• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp oskar.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • romantica andrzejki.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • swiba.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • adrian.jpg
  • bistro.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kanczura.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • srebrne.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg

Trzymacie Państwo w rękach świąteczny numer Gońca, i to jest fakt niezaprzeczalny. Ale równie niezaprzeczalny jest fakt, że do Świąt zostało nam jeszcze dwa i pół tygodnia, a zatem właśnie trwa Wielki Post. Czym on dla nas jest? Na pewno czymś innym niż dla naszych przodków. Dawniej ludzie w Wielkim Poście rzeczywiście pościli. Powstrzymywali się od jedzenia mięsa, słodyczy, unikali zabaw. Teraz – czy słusznie? – odeszło to do lamusa i stało się nieco anachroniczne. Czy słusznie? Pomijam już fakt, że Wielki Post zawsze wypada na przednówku, który teraz jest po prostu słowem, czy czasem, kiedy ziemniaki zaczynają wypuszczać pędy. Kiedyś był czasem trudnym, chłodnym, głodnym. Chleb, do którego wypieku używało się ziemniaków, jest wynalazkiem przednówka właśnie - czasu, kiedy kończyły się zapasy mąki, a jeść przecież trzeba było. Przednówek zawsze był uboższy niż reszta roku, bo wtedy matka ziemia nie karmiła i ratowały tylko i wyłącznie nas zapasy. Słynna bieda galicyjska, która rokrocznie zabierała mnóstwo istnień, najobfitsze żniwo zbierała właśnie na przednówku. My już nie pamiętamy tych czasów – i chwała Bogu! – ale przecież jeszcze na początku XX wieku w każdej wiejskiej chałupie stała trumna! Nie na poczesnym miejscu; na uboczu, często na strychu, ale stała. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy zima czy przedwiośnie zabierze dziecko, matkę, czy staruszka, a trzeba było być zabezpieczonym. Nam teraz może się to wydawać kuriozalne, ale przecież Gierymski nie namalował „Trumny chłopskiej” bazując na chorej wyobraźni. On rzeczywiście odwiedzał Włodzimierza Tetmajera (tego z „Wesela” Wyspiańskiego) w Bronowicach i takie sceny widywał. Ten wstrząsający w swoim tragizmie obraz jest zapisem tamtej rzeczywistości. Andrzej Wajda napisał kiedyś „Nie znam w polskim malarstwie obrazu, gdzie obecność tragizmu byłaby równie silna. Właśnie tragizmu, nie dramatyzmu. Jest w tym obrazie duch antycznej tragedii, która rozstrzyga się zawsze w pełnym świetle dnia, na oczach sąsiadów, przed domem...”.

Tak wtedy rozgrywały się tragedie. To były czasy, które nieco na siłę wypchnęliśmy poza obręb świadomości, czasy, w których śmierć była częścią życia; owszem, częścią to życie spinającą, ale nieusuwalną. Dziś śmierć, starość, niedołęstwo czy głód nie istnieją, bo im na to nie pozwalamy. Nie są medialne. Teraz dusi nas jakiś przedziwny kult młodości, zdrowia za wszelką cenę. Mamy być piękni, młodzi i zadowoleni aż do grobowej deski. Nie ma dziś miejsca na zjawiska brzydkie – jak niedołęstwo, czy trudne – jak… post. Teraz nie ma postów – teraz są diety. Czasem stawiające na głowie wszystkie zasady żywieniowe, ale za to skutkujące zgrabną sylwetką, która oszukuje metrykę. Wszystko jest kwestią indywidualnych wyborów, więc absolutnie tego nie potępiam; sama okresowo zaprzęgam się do tego kieratu. Czym dieta (post) różni się od Wielkiego Postu? Zasadą. Tylko i aż. W Wielkim Poście, jeżeli zdecydujemy się na jakieś wyrzeczenie – i obojętnie jakie ono będzie; czy będzie to rezygnacja ze słodyczy, z mięsa, alkoholu – nie robimy tego dla siebie, dla zdrowia, czy dla lepszego samopoczucia. Swoje wyrzeczenie bezinteresownie ofiarowujemy Bogu. Czy uda nam się wytrwać, czy nie, to już zupełnie inna sprawa. Ale nie robimy tego dla siebie, tylko dla Boga. Czy to wystarczy, by dobrze duchowo przygotować się do Świąt? Nie. Nie wystarczy. Jeżeli wyrzeczeniu (Postowi) nie towarzyszy modlitwa i próba naprawienia tego, co się w relacjach z ludźmi zepsuło, zostaje to tylko jakimś ćwiczeniem duchowym. Owszem, kształtującym charakter, ale nie zbliżającym nas zbytnio ani do Boga, ani do Śmierci, ani do Zmartwychwstania. Tak jak warunkiem koniecznym ważnej spowiedzi jest szczery żal za grzechy i wola poprawy, tak i tu – próba naprawienia tego, co się celowo lub przez zaniedbanie popsuło, jest warunkiem, którego nie możemy pominąć. Zastanówmy się przez chwilę, czy ze wszystkimi nasze stosunki układają się dobrze, zastanówmy, czy komuś nie zrobiliśmy przykrości, nie zraniliśmy. A potem to po prostu naprawmy. Jeszcze zdążymy.

Wesołych Świąt!

Gabriela Kucharska

pacanowscy.jpg