• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • juszczyk.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • ok.jpg
  • opał.jpg
  • romantica.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • supra.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec2.jpg
  • trulka.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zlom.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bioterapia.jpg
  • bistro.jpg
  • colorex.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hydrex.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg

Numer 05/2016

22 marca 2016 roku w Szkole Podstawowej im. por. Piotra Olka ps. „Gołąb” w Kobylanach odbył się finał X Międzyszkolnego Konkursu Plastycznego „Najpiękniejsza Wielkanoc – Palma Wielkanocna”. Celem konkursu było: przybliżenie tradycji Świąt Wielkanocnych, rozwój umiejętności plastycznych uczniów, szukanie odpowiednich środków wyrazu, rozpowszechnianie wśród dzieci i uczniów różnych technik plastycznych, promocja talentów oraz rozwijanie wrażliwości twórczej.

Na konkurs wpłynęło 60 oryginalnych prac z dziewięciu szkół i przedszkoli, dlatego jury miało nie lada problem z wyłonieniem laureatów. Przy ocenie prac brano pod uwagę: zgodność pracy z tematem, samodzielność wykonania pracy, pomysłowość, oryginalność, estetykę wykonania, wkład pracy. Po długich obradach wyniki przedstawiają się następująco: pierwsza kategoria wiekowa – oddział przedszkolny: I miejsce: Marceli Rosołek (Oddział Przedszkolny przy Szkole Podstawowej w Kobylanach), II miejsce: Julia Mąka (Oddział Przedszkolny przy Szkole Podstawowej w Brzeziu), III miejsce: Dawid Grzychacki (Zespół Szkolno – Przedszkolny w Balicach),Wyróżnienie: Wiktoria Juszczak (Oddział Przedszkolny przy Szkole Podstawowej w Kobylanach). Druga kategoria wiekowa – Szkoła Podstawowa

– klasy I – III: I miejsce: Łucja Kuźma (Szkoła Podstawowa w Kobylanach), II miejsce: Bartosz Tomasik (Szkoła Podstawowa w Nielepicach), III miejsce: Amelia Gąsiorowska (Publiczna Szkoła Podstawowa w Brzoskwini), Wyróżnienie: Wiktoria Miśkiewicz (Szkoła Podstawowa w Kobylanach), Karol Nowotarski (Zespół Szkolno – Przedszkolny w Balicach), Amelia Zapała (Szkoła Podstawowa w Kobylanach). Trzecia kategoria wiekowa – Szkoła Podstawowa – klasy IV – VI: I miejsce: Weronika Kłosowska (Szkoła Podstawowa w Kobylanach), II miejsce: Aleksandra Pokrywka (Szkoła Podstawowa w Kobylanach), III miejsce: Joanna Urbanik (Zespół Szkolno – Przedszkolny w Zabierzowie), Wyróżnienie: Monika Grondal (Szkoła Podstawowa w Rudawie).

Na uroczystość wręczenia nagród przybyła Pani Dyrektor GZEAS Janina Wilkosz oraz nagrodzeni uczniowie wraz z towarzyszącymi im rodzicami. Uczniowie klasy drugiej wprowadzili zebranych w świąteczny nastrój prezentując przedstawienie „Święta Wielkanocne tuż, tuż”. Na zakończenie wszyscy finaliści spotkali się na słodkim poczęstunku, przygotowanym przez organizatorów. Dzięki wsparciu finansowemu Gminnego Zespołu Ekonomiczno

– Administracyjnego Szkół w Zabierzowie wszyscy laureaci otrzymali bardzo atrakcyjne nagrody, za co serdecznie dziękujemy.

Organizatorzy konkursu: A. Szumiec, L. Baranik, K. Obodzińska

23.04.2016r., w godzinach 16-19 druhowie gminy Zabierzów wzięli udział w ćwiczeniach. Scenariusz ćwiczeń przygotował naczelnik OSP Bolechowice dh Sebastian Dudzicki, a zakładały one wypadek masowy. Ćwiczenia rozpoczęły się w remizie Bolechowic wykładem dh Tomasza Turczy na temat schematów działań podczas wypadku masowego, procedur, Triage itp.

