• alex.jpg
  • alles.jpg
  • alux.jpg
  • baks.jpg
  • cukiernia.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • mosur.jpg
  • pinus.jpg
  • praca.jpg
  • quad.jpg
  • romantica.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • serwis.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • swiba.jpg
  • tapicerstwo.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • an.jpg
  • bistro.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • manufaktura.jpg
  • mirex.jpg
  • mojsen.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • srebrne.jpg
  • szumiec.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg
  • woodkrak.jpg

Numer 04/2018

I znowu rozpoczęły się pracowite dni dla strażaków z naszej gminy. Pojawiła się piękna pogoda, co ze sobą przyniosło początek „sezonu” na wypalanie traw i nieużytków rolnych. Takie pożary są często przyczyną pożarów lasów i zabudowań gospodarczych. Wysuszona po zimie trawa pali się bardzo szybko przez co ogień rozprzestrzenia się w krótkim czasie, obejmując niejednokrotnie swoim zasięgiem ogromne powierzchnie. Strażacy do palącej się trawy wyjeżdżają czasem wielokrotnie jednego dnia. Pożary bywają różnych rozmiarów, poczynając od jednego ara powierzchni kończąc czasem na kilku hektarach. Pożary tego typu często są trudne do opanowania ponieważ są w terenie, w który samochód bojowy nie dojedzie. Strażacy muszą udawać się na miejsce pożaru pieszo i gasić pożar ręcznie przy pomocy tłumic. Jest to dość ciężka praca, gdyż wysiłek fizyczny, jak i ciepło emitowane z pożaru daje się we znaki. Najczęściej w naszej gminie strażacy wyjeżdżają do pożarów traw i nieużytków na Górach Karniowskich oraz do miejscowości Zelków. Wielokrotnie podczas takich akcji na miejsce wzywana jest policja. Trudno jest jednak ująć na gorącym uczynku podpalaczy.

Wypalania traw zabrania: ustawa o ochronie przyrody, w tym art. 45 mówiący, że „zabrania się wypalania roślinności na łąkach, pastwiskach, nieużytkach, rowach, pasach przydrożnych, szlakach kolejowych lub w strefie oczeretów i trzcin” i art. 59 mówiący, że „ kto wypala roślinność na łąkach, pastwiskach, nieużytkach, rowach, pasach przydrożnych, szlakach kolejowych, w strefie oczeretów lub trzcin podlega karze aresztu albo grzywny” oraz ustawa o lasach, w tym art. 30 ust. 3 mówiący, że „w lasach oraz na terenach śródleśnych, jak również w odległości do 100 m od granicy lasu, zabrania się działań i czynności mogących wywołać niebezpieczeństwo, a w szczególności: rozniecania ognia poza miejscami wyznaczonymi do tego celu przez właściciela lasu lub nadleśniczego, korzystania z otwartego płomienia, wypalania wierzchniej warstwy gleby i pozostałości roślinnych”.

Według art. 82 § 1 pkt 7 Kodeksu wykroczeń „kto nieostrożnie obchodzi się z ogniem lub wykracza przeciwko przepisom dotyczącym zapobiegania i zwalczania pożarów, a w szczególności w lesie lub na terenie śródleśnym albo w odległości mniejszej niż 100 m od granicy lasu: używa ciągnika lub innej maszyny bez należytego zabezpieczenia przed iskrzeniem, roznieca ogień poza miejscami wyznaczonymi do tego celu, pozostawia rozniecony ogień, korzysta z otwartego płomienia, wypala wierzchnią warstwę gleby lub pozostałości roślinne, porzuca nie ugaszone zapałki lub niedopałki papierosów, dopuszcza się innych czynności mogących wywołać niebezpieczeństwo pożaru podlega karze aresztu, grzywny albo karze nagany”.

Według art. 163 § 1 Kodeksu karnego „ kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”, natomiast według art. 164 § 1 „kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia określonego w art. 163 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

I to było na tyle. Corocznie nie skutkują apele, prośby i groźby. Zawsze znajdą się głupcy, którzy kontynuują przestępczy proceder, narażając otoczenie i strażaków na niebezpieczeństwo.

