• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp oskar.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • romantica andrzejki.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • swiba.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • adrian.jpg
  • bistro.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kanczura.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • srebrne.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg

Marzec 2018

europa1

„Europa to MY” -tak dziewięciu nauczycieli z Zespołu Szkół w Rząsce nazwało swój projekt, w ramach którego szkoła miała stać się bardziej nowoczesna, otwarta na Europę. Wówczas, pod koniec 2015 roku chyba nikt z nas nie przypuszczał do jak dużych przemian w szkole się przyczynimy.

Ale, od początku:

We wrześniu 2015 roku dowiedzieliśmy się o możliwości otrzymania dofinansowania w ramach Projektu Mobilność kadry edukacji szkolnej, Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020, finansowanego w 100% ze środków europejskich w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego na działania mające na celu nabycie kompetencji kluczowych i zawodowych przez przedstawicieli kadry pracującej w placówkach oświaty dzięki udziałowi w zagranicznych mobilnościach. To było coś dla nas! Przeanalizowaliśmy nasze potrzeby i określiliśmy najważniejsze cele dla naszej szkoły: kształtowanie kreatywnych i otwartych na wielokulturowość postaw uczniów, wypracowanie przez naszą szkołę swojej indywidualności, uatrakcyjnienie oferty szkoły poprzez zdobycie przez nauczycieli nowych umiejętności. Na realizację projektu Europa to MY otrzymaliśmy fundusz 103 640,90 zł.

europa2Najważniejszym wydało nam się kształcenie młodzieży otwartej na wielokulturowość. A ponieważ przykład idzie z góry: dziewięciu nauczycieli różnych przedmiotów wzięło udział w dwutygodniowych szkoleniach językowych za granicą: Szkocja, Wielka Brytania, Francja, Malta, Niemcy. Dla większości

było to duże wyzwanie, gdyż nie wszyscy nauczyciele biegle posługują się językiem obcym, a pracowaliśmy w zespołach międzynarodowych. Oprócz pogłębiania znajomości języka obcego poznawaliśmy kulturę i historię danego kraju, nawiązywaliśmy znajomości z ludźmi z krajów z całego świata i te bezpośrednie kontakty stały się najcenniejszym doświadczeniem. Również my dzieliliśmy się wiedzą o naszej szkole, regionie, kraju, jego historią, zwyczajami i współczesnością. Dzięki zajęciom na kursie przekonaliśmy się, że warto inspirować młodzież do pracy w zespołach osób o różnych umiejętnościach, upodobaniach i stopniu koleżeństwa. Powołanie się na nasze doświadczenie i pokazanie korzyści, jakie wynikają z wyjścia poza schemat, stopniowo przekonały młodzież do takich działań. Opowiadaliśmy młodzieży o kulturze, zwyczajach danego kraju, o spotkaniach z ludźmi różnych kultur i o tym, jakie zmiany w nasze życie wniosły nowe znajomości. O trudnościach w przełamywaniu barier językowych i satysfakcji z wzajemnych kontaktów. Informacje zwrotne od uczniów dały nam potwierdzenie, że otwartość nauczycieli na wielokulturowość daje przykład młodzieży, a przez to i rodzicom oraz całemu środowisku, aby nie bać się różnorodności, lecz warto się o niej więcej dowiedzieć i zrozumieć. Teraz, po zakończonych szkoleniach, nauczyciele z chęcią nawiązują kontakty i zapraszają na swoje lekcje wolontariuszy z różnych krajów, którzy goszczą w naszej szkole. Zmienia się sposób prowadzenia zajęć. Staramy się formułować zadania dla uczniów w formie bardziej kreatywnej, nowoczesnej, np. kręcenie filmów, korzystanie z gier edukacyjnych, częste korzystanie z technologii informacyjnej, samodzielne przygotowywanie i prowadzenie lekcji przez uczniów, opieranie zadań na pracy zespołowej.

Elementy języka obcego często goszczą w naszej szkole: powstała klasa dwujęzyczna- matematyka i biologia nauczane są w j. angielskim (jedna z nauczycielek zdobyła kwalifikacje do nauczania w j. angielskim), nauczyciele stale szkolą się i realizują wspólnie z nauczycielami i uczniami z innych krajów projekty krajowe i międzynarodowe na platformie e- twinning (w tym roku szkolnym będą to co najmniej 22 projekty), uczniowie dzięki otwartości nauczycieli różnych przedmiotów spotykają się podczas zajęć z wolontariuszami z Iranu, Brazylii, Gruzji, Turcji, uczestniczą w wymianach z uczniami z Sewilli w Hiszpanii, goszczą w swoich domach kolegów z Hiszpanii oraz wolontariuszy z różnych krajów. Wzięli udział w spektaklu teatralnym w j. angielskim, zaprezentowanym podczas Gminnego Konkursu Wiedzy o Wielkiej Brytanii oraz Międzynarodowym Dniu Matematyki. Niedługo odbędzie się dla uczniów wyjazd do Szwajcarii, którego głównym celem będzie zwiedzanie centrum badawczego CERN w Genewie. Wielu nauczycieli doskonali znajomość języków obcych, uczestniczą w konferencjach międzynarodowych na temat nowoczesnych kierunków zmian w oświacie.