Mała staruszka mocno wtula się w ramiona, jak by chciała powiedzieć – trzymaj mnie mocno, jakbyś trzymał mój cały świat. Świat Staruszki posypał się jak domek z kart. Kiedyś młoda, kiedyś zdrowa, kiedyś miała dom. Dziś w schronisku, stara i schorowana. Gdy jakiś czas temu właściciel małego psiaka umarł, nie znalazł się nikt, kto chciałby się nią zająć. Bo na co komu emeryt, który sam wymaga już specjalnej opieki. Tym bardziej, że Staruszka ma przetokę i potrzebuje wyjątkowej troski. Starość i niedołężność. Samotność i choroba. Smutek i strach. Z tego składa się psiak. A czas biegnie, nie przynosząc poprawy. Małej Staruszce niewiele już życia zostało, ale już zapomniał o niej cały świat...

Ponad 10 00 kilometrów dzieli nas od maleńkiej psiny. To daleko, ale nie na tyle, żebyśmy nie mogli się nią zająć. Możemy dać jej na ten ostatni czas, to co każdemu potrzeba. Zainteresowanie, dobrą opiekę i troskę. Możemy ukoić żal po stracie swojego człowieka. Ale potrzebujemy Waszej pomocy. Potrzebne są fundusze na transport, na diagnostykę, na leczenie, na karmę i na ten jej własny kocyk. Można przysłać karmę, można przysłać posłanie, można pomóc finansowo. Szacujemy koszty transportu, diagnostyki i leczenia na 2500 zł. Prosimy o pomoc. Jeśli chcesz, możesz pomóc psiakowi i dokonać darowizny z tytułem „Staruszka” na konto: PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

– Masz w tym roku taki mały osobisty jubileusz…
– 10 lat temu zaproponowano mi prowadzenie „Znad Rudawy”. Byłem wtedy współpracownikiem kilku polskich gazet i TVN. Dano mi tydzień na podjęcie decyzji. Wiedziałem z czym to się wiąże – jestem człowiekiem stąd. To z jednej strony dobrze, bo znałem i znam tę gminę od podszewki od wielu, wielu lat. Z drugiej natomiast wiedziałem, że ludzie będą oczekiwać ode mnie tego, czego każdy pragnie osobiście. Nie da się tego pogodzić, zatem przyjmując propozycję wyraźnie określiłem moje cele: będę promował gminę dla ludzi przez ludzi, którzy są lokalnymi patriotami i robią coś konkretnego, pożytecznego dla gminy. I wiedziałem, podpowiadało mi doświadczenie zawodowe, że znajdą się zaraz tacy, którzy wszystko – dla zasady – zaczną negować, torpedować, bo mają taką naturę. I z takimi musiałem i muszę sobie radzić.
– Gazeta jest finansowana…
– częściowo, w bardzo niewielkim stopniu –
– … przez Samorządowe Centrum Kultury i Promocji Gminy Zabierzów, wydawca może zatem wpływać na treści artykułów.
– Nie może, gwarantuje mi to prawo autorskie. Mogę sam zrezygnować po wypełnieniu warunków kontraktu lub nawet wcześniej, jeśli się na to zdecyduję, wydawca może mnie do tego namawiać, może też mnie wyrzucić i tylko w takim przypadku, jeśli popełnię jakieś przestępstwo karno-skarbowe, stosuję mobbing lub zaniedbuję swoje ewidentne obowiązki redakcyjne, ale nie może decydować o tym, co publikuję, co piszę. Nie zdarzyło się przez te wszystkie lata, żebym miał kiedykolwiek jakąkolwiek ingerencję wydawcy w politykę programową gazety. Owszem, byli i są tacy, którym się nie podoba, co piszę, ale dzięki temu, i moje i ich życie jest ciekawsze. Nie sądzisz? Gdy wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele.
– Bardzo nie podoba się ta twoja samodzielność niektórym…
– nie kończ. Ja dokończę – niektórzy są przeświadczeni o swojej niepodważalnej mądrości w każdej dziedzinie życia. I bardzo nie lubią, kiedy czasem znajdą w gazecie swoje nazwisko niekonieczne w dobrej sprawie. Ale tacy już jesteśmy. Na ogół gorsi… Nikt nie potrafi dobrowolnie zrezygnować z oklasków.
– Na przedostatniej sesji zostałeś mocno zaatakowany…
– A bo to tylko raz…. Wielu zwalniało mnie już wiele razy. Ostatnio podobno nawet przed kościołem w B. Ponoć nawet w niezbyt wybredny sposób. Czasem warto zajrzeć do dobrej klasycznej literatury, tam można wyczytać:
Grzeczność nie jest rzeczą małą / Kiedy się człowiek uczy ważyć jak przystało, / Drugich wiek, urodzenie, cnoty, obyczaje, / Wtenczas i swoją ważność zarazem poznaje. ( Adam Mickiewicz)
– Narażasz się….
– … no cóż, takie jest życie. Dziś niedobrze, gdy jest dobrze – to dewiza wielu nam współczesnych . A jutro? O jutrze nic nie wiadomo. Nie ma pewności!
– Powiedziałeś kiedyś, że dziennikarz jest jak saper.
– Raz musi wysadzić most, innym razem rozbroić pod nim minę. W przypadku ostatnich – jak to nazywasz – ataków, kryje się chęć wpływania małej grupki zawodowych niezadowolonych na wszelkie decyzje gminnych władz. Za 2,5 roku wybory, chętnie przejęłoby się zasługi innych. Czy też obowiązki? Oto jest pytanie godne Szekspira. Kto mnie zna, ten wie, że jestem fanatycznym wprost wielbicielem C.K. Norwida, który tak pisał: Życie / czy zgonu chwilką? / Młodość / czy dniem siwizny? / A ojczyzna? / Czy tylko jest tragedią ojczyzny?

