• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp.jpg
  • biga.jpg
  • elektryczne.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kredyty.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • rasterek.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • swiba.jpg
  • szumiec2.jpg
  • wwm.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • kungfu.jpg
  • mieszkania.jpg
  • mirex.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • praca drukarnia.jpg
  • prestige.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg

Kontynuując temat z poprzedniego artykułu o hamowaniu awaryjnym, należy bardzo uważnie przeanalizować jak droga nagłego hamowania wydłuża się w zależności od prędkości. Szkoląc kierowców i zadając im pytanie na temat dobierania bezpiecznej prędkości odkryłem, że większość z nich jeździ za szybko. Niestety nie mają świadomości ile potrzebują miejsca aby się bezpiecznie zatrzymać jadąc np. 70 km/h w sytuacji nagłej. Proszę sobie zadać pytanie: ile będę potrzebował drogi, aby zatrzymać się nagle na suchej nawierzchni jadąc 100 km/h ? Najczęstsza odpowiedz to około 40 m, a w praktyce jest to prawie dwa razy więcej (80-90 m). Kierowcy nie mają świadomości na ten temat, ponieważ na co dzień nie mają sytuacji awaryjnych. Często jedyne źródło na ten temat wiedzy to testy opon w gazetach motoryzacyjnych. W tych artykułach rzeczywiście często pada wartość 4045 m. Jednak w praktyce należy jeszcze uwzględnić drogę jaką kierowca pokonuje zanim zareaguje na zagrożenie oraz bezwładność samego układu hamulcowego. Człowiek reaguje około 1 sekundy przy założeniu, że jest skoncentrowany. Czyli w sytuacji awaryjnej jadąc np. 100 km/h, chcąc jak najszybciej zahamować, przejeżdża około 27 m bez reakcji.

Kolejną bardzo ważną informacją jest to, że droga hamowania wydłuża się wykładniczo w stosunku do wzrostu prędkości (nie wprost proporcjonalnie). Podsumowując; dwukrotnie większa prędkość nie da dwukrotnie większej drogi hamowania, ale nawet 4 krotnie i więcej - w zależności od innych ważnych czynników. Ten brak świadomości sprawia, że kierowcy decydują się bardzo często jechać o 20 km/h więcej niż jest to dozwolone, na przykład w obszarze zabudowanym (dozwolone jest 50 km/h a często kierowcy jadą 70 km/h). Pytanie czy kierowcy decydujący się jechać 70 km/h oprócz ryzyka mandatu wiedzą, że statystycznie stanowią takie samo zagrożenie jak pijany kierujący mający około 1,5 promila jadący 50 km/h? I w jednym, i w drugim przypadku w sytuacji wtargnięcia pieszego na drogę, pieszy zostanie uderzony przez samochód przy podobnej prędkości - około 50 km/h. Pijany mający około 1,5 promila jadąc 50 km/h po prostu nie zareaguje i uderzy nie zmniejszając prędkości. Jadący 70 km/h mimo usilnych starań, będąc skoncentrowanym, uderzy w pieszego w miejscu, gdzie już by się zatrzymał, gdyby jechał 50 km/h. Siła uderzenia będzie porównywalna do tej do siły z jaką uderzyłby jadąc około 50 km/h bez reagowania.

Mimo, że w jednym i drugim przypadku dla pieszego obrażenia będą podobne, to w społeczeństwie jazda pod wpływem alkoholu jest nie tolerowana, ale jazda z prędkością 70 km/h na ograniczeniu 50 km/h jak najbardziej. Powyższe wartości są tylko przybliżone i nie uwzględniają innych czynników mających wpływ na drogę hamowania t.j: stan opon, amortyzatorów, stan nawierzchni.

Świadomość o zależności wzrostu długości drogi hamowania względem prędkości i warunków może sprawić, że kierowcy będą jeździć wolniej, a tym samym bezpieczniej.

Jerzy Smagała Instruktor nauki jazdy w szkole Autofart, Instruktor techniki jazdy w Motopark Kraków, Rajdowy Mistrz Pucharu Peugeota

pstrag.jpg