• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp.jpg
  • biga.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • euroreklama.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • goodcar.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • opał.jpg
  • progar.jpg
  • rasterek.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec2.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • elitasc.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hydrex.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • lowisko.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • stollar.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg

Numer 06/2015

Odczytany w tym świetle tekst Izajasza prowadzi do następującej konkluzji: człowiek potrzebuje poznania, potrzebuje prawdy, ponieważ bez niej nie ma oparcia, nie idzie naprzód. Wiara bez prawdy nie zbawia, nie daje pewności naszym krokom. Pozostaje piękną baśnią, projekcją naszych pragnień szczęścia, czymś, co nas zadowala jedynie w takiej mierze, w jakiej chcemy ulegać iluzji. Albo sprowadza się do pięknego uczucia, które daje pociechę i zagrzewa, ale uzależnione jest od zmienności naszego ducha, zmienności czasów, niezdolne podtrzymywać na stałej drodze w życiu. Gdyby taka była wiara, król Achaz miałby rację, by nie uzależniać swego życia i bezpieczeństwa swego królestwa od emocji. Natomiast ze względu na swoją wewnętrzną więź z prawdą wiara może dać nowe światło, przewyższające kalkulacje króla, ponieważ jej spojrzenie sięga dalej, ponieważ pojmuje działanie Boga, który jest wierny swojemu przymierzu i swym obietnicom.

Przypominanie o więzi wiary z prawdą jest dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebne, właśnie z powodu kryzysu prawdy, jaki przeżywamy. We współczesnej kulturze często występuje tendencja do przyjmowania za jedyną prawdę tę związaną z techniką: prawdziwe jest to, co człowiek potrafi zbudować i zmierzyć dzięki swojej wiedzy; jest to prawdziwe, bo funkcjonuje, a tym samym czyni życie wygodniejszym i łatwiejszym. Dzisiaj wydaje się to jedyną prawdą pewną, jedyną, którą można podzielić się z innymi, jedyną, o której można dyskutować i wspólnie się w nią zaangażować. Z drugiej strony, istniałyby też prawdy jednostki, polegające na tym, by być autentycznym wobec tego, co każdy czuje w swym wnętrzu, prawdy ważne tylko dla konkretnej osoby, których nie można zaproponować innym z tym zamiarem, by służyły dobru wspólnemu. Z podejrzliwością patrzy się na wielką prawdę, na prawdę wyjaśniającą całość życia indywidualnego i społecznego. Nasuwa się pytanie, czy nie taka właśnie była prawda lansowana przez wielkie systemy totalitarne ubiegłego wieku, prawda narzucająca własną globalną koncepcję, by zatrzeć konkretną historię pojedynczego człowieka? Pozostaje zatem jedynie relatywizm, w którym nie interesuje już pytanie o prawdę wszystkiego, będące w gruncie rzeczy także pytaniem o Boga. W tej perspektywie jest logiczne, że chce się usunąć powiązanie religii z prawdą, ponieważ związek ten byłby u korzenia fanatyzmu, dążącego do zniszczenia człowieka nie podzielającego wiary. W tym kontekście możemy mówić o wielkim braku pamięci współczesnego świata. Pytanie o prawdę jest bowiem kwestią pamięci, głębokiej pamięci, ponieważ odnosi się do czegoś, co nas poprzedza, i w ten sposób może potrafić nas zjednoczyć ponad naszym małym i ograniczonym «ja». Jest to pytanie o początek wszystkiego, w świetle którego można dostrzec cel, a tym samym także sens wspólnej drogi.