Są jeszcze lokalni patrioci. Najwyższy czas, żeby zostali nimi także ci, którzy znaleźli się wśród nas niedawno. Mądrość nie przychodzi z miejscem poprzedniego zamieszkania ale z tym co człowiek umie, co wie i jak chce to spożytkować nie tylko dla siebie.

Rozmawiał Andrzej Bukowczan

IV Półmaraton po Puszczy Niepołomickiej
W ten weekend sporo się działo. Zaczynamy od świetnego występu „szefowej” w gronie dwóch dżentelmenów w Puszczy Niepołomickiej. Agnieszka zdeklasowała kobiety, a facetów było przed nią zaledwie pięciu. Świetne występy naszych pozostałych dżentelmenów to deser tych informacji. Trójce zawodników gratulujemy i podajemy wyniki: 6 msc. Agnieszka Cader (K-1 msc.) 1:23.16, 16 msc. Mateusz Moląg 1:29.52, 88 msc. Mateusz Pietruszka 1:45.43.

Chyża Durbaszka dla Izy Potęgi
W Szczawnicy odbyła się seria biegów górskich. W wersji 20 kilometrowej wystartowała Iza: 76 msc. Izabela Potęga K30 - 5, 2:19.37. Gratulacje za świetny występ!

I Bieg Tęczyński „Zabiegaj o historię”
W sobotę nasza filia krzeszowicka Turkuci Podjadków w trakcie fuzji z Zabierzów Biega, zaliczyła lokalny start. W niedalekiej odległości w Tenczynku odbył się po raz pierwszy Bieg Tęczyński. Mocna familia „Kenigów”, okazała się dominująca w strefie medalowej. Jeśli byłaby kategoria najmocniejsza rodzina to nie ma mocnych! Na dystansie dłuższym (7,39km) Kasia Kenig zajęła pierwsze miejsce, a w kategorii mężczyzn Maciej Kenig stanął na trzecim miejscu. Z naszej ekipy trasę zaliczył także Jacek Cader. Gratulujemy!

Biegiem na Bagry 2
Druga odsłona krakowskiej przełajowej „dyszki” też była imprezą gdzie nie mogło zabraknąć startujących z Zabierzów Biega. To kolejna biegowa odsłona Janusza, który zalicza kolejny start życia! Oto wyniki kobiet: 19 msc. Kasia Kenig 51.57 i mężczyzn: 6 msc. Janusz Bzukała 38.29 M40 - I miejsce!, 82 msc. Paweł Sendor 50.29.

Maciej Niwiński

Silną „paczką” udaliśmy się do daleko oddalonej stolicy polskiego maratonu. Dębna, kilkunastotysięcznego miasteczka, w którym już przed 50-cioma laty zorganizowano pierwszy maraton uliczny w Polsce. Świetnie zorganizowana impreza, mimo upływających lat i ograniczeń limitu startujących zawsze przyciąga wielu fanów maratonu. Trasa przebiega częściowo ulicami miasta, oraz częściowo południowymi okolicami miasta. Jest raczej płaska i szybka, choć okolica czasami bywa wietrzna. Mimo pozornie skomplikowanego przebiegu, oznaczenie wzorcowe, świetna praca najbardziej doświadczonych w kraju organizatorów nie może zostać pominięta. Zaplecze maratonu to niewielkie kolejki do posiłków, kawka, herbatka na życzenie, wersja dla roślinożerców, świetne masaże, prysznice – czyli wszystko czego potrzebuje maratończyk. Organizacja 10/10, jednoznacznie wszyscy się pod tym podpisaliśmy.

