• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • juszczyk.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • ok.jpg
  • opał.jpg
  • romantica.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • supra.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec2.jpg
  • trulka.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zlom.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bioterapia.jpg
  • bistro.jpg
  • colorex.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hydrex.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg

Numer 11/2015

11.10.2015 w pięknym, słonecznym i mroźnym Poznaniu odbyła się 16 edycja Maratonu Poznańskiego. Wraz z rozwojem biegowym klubu, ekipa Zabierzów Biega znalazła się na starcie tej „klasycznej” imprezy. Poranek przywitał nas temperaturą ok 0 st. C, ale piękną słoneczną pogodą. Start o 9.00 z ulicy Grunwaldzkiej, wielka jedna pętla wokoło miasta z finiszem na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, które to na kilka dni stały się zapleczem maratonu. Warunki świetne do biegania, niska temperatura i „raczej”(poza ostatnimi 3 kilometrami) bezwietrzne warunki, płaska trasa dają razem szansę na dobre wyniki:

233 msc. - Maciej Niwiński - 3:05.14
1453 msc. - Krzysztof Gajewski - 3:35.11
1918 msc. - Tomasz Sikora - 3:43.00

Do naszej ekipy dołączył Maciek Kenig z Turkuci Podjadków z Krzeszowic, który bieg ukończył z czasem 3:28.12! Dla Tomka był to ostatni z pięciu maratonów zaliczanych do Korony Polskich Maratonów, założył koronę i teraz może odpoczywać. Gratulacje Tomek!!! Myślę że parę osób od Ciebie podchwyciło podobny zamiar i w nadchodzącym roku będziemy obserwować ich realizacje. Impreza świetnie zorganizowana, z pełnym zapleczem jak na tak dużą imprezę. Zawody ukończyło ponad 6 tyś. biegaczy. Na pewno polecamy!!!

Klub Seniora „Złota Jesień” w Zabierzowie na przestrzeni całego roku prowadzi intensywną działalność, ale III kwartał br. był pod tym względem wyjątkowo ożywiony, gdyż obfitował w wielorakie imprezy, wycieczki, występy i.t.p. Miesiąc lipiec, jakkolwiek jest ustanowiony m-cem urlopowym, zwolnionym od wszelkich zajęć klubowych, to jednak w m-cu tym nie obyło się bez udziału naszego Klubu w różnych imprezach, a mianowicie w dniu 7.VII.br. Klub nasz brał udział w spotkaniu seniorów w Radwanowicach, dając krótki występ wokalny, jednocześnie zachęcając do powołania Klubu Seniora, jako sprawdzonego sposobu na aktywizację starszej społeczności.

III. PRZEKAZUJĘ WAM TO, CO PRZEJĄŁEM
Sakramenty i przekaz wiary (c.d.)

Przekaz wiary dokonuje się najpierw przez chrzest. Mogłoby się wydawać, że chrzest jest tylko okazją do symbolicznego wyznania wiary, pedagogicznym aktem dla osób potrzebujących obrazów i gestów, który w gruncie rzeczy można by jednak pominąć. Słowo św. Pawła na temat chrztu przypomina nam, że tak nie jest. Twierdzi on, że «przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu — jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca». W chrzcie stajemy się nowym stworzeniem, przybranymi synami Bożymi, uczestnikami Boskiej natury, członkami Ciała Chrystusa. Apostoł stwierdza następnie, że chrześcijanin został poddany «formie nauczania» (typos didachés), któremu jest posłuszny sercem. Człowiek otrzymuje w chrzcie także naukę, którą ma wyznawać, oraz konkretną formę życia, która wymaga zaangażowania całej jego osoby i kieruje go w stronę dobra. Zostaje przeniesiony do nowego otoczenia, umieszczony w nowym środowisku, nowym sposobie wspólnego działania, w Kościele. Chrzest zatem przypomina nam, że wiara nie jest dziełem żyjącej w izolacji jednostki, nie jest aktem, którego człowiek może dokonać, licząc tylko na własne siły, ale musi być ona przyjęta poprzez wejście do wspólnoty kościelnej, przekazującej Boży dar: nikt sam nie udziela sobie chrztu, podobnie jak nikt sam nie rodzi się do życia. Zostaliśmy ochrzczeni.