100latW numerze trzecim Gońca Zabierzowskiego z 2012 roku ukazała się rozmowa redaktor Edyty Kwiatkowskiej przeprowadzona z panią Władysławą Rumian, mieszkanką Zelkowa. Ponieważ pani Władysława kilka dni temu obchodziła swoje 90-te urodziny, dlatego też przypominamy ten tekst wraz z życzeniami 100 lat dla Dostojnej Jubilatki.

„Wehikuł czasu”

Żarna, wiwacka, cepy, sieczkarnia, kijanka – z pewnością wielu ludzi, głównie młodego pokolenia, spotyka się z tymi słowami po raz pierwszy, nie wspominając o rozszyfrowaniu znaczenia tych wyszukanych określeń. Musimy sami przed sobą przyznać się, że rzadko zastanawiamy się nad tym, jak wyglądało życie kiedyś. Mam na myśli czasy przed wkroczeniem do powszechnego obiegu Internetu, telefonów komórkowych, wysokiej klasy sprzętów elektronicznych, czy nawet zwyczajnej elektryczności. O swoich wspomnieniach opowiedziała mi Pani Władysława Rumian, mieszkanka Zelkowa.

„Życie było ciężkie, bez tych wszystkich udogodnień, jakie w tej chwili posiadamy, ale była też jakaś taka inna radość. Szczera, bezgraniczna, nawet z największych błahostek. Ludzie po prostu częściej się do siebie uśmiechali.” Owszem, życie wyglądało zupełnie inaczej, od życia przy lampach naftowych począwszy. Ogrodzenia najczęściej stanowiły płoty z cierniami. Domy budowano z gliny, bez podłogi, używając wapna i własnoręcznie wypalanych cegieł. Czy ktoś, kto tego nie doświadczył, wyobraża sobie życie w jednej izbie wraz ze zwierzętami, w domu bez łazienki?

Życie kręciło się głównie wokół rolnictwa. Ludzie posiadali swoje gospodarstwa, uprawiali rolę. Sadzono za pługiem, a następnie sprzedawano wszystko, co ziemia wydała. Warto w tym momencie wspomnieć o procesie mielenia zboża – Pierwszym etapem było młócenie cepami, następnie zboże trafiało do sieczkarni. W tym miejscu pojawia się owa wiwacka. Było to korytko do odsiewania plew. Oddzielona część trafiała na młynek. Najpopularniejszymi produktami spożywczymi były smalec, bryndza, masło, jajka, chleb. Z czasem, niemal w każdym domu, pojawiał się bielony piec. Każda gospodyni jako wzorowa Pani domu korzystała z kijanki, a następnie tarki, były to narzędzia do prania odzieży wierzchniej. W tamtych czasach o wynalazku takim jak pralka mało kto słyszał (zwłaszcza w ubogich wsiach), więc proces ten odbywał się w otwartych wodach.

„Był czas na zabawę i był czas zadumy.” Czas świąteczny był traktowany z należytym szacunkiem dla religii i życzliwością dla drugiego człowieka. W Boże Narodzenie i Wielkanoc nikt nikogo nie nachodził, ani nie wykonywał żadnych prac. Na święta podłogę wykładano słomą, a następnie, w trakcie poświątecznego sprzątania, tradycja mówiła, że po zamiataniu, w którą stronę zawieje wiatr, z tej właśnie strony przyjdzie zięć. Nic w tym dziwnego, młode panny zajmowały się przecież młodymi kawalerami i odwrotnie. „Kiedy dochodziło do oświadczyn, narzeczony nie klękał z pierścionkiem. Nie, to wyglądało zupełnie inaczej. Wtedy nie liczyło się złoto na palcu, liczyło się… pole!”

Czym w czasie wolnym zajmowały się młode panny? „Zabawą oczywiście! Tańce odbywały się głównie w remizach, bądź na otwartej przestrzeni. Kiedy tematem przewodnim nie była zabawa – haftowały.”