Idąc za głosem Czytelników i nie pozostając obojętnymi na uwagi księży z naszego terenu, kontynuujemy nowy cykl w Gońcu Zabierzowskim - „Taka jest nasza wiara”. Ksiądz prałat Stanisław Kozieł, proboszcz parafii w Bolechowicach, dziekan Dekanatu Bolechowickiego, kapelan Ojca Świętego i redaktor Gabriela Kucharska w rozmowach będą starali się przybliżyć w co, jak, i dlaczego wierzymy, a także zapoznać nas ze zwyczajami dotyczącymi poszczególnych świąt z kalendarza liturgicznego. Druga rozmowa dotyczy nabożeństw majowych.

 

Gabriela Kucharska: Dzisiaj porozmawiajmy o nabożeństwach majowych. Zacznijmy od tego skąd się wzięły. Gdzie i kiedy najwcześniej pojawił się kult Matki Bożej?

Ksiądz Stanisław Kozieł: Modlitwa „Pod Twoją obronę” była znana już w IV wieku, ale gdzie, to nie wiem.

Wśród egipskich Koptów. Pierwsza część modlitwy „Pod Twoją obronę” powstała w końcu III w. Kult Matki Bożej już w V w. był bardzo rozwinięty we wschodnim kościele i wtedy pojawiło się coś na kształt nabożeństw majowych. W kościele zachodnim pojawiły się w XIII –XIV w.

No ale jeżeli już w 1410 roku „Bogurodzica” jest hymnem Polski...

Mówię o nabożeństwach majowych, a nie o samym kulcie Maryi. W 1549 roku w Niemczech wydano książeczkę „Maj duchowy”, gdzie po raz pierwszy nazwano maj miesiącem Maryi, pierwsze pieśni maryjne wydano 150 lat później. Jezuita o. Muzzarelli wydał broszurkę propagującą nabożeństwa majowe. Był przedsiębiorczy i rozesłał ją do wszystkich biskupów Italii. Nie wiem, czy się przejęli, ale to się przyjęło i już 10 lat później w wielu włoskich miastach odbywały się majówki. To nie były praktyki powszechne. Takimi stały się w XVIII w. Pius VII nabożeństwo majowe obdarzył 200 dniami odpustu. Kolejni papieże dodawali kolejne. Jak to jest teraz?

To nie jest cofnięte. Ale mniejszą wagę przykłada się do głoszenia o tych odpustach. Za odmówienie Litanii do Matki Bożej, bo nie za samo nabożeństwo majowe, przysługuje odpust cząstkowy. Można liczyć na skrócenie mąk czyśćca np. o 200 dni.

W Polsce nabożeństwa majowe pojawiły się dość późno, bo w połowie XIX w. W 1839 r. we Lwowie jezuici wydali o nich pierwszą polską broszurę. Generalnie w połowie XIX w. przyjęły się w krajach europejskich. Obecnie nie są już tak popularne jak kiedyś.

Niestety.

Pius XII w 1943 roku polecił, by nabożeństwa majowe odprawiać w intencji rychłego zakończenia wojny, po raz drugi w 1948 roku poprosił wiernych, kiedy zimna wojna wisiała na włosku, by odprawiać je dla uproszenia trwałego pokoju. Może dobrze byłoby i dziś się na nich skupić, bo sytuacja pokojowa w obecnej chwili wcale nie jest oczywista.

Warto podkreślić, że nabożeństwo majowe to nie tylko litania. W naszym rejonie bardzo popularne są kapliczki i figurki. Bardzo często są to krzyże, często po prostu przyczepione na drzewach figurki i obrazki Matki Bożej. To też jest nabożeństwo. Nie majowe, ale do Matki Bożej. Teraz obserwujemy zanik pobożności. Nie mówię: wiary. Pobożności.

Ja mam swoją teorię dotyczącą nabożeństw maryjnych. Maryja to osoba, do której zwracamy się prostym językiem, to „Matka, która wszystko rozumie”. Po Soborze Watykańskim II do liturgii weszły języki narodowe i Kościół zrobił się bardzo otwarty. I może to jest jakimś przyczynkiem do zaniku pobożności ludowej.