Jakie elementy chrzcielne wprowadzają nas w tę nową «formę nauczania»? Nad katechumenem przyzywa się najpierw imienia Trójcy: Ojca, Syna i Ducha Świętego. W ten sposób od samego początku ukazana zostaje zwięźle droga wiary. Bóg, który wezwał Abrahama i chciał nazywać się jego Bogiem; Bóg, który objawił swoje imię Mojżeszowi; Bóg, który dając nam swego Syna, objawił nam w pełni tajemnicę swego Imienia, nadaje ochrzczonemu nową synowską tożsamość. W ten sposób odsłania się sens aktu, który się dokonuje w chrzcie, zanurzenia w wodzie: woda jest jednocześnie symbolem śmierci, zapraszającym nas do nawrócenia swojego «ja», aby otworzyło się ono na większe «Ja», ale i symbolem życia, łona, w którym się odradzamy, naśladując Chrystusa w Jego nowej egzystencji. I tak, przez zanurzenie w wodzie, chrzest mówi nam o wcielonej strukturze wiary. Działanie Chrystusa dotyka nas w naszej rzeczywistości osobowej, przemieniając nas radykalnie, sprawiając, że stajemy się przybranymi synami Bożymi, uczestnikami Jego Boskiej natury; modyfikuje w ten sposób wszystkie nasze relacje, naszą konkretną sytuację w świecie i wszechświecie, otwierając ją na swoje życie w komunii. Ta dynamika przemiany cechująca chrzest, pomaga nam zrozumieć doniosłość katechumenatu, który dzisiaj, także w społeczeństwach o starożytnych korzeniach chrześcijańskich, gdzie wzrasta liczba dorosłych, przystępujących do sakramentu chrztu, nabiera szczególnego znaczenia dla nowej ewangelizacji. Jest to droga przygotowania do chrztu, do przemiany całego życia w Chrystusie. Do zrozumienia związku między chrztem i wiarą może być pomocne przypomnienie tekstu proroka Izajasza, który w starożytnej literaturze chrześcijańskiej został złączony z chrztem: «twierdze na skałach będą jego schronieniem; [...] wody mu nie zabraknie» Ochrzczony, uratowany z wód śmierci, mógł stanąć na «twardej skale», ponieważ znalazł moc, na której mógł się oprzeć. I tak woda śmierci przemieniła się w wodę życia. Tekst grecki opisywał ją jako wodę pistós, wodę «wierną». Woda chrztu jest wierna, ponieważ można jej się zawierzyć, ponieważ jej strumień włącza w dynamikę miłości Jezusa, źródło pewności dla naszej drogi życia.

Struktura chrztu przedstawia go jako odrodzenie, w którym otrzymujemy nowe imię i nowe życie, pomaga nam zrozumieć sens i wagę chrztu dzieci. Dziecko nie jest zdolne do wolnego aktu przyjęcia wiary, nie może jeszcze samo jej wyznawać, dlatego w jego imieniu wyznają ją jego rodzice i chrzestni. Wiarę przeżywa się w obrębie wspólnoty Kościoła, jest ona wpisana we wspólne «my». Dlatego dziecko może być wspierane przez innych, przez rodziców i chrzestnych, i może być włączone w ich wiarę, która jest wiarą Kościoła, symbolizuje ją światło, które ojciec zapala od paschału podczas liturgii chrzcielnej. Ta struktura chrztu uwydatnia doniosłość współdziałania Kościoła i rodziny w przekazywaniu wiary. Jak wyraził się św. Augustyn, rodzice są powołani nie tylko do dania dzieciom życia, ale też do prowadzenia ich do Boga, aby przez chrzest odrodziły się jako dzieci Boże i otrzymały dar wiary. W ten sposób razem z życiem zostaje im dane zasadnicze ukierunkowanie oraz pewność dobrej przyszłości; ukierunkowanie, które następnie zostanie potwierdzone w sakramencie bierzmowania przez szczególne znamię Ducha Świętego.

