• alles.jpg
  • alux.jpg
  • artgo.jpg
  • autobaks.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • erena.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • mosur.jpg
  • opał.jpg
  • pinus.jpg
  • quad.jpg
  • romantica.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • supra.jpg
  • swiba.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec2.jpg
  • tapicer.jpg
  • trulka.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • gabinet.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hydrex.jpg
  • kaes.jpg
  • kanczura.jpg
  • kruk.jpg
  • manufaktura.jpg
  • mirex.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg
  • woodkrak.jpg
  • zyczenia.jpg

Kiedy byłam małą dziewczynką, rodzice zaciągnęli mnie do Doliny Będkowskiej na jakiś głupi bieg. Nie wiem, dlaczego go lubili. Bieg, jak bieg. Ale od tej pory muszę być tam co roku. Jak gdyby nie można było inaczej, mądrzej spędzić wrześniowej niedzieli.

Ta opowieść mogłaby się tak zaczynać, ale się tak nie zaczyna. Napiszę, jak było naprawdę.

Nie byłam już wtedy małą dziewczynką. To nie rodzice mnie zaciągnęli, tylko sama się tam stawiłam. Rzecz rzeczywiście działa się w Dolinie Będkowskiej, bieg nie był głupi, tylko kameralny i bardzo swojski, a poza tym nie był to bieg, jak bieg. Rzeczywiście staram się tam być co roku, bo to ostatni bieg zamykający stricte letnie bieganie. Oczywiście istnieją inne sposoby na spędzanie wrześniowych niedziel, ale ten jest po prostu dobry. Poza tym do Doliny Będkowskiej gna mnie sentyment, bo pierwsza edycja tego biegu była zarazem pierwszym biegiem zorganizowanym, w którym wzięłam udział. Ci, którzy w 2007 roku stawili się na starcie u stóp Sokolicy, a dokładniej ci, którzy dobiegli do mety, pamiętają zapewne wielce oryginalny i szpetny – nie bójmy się tego powiedzieć – skórzany medal.

Jak zmienił się ten bieg w ciągu dziesięciu lat? Dalej jest biegiem kameralnym, ale teraz organizatorzy kładą główny nacisk na biegi dla dzieci, a tych w Dolinie Będkowskiej jest zawsze sporo. W Dolinie biegają wszyscy – dzieci w wieku przedprzedszkolym, przedszkolaki, uczniowie podstawówki, wygaszanych gimnazjów, a w biegu głównym również uczniowie szkół średnich. I oczywiście zawodnicy dorośli. Ewoluowała również trasa biegu. W całej jego historii mierzyła od 4,5 kilometra do 10 kilometrów. Teraz jej długość ustaliła się na długości 6 km, i tak zawodnicy biegają już od kilku lat.

Kolejną zmianą, którą trudno właściwie określić mianem zmiany, jest proekologiczne nastawienie biegu. Czy przekłada się to jakoś na organizację biegu? Tak. Pięknym przykładem może tu być konkurs o tematyce ekologicznej, w którym może wziąć udział każdy, i w którym premiowane jest nie zwycięstwo, ale sam udział. Co jest nagrodą? Sadzonka bluszczu hedera – rośliny, która fantastycznie rozprawia się z zanieczyszczeniami powietrza, oraz nasiona traw, które również można wygrać w konkursie dotyczącym wiedzy o ekologii. Warto podkreślić, że w swoich działaniach organizatorzy, doceniają biegających wegetarian; istnieje możliwość wyboru posiłku regeneracyjnego w wersji vege. W Dolinie zaserwowano przepyszną zupę-krem z dyni. O skrzynkach z jabłkami, które stoją ogólnie dostępne, a organizatorzy namawiają, żeby się nimi częstować, nie ma nawet co wspominać.

Jaka jest trasa biegu? Organizatorzy w pełni wykorzystują możliwości, jakie stwarza rejon ich działalności. Oczywiście jeżeli ktoś działa na przykład w Pile czy w Siedlcach, to tam organizuje bieg i przeprowadza jego trasę po najpiękniejszych zakątkach Siedlec. I Piły. Tutaj mamy do wyboru Dolinki Jurajskie – Kobylańską, Bolechowicką, Kluczwody i Będkowską. Miejscem rozgrywania biegu jest ta ostatnia, i to jest dobry wybór. Bliskość schroniska Brandysówka, które stanowi zaplecze biegu, jest chyba czynnikiem decydującym. Poza ewidentnymi zaletami trasa posiada jednakże i ograniczenia; obiektywnie rzecz biorąc, jest to trasa z rodzaju trudnych. Długi i stromy podbieg po asfalcie, kawałek przez pola, a potem mocny stromy zbieg na dół po mokrej na ogół ścieżce leśnej. Upadki są tam zjawiskiem bodajże powszechnym. Największą siłą Biegu po Dolinie Będkowskiej są jednak biegi dla dzieci, które rokrocznie cieszą się sporym zainteresowaniem. Nie inaczej było i tym razem. Co prawda niepewna pogoda ograniczyła nieco ilość startujących, ale i tak wystartowało bardzo wielu młodych zawodników. Co ciekawe, są oni honorowani dokładnie takimi samymi medalami, jak uczestnicy biegu głównego. Można odnieść wrażenie, że organizatorzy nieco rozpuszczają dzieci, ale ma to swój niepodważalny urok. – Dostałam puchar z Jezusem, ale mi się nie podoba – powiedziała jedna z młodziuteńkich uczestniczek biegu. Gdzie indziej można podsłuchać taką wypowiedź? Dodajmy, że puchar nie przedstawiał Jezusa, tylko Nike – boginię zwycięstwa, ale wiek uhonorowanej uczestniczki wyraźnie wskazywał na to, że z mitologią grecką jeszcze się nie zetknęła. I jeszcze jedno. Jak dziwnie by to nie zabrzmiało, tegoroczny Bieg po Dolinie miał chyba najbardziej międzynarodową obsadę wśród zawodników dziecięcych. Na starcie stanęli obywatele Brazylii, RPA i innych dość odległych krajów, a wszystko to za sprawą English Primary School w Krakowie, której uczniowie dość licznie stawili się na zawodach.

Jaki był tegoroczny Bieg po Dolinie? Na pewno był kameralny. Oprócz tego radosny. Czy przetrwa w takiej formie, w jakiej jest organizowany? Mamy wrażenie, że tak. I tego mu życzę.

Gabriela Kucharska

dolina

dolina2

alsal.jpg