Przeprowadziliśmy debaty młodzieży i konkurs plastyczny na temat różnic międzykulturowych. Dowodem na umiejętność analizy przez naszych uczniów trudnych zagadnień związanych z wielokulturowością jest opinia młodzieży wyrażona podczas debaty oxfordzkiej przeprowadzonej 8 lutego 2018 w klasie 3 gimnazjalnej. Temat: „Czy wielokulturowość jest nam potrzebna?”. Z jednej strony pojawiły się argumenty „za”: mieszanie się kultur skłania nas do uczenia się języków obcych, poznania specyfiki innych krajów, czerpania z ich dorobku i dziedzictwa kulturowego. Natomiast strona przeciwna argumentowała, że tak naprawdę nie wiemy w 100%, kto do nas przyjeżdża, co może stwarzać różnego rodzaju konflikty i zagrożenia. Wszyscy uczestnicy debaty wykazali się znajomością bieżącej sytuacji międzynarodowej oraz historią naszego państwa.

Dzięki funduszom otrzymanym na realizację projektu Europa to MY: 9 nauczycieli uczestniczyło w zagranicznych szkoleniach, do szkoły został zakupiony sprzęt komputerowy wykorzystywany do realizacji projektów międzynarodowych oraz pomoce dydaktyczne i nagrody do konkursów, a także opłaciliśmy materiały reklamowe. Przede wszystkim jednak nasza szkoła zmienia się w nowoczesną, stosującą nowoczesne metody i techniki nauczania, której młodzież i nauczyciele pogłębiają znajomość języków obcych, są otwarci na nowe kontakty, doceniają znaczenie wkładu różnych kultur w rozwój cywilizacji, pracują i uczą się kreatywnymi metodami, wszyscy są zaangażowani w działania na rzecz pomocy potrzebującym w kraju i za granicą.

Zachęcamy nauczycieli innych szkół do udziału w podobnych projektach.

Violetta Kramek

Ostatnio tematem numer jeden w naszej małej polityce gminnej jest budowa budynku Centrum Kultury w Rudawie. Temat tyleż wdzięczny, co trudny. Dla jednych powód do radości i dumy, dla innych sól w oku. Dlaczego? Chyba dlatego, że tylko w Rudawie jest realizowana obecnie tak poważna inwestycja. Zdaniem jednych potrzebna, przez innych traktowana jako fanaberie i „frykasy”. Może to uwierać, tym bardziej, że w Rudawie dopiero co oddano do użytku nowiuteńki budynek Orląt Rudawa. Na budynku Orląt jeszcze dobrze nie obeschły tynki, a już w Rudawie realizowana jest kolejna inwestycja gminna. Tym razem za naprawdę duże pieniądze. Nie wszystkim w gminie się to podoba. Radni z sąsiednich miejscowości nawet nie starają się ukryć swego niezadowolenia.

Kto ma rację w tym sporze? Oddajmy głos sołtysowi Marcinowi Cieślakowi.

– Przede wszystkim musimy na rzecz spojrzeć szerzej. Przecież ten budynek nie będzie służył tylko mieszkańcom Rudawy. To jest budynek, który będzie centrum życia dla okolicznych mieszkańców; Brzezinka, Niegoszowice, Nielepice, Radwanowice, Pisary – mieszkańcy tych miejscowości będą z niego korzystać i tak właśnie powinniśmy na niego patrzeć – mówi ten najmłodszy w gminie sołtys. Nieco starsi mieszkańcy naszej gminy pamiętają jeszcze, że to Rudawa była siedzibą gminy. Później, gdy gmina została przeniesiona do Zabierzowa, dla Rudawy nastał okres stagnacji. Była ogromnie niedoinwestowana. Teraz to się zmienia.
– Rudawa czekała na swój czas. Teraz największe pieniądze w skali gminy idą właśnie do Rudawy – mówi sołtys. Jak się okazuje, są tacy, których to bardzo uwiera. Legendarne już „pieniądze ze sprzedaży działki w Rudawie” stanowią łakomy kąsek dla wszystkich. Na sesjach Rady Gminy, która w tym momencie jest ogromnie zantagonizowana, padają najrozmaitsze mniej lub bardziej sensowne propozycje, zaś w odpowiedzi na pytanie o źródło finansowania często słychać: „można to sfinansować z pieniędzy ze sprzedaży działki w Rudawie”. Mieszkańców Rudawy to oburza, chcieliby mieć wpływ na decyzje, które zapadną. Uważają, że oddali swoją własność. Jak jest w istocie? – To dość trudna kwestia – wyjaśnia sołtys. – Działka, która została sprzedana, to działka komunalna, nie wiejska. Różnica jest taka, że działka, mimo że znajduje się na terenie Rudawy, była własnością Gminy. Nam się z tego dużo należy, ale nie całość. Całość trafiła do wspólnej gminnej kasy i to Gmina decyduje. Ale podkreślam – to mieszkańcy wyrazili zgodę na sprzedaż. Jak więc się okazuje, racja, jak to na ogół bywa, leży pośrodku. Nie jest tak, że Rudawa w pełni może dysponować środkami ze sprzedaży działki, ale nie jest też tak, że za niewielką w skali budżetu gminy kwotę można sfinansować wszystkie potrzebne w gminie inwestycje.

