• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp oskar.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • geodezja.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • juszczyk.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • rasterek.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hipokrates.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • neobud.jpg
  • srebrne.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg
  • wykonczenia.jpg

Nie mam zamiaru odwodzić miłośników picia wody z wodociągowego kurka od tejże czynności. A niech sobie piją do woli, skoro taka jest ich wola. Ale nie mogę zrozumieć braku ich racjonalnego podejścia do sprawy, a przede wszystkim zdumiewająco bezzasadnej zapalczywości w walce z wodami butelkowanymi. Nie ma żadnych racjonalnych podstaw do prowadzenia „antybutelkowej” batalii. Żadne argumenty ekonomiczne za jej zasadnością nie przemawiają. To że woda z wodociągu jest tańsza nie jest prawdą. Natomiast - koszty społeczne szklanki wody z kranu są o niebo wyższe niż tej zapakowanej w butelce. Żeby wypić litr wody z kranu trzeba wyprodukować około 1000 litrów w stacji „uzdatniania” wody, z czego następnie 999 litrów służy celom gospodarczym i przemysłowym, m.in. do mycia chodników i samochodów, spłukiwania toalet, chłodzenia urządzeń przemysłowych, w rolnictwie itp. W sumie, koszt wyprodukowania ilości wody niesłużącej celom spożywczym znacznie przekracza koszt wypitej szklanki wody. Nie płaci za to, oczywiście, bezpośrednio konsument, ale są to koszty społeczne opłacane m.in. z naszych podatków. Niepoliczone są tu inne koszty związane z wyprodukowaniem wody wtłaczanej do sieci wodociągowej, w której ponownie jest psuta w starych, zapaskudzonych rurach, przez które przepływa. Przede wszystkim jednak nikt nie liczy w tym bilansie ceny surowca, którym jest pierwotnie czysta woda z podziemnych pokładów. Przykro mi to pisać, ale prowadzi się współcześnie gospodarkę rabunkową tego najcenniejszego daru naszej przyrody, którego za kilkaset, a może już za kilkadziesiąt lat może zabraknąć przyszłym pokoleniom.
Nie są to zapowiedzi nieprawdopodobne. Docierają do nas wiadomości z Kalifornii, leżącej w naszej globalnej wiosce. Zamożny stan USA, dynamicznie rozwijający się w ubiegłych latach, który zużywa w przemyśle ogromne ilości surowców, w tym wody, ma teraz ogromne kłopoty. Wedle wiarygodnych danych geologicznych,
rejon ten dotknęła największa od 1200 lat susza. Prognozy meteorologiczne zapowiadają dalsze upały i skąpe opady deszczu. Największe rzeki pokazały dno i przed mieszkańcami stanęło widmo racjonowania wody. Podlewanie trawników jest niemile widziane, zaś zakurzone samochody są trendy. W restauracjach wodę w karafkach podaje się tylko na wyraźną prośbę gości. Kiedyś to było w standardzie. A co dzieje się u nas? Akurat podobnie, może nie w takim jeszcze stopniu. Największa nasza królowa wód - Wisła, też się na nas wypięła i pokazuje dno, a tymczasem nasi ekolodzy walczą z wodą butelkowaną. A może to jest właśnie sposób ratowania zasobów wód podziemnych dla potrzeb ludzi? Teraz te wyklęte przez niektórych wody butelkowane są ratunkiem dla mieszkańców wielu miejscowości i uczniów szkół (!), gdyż z wodociągów płynie brudna i zatruta woda. A czasami nawet nic nie płynie. W uzupełnieniu do tego materiału załączam skrót zestawu informacji podanych przez prasę na stronie Programu „Woda dla zdrowia” - www.wodadlazdrowia. pl, zamieszczamy zestaw publikacji prasowych o zanieczyszczeniach wody wodociągowej w pierwszym półroczu roku 2015. Ile jednak podobnych wiadomości nie dostaje się do prasy? Ale i z tego niewielkiego zestawienia widać jasno, że picie wody z kranu przypomina „rosyjską ruletkę”: albo będziesz, człowieku, zdrowy, albo będzie cię brzuch bolał, albo pożegnasz się z tym światem - z honorem - jak legioniści, kiedy trafisz na Legionella pneumophila. Wybór jest o wiele szerszy - woda z kranu może być skażona bakteriami z grupy coli, enterokokami - czyli paciorkowcami kałowymi, Escherichią coli - czyli pałeczką okrężnicy, salmonellą typu typhi, mogą to być też grzyby, wirusy i pierwotniaki. Smacznego. Zanim poinformują Cię, co pijesz, może być już za późno, jak w jednej z gmin, (czytaj w załączniku), której mieszkańcy są ciągle niepewni czy woda z wodociągu jest zdatna do picia, czy nie. W następnych artykułach odniosę się do kwestii opakowań wód butelkowanych. Dużo jest na ten temat niejasności i błędnych doniesień. Nie dajmy się truć niesprawdzonymi i fałszywymi informacjami.

Tadeusz Wojtaszek
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

forum srebrnej.jpg