Sakramentalna natura wiary ma swój najwyższy wyraz w Eucharystii. Jest ona cennym pokarmem dla wiary, spotkaniem z Chrystusem, obecnym w sposób realny przez najwyższy akt miłości, dar samego siebie, rodzący życie. W Eucharystii krzyżują się dwie osie, na których wspiera się wiara. Z jednej strony — oś historii: Eucharystia jest aktem pamięci, aktualizacją tajemnicy, w której przeszłość, jako wydarzenie śmierci i zmartwychwstania, ukazuje swą zdolność otwarcia na przyszłość, antycypowania ostatecznej pełni. Liturgia przypomina nam o tym przez swoje hodie — «dzisiaj» tajemnic zbawienia. Z drugiej strony, jest tu również oś biegnąca od świata widzialnego ku niewidzialnemu. W Eucharystii uczymy się dostrzegać głębię rzeczywistości. Chleb i wino przemieniają się w ciało i krew Chrystusa, który uobecnia się w swej paschalnej drodze do Ojca: ten dynamizm wprowadza nas z ciałem i duszą w dążenie całego stworzenia ku swej pełni w Bogu.

Sprawując sakramenty, Kościół przekazuje swoją pamięć, w szczególności przez wyznanie wiary. Chodzi w nim nie tyle o przyjęcie zbioru prawd abstrakcyjnych. Przeciwnie, w wyznaniu wiary całe życie zmierza ku pełnej komunii z Bogiem Żywym. Możemy powiedzieć, że w Credo człowiek wierzący jest wezwany do zagłębienia się w wyznawaną tajemnicę, do pozwolenia, by go przemieniło to, co wyznaje. Żeby zrozumieć sens tych słów, pomyślmy przede wszystkim o treści Credo. Ma ono strukturę trynitarną: Ojciec i Syn jednoczą się w Duchu miłości. W ten sposób wierzący stwierdza, że centrum istnienia, najgłębszą tajemnicą wszystkiego jest Boska komunia. Ponadto Credo zawiera również wyznanie chrystologiczne: wymieniane są tajemnice życia Jezusa aż do Jego Śmierci, Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia, w oczekiwaniu na Jego ostateczne przyjście w chwale. Mówi się więc, że ten Bóg-komunia, wzajemne darzenie się miłością Ojca i Syna w Duchu, jest zdolny ogarnąć historię człowieka, wprowadzić go w swoją dynamikę komunii, mającą w Ojcu swój początek i ostateczny cel. Wyznający wiarę dostrzega, że jest zaangażowany w prawdę, którą wyznaje. Nie może wypowiadać z prawdą słów Credo, nie będąc tym samym przemienionym, nie włączając się w obejmującą go historię miłości, która poszerza jego istnienie, czyniąc go częścią wielkiej wspólnoty, ostatecznego podmiotu wypowiadającego Credo, którym jest Kościół. Wszystkie prawdy, w które wierzymy, mówią o tajemnicy nowego życia wiary jako drodze komunii z Bogiem żywym.

C.d. w następnym numerze

Były już groźby, naloty, kontrole i kary. Potem profilaktyka i wszystko to, co wcześniej napisałem. Teraz będzie nagroda. Ministerstwo finansów namawia: bierz paragon- wygrasz samochód, laptop, tablet itp. Od 1 października ruszyła Narodowa Loteria Paragonowa.

I tak każdy obywatel dopilnuje omamiony chęcią wygrania cennej nagrody, aby sprzedawca wystawiał paragon. Kiedyś ta akcja nazywała się „Nie bądź jeleń weź paragon” i namawiała do wzięcia paragonu ze względu na możliwość zgłoszenia reklamacji, wspieranie uczciwego obrotu gospodarczego itp. Dziś dołożono motyw loterii z nagrodami dla tych, którzy paragony wezmą i zarejestrują go na stronie internetowej. Ale zacznijmy może od liczb: w Polsce paragony bierze szacunkowo ok. 5% klientów. Szara strefa według różnych szacunków wynosi ok 25-30% PKB czyli rocznie przez nią krajowy budżet traci +/- 400 miliardów złotych (wyliczenia Banku Światowego).

