• alex.jpg
  • alles.jpg
  • alux.jpg
  • baks.jpg
  • cukiernia.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • mosur.jpg
  • pinus.jpg
  • praca.jpg
  • quad.jpg
  • romantica.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • serwis.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • swiba.jpg
  • tapicerstwo.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • an.jpg
  • bistro.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • manufaktura.jpg
  • mirex.jpg
  • mojsen.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • srebrne.jpg
  • szumiec.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg
  • woodkrak.jpg

Zmiana sposobu ogrzewania domów i przejście na nowoczesne źródła ciepła, które nie powodują zanieczyszczenia powietrza to jedyny sposób, aby w najbliższej perspektywie parametry jakości powietrza osiągnęły poziom uznawany za bezpieczny dla zdrowia. Wielu mieszkańców obawia się jednak zmiany paliwa na lepsze jakościowo lub przejścia na gaz, twierdząc, że ich na to nie stać. To bardzo popularny mit. Obawa przed wysokimi kosztami gazu pochodzi z czasów, kiedy w naszej gminie pojawiły się pierwsze gazociągi, a w ślad za nimi gazowe piece, które wypuszczały w komin połowę wyprodukowanego ciepła, a ich eksploatacja wiązała się z wysokimi kosztami. Dlatego wiele osób w naszej gminie, mając gaz doprowadzony do domu, używa go jedynie do gotowania, a w kotle CO pali węglem.

Jednak nowoczesne kotły gazowe są bardzo wydajne, a ich obsługa bezproblemowa.

 

Odbyliśmy rozmowę z mieszkanką Zabierzowa, panią Bożeną, która wymieniła kocioł, korzystając z dotacji na wymianę w ramach dofinansowania w gminie Zabierzów. Kocioł zamontowano we wrzeniu 2016 roku, tak więc za Panią Bożeną jeden sezon grzewczy.

 

Zabierzowski Alarm Smogowy (ZAS): Dlaczego zdecydowali się Państwo na wymianę kotła?

Pani Bożena: Nasz kocioł węglowy był już stary i wymagał wymiany. Chcieliśmy wygodnie korzystać z ogrzewania domu, a stary węglowy piec był uciążliwy w obsłudze. Taki piec trzeba rozpalać jak wygaśnie, ciągle chodzić do kotłowni i sprawdzać czy nie trzeba dołożyć, czyścić co jakiś czas. No i przede wszystkim była możliwość skorzystania z dofinansowania.

ZAS: Jak dowiedziała się Pani o możliwości skorzystania z dofinansowania?

PB: Dostałam do skrzynki informację o takiej możliwości, potem sprawdziłam w Internecie.

ZAS: Wystąpiła Pani o dotację i udało się ją uzyskać. Czy jest Pani zadowolona z nowego kotła? Jakie są jego największe zalety?

PB: Bardzo jestem zadowolona. Przede wszystkim w domu jest stała temperatura ok. 21 st. C - nie za zimno nie za gorąco. Przy starym piecu jak wygasło to zanim się na nowo rozpaliło to temperatura spadała - ciągle były skoki. Nowym piecem mogę sterować z domu bez konieczności schodzenia do kotłowni. Mogę zaprogramować temperaturę na cały tydzień! No i jest czysto. Przy rozpalaniu węglem dym szedł po domu, kurzyło się i śmierdziało. Nie trzeba wymiatać popiołu i odpadło kilka godzin pracy w tygodniu. A przecież nikt nie młodnieje, a pracy nie ubywa.

ZAS: Aby mieć pełny obraz sytuacji, zanim zapytam o koszty, kilka pytań o dom - ponieważ koszty ogrzewania zależą od kilku kwestii związanych z samym budynkiem. Jak duży maja Państwo dom i kiedy został zbudowany, czy jest ocieplony?

PB: Nasz dom powstał w latach 70-tych i ma 165 m2. Mamy też w miarę nowe drewniane okna. Dom jest ocieplony dobrze z trzech stron. Czwarta wymaga docieplenia. Poza tym nasz dom stoi na wilgotnym terenie więc zawsze musieliśmy mocniej grzać, żeby było ciepło. No i trochę tu u nas wieje.

ZAS: No to teraz finanse - podobno palenie węglem jest tanie. Ile węgla Pani zużywała w sezonie grzewczym i ile on kosztował?

PB: Sezon, czyli tak mniej więcej od października do marca/ kwietnia: zużywałam 6-7 ton węgla. Węgiel miałam zawsze ten sam - kostka Piast i kosztował ok. 780-800 zł/tonę.

ZAS: Czyli sezon mógł kosztować przy zużyciu 7 ton i cenie 800 zł/tonę maksymalnie 5600 zł. A ile teraz kosztuje Państwa ogrzewanie domu?

PB: Ten pierwszy sezon kosztował mnie 6300 zł. To więcej niż płaciłam za węgiel, ale oprócz kotła gotuję na gazie. No i teraz węgiel podrożał i kostka kosztuje między 900 a 1000 zł.

ZAS: Czyli gdyby Pani miała nadał węglowy piec, to koszty ogrzewania w tym roku byłyby wyższe niż w zeszłym roku i w zasadzie zbliżone do obecnych kosztów gazu! Czy ta różnica, mimo wszystko, nie stanowi dla Państwa obciążenia?

PB: Tak, paląc węglem płaciłabym właściwie tyle co za gaz. Byliśmy przygotowani na wyższe koszty ogrzewania, ale to różnica do zaakceptowania, zwłaszcza jeśli podzieli się ją na te kilka grzewczych miesięcy. No i jak mówiłam: teraz węgiel podrożał...

ZAS: A wady? Chyba jakieś są, nie może być tak idealnie.

PB: No cóż, wzrosły koszty ogrzewania, ale odpadły inne problemy jak praca przy piecu, sprzątanie, pilnowanie. Jest jeszcze kwestia corocznych kontroli fachowca w okresie gwarancyjnym, która jest płatna. Ale jak piec ma działać bez problemu, to trzeba to robić.

ZAS: A jakie refleksje ma Pani po tym pierwszym sezonie? Czy oczekiwania i rzeczywistość się nie rozminęły?

PB: Ten pierwszy sezon to była nauka jak grzać. No i chcemy docieplić czwartą ścianę żeby zmniejszyć koszty ogrzewania. Jest jeszcze jedna rzecz, która ułatwia życie. Za gaz mogę płacić raz na miesiąc lub dwa -na bieżąco, a za węgiel musiałam płacić jednorazowo przy zakupie. Musiałam więc uzbierać pieniądze “na kupkę”, żeby dokonać zakupu.

ZAS: Bardzo dziękujemy za rozmowę.zas

ludzik.jpg