Może więc warto poznać źródło finansowania rudawskiego Centrum Kultury?

- Aktualnie uczestniczymy w programie rewitalizacji, w ramach którego Marszałek Województwa Małopolskiego w lwiej części sfinansuje budowę budynku. Najprawdopodobniej będzie to około 70% wartości inwestycji. Reszta jest finansowana ze środków gminy - jak poinformował nas Tomasz Kasprzyk, radny Gminy Zabierzów. On również potwierdza, że Rudawa w ciągu ostatnich lat była bardzo niedoinwestowana.

– W zasadzie działo się tu tylko to, co było niezbędne. Gdy dostaliśmy się z Janem Surówką do Rady Gminy, przede wszystkim zabiegaliśmy o finansowanie budowy Centrum Kultury i rewitalizację Rynku w Rudawie – mówi. Kiedy ruszy rewitalizacja płyty Rynku? – Jak tylko zakończą się prace przy budynku. Na ten cel są już pieniądze, ale ruszanie z przebudową Rynku teraz mijałoby się z celem. Nowa płyta zostałaby rozjeżdżona przez ciężkie samochody, które muszą jeździć na realizowaną właśnie budowę Centrum Kultury. Jak będzie wyglądał Rynek po rewitalizacji? Będzie na nim więcej ciągów pieszych, zostanie zmieniony przebieg jezdni na bezpieczniejszy dla pieszych i wygodniejszy dla kierowców. Rynek bardziej otworzy się w stronę kościoła.

– Rudawa ma swoją tożsamość i kulturę od XIII wieku. A o tożsamość trzeba walczyć. Jesteśmy zbyt blisko Krakowa, żeby nie być jego sypialnią, ale Rudawa ma się czym pochwalić: kościół z XIII wieku, naturalnie na przestrzeni wieków uformowany Rynek i centrum wsi. Przecież Rudawa miała prawa miejskie magdeburskie! Na przełomie XIX i XX wieku w Rudawie bywali lub okresowo mieszkali Henryk Sienkiewicz, Stanisław Wyspiański, Ludwik Koniński. Tutaj wikariuszem był kardynał Albin Dunajewski - zapala się radny. – Oczywiście chcemy i musimy być nowocześni, ale musimy być głęboko zanurzeni w tradycji, bo my tę tradycję mamy! Czy pęd do nowoczesności nie odbywa się kosztem bezpieczeństwa? Wciąż jeszcze są we wsi ulice (Siedleckiego, Legionów Polskich i inne), na których nie ma chodników.

– Nie ma, bo o te sprawy wcześniej nie zadbano, ale mogę zaręczyć, że przygotowujemy się do dużego remontu ulicy Legionów Polskich. Ulicę trzeba będzie odwodnić, wyznaczyć chodniki i przede wszystkim dostosować jej nawierzchnię do samochodów, które nią jeżdżą. Oczywiście będziemy prowadzić rozmowy z KOSD dotyczące partycypacji w kosztach remontu. W końcu to samochody REK-u rozjeżdżają tę ulicę – uspokaja Marcin Cieślak. Z informacji sołtysa i radnych rudawskich wiemy też, że już wkrótce ruszy remont ulicy Siedleckiego, która zyska nieco inny przebieg i, co najważniejsze, chodnik. To samo czeka ulice: Osiedlową i Wojtasa Tomasza. W ciągu ulic Krakowskiej i Śląskiej na odcinku od „Graności” aż do Nielepic powstanie chodnik. To zresztą było powodem sprzeciwu rudawskich radnych wobec pomysłu doświetleń przejść dla pieszych na drodze DK 79. Jak się dowiedzieliśmy, obecnie istniejące przejścia zostaną najprawdopodobniej przesunięte, a w takiej sytuacji finansowanie ich oświetlenia w obecnej chwili byłoby bezzasadne.