I dlatego Ministerstwo Finansów szukając tej dziury przez którą „wykapuje” z kasy Państwa te skromne 400 miliardów robi loterię, gdyż widzi że to właśnie być może nierejestrowana i nieopodatkowana sprzedaż jest znacznym uszczupleniem budżetu. Loteria ma nas przekonać, że codzienne robienie zakupów oraz korzystania z różnych usług (fryzjer, kosmetyczka, restauracja itd.) i branie paragonów fiskalnych przekłada się bezpośrednio na lepszą kondycję finansową kraju i pozwala więcej środków przeznaczyć np. na edukację, służbę zdrowia, sport czy kulturę.

Tyle teorii i górnolotnych intencji ale wróćmy do rzeczywistości. Czyli jak wygrać ten samochód? Robiąc zakupy za minimum 10 zł bierzemy paragon, potem wchodzimy na stronę www.loteriaparagonowa.gov.pl i rejestrujemy go. Możemy tak rejestrować dowolną liczbę paragonów. Losowanie będzie co miesiąc, pierwsze 16 listopada. Raz w miesiącu jest do wygrania np. Opel Astra a raz na kwartał Opel Insignia (trzeba spełnić określone warunki i kupić w odpowiedniej branży- szczegóły na stornie internetowej). Idea szczytna, samochody fajne. Nie namawiam Was do udziału w loterii bo sam będę miał dzięki temu większe szanse, ale paragony bierzcie bo warto.

Wojciech Wojtaszek

Nazywam się Beata Jarema i mieszkam w Rudawie. Ostatnio zostałam poproszona o napisanie kilku słów o sobie i o „Koronczarkach – nieformalnej grupie zrzeszonej przy Bibliotece Publicznej w Rudawie”.

Od małego dziecka pochłaniałam książki (często więc byłam gościem w bibliotekach) oraz lubiłam rękodzieło. Będąc jeszcze w szkole podstawowej nauczyłam się na zajęciach oraz w domu rodzinnym: szyć, haftować, robić na drutach, makramy czy szydełkowania. Ta ostatnia technika na długie lata była mi najbliższa. Często robiłam różne serwetki, ozdoby choinkowe, czy później większe rzeczy, jak np. bieżniki czy obrusy.

Pewnego razu jak zajrzałam do biblioteki w Rudawie zobaczyłam piękną wystawę serwet i obrusów robionych na drutach. Od Pani Barbary Baranowskiej, bibliotekarki dowiedziałam się, że twórcą tych pięknych prac jest Pani Józefa Kostecka. Podczas rozmowy stwierdziłam, że są to prace robione na drutach. Pani bibliotekarka była zaskoczona, że wiem, jaką techniką są zrobione. Pamiętam, że stwierdziła, że jestem pierwszą osobą, która powiedziała, że są to prace zrobione na drutach. Na Jej pytanie: „skąd to wiem?”. Odpowiedziałam, że: „to widać” I wtedy się zaczęło.

Przyniosłam do biblioteki kilka moich prac zrobionych na szydełku. W późniejszym czasie zostałam poproszona o wzięcie udziału w projekcie: „Przekaż dalej, czyli sztuka wzbogaca i łączy pokolenia”. Miałam zostać instruktorką nauki szydełkowania, a Pani Józefa Kostecka nauki prac na drutach. Projekt ten odbywał się w dwóch miejscach: w Gminnej Bibliotece Publicznej w Zabierzowie oraz jej Filii w Rudawie. Okazało się wtedy, że bardzo wiele osób interesuje się rękodziełem i wiele Pań kiedyś robiło na drutach, czy na szydełku i teraz chętnie wracały do tych często zapomnianych umiejętności. Projekt się skończył i żal było się rozstać.