Ale Sobór to również Jan Paweł II, a on nie rozstawał się z różańcem, nosił szkaplerz, umarł w nim, jego zawołanie to przecież „Cały Twój, Maryjo”. My, jako księża, często stajemy przed dylematem: jak u tych ludzi utrzymać większą wiarę, a jednocześnie nie mamy odwagi zapytać o pobożność maryjną, bo to już jest dalszy krok. Ludzie, którzy czczą Maryję i mają różaniec, mają prostszą sprawę wiary. Jeżeli ktoś nie chodzi do kościoła, nie mam odwagi go pytać: czy masz różaniec, czy odmawiasz Litanię do Matki Boskiej, bo to już jest wyższy stopnień pobożności.

Rozmawiając ze znajomymi odnoszę wrażenie, że penitent, który idzie do spowiedzi, bo taki ma nawyk, albo uważa, że musi, często podświadomie oczekuje pytań związanych z seksualnością, na które z kolei reaguje nerwowo. Natomiast jeżeli ksiądz pyta „dlaczego nie chodzisz w niedzielę do kościoła?”, reakcja jest zgoła histeryczna. „Ja tu mu ważne grzechy, a ten mi o kościele”.

Objaw zaniku wiary. Jest jeszcze jeden rys, rzekłbym socjologiczny. Gdy słyszę tatę, który jest po imieniu z synem, to wiem, że w tej rodzinie jest pęknięcie. Że nie ma zdrowego „Czcij ojca i matkę”, nie ma naturalnego szacunku do rodziców. A jeżeli tego nie ma, to nie ma potrzeby czci Matki Bożej. To nie jest pytanie: jest, czy jej nie ma.

Kościół jest żywym organizmem, który ewoluuje. Świat się zmienia i nie możemy udawać, że w tym momencie jest taki sam, jaki był w latach 60-tych.

To prawda, ale wróćmy do nabożeństw majowych. Dlaczego maj? Bo dajemy Matce Bożej miesiąc, który jest najpiękniejszy w roku. U nas odprawiamy je tak, że jest msza święta, a potem nabożeństwo majowe.

W pakiecie.

W pakiecie, ale dokładnie w tej kolejności. Bo jak jest najpierw majowe, a potem msza, to na majowym jest 100 osób, a na mszy zostaje 15, a z tym nie możemy się zgodzić, bo najpierw jest Chrystus, a dopiero potem jego Matka. Czyli najpierw jest wystawienie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, potem organista albo ksiądz prowadzi śpiew (jeżeli mu Pan Bóg dał jakiś głos), potem jest „Pod Twoją obronę”, „Przed tak wielkim Sakramentem” i błogosławieństwo.

Uważa ksiądz, że Litanię Loretańską należy śpiewać „po bożemu”, czyli po każdym wezwaniu odpowiedzieć „Módl się za nami”, czy grupować – trzy wezwania, „Módl się za nami”, trzy wezwania, „Módl się za nami”, itd.?

Należy po bożemu, bo tu się nie ma co śpieszyć. To jest nabożeństwo majowe, a nie wyścig. Jeżeli ktoś się śpieszy, to nie należy go dręczyć litanią.

Wzorem dla Litanii Loretańskiej jest bardzo stary tekst z przełomu V i VI wieku, „Akatyst ku czci Bogurodzicy”. Jego konstrukcja jest taka sama jak litanii, czyli są wezwania i „ Módl się”. Nie ma pewności, kiedy litania powstała, ale najprawdopodobniej w XII w. Oficjalnie zatwierdził ją Sykstus V w XVI w. Jej nazwa pochodzi od miejscowości Loretto, gdzie była szczególnie propagowana. Najprawdopodobniej część tytułów Maryi, które są w niej wymienione, to wpisy pielgrzymów z ksiąg w sanktuarium Domku Loretańskiego. Czym jest Domek Loretański?

Jest taka legenda, która mówi, że przez Morze Śródziemne aniołowie przenieśli dom Świętej Rodziny z Nazaretu i złożyli go w Loretto.

W ogóle ciekawa rzecz z tym domem. W przeciwieństwie do budowli z tamtych okolic nie jest z cegły, tylko z kamieni. W trakcie badań okazało sie, że z kamieni, których nie ma w okolicach Loretto, a właśnie w Nazarecie. Co ciekawe, zostały przeniesione tylko trzy ściany domu, ponieważ czwarta dochodziła do Bazyliki Nawiedzenia i stanowiła jej integralną część. Legenda głosi, że to ten dom, w którym archanioł Gabriel zwiastował Pannie Maryi, w którym żyła przez 30 lat i w którym żył też Pan Jezus.