Czy ci, którzy zostali obdarzeni przez mieszkańców Rudawy zaufaniem w ostatnich wyborach, na to zaufanie zasłużyli? Na to pytanie rudawianie muszą odpowiedzieć sobie sami, ale na pewno nie zaszkodzi przybliżyć nieco ich sylwetek.

Sołtys Marcin Cieślak to człowiek czynu. Uważa, że władza w każdej formie to jest olbrzymia odpowiedzialność. Z jednej strony twardo stąpa po ziemi i pilnuje, by kwestie bezpieczeństwa nie były traktowane po macoszemu, z drugiej jest realizatorem pomysłu na skwer księdza Władysława Bukowińskiego. – To w naszym kościele swoją mszę prymicyjną odprawił ksiądz Bukowiński – błogosławiony Kościoła Katolickiego, apostoł Kazachstanu – mówi sołtys nie kryjąc dumy. Realizuje też pomysły, które mają jednoczyć rudawian: Tańce pod gwiazdami, Letnie kino pod chmurką, Spotkania Wigilijne na rudawskim Rynku. Jest z tych pomysłów dumny i nie sposób nie przyznać mu racji – Impreza pod choinką jednoczy ludzi; podchodzą do siebie, rozmawiają. Wspólny stół łączy – mówi.

– Moim marzeniem jest realizacja koncertów poezji śpiewanej. Może z czasem również jazzowych… Póki co, codziennie jestem na budowie Centrum Kultury i doglądam jej gospodarskim okiem – uśmiecha się z dumą. Radny Tomasz Kasprzyk również ma wiele pomysłów na Rudawę. – Gdy zostałem radnym zamówiłem komplet map Rudawy i okolic, a potem siadłem i spisałem przeszło czterdzieści zadań dla sołectwa. Kiedy przedstawiałem je pani wójt, przy trzydziestym drugim powiedziała: „Tomek, przestań” – śmieje się wspominając. Jakie to były pomysły? Oczywiście Rynek. Ale i parking Park & Ride (są już na niego zabezpieczone pieniądze), realizacja spływów kajakowych, utworzenie parku natury na Rzeczkach (nad brzegami Racławki i Rudawki), ścieżki historyczne i turystyczne, ścieżki rekreacyjno-spacerowe, realizacja – również na Rzeczkach – ścieżek rowerowych. (Ten pomysł będzie realizowany jako Rudawa Velo – część szlaku Green Velo, ponadregionalnej inwestycji ukazującej piękno Polski z perspektywy siodełka rowerowego.) Ale i zagospodarowanie terenu Końskiej Drogi z utworzeniem tam amfiteatru, i utworzenie w Rudawie muzeum. Można się zastanawiać, czy w swoich pomysłach nie odlatuje za bardzo w przestworza. Ale z drugiej strony oprócz chleba i bezpieczeństwa człowiek potrzebuje piękna i wyczynu.

Jak sołtys Cieślak i radny Kasprzyk widzą Rudawę za kilkanaście lat?

- Jeżeli utrzymamy taki poziom rozwoju, następne pokolenia będą bardzo zadowolone – to zdanie sołtysa Rudawy.

- Jesteśmy za blisko Krakowa, żeby nie być jego sypialnią. Ale możemy być sypialnią atrakcyjną, o własnej tożsamości i kulturze, i o tę tożsamość i kulturę musimy dbać – uważa radny Kasprzyk.

Różny jest ich stosunek do kwestii podziałów wewnętrznych w Rudawie, ale obaj uważają, że lepiej pytać – i tym samym rozwiewać wątpliwości – niż świadomie pogłębiać podziały. Zaś to, co powinno cieszyć rudawian najbardziej, to fakt, że ci którzy reprezentują Rudawę, mają silne zacięcie społecznikowskie. I obaj wyznają zasadę „Lepiej szerzyć dobro, niż zwalczać zło”.

(wypowiedzi rozmówców zostały przez nich autoryzowane) Gabriela Kucharska

bal zlotajesienKarnawał to okres hucznych zabaw tanecznych, maskarad i ogólnej wesołości, stąd też Klub nasz, chcąc iść z duchem czasu, ale również w parze z tradycją zorganizował w dniu 3 lutego 2018r. kolejny już raz kostiumowy bal karnawałowy. Tym razem do wspólnej zabawy zostało zaproszone zaprzyjaźnione z nami stowarzyszenie „Akolada Izdebnicka” w ramach rewanżu za wspaniałe przyjęcie i ugoszczenie członków naszego Klubu na spotkaniu integracyjnym w listopadzie roku ubiegłego w liczbie 32 osób. Bal w naszym Klubie nie ogranicza się tylko do tańca i konsumpcji, lecz jak zawsze, tak i tym razem przewidziane były liczne konkursy z nagrodami i epizody humorystyczne, które rozbawiły uczestników balu i wprawiły w szampański nastrój. Bal rozpoczęto staropolskim polonezem, w którym uczestniczyli absolutnie wszyscy, starając się mimo tłoku zgrabnie stawiać taneczne kroki w rytmie wspaniałej muzyki

