się żyje?

dolina2.jpg