• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • energoterm.jpg
  • euroreklama.jpg
  • familia.jpg
  • goodcar.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kraksmak.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • opał.jpg
  • rrreklama.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • skotcar.jpg
  • supra.jpg
  • swiba.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec2.jpg
  • trulka.jpg
  • wwm.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bioterapia.jpg
  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hydrex.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • stollar.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg

Ostatnio miałam okazję wracać pociągiem z Opola do Krakowa. Nie byłoby w tym fakcie nic wartego wzmianki, gdyby nie nieznany mi współtowarzysz podróży. Siedziałam mianowicie w przedziale z mężczyzną, który chrapał. Przy czym zwykłe stwierdzenie „chrapał” ani trochę nie oddaje komizmu i swoistej grozy sytuacji. Żywo stanęły mi przed oczami sceny rozgrywające się w domu mojej babci, gdy u niej sypiałam w dzieciństwie. Powiedzieć, że moja babcia chrapała, to tak, jakby nic nie powiedzieć. Moja babcia była arcymistrzynią chrapania, nie mającą sobie równych w tej dziedzinie. Dziadek chrapał również, ale gdzież mu tam było do babci! Babcia chapała tak, że drżały szyby w oknach i kryształy w kredensie. Mimo to, lubiłam u babci sypiać (kto nie lubi?!), a nawet miałam w swoim życiu okres, kiedy u dziadków zwyczajnie mieszkałam. Ktoś, kto tego nie doświadczył, nie jest w stanie wyobrazić sobie, jakiego sprytu i przebiegłości wymagało ode mnie to, by ten okres przetrwać. Jestem osobą słynącą z twardego snu. Oczywiście są rzeczy, które obudzą mnie zawsze (płacz dziecka, czy lizanie mnie przez psa), ale generalnie jak już zasnę, można przy mnie bezkarnie strzelać z armaty. Raczej mnie to nie obudzi. Natomiast do zaśnięcia potrzebuję całkowitej ciszy i ciemności. Na szczęście zasypiam szybko, więc zapewnienie mi tych pięciu minut nie wymaga od domowników jakichś szczególnych poświęceń. W czasie pomieszkiwania u babci rzecz stała się problematyczna. Pal sześć, że spałam w przechodnim pokoju, a babcia nie uznawała zamykania drzwi; nieważne, że babcia lubiła oglądać telewizję do „Jeszcze Polska nie zginęła” na cały regulator; nie ma znaczenia, że przez całą noc grało cicho radio. Wtedy już spałam, więc te „drobne” niedogodności dotyczyły mnie w stopniu umiarkowanym. Prawdziwym sprytem musiałam się wykazywać jedynie przy zasypianiu. Zawsze byłam molem książkowym i uwielbiałam czytanie po nocach. A tymczasem u babci musiałam drastycznie zmienić swoje nawyki życiowe, bo jeżeli dopuściłam do niebezpiecznej sytuacji, że babcia poszła spać przede mną, ja na sen w ciągu nocy nie miałam już szans. Mogłam za to do upojenia słuchać przerażającego koncertu na chrapanie wykonywanego unisono przez babcię i dziadka. Zgoda, dziadziek babci do pięt nie dorastał (nikt nie dorastał), ale też był niezłym zawodnikiem. Tak więc leżąc w łóżku do rana i rozpamiętując okrucieństwo świata, wsłuchiwałam się w mrożące krew w żyłach dźwięki, które mogłyby postawić na nogi cały cmentarz. Trzeba było wykazać się sprytem! I robiłam to... Mianowicie, kiedy widziałam, że babcia pomału szykuje się do snu, natychmiast przerywałam lekturę w pół słowa i momentalnie zasypiałam. Jak się nietrudno domyślić, babcia ze wszystkich sił wypierała się chociażby najmniejszego posądzenia o to, że chrapie. Za takie ohydne potwarze była zdolna człowieka wydziedziczyć i podać do sądu. Natomiast zawsze, z żelazną konsekwencją twierdziła, że przez dziadka chrapanie przez całą noc nie zmrużyła oka. Rozumiem, że dla kobiety posądzenie o rzecz tak niekobiecą jak przerażające ryki przez sen, było rzeczą nie do przyjęcia. Naprawdę to rozumiem. Osobliwie po tym, jak pewnej pięknej nocy, obudziło mnie własne głośne chrapnięcie! Boże mój! Powiedziałam sobie: „Wszystko, tylko nie to!”. Na szczęście wydarzenie okazało się być incydentalnym.

Czy spotkałam jeszcze w życiu kogoś, kto chrapałby tak przerażająco jak moja babcia? Tak! Mojemu teściowi bardzo niewiele do niej brakuje, a ja z niepokojem myślę o starości. Jestem wszak żoną jego syna, a ten z wiekiem wykazuje coraz większe podobieństwo do swego ojca. Na razie jeszcze nie zaczął. Może nigdy nie zacznie...

Gabriela Kucharska

 

 

 

erena.jpg