• alex.jpg
  • alles.jpg
  • alux.jpg
  • baks.jpg
  • cukiernia.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • mosur.jpg
  • pinus.jpg
  • praca.jpg
  • quad.jpg
  • romantica.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • serwis.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • swiba.jpg
  • tapicerstwo.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • an.jpg
  • bistro.jpg
  • dogoterapia.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • manufaktura.jpg
  • mirex.jpg
  • mojsen.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • srebrne.jpg
  • szumiec.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg
  • woodkrak.jpg

Piszę ten tekst w sylwestrowy wieczór, a ten, jak wiadomo, ma swoje prawa. To dzień podsumowań. Możemy się przeciwko temu buntować, ale rzeczywistości nie oszukamy. To czas podliczania sukcesów i udawania, że nie dostrzegamy porażek. Czas, w którym podsumowujemy nowo poznane miejsca, przeczytane książki, nowe dzieci w rodzinie, zmiany pracy, nowych znajomych, nowe możliwości, które się przed nami otwarły i inne tego typu ciekawostki. Ja postanowiłam nie podsumowywać (choć doprawdy był to rok obfitujący w zdarzenia i zmiany), tylko spojrzeć szerzej – może nawet retrospektywnie

– na rolę kobiety polskiej anno domini 2017 w życiu rodziny, grupy, gminy (kraj zostawiam, bo w polityce się grzebać nie zamierzam). Jakie są współczesne kobiety? Przede wszystkim, nawet te najbardziej tradycyjne, są jednak po prostu nowoczesne. Pamiętam, że gdy moja mama miała tyle lat, co ja teraz, to ubierała się (zawsze!) w spódniczkę w kolanko, bluzkę, czasem sweter (pracowała w biurze, a dress code, mimo że wtedy teoretycznie nie obowiązywał, skutecznie blokował kobiecą inwencję). Nie nosiła w ogóle spodni, choć figurę miała niezłą. Żadnych ortalionowych okryć! Jeżeli nawet, pojawiała się kurtka, to miała raczej formę zabudowanego żakietu, oczywiście z wełny. (No OK, moja mama była kobietą elegancką.) Spodnie, i to tylko w sytuacjach domowo-nieformalnych, zaczęła nosić grubo po pięćdziesiątce. Swoje życie całkowicie podporządkowała swoim córkom, bo tego oczekiwało od niej społeczeństwo i rodzina. Przez dobrych dwadzieścia lat ani razu nie była w górach, które kochała, bo miała dzieci! Czytała książki, i to była bodaj jedyna rzecz, którą robiła tylko dla siebie. W sumie, choć zabrzmi to strasznie, była czterdziestokilkuletnią matroną! Jak znakomita większość jej rówieśniczek. Jak wygląda to teraz? Owszem w swojej szafie mam dwie eleganckie sukienki, potrafię się ubrać stosownie do sytuacji, ale na co dzień biegam w dżinsach. Czasem zakładam do nich żakiet. I to jest normalne. Nie mam ani jednej spódniczki w kolanko i ani jednej bluzki (mam jedną oficjalną białą koszulę). Noszę ortalionowe kurtki. Elegancki płaszcz ubieram na pogrzeby, do teatru i do opery, czyli tam, gdzie zakładam sukienkę. Chodzę po górach, bo kocham je tak, jak moja mama. Czasem sama, czasem z mężem, najczęściej z synami i ich przyjaciółmi, których nie krępuje moja obecność. Jeżdżę na wyprawy rowerowe z sakwami na drugi koniec Polski. Rozmawiam z moimi synami o seksie (uważam, że powinnam). Uczę się i robię to tylko dla siebie. I nie jestem żadnym wyjątkiem, bo takich kobiet jak ja są tysiące. Jako kobietę mocno feminizującą cieszy mnie, że kobiety zaczynają mieć odwagę robić coś tylko dla siebie. Oczywiście w życiu statystycznej kobiety jest czas rodzenia i wychowywania dzieci, ale potem te współczesne kobiety – w różnym wieku zresztą – mają już odwagę robić coś dla siebie, oddać się swoim babskim przyjemnościom. A czasem porwać za sobą mężczyzn. Popatrzmy na koła seniorów w naszej gminie. W wieku, w którym jeszcze te trzydzieści lat temu było się tylko babcią gotową na każde wezwanie wnuków, nasze seniorki tworzą przedstawienia, biorą udział w konkursach, a ich mężowie z przyjemnością im pomagają i, co więcej, są z nich dumni! Jeżdżą na wycieczki, na konferencje, piszą programy dla seniorów. Robią coś dla siebie, i nikt nie ma im tego za złe! Znam co najmniej trzy kobiety w moim wieku, które po wychowaniu dzieci zdecydowały się na studia! Dla siebie i własnej przyjemności. Zdecydowały, że mają prawo do przyjemności i satysfakcji nie wynikających jedynie z dobrego wychowania dzieci. Kobieta anno domini 2017 jest coraz bardziej świadoma swojej kobiecości i jej siły. I nie boi się już z nich korzystać. I dobrze. A mężczyznom chyba to odpowiada. Przypomnę tylko, że wójtem naszej gminy jest kobieta. Przewodnicząca Rady Gminy też jest kobietą. I obie zostały wybrane głosami męskich wyborców. Przypadek? Nie sądzę. Kochane! Nie bójmy się walczyć o siebie. Czego sobie i Wam życzę w Nowym Roku.

Gabriela Kucharska

airclinic.jpg