Znajomość prawdy i miłość

    Czy w tej sytuacji wiara chrześcijańska może przysłużyć się dobru wspólnemu, w zakresie właściwego pojmowania prawdy? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zastanowić się nad rodzajem poznania właściwym wierze. Mogą nam w tym pomóc słowa św. Pawła: «sercem przyjęta wiara». Według Biblii centrum człowieka stanowi serce, w którym spotykają się wszystkie jego wymiary: ciało i duch; głębia osoby oraz jej otwarcie na świat i na innych; rozum, wola i uczucia. Otóż, jeśli serce zdolne jest zespalać razem te wymiary, to jest tak dlatego, że jest ono miejscem, gdzie otwieramy się na prawdę i miłość i zezwalamy, aby one w głębi dotknęły nas i przemieniły. Wiara przemienia całą osobę, właśnie w miarę, jak otwiera się ona na miłość. Dzięki temu zespoleniu wiary z miłością można zrozumieć formę poznania właściwą wierze, jej siłę przekonania, jej zdolność oświecania naszej drogi. Wiara poznaje w miarę jak jest związana z miłością, bowiem miłość wnosi światło. Zrozumienie wiary rodzi się wtedy, gdy przyjmujemy wielką miłość Bożą, która nas przemienia wewnętrznie i daje nam nowe oczy, pozwalające widzieć rzeczywistość.
    Znany jest sposób, w jaki filozof Ludwig Wittgenstein wyjaśnił związek między wiarą i pewnością. Według niego, wierzenie jest podobne do doświadczenia zakochania, pojmowanego jako coś subiektywnego, czego nie można zaproponować jako prawdziwe dla wszystkich. Współczesnemu człowiekowi wydaje się bowiem,że kwestia miłości nie ma nic wspólnego z prawdą. Miłość jawi się dziś jako doświadczenie, związane ze światem niestałych uczuć, a nie związane już z prawdą. Czy rzeczywiście jest to adekwatny opis miłości? Rzeczywiście, miłości nie można sprowadzać do uczucia, które się pojawia i znika. Owszem, ma związek z naszą uczuciowością, ale taki, aby otworzyć ją na ukochaną osobę i w ten sposób zapoczątkować drogę, która jest wyjściem z zamknięcia we własnym «ja» i zbliżaniem się do drugiej osoby, by zbudować trwałą relację; miłość dąży do jedności z ukochaną osobą. Widzimy więc, w jakim sensie miłość potrzebuje prawdy. Jedynie kiedy jest oparta na prawdzie, miłość może przetrwać w czasie, przezwyciężyć ulotność chwili i pozostać mocna, by wspierać wspólną drogę. Jeśli miłość nie ma odniesienia do prawdy, podlega zmienności uczuć i nie wytrzymuje próby czasu. Natomiast prawdziwa miłość jednoczy wszystkie wymiary naszej osoby i staje się nowym światłem na drodze prowadzącej do życia wielkiego i pełnego. Bez prawdy miłość nie może dać trwałej więzi, nie potrafi wyprowadzić naszego «ja» z jego izolacji ani uwolnić go od przemijalności, by budować życie i przynosić owoc. Jeśli miłość potrzebuje prawdy, także prawda potrzebuje miłości. Nie można rozdzielać miłości i prawdy. Bez miłości prawda staje się zimna, bezosobowa, uciążliwa dla życia konkretnej osoby. Prawda, której szukamy, ta, która nadaje sens naszej drodze, oświeca nas, gdy jesteśmy dotknięci przez miłość. Kto kocha, rozumie, że miłość jest doświadczeniem prawdy, że to ona otwiera nasze oczy, byśmy mogli zobaczyć całą rzeczywistość w nowy sposób, w jedności z kochaną osobą. W tym sensie św. Grzegorz Wielki napisał, że «amor ipse notitia est» — sama miłość jest poznaniem, niesie z sobą nową logikę. Chodzi o relacyjny sposób patrzenia na świat, które staje się poznaniem dzielonym z inną osobą, patrzeniem w perspektywie drugiego człowieka i wspólnym patrzeniu na wszystko. Wilhelm z Saint Thierry w średniowieczu nawiązuje do tej tradycji, gdy komentuje werset z «Pieśni nad Pieśniami», w którym umiłowany mówi do umiłowanej: oczy twe jak gołębice Te dwoje oczu — wyjaśnia Wilhelm — to rozum wierzący i miłość, które stają się jednym okiem, by dochodzić do kontemplacji Boga, gdy intelekt staje się «intelektem oświeconej miłości».

28. To odkrycie miłości jako źródła poznania, stanowiące pierwotne doświadczenie każdego człowieka, znajduje autorytatywny wyraz w biblijnym pojmowaniu wiary. Ciesząc się miłością, z jaką Bóg go wybrał i ustanowił jako naród, Izrael dochodzi do zrozumienia jedności planu Bożego, od początku aż do jego wypełnienia. Poznanie wiary, z tej racji, że rodzi się z miłości Bożej, ustanawiającej Przymierze, jest poznaniem oświecającym drogę historii. Dlatego też w Biblii prawda i wierność występują razem: Bóg prawdziwy jest Bogiem wiernym, Tym, który dotrzymuje swoich obietnic i pozwala w czasie zrozumieć swój zamysł. Przez doświadczenie proroków, w bólu wygnania i w nadziei ostatecznego powrotu do świętego Miasta, Izrael pojął, że prawda Boża przekracza granice jego dziejów, obejmując całe dzieje świata, poczynając od stworzenia. Poznanie wiary oświeca nie tylko szczególną drogę jednego narodu, ale całe dzieje stworzonego świata, od jego początków aż do skończenia.

C.d. w następnym numerze

 

 

 

 6 maja 2015r. w Sali Obrad Urzędu Gminy Zabierzów odbyła się uroczysta, II Gala wręczenia Nagród Gminy Zabierzów za Osiągnięcia Sportowe w 2014 roku. Na uroczystość przybyli najlepsi sportowcy z gminy Zabierzów w 2014 roku oraz ich trenerzy, Radni gminy Zabierzów, prezesi klubów sportowych i zaproszeni goście.

