• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp.jpg
  • biga.jpg
  • elektryczne.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kredyty.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • rasterek.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • swiba.jpg
  • szumiec2.jpg
  • wwm.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • kungfu.jpg
  • mieszkania.jpg
  • mirex.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • praca drukarnia.jpg
  • prestige.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg

Ostatnio tematem numer jeden w naszej małej polityce gminnej jest budowa budynku Centrum Kultury w Rudawie. Temat tyleż wdzięczny, co trudny. Dla jednych powód do radości i dumy, dla innych sól w oku. Dlaczego? Chyba dlatego, że tylko w Rudawie jest realizowana obecnie tak poważna inwestycja. Zdaniem jednych potrzebna, przez innych traktowana jako fanaberie i „frykasy”. Może to uwierać, tym bardziej, że w Rudawie dopiero co oddano do użytku nowiuteńki budynek Orląt Rudawa. Na budynku Orląt jeszcze dobrze nie obeschły tynki, a już w Rudawie realizowana jest kolejna inwestycja gminna. Tym razem za naprawdę duże pieniądze. Nie wszystkim w gminie się to podoba. Radni z sąsiednich miejscowości nawet nie starają się ukryć swego niezadowolenia.

Kto ma rację w tym sporze? Oddajmy głos sołtysowi Marcinowi Cieślakowi.

– Przede wszystkim musimy na rzecz spojrzeć szerzej. Przecież ten budynek nie będzie służył tylko mieszkańcom Rudawy. To jest budynek, który będzie centrum życia dla okolicznych mieszkańców; Brzezinka, Niegoszowice, Nielepice, Radwanowice, Pisary – mieszkańcy tych miejscowości będą z niego korzystać i tak właśnie powinniśmy na niego patrzeć – mówi ten najmłodszy w gminie sołtys. Nieco starsi mieszkańcy naszej gminy pamiętają jeszcze, że to Rudawa była siedzibą gminy. Później, gdy gmina została przeniesiona do Zabierzowa, dla Rudawy nastał okres stagnacji. Była ogromnie niedoinwestowana. Teraz to się zmienia.
– Rudawa czekała na swój czas. Teraz największe pieniądze w skali gminy idą właśnie do Rudawy – mówi sołtys. Jak się okazuje, są tacy, których to bardzo uwiera. Legendarne już „pieniądze ze sprzedaży działki w Rudawie” stanowią łakomy kąsek dla wszystkich. Na sesjach Rady Gminy, która w tym momencie jest ogromnie zantagonizowana, padają najrozmaitsze mniej lub bardziej sensowne propozycje, zaś w odpowiedzi na pytanie o źródło finansowania często słychać: „można to sfinansować z pieniędzy ze sprzedaży działki w Rudawie”. Mieszkańców Rudawy to oburza, chcieliby mieć wpływ na decyzje, które zapadną. Uważają, że oddali swoją własność. Jak jest w istocie? – To dość trudna kwestia – wyjaśnia sołtys. – Działka, która została sprzedana, to działka komunalna, nie wiejska. Różnica jest taka, że działka, mimo że znajduje się na terenie Rudawy, była własnością Gminy. Nam się z tego dużo należy, ale nie całość. Całość trafiła do wspólnej gminnej kasy i to Gmina decyduje. Ale podkreślam – to mieszkańcy wyrazili zgodę na sprzedaż. Jak więc się okazuje, racja, jak to na ogół bywa, leży pośrodku. Nie jest tak, że Rudawa w pełni może dysponować środkami ze sprzedaży działki, ale nie jest też tak, że za niewielką w skali budżetu gminy kwotę można sfinansować wszystkie potrzebne w gminie inwestycje.

Może więc warto poznać źródło finansowania rudawskiego Centrum Kultury?

- Aktualnie uczestniczymy w programie rewitalizacji, w ramach którego Marszałek Województwa Małopolskiego w lwiej części sfinansuje budowę budynku. Najprawdopodobniej będzie to około 70% wartości inwestycji. Reszta jest finansowana ze środków gminy - jak poinformował nas Tomasz Kasprzyk, radny Gminy Zabierzów. On również potwierdza, że Rudawa w ciągu ostatnich lat była bardzo niedoinwestowana.

– W zasadzie działo się tu tylko to, co było niezbędne. Gdy dostaliśmy się z Janem Surówką do Rady Gminy, przede wszystkim zabiegaliśmy o finansowanie budowy Centrum Kultury i rewitalizację Rynku w Rudawie – mówi. Kiedy ruszy rewitalizacja płyty Rynku? – Jak tylko zakończą się prace przy budynku. Na ten cel są już pieniądze, ale ruszanie z przebudową Rynku teraz mijałoby się z celem. Nowa płyta zostałaby rozjeżdżona przez ciężkie samochody, które muszą jeździć na realizowaną właśnie budowę Centrum Kultury. Jak będzie wyglądał Rynek po rewitalizacji? Będzie na nim więcej ciągów pieszych, zostanie zmieniony przebieg jezdni na bezpieczniejszy dla pieszych i wygodniejszy dla kierowców. Rynek bardziej otworzy się w stronę kościoła.

– Rudawa ma swoją tożsamość i kulturę od XIII wieku. A o tożsamość trzeba walczyć. Jesteśmy zbyt blisko Krakowa, żeby nie być jego sypialnią, ale Rudawa ma się czym pochwalić: kościół z XIII wieku, naturalnie na przestrzeni wieków uformowany Rynek i centrum wsi. Przecież Rudawa miała prawa miejskie magdeburskie! Na przełomie XIX i XX wieku w Rudawie bywali lub okresowo mieszkali Henryk Sienkiewicz, Stanisław Wyspiański, Ludwik Koniński. Tutaj wikariuszem był kardynał Albin Dunajewski - zapala się radny. – Oczywiście chcemy i musimy być nowocześni, ale musimy być głęboko zanurzeni w tradycji, bo my tę tradycję mamy! Czy pęd do nowoczesności nie odbywa się kosztem bezpieczeństwa? Wciąż jeszcze są we wsi ulice (Siedleckiego, Legionów Polskich i inne), na których nie ma chodników.