Powstał więc pomysł, by nadal się spotykać i tworzyć swoje małe dzieła. „Koronczarki” więc po zakończonym projekcie zaczęły się spotykać w Gminnej Bibliotece Publicznej w Rudawie dwa razy w miesiącu, co drugi czwartek w godzinach między 16-20. Na tych spotkaniach wymieniamy się wzorami, pomagamy i wzajemnie uczymy się od siebie. Obecnie do grypy „Koronczarek” należą: Barbara Baranowska, Izabella Bulek, Małgorzata Dymek, Maria Golba, Katarzyna Grela, Elżbieta Hylińska, Anna Korbiel, Józefa Kostecka, Halina Nowicka, Janina Ziąbka oraz ja.

Dzięki uczestnictwu w projekcie, zaczęłam się uczyć jeszcze jednej techniki wykonywania koronek, tzn. techniki klockowej. Mianowicie w trakcie projektu mieliśmy wycieczkę do Muzeum Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie. Tam uczestniczyliśmy w warsztatach i pokazach, które odbywały się w ramach XX Przeglądu Zespołów Obrzędowych. Jednym z takich warsztatów oprócz lania woskowych świec, robienia bibułkowych kwiatów, czy toczenia glinianych garnków były warsztaty koronki klockowej. Od bardzo dawna podobały mi się serwetki wykonane tą techniką, ale nigdy nie spotkałam osoby, która by je robiła, a do tego jeszcze mogła nauczyć, tej wspaniałej techniki. Nie namyślałam się więc długo i już w następnym tygodniu pojechałam na warsztaty koronki klockowej.

Obecnie oprócz czwartkowych spotkań w bibliotece w Rudawie uczestniczę raz w tygodniu w Warsztatach Rękodzieła Artystycznego ”Czar Nici” prowadzonych przez ponad 15 lat przez Twórczynię Ludową Panią Jadwigę Węgorek z Krakowa. Techniki, którą do Polski sprowadziła Królowa Bona.

Koronki i rękodzieło to temat rzeka, a ja chyba już w nim utonęłam, bo już nie wyobrażam sobie życia bez klocków, szydełka, drutów, czy czółenek. Mam nadzieję, że ten nurt porwie więcej takich zakręconych osób jak ja czy „Koronczarki” i rękodzieło nie zaniknie na rzecz wyrobów „Made in China”.

Beata Jarema

Mogło by się wydawać, że pod koniec lat 70’, w kwestii motorowerów trudno będzie zaproponować coś naprawdę nowego, widocznie wyróżniającego się na tle dotychczasowych konstrukcji. Tymczasem już od 1975 roku bydgoski Romet pracował nad modelem zupełnie nowatorskiego motoroweru dla młodzieży, czyli motorynką.

Zadedykowanie nietypowego pojazdu tej grupie wiekowej okazało się bardzo dobrym posunięciem. Motorynki, czyli zminiaturyzowane motorowery, miały zaspakajać potrzebę posiadania małego, jednoosobowego środka transportu, który będzie łatwy w obsłudze, będzie zajmował niewiele miejsca, a co najważniejsze da możliwości łatwego poruszania się w przestrzeni miejskiej. Trudno pomylić te jednoślady – mały korpus i 9 calowe, balonowe opony stanowią ich znak firmowy. Dla wygody jazdy kierownica i siodełko pozostały na standardowej wysokości. Pierwszą z „czteromodelowej” rodziny motorynek była 50-M-1. Zamontowano w niej silnik 022, podobny do tych stosowanych w Pegazie 750 i 760, ale wyposażonym w gaźnik z tłumikiem szmerów ssania. Posiadała również wydłużoną kierownicę i siodełko typu rowerowego, z możliwością regulacji wysokości.

