• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • juszczyk.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • ok.jpg
  • opał.jpg
  • romantica.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • supra.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec2.jpg
  • trulka.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zlom.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bioterapia.jpg
  • bistro.jpg
  • colorex.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hydrex.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg

Skończyły się wakacje, weszliśmy w nowy rok szkolny. Oczywiście bardziej nasze dzieci weszły niż my, ale jednak. Rok, w którym wdrażane są nowe programy szkolne i obowiązuje nowa podstawa programowa. Z oczywistych powodów rodzi się pytanie, jakie te programy są? Zwłaszcza w sytuacji, gdy spora część wakacji została przez media wykorzystana na wałkowanie tematu „wyrzucili Miłosza”. No właśnie, czy rzeczywiście wyrzucili? Postanowiłam to sprawdzić, co w dobie internetu nie jest niczym szczególnie trudnym. Na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej bez trudu można znaleźć nowe podstawy programowe nauczania w szkołach podstawowych (a takimi właśnie byłam zainteresowana). I cóż tam wyczytałam? Dużo rzeczy – część z nich wyraźnie mnie zaniepokoiła, ale Miłosz jest! A dokładniej znajduje się na liście lektur obowiązkowych w programie klas IV – VI (wybrane jego wiersze bądź wiersz). Czyli: nie ma powodów do niepokoju? Nie wiem. Naprawdę nie wiem, bo w dalszym toku nauki, czyli w klasach VII – VIII jako lektura obowiązkowa figuruje wiersz bądź wiersze Jarosława Marka Rymkiewicza. Chichot dziejów? Zapewne. W ogóle mam wrażenie, że ta lista lektur jest dość dziwna. No, powiedzmy – nie do końca spójna. Bo jeżeli na jednej liście lektur (uzupełniających do wyboru przez nauczyciela) znajdują się takie pozycje jak „Oskar i pani Róża” Erica-Emmanuela Schmitta i „Przekroczyć próg nadziei” Jana Pawła II, to jest to co najmniej zaskakujące. Osobiście cieszy mnie obecność na tej liście „Pamiętników z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego i „Wspomnień wojennych” Karoliny Lanckorońskiej. Obie te książki prezentują otwarte spojrzenie na Polaków i ich zachowania w czasie II wojny światowej i obie są nośnikami humanizmu najlepszej próby. W programie nauczania języka polskiego znalazłam również taką cudowna wytyczną „(uczeń) rozpoznaje manipulację językową i przeciwstawia jej zasady etyki wypowiedzi”. Chciałabym zakrzyknąć w uniesieniu „NARESZCIE!”, ale nie krzyknę. Poczekam na efekty. W sytuacji, gdy większość Polaków nie rozumie informacji w prasie i przekazywanych w wiadomościach telewizyjnych, praktyczne posiadanie takiej umiejętności będzie na wagę złota. Jak poradzą sobie z tym nauczyciele? Czas pokaże. Kolejnym przedmiotem, który bardzo mnie zainteresował jest historia – mój osobisty konik. No i tutaj nieco zmartwiałam. A dokładniej – doznałam szoku. Otóż w programie klasy IV czytam sobie jakież to postacie i wydarzenia o doniosłym znaczeniu dla kształtowania polskiej tożsamości kulturowej uczeń klasy czwartej powinien znać. I szok! Ani słowa o Armii Krajowej! Za to o żołnierzach wyklętych – i owszem. Ani słowa o powstaniu listopadowym! O styczniowym i Traugutcie – tak. A przecież, gdyby nie powstanie listopadowe, to powstanie styczniowe wyglądałoby zupełnie inaczej. Inny byłby stosunek do niego chłopów, a co za tym idzie – inny jego przebieg i liczba ofiar. Ale nie brnijmy w to. Program w klasach V – VIII już o powstaniu listopadowym wspomina (słowo „wspomina” należy tu rozumieć bardzo dosłownie). W programie klas V – VIII wciąż nie ma wzmianki o Armii Krajowej. Być może będzie omawiana w temacie „(uczeń) charakteryzuje polityczną i militarną działalność polskiego państwa podziemnego, w tym formy oporu wobec okupantów”. Nie wiem. Mam nadzieję, że tak. Czy to jest dobry program? Nie wiem, nie mnie oceniać. Niepokoi mnie mała ilość godzin języka obcego (tylko 3 tygodniowo), nie rozumiem, dlaczego począwszy od szóstej klasy zmniejsza się ilość godzin języka polskiego (w szóstej klasie – 5, w siódmej i ósmej zaledwie 4), bardzo mało jest geografii i biologii. Profesor Piotr Węgleński, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego, jasno mówi, że ten program jest po prostu zły i pokłada całą nadzieję w nauczycielach. Że będzie im się chciało, że wykażą się rozsądkiem i będą uczyć dobrze i mądrze. Ja też mam taką nadzieję. Że szkoła mimo wszystko będzie uczyć, a nie indoktrynować. Promyczkiem nadziei jest zapis z programu wiedzy o społeczeństwie. „(uczeń) uzasadnia, że można pogodzić różne tożsamości społeczno-kulturowe; rozpoznaje przejawy ksenofobii, w tym rasizmu, szowinizmu i antysemityzmu, oraz uzasadnia potrzebę przeciwstawiania się tym zjawiskom”. Bardzo nam tego potrzeba, bo, póki co, ksenofobia, rasizm, szowinizm i antysemityzm wciąż w przekazie społecznym trzymają się mocno i są, niestety, akceptowalne.

Gabriela Kucharska

spartherm.jpg