– Nie ma, bo o te sprawy wcześniej nie zadbano, ale mogę zaręczyć, że przygotowujemy się do dużego remontu ulicy Legionów Polskich. Ulicę trzeba będzie odwodnić, wyznaczyć chodniki i przede wszystkim dostosować jej nawierzchnię do samochodów, które nią jeżdżą. Oczywiście będziemy prowadzić rozmowy z KOSD dotyczące partycypacji w kosztach remontu. W końcu to samochody REK-u rozjeżdżają tę ulicę – uspokaja Marcin Cieślak. Z informacji sołtysa i radnych rudawskich wiemy też, że już wkrótce ruszy remont ulicy Siedleckiego, która zyska nieco inny przebieg i, co najważniejsze, chodnik. To samo czeka ulice: Osiedlową i Wojtasa Tomasza. W ciągu ulic Krakowskiej i Śląskiej na odcinku od „Graności” aż do Nielepic powstanie chodnik. To zresztą było powodem sprzeciwu rudawskich radnych wobec pomysłu doświetleń przejść dla pieszych na drodze DK 79. Jak się dowiedzieliśmy, obecnie istniejące przejścia zostaną najprawdopodobniej przesunięte, a w takiej sytuacji finansowanie ich oświetlenia w obecnej chwili byłoby bezzasadne.

Czy ci, którzy zostali obdarzeni przez mieszkańców Rudawy zaufaniem w ostatnich wyborach, na to zaufanie zasłużyli? Na to pytanie rudawianie muszą odpowiedzieć sobie sami, ale na pewno nie zaszkodzi przybliżyć nieco ich sylwetek.

Sołtys Marcin Cieślak to człowiek czynu. Uważa, że władza w każdej formie to jest olbrzymia odpowiedzialność. Z jednej strony twardo stąpa po ziemi i pilnuje, by kwestie bezpieczeństwa nie były traktowane po macoszemu, z drugiej jest realizatorem pomysłu na skwer księdza Władysława Bukowińskiego. – To w naszym kościele swoją mszę prymicyjną odprawił ksiądz Bukowiński – błogosławiony Kościoła Katolickiego, apostoł Kazachstanu – mówi sołtys nie kryjąc dumy. Realizuje też pomysły, które mają jednoczyć rudawian: Tańce pod gwiazdami, Letnie kino pod chmurką, Spotkania Wigilijne na rudawskim Rynku. Jest z tych pomysłów dumny i nie sposób nie przyznać mu racji – Impreza pod choinką jednoczy ludzi; podchodzą do siebie, rozmawiają. Wspólny stół łączy – mówi.

– Moim marzeniem jest realizacja koncertów poezji śpiewanej. Może z czasem również jazzowych… Póki co, codziennie jestem na budowie Centrum Kultury i doglądam jej gospodarskim okiem – uśmiecha się z dumą. Radny Tomasz Kasprzyk również ma wiele pomysłów na Rudawę. – Gdy zostałem radnym zamówiłem komplet map Rudawy i okolic, a potem siadłem i spisałem przeszło czterdzieści zadań dla sołectwa. Kiedy przedstawiałem je pani wójt, przy trzydziestym drugim powiedziała: „Tomek, przestań” – śmieje się wspominając. Jakie to były pomysły? Oczywiście Rynek. Ale i parking Park & Ride (są już na niego zabezpieczone pieniądze), realizacja spływów kajakowych, utworzenie parku natury na Rzeczkach (nad brzegami Racławki i Rudawki), ścieżki historyczne i turystyczne, ścieżki rekreacyjno-spacerowe, realizacja – również na Rzeczkach – ścieżek rowerowych. (Ten pomysł będzie realizowany jako Rudawa Velo – część szlaku Green Velo, ponadregionalnej inwestycji ukazującej piękno Polski z perspektywy siodełka rowerowego.) Ale i zagospodarowanie terenu Końskiej Drogi z utworzeniem tam amfiteatru, i utworzenie w Rudawie muzeum. Można się zastanawiać, czy w swoich pomysłach nie odlatuje za bardzo w przestworza. Ale z drugiej strony oprócz chleba i bezpieczeństwa człowiek potrzebuje piękna i wyczynu.

Jak sołtys Cieślak i radny Kasprzyk widzą Rudawę za kilkanaście lat?

- Jeżeli utrzymamy taki poziom rozwoju, następne pokolenia będą bardzo zadowolone – to zdanie sołtysa Rudawy.

- Jesteśmy za blisko Krakowa, żeby nie być jego sypialnią. Ale możemy być sypialnią atrakcyjną, o własnej tożsamości i kulturze, i o tę tożsamość i kulturę musimy dbać – uważa radny Kasprzyk.

Różny jest ich stosunek do kwestii podziałów wewnętrznych w Rudawie, ale obaj uważają, że lepiej pytać – i tym samym rozwiewać wątpliwości – niż świadomie pogłębiać podziały. Zaś to, co powinno cieszyć rudawian najbardziej, to fakt, że ci którzy reprezentują Rudawę, mają silne zacięcie społecznikowskie. I obaj wyznają zasadę „Lepiej szerzyć dobro, niż zwalczać zło”.

(wypowiedzi rozmówców zostały przez nich autoryzowane) Gabriela Kucharska

podolinie.jpg