Kolejną odsłoną były modele 50-M-2 i 50-M-3. Różniły się miedzy sobą typem silnika (odpowiednio 023 i 025), sposobem mocowania kierownicy do półki widelca przedniego, kształtem kierownicy i mocowaniem błotnika przedniego. Ponadto w 50-M-2 zastosowano kanapę stosowaną poprzednio w komarach, a model 50-M-3 posiadał nożną obsługę biegów. Produkowano je odpowiednio w latach 1980-1984 i 1984 -1989.

Ostatnią motorynką z Bydgoszczy był model Romet PONY 301. Była to najbardziej ergonomiczna i zaawansowana projektowo wersja tego jednośladu. Najważniejsze zmiany dotyczyły wygody jazdy – wydłużono ramę, a tym samym zwiększono rozstaw kół, co dało lepszą pozycję jazdy. Również dzięki zmianie kształtu baku, na „kanciasty” model znany z Kadetów, kierowca mógł wygodniej siedzieć. Nastąpił również powrót do silnika 023. Model PONY 301 produkowano w latach 1989 – 1994.

Jedyną niedogodnością związaną z tymi motorowerami, był brak prędkościomierza z licznikiem kilometrów i dzwonek typu rowerowego. Jednak użytkownicy, a szczególnie młodzi adepci motoryzacji, bardzo cenili sobie motorynki. Potrafiły rozwijać prędkość do 40 km/h i paliły zaledwie 2,2 l/100 km. Dla wielu późniejszych użytkowników motorów, były pierwszym zetknięciem z tego typu pojazdami i pozostają źródłem wielu wspomnień z dzieciństwa.

Jan Piotrowski, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Źródła:

    Podlaski Józef, „Jeżdżę motorowerem”, WKŁ, Warszawa 1979 r.
    Kociński K., Przybyła J. Jaruzel E., „Motorowery Romet”, WKŁ, Warszawa, 1993

„Szczęście to nie jest stan, który się ma raz na zawsze. To jest raczej pewien miraż. Albo pragnienie i miraż, do których się dąży, ale nie zawsze się dociera.”

Olaf Lubaszenko.

Każdy chce być piękny i zdrowy. Ale nie każdy taki jest. Bo świat jest różnorodny i pełen kontrastów. Wyrzucanie poza margines z powodu choroby to powszechna dzisiaj rzecz. W czasach gdy ciało to towar, a szczęście odmierza ilość posiadanych pieniędzy, nie ma miejsca dla tych słabszych. Nie ma miejsca dla tych obolałych. Nie było też miejsca dla Tita. Nie chciany, nie potrzebny, ukarany. Bo choroba jest jak kara, za coś czego się nigdy nie zrobiło. I jest jak wyrok. A skazaniec nie ma prawa głosu. Bo w pseudo hodowli nie ważne są psy. Ważne są pieniądze jakie można na nich zarobić. Tito to odpad hodowlany, wyrzucony jak rzecz. Bez żalu, bez skrupułów, bo na co komu zepsuty pies. Los nie równo dzieli, jedni dostają wszystko, a inni zupełnie nic. Tito też nic nie dostał. Ani własnego kocyka gdzie mógłby się schować przed całym światem. Ani dobrej karmy. Nie dostał też dobrych ludzi o których pewnie słyszał, że gdzieś tam są. To wzięli jego bracia, ci piękni, ci zdrowi. Tita znalazł w przydrożnym rowie handlarz końmi. Żal mu się zrobiło psa. Jeden telefon i Tito dziś jest u nas. Taki mały, taki chudy, taki chory. Ze zmianami skórnymi, z początkiem krzywicy, z anemią. Z tym co ze sobą wziął. I z odłamkami własnych marzeń w psim sercu, które dzisiaj się wszystkiego boi. Być może nadejdzie taki dzień, że uśmiech zaklęty w ogonie Tita zamerda na cały świat. Ale aby wyleczyć jego dusze, najpierw trzeba wyleczyć ciało. Bo cierpienie i choroba obezwładnia, a tam gdzie jest szczęście trzeba dotrzeć o własnych siłach. I nie każdemu się to udaje. Potrzebna jest najlepszej jakości karma hypoalergiczna, potrzebna jest diagnostyka pod kontem alergii, potrzebne są suplementy i witaminy, a na to wszystko potrzebne są środki finansowe. Pomóż Tito dotrzeć na koniec tęczy, gdzie kryje się jego skarb.