p. Przemka. Następnie gondolierzy znad Wisły, a raczej znad Rudawy (Jerzy Dąbrowski i Wiesław Olek) dali popis swojego wokalu w piosence napisanej specjalnie na tą okoliczność przez Wiesława, oraz w piosence biesiadnej, refren której śpiewali wszyscy. Do rozstrzygania wszystkich konkursów powołano jury w składzie: przewodniczący -Wiesław Cader, radny i sołtys Zabierzowa, członek jury -Cecylia Lang, prezes Stowarzyszenia „Akolada Izdebnicka”, członek jury -Józefa Krawczyk, członek Klubu Seniora, sekretarz jury -Ewa Wanatowicz, członek Klubu Seniora.

Pierwszym trudnym zadaniem jury był wybór najpiękniejszych kotylionów, a było ich około 25-ciu, wszystkie piękne, bajecznie kolorowe i wymyślne w swojej formie. Właściwie wszystkie zasługiwały na nagrodę, ale jury musiało dokonać wyboru i tak 3 nagrody główne przypadły w udziale kotylionom Teresy Kucharczyk z Izdebnika oraz Ewy Wanatowicz i Edwardy Kowalik z Klubu Seniora. Natomiast wyróżnienia otrzymały: Anna Wojtaszek i Zofia Grudzińska-Ożóg z Izdebnika oraz Danuta Cader i Czesława Łuczkoś z Klubu. Z uwagi na fakt, że panowie byli w zdecydowanej mniejszości, żywili nadzieję, że ich dumnie wypięte piersi mogą być udekorowane wieloma kotylionami i w ten sposób mogą zdobyć tytuł króla kotylionowego. Nagle ni stąd, ni zowąd pojawił się na parkiecie Krasnal (Wiesław Olek), którego zewsząd otoczyły panie, ozdabiając jego czerwony kubraczek kotylionami, z których był bardzo dumny i szczęśliwy, ale to szczęście nie trwało długo, bo dopadła go „żona” (Kazia Szterleja) z wałkiem w ręku, rozpędzając nim przymilające się do „męża” panie i tak go wałkowała, że padł na parkiet, mimo tego dalej go wałkowała, (wszystko w takt piosenki „Żyli, byli trzej krasnale”), ale wszystko dla Krasnala skończyło się pomyślnie. Nadszedł czas na rozstrzygnięcie konkursu na najbardziej pomysłowe przebrania. I w tym przypadku jury miało twardy orzech do zgryzienia, bo przebrania były przepiękne, z różnych stron świata, z różnych epok i z różnych profesji, ale po długiej, burzliwej debacie ogłoszono werdykt, że na 1-szym miejscu uplasowała się „irokezka” Anna Radoń, na 2-gim Danuta Horwacik a na 3-cim Zofia Grudzińska-Ożóg, wszystkie z Akolady Izdebnickiej, natomiast wyróżnienia otrzymały: Krystyna Miłek, Edwarda Kowalik, Czesława Łuczkoś z Klubu Seniora, oraz Iza Pasek, Teresa Kucharczyk i Janina Stachura z Izdebnika. Ważnym momentem przez wszystkich oczekiwanym był wybór Króla i Królowej balu i tym zaszczytnym mianem obdarzono Teresę Kucharczyk z Akolady Izdebnickiej i Tadeusza Miłka z Klubu Seniora. Przystrojeni zostali insygniami władzy i otrzymali pamiątkowe dyplomy. Ale na tym nie koniec, gdyż był jeszcze humorystyczny konkurs na rysowanie swojego portretu metodą „Picasso” z zawiązanymi oczami i najzdolniejszymi portrecistkami okazały się dwie panie z Izdebnika. Jakby tych konkursów było jeszcze mało, na koniec był konkurs z krzesełkami, gdzie zawsze dla jednego uczestnika brakowało krzesła. Walka toczyła się o szampan ulokowany w środku koła, który został zdobyty ex aequo przez Izabelę Pasek z Izdebnika i Wiesława Cadera z Zabierzowa. Ta mnogość konkursów wpasowana była w muzykę taneczną p. Przemka, w takt której wszyscy się wspaniale bawili.

Podsumowując ten szalony wieczór i słuchając opinii uczestników, można powiedzieć, że zabawa była udana, muzyka wspaniała, stoły biesiadne przyzwoicie zastawione, przy których można było uzupełnić zużytą w tańcu energię, która emanowała z uczestników balu. Nasi przyjaciele z Izdebnika udali się w drogę powrotną żegnani naszymi serdecznymi gestami. Zabawa pewnie trwałaby jeszcze długo, ale wypadało ją zakończyć o przyzwoitej porze.