W Nazarecie jest też Grota Zwiastowania.

Legenda, że aniołowie go przenieśli, to jest w ogóle fantastyczny żart historii. Istnieje dokument, który podaje, że Nicofor Angelli podarował w posagu swojej córce „Święte kamienie wyniesione z Domu Naszej Pani, Dziewicy, Matki Bożej”. Okazało się, że żyła wtedy rodzina o nazwisku Angelli, która nakazała rozbiórkę kamieni i przywiezienie ich drogą morską z Nazaretu do Loretto. Powstało sanktuarium, w którym do dziś pielgrzymi wpisują się w księgach, a w XVI w. na bazie tych wpisów ostatecznie ustalił się tekst Litanii Loretańskiej.

Który musiał być zatwierdzony przez papieża.

Dokładnie. Mnie się to bardzo podoba. Teraz, gdy potrafimy modlić się osobiście, być może pojawiłaby się tendencja, żeby do Litanii dodawać od siebie kolejne wezwania, a tymczasem Kongregacja Obrzędów zakazała dokonywania w tekście samowolnych zmian. Litania ewoluowała z czasem. Niektóre wezwania np. Mistrzyni Pokory, Bramo Odkupienia zniknęły, ale dodano następne. Wszystko za aprobatą Kościoła. Za pontyfikatu Jana Pawła II dodano dwa.

Królowo Rodziny i rok albo dwa temu Matko Miłosierdzia, ale to już przez następcę.

Jan Paweł II dodał jeszcze: Matko Kościoła. Ogółem w Litanii są 52 tytuły – to na świecie, a w Polsce - 53. Królowo Polski!Wszystkie wezwania mają swoje źródło w Piśmie Świętym: Wieżo Dawidowa, Wieżo z kości słoniowej, bądź w tradycji Kościoła: Królowo Miłosierdzia, Królowo Rodzin. I ta lista jest śpiewana. Ja jestem zwolennikiem nieskracania tego śpiewu i niechodzenia na skróty. Tego uczymy dzieci. Wezwanie; „Módl się za nami”; kolejne wezwanie; „Módl się za nami”.

Dzieci komunijne?

Tak.

A co ksiądz, jeżeli już przy nich jesteśmy, sądzi o przygotowaniach do I Komunii Świętej? Co jest ważniejsze – to, żeby było ładnie, czy to, żeby te dzieci i ich rodzice rozumieli, co w tym wszystkim jest ważne. Sukienka i żeby szli pięknie w dwuszeregu i nikt się nie potknął, czy niech się potyka, ale niech rozumie w ubranku po starszym bracie, że nie ono jest ważne, tylko Pan Jezus, który będzie mu towarzyszyć do wieczności?

Często rodzice popełniają karygodny grzech i skupiają się na tym, co zewnętrzne: na przyjęciu, ubraniu, fryzjerze, kwiatach do ustrojenia ołtarza, które są ważne, ale nie mogą przesłaniać tego co najważniejsze, że Pan Jezus przychodzi. Te dziewięcioletnie dzieci mają głód Boga, który z czasem zacznie mijać. Przygotowanie dziecka do sakramentu Eucharystii jest świetną okazją, by odnowić własną wiarę i pogłębić więź z dzieckiem; nie tylko rodzicielską, ale też sakramentalną, bo przecież dziecko to jest błogosławieństwo, którym Bóg nas obdarzył. Dobrze jest wspólnie się przygotowywać. I to nie w materialny sposób, czyli: wymalujemy mieszkanie i wspólnie będziemy wybierać wianuszek, ale właśnie przez wspólne uczestnictwo w majówkach, czy rachunek sumienia. Wspólny nie w sensie dosłownym, ale w takim, że ja ci, dziecko, pomogę i będę wymieniać grzechy, a ty mi nie odpowiadaj, bo to jest sprawa między tobą a Panem Bogiem, ale zastanów się, jaki grzech popełniłeś. To są magiczne chwile, które potrafią z jednej strony zbliżyć dziecko z rodzicem, a z drugiej pomagają nam wniknąć w świat czasami bardzo naiwnej, ale szczerej wiary dziecka. Warto wiedzieć, jak to moje dziecko wierzy. Nawet jeżeli ta wiara wydaje mi się naiwna czy prościutka, warto się nad nią pochylić. Proszę zauważyć, że Matka Boża nie objawiała się dorosłym, ale właśnie małym dzieciom, bo ich serca były czyste i one nie próbowały tego zrozumieć czy zracjonalizować, ale przyjmowały ją i jej słowa dosłownie.