Jeśli chcesz, możesz pomóc choremu Tito i dokonać darowizny z tytułem „dla Tito” na konto
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wroclaw www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Mamy przyjemność i satysfakcję poinformować Państwa, że mieszkanka naszej gminy, Pani Agnieszka Rokita została laureatką Nagrody „Zacnego Uczynku” – honorowego wyróżnienia Fundacji „Zacny Uczynek”. Kapituła w składzie: Lech Wałęsa, Jerzy Buzek, Stefan Niesiołowski, ks. bp. Tadeusz Pieronek, Andrzej Zoll, Janusz Korczyński, Roman Żelazny – jednomyślnie przyjęła rekomendację do nagrody dla Agnieszki Rokity, złożoną przez Fundację. Uroczystość wręczenia wyróżnienia odbędzie się 5 grudnia 2015 r. w Muzeum Łazienki Królewski, Pałac na Wyspie – byłej rezydencji króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w Warszawie. Dotychczasowi Laureaci to m.in. Jerzy Owsiak, Andrzej Wajda, Krystyna Janda, Krzysztof Kolberger, Władysław Bartoszewski, Lech Wałęsa i inni.

Charytatywne działania Agnieszki Rokity w Gminie Zabierzów rozpoczęły się już w 1998 r. , a więc ponad 17 lat temu, kiedy to po raz pierwszy wyraziła chęć bezinteresownej pomocy podczas organizowanych imprez dla dzieci. Agnieszka malowała twarze dzieci podczas pikników, karnawałowych zabaw szkolnych, podczas Dni Dziecka, Mikołaja oraz innych uroczystości na terenie gminy Zabierzów. Od tej pory coraz bardziej rozszerzała swoją działalność charytatywną oraz rozpoczęła działania na rzecz pomocy osobom niepełnosprawnym. Działalność Agnieszki nie ograniczała się i obecnie nie ogranicza tylko do terenu gminy Zabierzów. Działa zarówno w gminach ościennych jak i w Krakowie, szczególnie na Oddziale Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. W 2004 r. zainicjowała cykliczną Akcję Charytatywną i powołała do życia damską drużynę piłkarską, w skład której wchodzą kobiety z różnych środowisk społecznych, od nauczycielek, urzędniczek po businesswoman. Mecze odbywają się zawsze w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, oraz w razie potrzeby częściej. Celem akcji jest zbiórka pieniędzy dla chorego dziecka z terenu gminy Zabierzów. Podczas meczu Agnieszka osobiście przeprowadza aukcję przedmiotów pozyskanych od ludzi dobrej woli. Często są to obrazy, piłki z autografami, książki, sprzęt sportowy podarowany przez siostry Radwańskie i inne przedmioty ze sprzedaży których środki przekazywane są na rehabilitację, sprzęt medyczny dla dziecka, lub inną formę pomocy. Ponadto, od wielu lat Agnieszka Rokita organizuje i prowadzi szereg imprez takich jak Andrzejki, bale Sylwestrowe i pikniki, z których dochód w całości przeznaczany jest na pomoc najbardziej potrzebującym. Agnieszka organizowała wyjazdy zawodników LKS Kmita Zabierzów do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie na Oddział Neurochirurgii Dziecięcej. Oddział odwiedzali też kierowcy rajdowi i piłkarze Cracovii. Obecnie nad małymi pacjentami roztoczył również opiekę Klub Motorowy „Rebels of Road”i prywatni sponsorzy. Zawsze oczywiście zawozi potrzebny sprzęt medyczny, zabawki dla dzieci, artykuły higieniczne oraz uśmiech. Zaraziła ich swoim entuzjazmem i dobrym sercem, dlatego bardzo chętnie sami nie mogą doczekać się tych wizyt. Dzieci również oczekują na wizyty Agnieszki i przyjaciół na ich oddziale. Agnieszka od dawna wspiera również Integracyjną Szkołę Podstawową w Radwanowicach. Jest to pomoc finansowa jak i rzeczowa a nawet własnoręcznie zdobiła ściany szkolnych klas, aby były przyjazne dzieciom. Swoje zdolności plastyczne często wykorzystuje, aby nieść radość zarówno dzieciom jaki dorosłym. Nie ma w naszej gminie miejscowości, w której nie słyszano by o charytatywnej działalności Agnieszki. Włączyła się w najcenniejszą akcję ratującą życie - krwiodawstwo. W 2006 r. zorganizowała na terenie gminy Zabierzów akcję honorowego oddawania krwi. Obecnie pomaga przy akcjach „Moto Serce” organizowanych przez Klub Motorowy „Rebels of Road”. Sukcesywnie, podczas corocznie organizowanych pikników zachęca do oddawania najbardziej cennego leku jakim jest krew. Zaangażowała się również w pomoc dzieciom chorym na mukowiscydozę. Wspiera działalność sportową i społeczną gminy, a także współpracuje z Parafią pw. Św. Franciszka z Asyżu w Zabierzowie. Osoba Agnieszki Rokity znana jest z dużej wrażliwości, bezinteresownych działań i pomocy najbardziej pokrzywdzonym przez los i potrzebującym. Nie bez znaczenia jest fakt, iż Agnieszka otrzymała liczne nagrody i wyróżnienia „Najlepsi z Najlepszych” w kategorii „Osobowość Gminy Zabierzów” za 2009 rok, „Amicus Hominum” w 2009 roku, w kategorii pomoc niepełnosprawnym, „Miłosierny Samarytanin”, „Filantrop Krakowa” 2011 r. ponieważ pomimo ciężkiej i przewlekłej choroby, z którą boryka się od 17 lat nie szczędzi czasu i serca dla innych potrzebujących. Agnieszka swoją nagrodę dedykuje Józefowi Krukowi, "Człowiekowi wartemu wszystkich nagród świata".