Czy życie było lepsze? Czy życie było gorsze? Z pewnością było inne. Innowacje i zmiany cywilizacyjne niejednokrotnie ułatwiają nam życie, ale czasami wydaje się ono zatracać ten pierwotny, prawdziwy sens. Dziękujemy serdecznie Pani Władysławie Rumian za krótki przegląd życia z przeszłości.

Edyta Kwiatkowska

brzechwalki27 marca w Szkole Podstawowej w Rząsce odbył się gminny finał Konkursu Recytatorskiego „Brzechwałki”. To przedsięwzięcie na dobre już wpisało się w kalendarz zarówno gminy, jak i samej Rząski. Osiemnaście lat konkursu gminnego, jak i wcześniejsze konkursy nie wykraczające poza Szkołę Podstawową im. Wandy Rutkiewicz świadczą o tym dobitnie. W finale, do którego zakwalifikowały się dzieci z klas O - 3 wyłonione w szkolnych etapach konkursu, wzięło udział dziesięcioro dzieci: Zofia Augustyniak, Wiktor Węgiel, Jan Sznajder, Maja Machlowska, Antonina Łakomy, Judyta Grudnik, Piotr Futoma, Natasza Huget i Zuzanna Borowy. Jury mające ocenić młodych recytatorów tradycyjnie już stanęło przed niełatwym zadaniem. Nieoceniona okazała się pomoc gościa specjalnego Maurycego Polaskiego, aktora Teatru STU. Pierwszą nagrodę w tegorocznych Brzechwałkach zdobyła Antonina Łakomy z Zabierzowa, która zachwyciła jury osobowością sceniczną i swobodą nieczęsto spotykaną u osoby w tak młodym wieku. Specjalne wyróżnienie sołtysa Rząski Pawła Kołodziejczyka otrzymał Piotr Futoma. Motywem przewodnim tegorocznych zmagań poetyckich były wiosna i radość, które oby nie nas nie opuszczały.

Gabriela Kucharska

gala

27 marca 2018 r. w Sali Obrad w Urzędzie Gminy Zabierzów odbyła się uroczysta gala rozdania nagród Gminy Zabierzów za wybitne osiągnięcia sportowe w roku 2017.

Naturalnym procesem, jaki występuje podczas przechowywania miodu, jest jego krystalizacja. Podczas tego procesu glukoza krystalizuje szybciej, fruktoza natomiast pozostaje w otaczającym syropie. Pewne miody krystalizują od razu w całej masie (np. rzepakowy), inne natomiast krystalizują wolno, zaczynając od dolnych warstw. Proces ten nie obniża jakości miodu i wynika głównie z warunków i czasu przechowywania. Miód przechowywany w temperaturze 17-18°C szybko krystalizuje, temperatura poniżej 0°C powoduje zahamowanie krystalizacji, natomiast w temperaturze 25-35°C następuje upłynnianie miodu.

Jak przywrócić ciekłą formę miodu?

Na przywrócenie z formy skrystalizowanej formy ciekłej wystarczy prosty zabieg – czyli podgrzanie całości. Istotne jest aby nie przesadzić z podgrzewaniem, miód powyżej 40°C traci wiele wartości zdrowotnych. Najpopularniejszym zabiegiem jest wstawienie słoika do garnka z ciepłą wodą. Alternatywnym rozwiązaniem jest wykorzystanie w tym celu mikrofalówki – jednak spowoduje to większe straty wartości odżywczych. W obu przypadkach należy pamiętać o tym aby wcześniej odkręcić pokrywkę.

Z dala od mocnych zapachów

Miód bardzo łatwo chłonie obce zapachy. Z tego względu nie należy go przechowywać z produktami o silnym swoistym aromacie. Najkorzystniejsze jest przechowywanie miodu w niższych temperaturach, np. w lodówce, w szczelnie zamkniętym opakowaniu, najlepiej w szklanym. Nie powinno się przechowywać miodu w naczyniach metalowych, gdyż miód może mieć metaliczny posmak.

