• alles.jpg
  • autoserwis.jpg
  • bhp.jpg
  • biga.jpg
  • cukiernia.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • wwm.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bistro.jpg
  • blyskbruk.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • edukator.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • melba.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg
  • zulla.jpg

Kiedyś udało mi się wprawić mojego kuzyna (z wykształcenia historyka, a więc człowieka, dla którego łacina nie jest językiem całkowicie obcym i niezrozumiałym) w doskonały humor wygłaszając śmiałą opinię o treści „Tempus fugit, czyli czas zapieprza”. Było to dość swobodne tłumaczenie, ale w pełni oddające istotę sprawy. Bo i ucieka ten czas, oj, ucieka. Za miesiąc będzie już po maturach. Niby nic niezwykłego, bo jak świat światem matury zawsze były na początku maja. Wiadomo – kwitnące kasztany i tym podobne około maturalne cuda natury, które miały wpłynąć pomyślnie na zdanie matury. W tym roku jest inaczej. W tym roku maturę będzie zdawał mój najstarszy syn. Nie ukrywam nawet, że jest to dla mnie bardzo istotna cezura. Przecież doskonale pamiętam, jak był jeszcze całkiem małym szkutem, który na czworaka pokonywał jakieś nieprawdopodobne ilości kilometrów. Pamiętam, jak dopiero uczył się literek. Pamiętam, bo tego zapomnieć się nie da, jak jeszcze niezbyt dobrze mówił, ale literki znał na wyrywki. Pamiętam, jak nauczył się – sam! – czytać i pisać, bo chciał sobie rozmawiać z tatusiem przez gadu-gadu. Pamiętam jego przedszkole i ukochaną zabawkę – pluszowego węża Felusia, (którego rozmiary raczej wskazywały na dorodną jaszczurkę niż węża). I pamiętam jego pierwszy dzień w szkole, dzień, który napełnił mnie przerażeniem, bo mój syn, mimo iż chciał iść do szkoły, po pierwszej w niej wizycie stwierdził kategorycznie, że tam chodzić nie będzie, bo tam jest strasznie głośno. No cóż – bał się wtedy hałasu; dziś go zaledwie nie lubi. Potem nastąpiło to wszystko, co często staje się udziałem rodziców dzieci w wieku szkolnym. Dzieci, dodam, które mają swoją wizję szkoły, a dyscyplina nie jest dla nich najwyższą wartością. Część jego nauczycieli wspominam z ogromną sympatią (on również), część z całkowitym jej brakiem. A potem liceum, harcerstwo, kształtowanie młodego człowieka, który z czasem stawał się coraz fajniejszy, i który jak nikt inny potrafi mnie doprowadzić do szału i łez. Ale to człowiek, któremu nigdy nie próbowałam rozmiękczyć ani złamać kręgosłupa moralnego. A teraz mój syn zdaje maturę i wybiera się na studia. Czy ja w jego wieku wiedziałam, co chcę robić w życiu? Wiedziałam. A potem mi się to całkowicie zmieniło, bo w wieku dziewiętnastu lat nawet jeżeli się wie, to bardziej są to chyba przeczucia niż wiedza. Czasami jesteśmy jeszcze zbyt niedorośli do butów, które będą dla nas najlepsze w życiu. Jak pójdzie mojemu synowi i części jego przyjaciół ten pierwszy naprawdę ważny egzamin w życiu? Mam nadzieję, że dobrze. Część osób dla niego ważnych ma przed sobą jeszcze rok; to ci szczęśliwcy, którzy wybrali technikum (teraz mają zdecydowanie więcej nauki, ale za rok będą już mieli zawód i dyplom technika w ręce; mój syn po zdaniu matury wciąż będzie w punkcie wyjścia). Tak sobie myślę, że tę pierwszą maturę przeżywa się chyba najbardziej. Widzę, że to moje dziecko się uczy (prezentując przy tym postawę festina lente), wiem, jakie ma plany, widzę przy biurku dorosłego już mężczyznę, ale z drugiej strony, to przecież wciąż jest mój malutki synek i ciężko widzieć w nim faceta na schwał, a nie chłopczyka, który panicznie bał się motylków na łące, a jeszcze wcześniej… trawy:) Czy jego zdana matura coś zmieni we mnie? Chyba nie. Chyba znów w czasie wakacji pojedziemy na Ukrainę, chyba znów pójdziemy w górę, chyba wciąż będzie do mnie przychodził wieczorami pogadać o wszystkim i o niczym. Bo my ze sobą rozmawiamy. Dużo. Z tym moim małym wielkim synkiem. Jakub, Maciek, Patrycja, Natalia… i wszyscy tegoroczni maturzyści! Życzę Wam powodzenia. Spełniajcie swoje marzenia i idźcie przez życie z podniesionym czołem! Benediximus!

Gabriela Kucharska

brw.jpg