Stowarzyszenie Homini et Terrae realizując program prosenioralny na terenie Gminy Zabierzów, kontynuuje wydawanie ogólnopolskiej Karty Seniora. Przypominamy, że każdy senior, który skończył 60 lat może bezpłatnie wyrobić własną kartę seniora. Wystarczy, że przystąpi do programu Ogólnopolska Karta Seniora wypełniając formularz zgłoszeniowy. Karty wystawiane są imiennie. W poszczególnych miastach karty wydawane są na Uniwersytetach Trzeciego Wieku, w Klubach Seniora oraz targach i wydarzeniach dla seniorów. Karta umożliwia korzystanie z szeregu zniżek np. na wypoczynek w uzdrowisku, tańsze wyjazdy, i inne usługi proponowane przez firmy, które przystąpiły jako partnerzy do programu. Obecnie w program zaangażowało się ponad 160 partnerów - to m.in.: uzdrowiska, ośrodki zdrowotno-medyczne, instytucje kulturalne (kina, teatry, muzea, klubokawiarnie). Ich szczegółową listę zawiera strona www.glosseniora.pl. Karta Seniora jest bezpłatna i bezterminowa. Jedynym warunkiem jej otrzymania jest ukończone 60 lat. Obecnie posiada ją ponad 7 tys. osób. Ogólnopolską Kartę Seniora można uzyskać, zgłaszając się osobiście lub telefonicznie do biura Stowarzyszenia Manko (al. Słowackiego 46/30 w Krakowie, tel. 12 429 37 28) lub zgłaszając się do biura stowarzyszenia Homini et Terrae w Zabierzowie ul. Kolejowa 38 ( budynek GS) codziennie w godzinach 8,00 – 14,30. Zapraszamy.

Przedstawiciele naszego stowarzyszenia wydają także karty członkom działających na terenie naszej gminy klubów seniora, podczas spotkań klubowych.

brw.jpg