Mariusz Gołdynia

Kontynuując temat z poprzedniego artykułu o hamowaniu awaryjnym, należy bardzo uważnie przeanalizować jak droga nagłego hamowania wydłuża się w zależności od prędkości. Szkoląc kierowców i zadając im pytanie na temat dobierania bezpiecznej prędkości odkryłem, że większość z nich jeździ za szybko. Niestety nie mają świadomości ile potrzebują miejsca aby się bezpiecznie zatrzymać jadąc np. 70 km/h w sytuacji nagłej. Proszę sobie zadać pytanie: ile będę potrzebował drogi, aby zatrzymać się nagle na suchej nawierzchni jadąc 100 km/h ? Najczęstsza odpowiedz to około 40 m, a w praktyce jest to prawie dwa razy więcej (80-90 m). Kierowcy nie mają świadomości na ten temat, ponieważ na co dzień nie mają sytuacji awaryjnych. Często jedyne źródło na ten temat wiedzy to testy opon w gazetach motoryzacyjnych. W tych artykułach rzeczywiście często pada wartość 4045 m. Jednak w praktyce należy jeszcze uwzględnić drogę jaką kierowca pokonuje zanim zareaguje na zagrożenie oraz bezwładność samego układu hamulcowego. Człowiek reaguje około 1 sekundy przy założeniu, że jest skoncentrowany. Czyli w sytuacji awaryjnej jadąc np. 100 km/h, chcąc jak najszybciej zahamować, przejeżdża około 27 m bez reakcji.

Kolejną bardzo ważną informacją jest to, że droga hamowania wydłuża się wykładniczo w stosunku do wzrostu prędkości (nie wprost proporcjonalnie). Podsumowując; dwukrotnie większa prędkość nie da dwukrotnie większej drogi hamowania, ale nawet 4 krotnie i więcej - w zależności od innych ważnych czynników. Ten brak świadomości sprawia, że kierowcy decydują się bardzo często jechać o 20 km/h więcej niż jest to dozwolone, na przykład w obszarze zabudowanym (dozwolone jest 50 km/h a często kierowcy jadą 70 km/h). Pytanie czy kierowcy decydujący się jechać 70 km/h oprócz ryzyka mandatu wiedzą, że statystycznie stanowią takie samo zagrożenie jak pijany kierujący mający około 1,5 promila jadący 50 km/h? I w jednym, i w drugim przypadku w sytuacji wtargnięcia pieszego na drogę, pieszy zostanie uderzony przez samochód przy podobnej prędkości - około 50 km/h. Pijany mający około 1,5 promila jadąc 50 km/h po prostu nie zareaguje i uderzy nie zmniejszając prędkości. Jadący 70 km/h mimo usilnych starań, będąc skoncentrowanym, uderzy w pieszego w miejscu, gdzie już by się zatrzymał, gdyby jechał 50 km/h. Siła uderzenia będzie porównywalna do tej do siły z jaką uderzyłby jadąc około 50 km/h bez reagowania.

Mimo, że w jednym i drugim przypadku dla pieszego obrażenia będą podobne, to w społeczeństwie jazda pod wpływem alkoholu jest nie tolerowana, ale jazda z prędkością 70 km/h na ograniczeniu 50 km/h jak najbardziej. Powyższe wartości są tylko przybliżone i nie uwzględniają innych czynników mających wpływ na drogę hamowania t.j: stan opon, amortyzatorów, stan nawierzchni.

Świadomość o zależności wzrostu długości drogi hamowania względem prędkości i warunków może sprawić, że kierowcy będą jeździć wolniej, a tym samym bezpieczniej.

Jerzy Smagała Instruktor nauki jazdy w szkole Autofart, Instruktor techniki jazdy w Motopark Kraków, Rajdowy Mistrz Pucharu Peugeota