Tekst – Barbara Golińska Zdjęcia – Wiesława Danielewska

Jak prawidłowo spożywać miód?

Wiele osób wie, że miód sprzyja zdrowiu. Dlatego chętnie sięga po niego w czasie przeziębienia lub innych chorób. Ale jedna łyżeczka miodu raz do roku, nie sprawi, że człowiek nagle wyzdrowieje. Niestety, mimo iż rzesza ludzi słyszała o jego zdrowotnych właściwościach, to niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że ten dar natury, należy spożywać według ściśle określonych receptur. I to spożywać regularnie. Jedna łyżeczka miodu zjadanego codziennie, przez 360 dni w roku, zadziała jak szczepionka i podkręci układ immunologiczny uodparniając organizm na wiele chorób. Jeśli chcemy, by miód działał na nas jak lekarstwo, należy koniecznie spożywać go prawidłowo. Każdy rodzaj miodu pomocny jest w leczeniu różnych przypadłości

Miód w połączeniu z wodą – gwarancją zdrowia!

Liczne badania wykazały, że rozpuszczony w wodzie miód ma wiele nieocenionych korzyści zdrowotnych. Pamiętaj jednak, by pić miksturę regularnie, codziennie rano na pusty żołądek. Dowiedz się, co dzieje się w Twoim organizmie, gdy regularnie spożywasz na czczo wodę z miodem. Poniżej przedstawiamy najważniejsze zalety tego cudownego, a zarazem taniego naturalnego leku na wiele dolegliwości.

Woda z miodem wzmacnia odporność organizmu

Miód jest produktem o silnych właściwościach antybiotycznych i antybakteryjnych, które pomagają zwalczać wywołujące infekcje, grypy i przeziębienia wirusy i bakterie. Regularne picie wody z miodem na pusty żołądek jest doskonałym naturalnym środkiem na zwiększenie odporności organizmu. Pamiętaj, że silny i mocny organizm jest w stanie oprzeć się wielu rozmaitym infekcjom i chorobom.

Woda z miodem pomaga schudnąć

Miód jest produktem żywnościowym, który na długo zapewnia uczucie sytości oraz pomaga kontrolować nagłe napady głodu. Dlatego też woda z rozpuszczoną łyżką miodu jest idealna dla osób pragnących zrzucić zbędne kilogramy. Oprócz tego, że daje uczucie sytości, skutecznie kontroluje także mechanizmy zachodzące w mózgu, które są głównym sprawcą wzmożonego apetytu na słodkości.

Woda z miodem zwalcza zmęczenie

Woda z miodem na pusty żołądek pomaga zwalczać poranne zmęczenie. Rezultaty pojawiają się już po pierwszym tygodniu kuracji. Rozpuszczony w wodzie miód dodaje witalności, zwiększa aktywność mózgu i sprawia, że organizm przez cały dzień jest w stanie pracować na pełnych obrotach.

Woda z miodem dodaje energii

Rozpuszczony w wodzie miód jest silnym napojem energetycznym, doskonałym dla osób, które chcą poprawić fizyczną wydajność organizmu. Chociaż obecnie na rynku jest dostępnych wiele dostarczających energię napojów, miejmy na uwadze, że zwykle zawierają one szereg szkodliwych dla naszego organizmu substancji, a ich regularnie spożywane przez dłuższy okres czasu może bardzo negatywnie odbić się na naszym zdrowiu. Bardzo zdrową i w dodatku tanią alternatywą jest wypijanie szklanki wody z miodem o poranku, na pusty żołądek. Napój ten jest źródłem naturalnej energii, której dostarcza miód, a ponadto dostarcza organizmowi wielu ważnych składników odżywczych.

Mariusz Gołdynia

motoW tym miesiącu postaram się przybliżyć technikę hamowania awaryjnego. Najpierw musimy pokrótce zdefiniować co to jest hamowanie awaryjne, aby nie mylić go z gwałtowanym hamowaniem. Hamowanie awaryjne występuje w codziennym życiu niezwykle rzadko. Typowa sytuacja zmuszająca kierowcę do hamowania awaryjnego to wtargnięcie pieszego na jezdnię lub wymuszenie pierwszeństwa przez inny pojazd. Omówmy sytuację, kiedy kierujący nagle zauważył przed sobą pojazd i nie ma możliwości jego ominięcia. Co wtedy robić? Aby jak najszybciej zatrzymać pojazd ze skrzynią manualną kierowca powinien „kopnąć” w tym samym czasie pedał sprzęgła i hamulca. Ważne aby zrobić to bardzo szybko i energicznie, stąd użyłem słowa „kopnąć”. Wielu kierowców zadaje mi pytanie: ”Po co wciskać sprzęgło przecież silnik też hamuje”. Okazuje się, że bardzo istotne jest to, żeby w tak dynamicznej sytuacji jak najszybciej rozłączyć silnik ze skrzynią biegów. Uwaga, nie ma tutaj znaczenia czy samochód jest wyposażony w system ABS (w następnym artykule wyjaśnię jak działa system ABS). Silnik należy rozłączyć (czyli wcisnąć sprzęgło) aby zminimalizować ryzyko jego zdławienia (zgaśnięcia). W momencie, kiedy silnik zgaśnie lub spadną