Szanowni Mieszkańcy Gminy Zabierzów,

Zwracamy się z gorącą prośbą o wsparcie dla sześcioosobowej rodziny z Kobylan, która na skutek pożaru w dniu 18 kwietnia straciła znaczną część dorobku swojego życia. Zniszczona została większa część domu mieszkalnego (dach, strop), a pozostała uległa miejscowym zalaniom w trakcie akcji pożarniczej.

Ośrodek Pomocy Społecznej w Zabierzowie udzieli bieżącej pomocy materialnej. Jednak na odbudowę domu poszkodowana rodzina będzie potrzebować dużej ilości materiałów lub wsparcia finansowego na ich zakup.

Pomocy finansowej można udzielać bezpośrednio na konto bankowe rodziny:
Barbara Galon, nr konta 96 1240 4432 1111 0000 4727 3845

W sprawach organizacyjnych związanych z odbudową domu informacji udziela p. sołtys Jan Szczepański (tel. 600 430 756). Dodatkowe informacje w sprawie bieżących potrzeb rodziny oraz wsparcia można uzyskać u pracownika socjalnego p. Agnieszki Baster (tel. 12 397 52 44 w.15). Mamy nadzieję, że uda się wspólnie odbudować spalony dom. Za wszelką pomoc serdecznie dziękujemy!

We wtorek, 12 kwietnia Biblioteka Publiczna w Rudawie gościła dwie grupy dzieci z Integracyjnej Szkoły Podstawowej im. ofiar Pacyfikacji w Radwanowicach. W czasie spotkania mieliśmy okazję pokazać dzieciom bibliotekę i księgozbiór, wyjaśnić, jak poruszać się wśród regałów, aby odszukać książki. Znakomitą wiedzą wykazał się jeden z przedszkolaków, wskazujący, gdzie są książki dla dorosłych czytelników, a gdzie dla najmłodszych, jak oznaczane i rozdzielane są książki i działy. Prezentacja wydawnictw wybranych autorów posłużyła nam do opowiadania dzieciom o spotkaniach z pisarzami, których biblioteka zaprasza każdego roku. Poza tym z biblioteką związane są jeszcze inne wydarzenia. Można tu też obejrzeć ciekawą wystawę. O obecnej wystawie „Koronki jak pajęczyna” opowiadały dzieciom twórczyni ludowa Jadwiga Węgorek i jej uczennica Beata Jarema.

Od tego roku szkoła w Radwanowicach wdraża opracowaną przez nauczycieli - Monikę Buczek i Agnieszkę Mitkę innowację pedagogiczną „Inspirująca rola sztuki ludowej”. W programie innowacji zakłada się realizację m.in. takich celów jak „wdrażanie do zainteresowań folklorem, podtrzymywanie tradycji ludowej, budzenie szacunku do wytworów sztuki ludowej i jej twórców, percepcję dzieł sztuki ludowej, budzenie dumy z wartości kulturowych własnego regionu” .Jak się wydaje nasze spotkanie temu właśnie służyło. Zaproszone panie prezentowały się w strojach krakowskich, opowiadały o tym z czego składa się taki ubiór, gdzie się go dawniej przechowywało i kiedy zakładało. Panie pomogły nam też wyjaśnić takie pojęcia jak: rękodzieło, twórca, dowiedzieliśmy się również, że oprócz klocków do zabawy są klocki do koronki. Dzieci oglądały klocki różnych kształtów i wielkości, poza tym pozostałe przybory: wałek wypełniony trocinami i obszyty płótnem, stojak, szpilki do przypięcia wzoru, nici. Zaproszeni do pracy przy tkaniu koronki przekonali się, że początki nie są łatwe i sztuka ta wymaga skupienia i zręczności. Zatem twórca ludowy to nie byle kto, bo spod jego rąk wychodzą misterne serwetki, bieżniki, motywy, takie jak na wystawie. Na pamiątkę spotkania wszystkie dzieci otrzymały od rękodzielniczek fotografię przedstawiającą krakowiankę i krakowiaka – pracę wykonaną koronką klockową. Czy biblioteka i rękodzieło mają ze sobą coś wspólnego? Jak widać mają , bo jedno i drugie można promować wspólnie.