saba„Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies.” -Konrad Lorenz

Obdarza nawet wówczas, gdy się na nią nie zasługuje. Oto Saba - stary, 15-letni kundelek. Kiedyś oczko w głowie swojej Pani, dziś cień psa z wielkim guzem wiszącym pod brzuchem. Pani odeszła kilka lat temu tam, skąd się nie wraca. Został tylko pan, niezainteresowany losem psa i dla Saby, w okamgnieniu, zmieniło się wszystko. Zniknęły regularne posiłki, zniknęła ręka, która głaszcze, zniknęły też wizyty u weterynarza, a buda Saby już żadnej następnej zimy nie była ocieplona. Dziś to, co z niej zostało, ciężko nawet nazwać budą. Ot, kilka zbutwiałych desek nakrytych blachą i wiecznie pusta miska. Został też ciężki łańcuch na szyi i litość sąsiadów przerzucających przez płot jedzenie dla staruszki. Po latach życia w takich warunkach, w końcu ktoś się ulitował i poprosił o pomoc. Kolejnej zimy z szybko rosnącym guzem, Saba by nie dożyła. To był ostatni już dla niej moment. Saba została odebrana interwencyjnie. Sunia nie była leczona, kondycja żywieniowa zła. Prosto ze swojego byłego już „domu”, została przewieziona do kliniki, gdzie aktualnie przebywa. Czeka ją teraz pełna diagnostyka i na pewno operacja usunięcia guza i listw mlecznych. Saba to stary, zaniedbany, chory pies. Pies lękowy, z bardzo niewielką szansą na adopcję. Prosimy o pomoc dla staruszki. Potrzebne są środki na opłacenie pobytu w klinice i leczenia, a później na najlepszy, domowy hotel. Prosimy o grosik dla stareńkiej Saby. By choć na ten ostatni czas, jesień jej życia, przybrała złote kolory. Bez Waszej pomocy nie ma na to szans. Prosimy, pomóż psu. Jeśli chcesz, możesz dokonać darowizny z tytułem „Saba” na konto PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus, ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

dzienpamieci10 marca 2018 roku w Świetlicy Wiejskiej w Nielepicach odbyła się uroczysta akademia z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” przygotowana przez uczniów z SP w Nielepicach. Z tej okazji złożono też kwiaty przy obelisku rtm. Witolda Pileckiego.
Nie zabrakło też wspólnie odśpiewanych pieśni patriotycznych przez mieszkańców Nielepic i licznie przybyłych zaproszonych gości.
„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości” (J. Piłsudski) – wiedzą o tym uczniowie Nielepickiej szkoły oraz mieszkańcy Nielepic, którzy licznie przybyli, aby obejrzeć przygotowaną przez SP Nielepice Akademię z Okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Warte podkreślenia jest, że uczniowie szkoły w Nielepicach wraz z gronem pedagogicznym zawsze pamiętają o ważnych datach dla naszego narodu. Uroczystość swą obecnością zaszczycili: Wojewoda Małopolski Pan Piotr Ćwik, Przewodnicząca Rady Gminy Zabierzów Pani Maria Kwaśnik, Sekretarz Gminy Zabierzów Pan Bartosz Barański, Ks. Proboszcz Andrzej Badura, Pani Romana Maziej Niewczas oraz przedstawiciele organizacji działających w Nielepicach.

Tekst i zdjęcia: Stanisław Dam

rzaskaMiesiąc marzec w szkole w Rząsce obfitował w liczne wyjazdy krajowe i zagraniczne, a tym samym dostarczył uczniom mnóstwo emocji i niezapomnianych wrażeń estetycznych oraz przybliżył wiele treści naukowych.

Klasa siódma (dwujęzyczna), chcąc sprawdzić swoje umiejętności i sprawność językową, za punkt docelowy swojej wyprawy obrała Londyn. Po przeprawie pociągiem pod kanałem La Manche - tzw. Eurotunelem, swoją przygodę rozpoczęli od Greenwich Royal Park, gdzie stanęli jedną nogą na półkuli wschodniej, a drugą na zachodniej, przekraczając południk „0”. Następnymi punktami wyprawy były: City Center, rejs po Tamizie, Tower of London i oczywiście Tower Bridge, Buckingham Palace, Parlament, Chinatown. Zwiedzili również Muzeum Historii Naturalnej, Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaunds, a następnie odbyli lot London Eye, podziwiając przepiękną panoramę miasta! Nie mogło zabraknąć także Cambridge. W mieście tym znajduje się drugi po Oksfordzie najstarszy uniwersytet w Anglii, założony w 1209 r. Tu zwiedzili jeden z koledżów - St. John’s Collage, zachwycając się wspaniałymi wnętrzami, pięknymi dziedzińcami oraz niesamowitą atmosferą tego miejsca.