znacząco jego obroty może dojść do sytuacji, kiedy systemy elektroniczne (ABS, ESP, wspomaganie kierownicy elektroniczne) przestaną działać lub będą działać w sposób ograniczony. Hamowanie awaryjnie jest tak dynamicznym manewrem, że silnik nie ma czasu, żeby pełnić funkcje hamulca, co więcej, będzie poprzez swoją bezwładność utrudniał działanie systemu ABS. Przypomnę, że w samochodach, w których nie ma systemu ABS jeszcze większe znaczenie ma kopnięcie w pedał hamulca i sprzęgła w tym samym czasie. W samochodach ze skrzynią automatyczną „kopiemy” bardzo mocno i energicznie pedał hamulca. Tyle teorii… a jak z praktyką? Okazuje się, że bardzo ważny jest trening. Na co dzień nie hamujemy awaryjnie, czyli nie kopiemy w pedały tylko naciskamy je płynie, subtelnie dobierając siłę hamowania, aby było komfortowo. Większość kierowców nie mając treningu nie potrafi tego zrobić dynamicznie. Z pomocą przychodzi też system elektroniczny BAS (Brake Assist System), który wspomaga kierowcę dając efekt „kopania”. Z kolei gwałtowne hamowanie najczęściej polega na naciśnięciu i dociśnięciu hamulca. Dlatego aby rzeczywiście w awaryjnej sytuacji zareagować poprawnie (kopnąć w pedały) trzeba to zrobić kilkukrotnie w bezpiecznych warunkach. Idealnym miejscem są ośrodki doskonalenia techniki jazdy, które są wyposażone w płytę poślizgową. Podczas takiego szkolenia można zauważyć ,że podczas hamowania awaryjnego używając techniki „kopania” w pedały już przy 50km/h można drogę hamowania skrócić nawet o 3-5m. W kolejnym artykule, opiszę jak droga hamowania będzie zależna od prędkości mimo prawidłowej techniki kierowcy.

Jerzy Smagała Instruktor nauki jazdy w szkole Autofart, Instruktor techniki jazdy w Motopark Kraków, Rajdowy Mistrz Pucharu Peugeota

faziKiedyś pisałem o moim kocie Fazim, który postrzelony z wiatrówki przez nierozsądnego sąsiada walczył o kocie życie, a potem ze śruciną w kręgosłupie i częściowo sparaliżowanymi tylnymi łapkami, przez kilka lat zmagał się ze swoim niedołęstwem nie mogąc wskakiwać na płoty lub jak zwykle wchodzić do domu przez okno dachowe. Fazi przeżył z nami trzynaście lat, a jako inwalida siedem i świetnie sobie radził ze swoją niesprawnością, codziennie

przechodząc przez ruchliwą drogę do innego mojego sąsiada z naprzeciwka. Tak w zasadzie to miał chyba dwa domy, bo podejrzewaliśmy, że obsługiwany był cateringowo zarówno przez sympatycznego sąsiada jak i przez nas.

Siedzę teraz przy nim, on leży na dywanie i ciężko posapuje. Od dwóch dni nic nie je i mało pije. Dostał od pani doktor Oli różne zastrzyki wzmacniające i kroplówkę, ale to chyba jego ostatnie dni na tym łez padole. Czeka go niechybnie odejście do kociego zaświata, za tęczowy most. A my smutni popłakujemy głaszcząc kota, który był przez tyle lat naszym ukochanym domownikiem. Zapewne w poprzednim wcieleniu był księciem, bo takie też kocie, arystokratyczne maniery prezentował. Zgadzał się łaskawie na pieszczoty i karesy, ale to on decydował o granicach poufałości. Znał swoją szczególną pozycję w naszym domu i całkowicie z niej korzystał. Odwzajemniał się kocią miłością i mruczeniem do ucha swojej ukochanej Pani. Odszedł dzisiejszej nocy w swoim domu, przewieziony przez nas z inkubatora, gdzie wygrzewała go Pani doktor, po zaaplikowaniu kolejnej porcji zastrzyków. Odszedł cichutko we własnym kojcu, okutany w ciepłe kocyki i położony w specjalnie ogrzanej łazience. Tego ciepła zarówno fizycznego jak i rodzinnego miał u nas co niemiara. Ze spokojnym sumieniem możemy powiedzieć, że miał wspaniałe kocie życie. Żegnaj Fazi i nie wariuj tam zbytnio w kocich chmurach za myszami. Nie poluj też na zające (pewnego dnia wskoczył do domu przez okno z taką sporą dziką zdobyczą).