Barbara Baranowska

„Potrzeba ruchu na świeżym powietrzu i kontaktu z przyrodą są tak duże, że znowu wróciła moda na wycieczki innymi pojazdami niż samochód. Jadąc można dużo zwiedzić i jednocześnie odprężyć się poprzez ruch i zmianę ustalonego trybu życia.”
Podlaski, „Jeżdżę motorowerem”

Motorowery były traktowane raczej jako lokalny środek transportu, jednak nie brakowało zapaleńców, którzy wybierali się na tych jednośladach znacznie dalej. W latach świetności tych jednośladów, wielokrotnie donoszono o udanych wyprawach daleko poza granice naszego kraju. Słynną stała się wyprawa studentów z Bydgoszczy, którzy za cel obrali Jugosławię, pokonując na Komarach trasę przez Związek Radziecki, Rumunię i Bułgarię. Kolejną z wypraw była wyprawa „Komarami do Iraku”, opisana później w czasopiśmie „Młody Technik” nr 5/1973. Inicjatorami tego przedsięwzięcia byli studenci warszawskich uczelni, którzy rok wcześniej z powodzeniem odbyli wyprawę do krajów południowo-zachodniej Azji jadąc … ciągnikami Ursus! Głośno było również o wyprawie dookoła Europy, dwóch warszawskich studentów, na Komarach 2361. Trasa ta liczyła ponad 11 tysięcy kilometrów.

Największymi przeszkodami dla kierowców były wówczas nie długie dystanse czy technika jazdy, ale braki wyposażenia turystycznego i wartościowych wydawnictw poświęconych turystyce motorowerowej. W niemal każdej relacji z wypraw, uczestnicy wspominają o problemach z zamocowaniem bagażu, własnoręcznie produkowanych sakwach transportowych czy o kompletowaniu zestawu bardzo licznych częściach zamiennych. Jednak na szczęście, nie były to trudności nie do pokonania.

Najciekawszym wątkiem podróżniczym jest jednak ten, który dopiero ma się zacząć. Pan Piotr Polok z Czechowic-Dziedzic, w sobotę 23 kwietnia 2016, wyrusza w podróż do Maroko. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jego środkiem transportu ma być czterdziestoletni motorower Komar. O przygotowaniach i postępach wyprawy można czytać na profilu wydarzenia na portalu Facebook, o nazwie Komarem do Maroko. Kibicujemy Panu Piotrowi i zachęcamy do śledzenia jego wyprawy!

Jan Piotrowski Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Źródła: Podlaski Józef, „Jeżdżę motorowerem”, WKŁ, Warszawa 1979 r. Zdjęcie: autor Piotr Polok, strona wydarzenia Komarem do Maroko

Kontynuując przegląd placów zabaw zlokalizowanych na terenie gminy Zabierzów udaliśmy się ponownie na wizytację tych miejsc. Przypominamy naszym Czytelnikom, iż za stan techniczny placów zabaw odpowiadają sołtysi, oni też są zobligowani do powiadamiania Urzędu Gminy o wszelkich usterkach, które na koszt gminy są likwidowane.

Wizję rozpoczęliśmy od placu zabaw w Kleszczowie. Jest to jeden z najładniejszych obiektów tego typu wizytowanych przez nas na przestrzeni ostatnich miesięcy. Wszędzie czysto, teren zadbany i chyba omijany przez wandali. Brawa dla sołtysa Stanisława Krawczyka.

Kolejnym był plac zabaw w Aleksandrowicach, zlokalizowany obok stawów przy drodze głównej. Także i tu czysto, urządzenia w dobrym stanie technicznym i brak śladów uszkodzeń. Ocena bardzo dobra.

Wizję zakończamy na placu zabaw w Balicach przy sołtysówce. Zarówno lokalizacja jak i wyposażenie oraz zagospodarowanie terenu jest wzorowe.

Powtarzamy wnioski z kolejnych wizji. Lustrowane place zaba w są zadbane i w dobrym stanie technicznym. Wiemy, że wiele zależy od mieszkańców, użytkowników, ale także wiele od sołtysa i sprawowanego przez niego nadzoru. Oczekujemy na dalsze informacje o stanie technicznym placów zabaw w innych miejscowościach naszej gminy, a my będziemy kontynuować wizje tych placów i zamieszczać z nich relacje w kolejnych numerach Gońca Zabierzowskiego.

apostolski.jpg