Kolejna z grup odwiedziła CERN- Europejski Ośrodek Badań Nuklearnych, którego wynalazki wykorzystujemy w codziennym życiu. Jednym z takich odkryć są aparaty w naszych telefonach komórkowych, które mają coraz liczniejsze megapiksele właśnie dzięki działalności CERN-u. Najpierw zwiedzili, mieszczącą się w wielkiej kuli, interaktywną wystawę „Mikrokosmos”, która w atrakcyjny sposób wyjaśnia podstawy fizyki wielkich energii. Dowiedzieli się z niej m.in., że technologie wynalezione w tym ośrodku badawczym znajdują zastosowanie w wielu innych dziedzinach, między innymi w medycynie. CERN miał również ogromny wkład w rozwój Internetu. Aktualnie na jego terenie znajduje się największa hala serwerów w Europie. W recepcji CERN-u, gdzie rozpoczynał się i kończył każdy etap zwiedzania, czekała na uczestników wycieczki niespodzianka – nasza sąsiadka z Rząski, pani Karolina Bożek, która pracuje w CERN-ie jako informatyk. Pani Karolina opowiedziała o swojej pracy w CERN-ie i o tym, jak planować swoją edukację, aby dostać pracę w tak prestiżowym międzynarodowym ośrodku naukowym. Na koniec należy jeszcze dodać, że sam CERN leży w Szwajcarii, przez co uczniowie mieli również okazję do zwiedzenia Genewy, pięknego miasta położonego w francuskiej części tego kraju.

Dzięki zajęciom unijnym prowadzonym w naszej szkole kolejna grupa wzięła udział w wycieczce do największego w Polsce Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. W ramach warsztatów mogli odwiedzić miejsca we Wszechświecie, w których być może istnieje życie, a także poznać historię kosmosu. W praktycznych zadaniach dociekali przyczyn i sposobów działania żywiołów w przyrodzie.

W marcu miał również miejsce wyjazd uczniów do Wrocławia na kolejną Ogólnopolską Olimpiadę Kreatywności Destination Imagination, gdzie spotykają się drużyny z całej Polski i prezentują rozwiązanie wybranego przez siebie Wyzwania Drużynowego, a także podejmują nieznane sobie wcześniej Wyzwanie Na Już. Zwycięzcy otrzymują prawo wyjazdu i reprezentowania Polski podczas Światowej Olimpiady Kreatywności w USA. Nasza szkolna drużyna DI zajęła zaszczytne II miejsce w III poziomie wiekowym w wyzwaniu konstrukcyjnym.

Warto także wspomnieć, że jedni z najmłodszych uczniów szkoły- pierwszoklasiści odwiedzili stację TVN. Dzieci miały możliwość obejrzenia planu serialu „Szkoła” i „Szpital”. Zobaczyły, jak wygląda garderoba i w jaki sposób wykonuje się charakteryzację. Wzięły również udział w nagraniu programu telewizyjnego! Kto wie, może wśród nich już zrodziły się nowe gwiazdy?

Wszystkie powyższe przytoczone wycieczki tylko potwierdzają, że sprawdza się stare przysłowie „PODRÓŻE KSZTAŁCĄ”.