A my zasmuceni odejściem przyjaciela prosimy Was, pomóżcie zwierzętom z opiekującej się nimi Fundacji Centaurus.

Jeśli chcecie, możecie dokonać darowizny na konto: PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus, ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

smogW ostatnim dniu stycznia w Szkole Podstawowej w Rząsce jury oceniało prace uczniów z terenu naszej gminy nadesłane na drugą edycję konkursu „SMOG – zmieńmy TO!!!”

Zadaniem, z jakim przyszło się zmierzyć uczniom, było napisanie do rodziców listu pod tytułem „Mamo, tato, nie palcie odpadów”. Zadanie jurorek nie było łatwe, ponieważ poziom nadesłanych prac konkursowych był bardzo zróżnicowany.

Z inicjatywy stowarzyszenia Homini et Terrae (łac. człowiekowi i ziemi), finansowana przez Samorządowe Centrum Kultury i Promocji Gminy Zabierzów we współpracy z Klubem Seniora w Bolechowicach, działa utworzona w ramach KKS Jura Moto Sport sekcja gimnastyczna seniorów. Aktualnie kontynuujemy piąty semestr zajęć. Odbywają się one we czwartki w godzinach 18,30 – 20,30 na sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej w Bolechowicach. Zajęcia prowadzi trenerka aerobiku Aneta Klęsk. Raz w miesiącu po zajęciach gimnastycznych odbywają się także specjalistyczne treningi rehabilitacyjne prowadzone przez dyplomowanego terapeutę Łukasza Obala, właściciela firmy LUKSMED zajmującej się rehabilitacją z pacjentami indywidualnymi i wykonywaniem zabiegów z fizykoterapii, oraz masaży. Profesjonalnie prowadzone treningi, o rodzaju i intensywności dopasowanej do kondycji uczestników cieszą się dużą popularnością. Bierze w nich udział już ponad 30 pań i jeden mężczyzna. Organizatorzy i ćwiczący składają podziękowania za pomoc organizacyjną dyrektor GZEAS Janinie Wilkosz, dyrektor SCKiPGZ Aleksandrze Małek, dyrektor SP w Bolechowicach Halinie Kodurze i Jackowi Figlowi, który przejął po śp. Józefie Kruku opiekę nad treningami fizykoterapeutycznymi.

Wszystkich chętnych do ćwiczenia zapraszamy na zajęcia!

Poniżej zamieszczamy terminy najbliższych zajęć.

seniorzy blc

W Wilkowicach w dniach 23-25 luty rozgrywane były XXXVI Halowe Mistrzostwa Polski w kategorii seniorów Na starcie stanęło ponad 200 uczestników. Sukcesem zakończyła swój start Karina Lipiarska-Pałka „GROT” Zabierzów wywalczając srebrny medal i tytuł vicemistrzyni Pol-ski na rok 2018. Po zajęciu pierwszego miejsca w kwalifikacjach uzyskując bardzo dobry wynik 577 pkt równie udanie startowała w eliminacjach. W pierwszym pojedynku rywalizowała z koleżanką klubową Karoliną Szajnowską wygrywając 6:0. W drugim pojedynku po wyrównanej walce pokonała Weronikę Święcką /Obuwnik Prudnik/ 6:5 po barażu 10:8. Trzeci pojedynek z Anną Tobolewską /Zryw Dobrcz/ wygrała 6:2, a w walce o finał pokonała Annę Paczuską /Marymont Warszawa/ 6:0. W finale miał miejsce pojedynek z Małgorzatą Sobieraj /Sokół Radom/, byłą olimpijką, stojący na wysokim poziomie. Początkowo przewaga była po stronie Kariny, która objęła prowadzenie 5:3. Pomimo serii 29 pkt Karina przegrywa seta 29:30 i w decydującym strzale w rozgrywanym barażu obie zawodniczki trafiają w pole „10” jednak bliżej środka tkwi strzała Małgorzatyi ona zostajemistrzynią Polski. Gratulacje dla obu zawodniczek za walkę stojącą na bardzo wysokim poziomie. Medal Kariny to kolejnyw jej kolekcji i wierzymy, że nie ostatni. Teraz spędzi czas na zgrupowaniu w Szczyrku przygotowując się do sezonu na torach otwartych.

Tekst i zdjęcia: ULKS Grot Zabierzów

pacanowscy.jpg