Ewelina Trzaska

Dzień 8 marca br. w Klubie Seniora „Złota Jesień” w Zabierzowie był dniem wyjątkowym, ponieważ obchodzone było potrójne świętowanie. Pierwszym i chyba najważniejszym momentem było oficjalne otwarcie nowego lokalu klubowego przy ul. Kolejowej 11. Symbolicznego przecięcia wstęgi dokonały władze Gminy, a mianowicie Wójt Gminy Zabierzów Pani Elżbieta Burtan i Przewodnicząca Rady Gminy Pani Maria Kwaśnik. W tym ważnym wydarzeniu uczestniczyli ponadto radni w osobach: Jerzy Cywicki, Edmund Dąbrowa i Wiesław Cader, a także dyrektor Centrum Kultury Pani Aleksandra Małek. Przekazanie lokalu do wyłącznej dyspozycji naszego Klubu daje nam poczucie stabilizacji i pozwoli na realizację planów dalszego rozszerzania naszej działalności. I za to dziękujemy z całego serca Pani Wójt i Pani Przewodniczącej Rady, radnym a także sołtysowi i radnemu Panu Wiesławowi Caderowi, który z ogromnym zaangażowaniem podjął starania dot. remontu tegoż lokalu. Wzniesiono toast za pomyślność wszelkich działań w tym lokalu i dobre samopoczucie seniorów wspierane przez pozytywną energię płynącą z nowego otoczenia. Nasz klubowy poeta Wiesiek Olek, uskrzydlony podniosłością chwili, napisał dosłownie na kolanie wiersz na tą okoliczność, którego tylko fragmenty tu przytoczę.

Nowy lokal już otwarty, Teraz to już nie są żarty, Wszyscy z tego radość mają, Pięknie klub swój urządzają.

I dlatego moi mili Wszyscy teraz są szczęśliwi, Bo choć może trochę ciasne, Jednak zawsze jest to własne.

klub seniora

Przy tej okazji bardzo dziękujemy Samorządowemu Centrum Kultury i Promocji Gminy Zabierzów za udostępnianie naszemu Klubowi przez 18 lat pomieszczeń na nasze spotkania w budynku Centrum Kultury, gdzie spotykaliśmy się na co dzień z dużą życzliwością, tak ze strony dyrekcji, jak i pracowników Centrum i zawsze mogliśmy liczyć w razie potrzeby na ich pomoc i żywimy nadzieję, że na tą pomoc możemy w dalszym ciągu liczyć. Po części oficjalnej nastąpiło celebrowanie Święta Kobiet. Otóż panie seniorki przystroiły głowy fantazyjnymi kapeluszami, których forma i kolorystyka wszystkich zadziwiała, co przyczyniło się do stworzenia radosnej atmosfery. Obdarowane zostały przez panów kwiatami oraz olbrzymim koszem słodyczy, którymi podobno w tym dniu można było delektować się do woli, bez niepożądanych konsekwencji. Następnie Jerzy Dąbrowski przeczytał wiersz, traktujący w sposób humorystyczny cechy charakteru kobiet. Nie obeszło się też bez gazetki ściennej z okazji Dnia Kobiet, treść której była dla pań całkiem miła, jednak w końcowym fragmencie tekstu gloryfikowała jej twórców, (samochwała w kącie stała ….) Ponadto panowie na ten dzień przygotowali wiele poezji śpiewanej i mówionej osobistego autorstwa Wieśka Olka i Mariana Łachety, niejednokrotnie wpadając w ton panegiryku, (ale to wg pań nie było wcale przesadą), bo takie właśnie jesteśmy, kiedyś piękne i młode, a teraz tylko piękne …(czyż nie tak panowie?) i dlatego poezje naszych panów były troszkę zbyt swawolne i w związku z tym ich tu nie przytoczę, ale jednak z tego wynika, że nasze seniorki są warte grzechu (cokolwiek miałoby to znaczyć). Panie zaś przygotowały dla swoich wspaniałych klubowych kolegów i gości plakietki z życzeniami o humorystycznej treści, a mianowicie:

„…. abyś był pomocny jak komputer, szybki jak japoński skuter, sympatyczny jak maskotka i słodziutki jak szarlotka.” Otrzymali również kieliszki z nadrukiem rozpalającym ich wyobraźnię, zwłaszcza po napełnieniu go zimnym napojem, stąd też od razu chcieli go przetestować. Również przeczytany został fragment pamiętnika słomianego wdowca, perypetie którego niejeden z naszych panów mógł porównać ze swoją sytuacją z przeszłości, a może nawet z chwili obecnej. Wszystko to działo się przy stołach skromnie zastawionych słodkim poczęstunkiem. Tekst: Barbara Golińska, zdjęcia: Wiesława Danielewska

bsr.jpg