Uroczyste wydarzenie otwarto prezentacją krótkiego filmu nakręconego podczas I Gali w roku 2014.  Po filmie gości przywitała Wójt Gminy Zabierzów Elżbieta Burtan. Gratuluję wszystkim wspaniałych wyników sportowych, jesteśmy niezwykle dumni z tego, że możemy dzisiaj gościć Mistrzów sportu na arenie krajowej, europejskiej a nawet świata w dyscyplinach takich jak: łucznictwo, modelarstwo lotnicze i kosmiczne, lekka atletyka, biegi na orientację, szachy, szermierka, kung-fu, pływanie i jeździectwo -  powiedziała wójt Elżbieta Burtan rozpoczynając galę. Nagrody za osiągnięcia sportowe przyznawane są w trybie decyzji administracyjnych, zgodnie z Uchwałą Rady Gminy Zabierzów z dnia 26 października 2012. W tegorocznym naborze wniosków, prowadzonym od  1 do 31 stycznia , wpłynęły do Urzędu Gminy Zabierzów 43 aplikacje o nagrody dla zawodników i ich trenerów, złożone przez 11 Stowarzyszeń i Klubów Sportowych. Wszystkie wnioski zostały pozytywnie ocenione i ostatecznie Wójt Gminy Zabierzów przyznała 43 nagrody pieniężne gminy Zabierzów za osiągnięcia sportowe w roku 2014  na łączną kwotę: 41 400 zł.     


Nagrody sportowe zostały przyznane w trzech kategoriach:
I.    Zawody Międzywojewódzkie
II.    Mistrzostwa Polski
III.    Mistrzostwa Europy, Świata


Po przemówieniach przystąpiono do wręczenia pamiątkowych dyplomów i upominków dla sportowców i ich trenerów. Nagrody wręczała wójt Elżbieta Burtan oraz Dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zabierzowie Adam Liss. Na zakończenie gali zaproszono wszystkich do grupowego pamiątkowego zdjęcia oraz do wywiadów telewizyjnych i radiowych. II Galę wręczenia Nagród Gminy Zabierzów za Osiągnięcia Sportowe w 2014 roku poprowadziła Justyna Moląg i Joanna Woźniak - Inspektorzy Referatu Rozwoju i Promocji Urzędu Gminy Zabierzów.
Wszystkim uczestnikom Gali serdecznie dziękujemy za przybycie a zawodnikom życzymy kolejnych tak wspaniałych sukcesów sportowych.

Tekst: J. Moląg

 

 

 

2.05.2015 r. w bardzo nietypowych warunkach i pięknych, okraszonych wiosennym akcentem terenach lasów zabierzowskich odbyły się pierwsze zawody triathlonowe w gminie Zabierzów. Organizatorzy (UKP Kmita Zabierzów, Klub Triathlonowy Water Knights Zabierzów) zrobili bardzo dużo, aby ten majowy weekend zapadł na dłużej w pamięci. Pływanie w kamieniołomie, zazwyczaj odwiedzanym przez lokalnych wagarowiczów i sympatyków jazdy konnej, jazda rowerem po bardzo trudnej technicznie i błotnistej trasie oraz bieg a momentami podejście w warunkach ekstremalnych. To wszystko spowodowało, że zawody musiały być zapamiętane. Zanim jednak doszło do prawdziwej walki wręcz, swoje umiejętności mogli pokazać najmłodsi. Dla nich organizatorzy przygotowali wyścigi biegowe na dystansach 500m i 1km oraz Duathlon (1,5km biegu, 5km jazdy rowerem oraz znowu 1,5km biegu). Wśród najmłodszych zawodniczek najlepsze były Zofia Kopońka, Karolina Czerwiec i Oliwia Jankowiak a wśród chłopców Patryk Gwizdała, Franciszek Wróblewski i Igor Pyclik. Na dystansie 1km wygrywali Kinga Kopońka, Zuzanna Faron i Aleksandra Faron. Wśród chłopców Cyprian Jankowiak, Szymon Kucharski i Maciej Tokarz.

Najlepszymi w crossduathlonie byli Aleksandra Rudek, Marta Skudlik, Bartosz Prokop, Adam Majda i Aleksander Strzeboński. Po rywalizacji dzieci i młodzieży przyszedł czas na start elity w wyścigu głównym. Do rywalizacji stanęło prawie 60. zawodników i zawodniczek. Trudna trasa rowerowa i biegowa miała wpływ na ciągłą rotację w czołówce. Do końca nie wiadomo było kto pierwszy wpadnie na metę. Ostatecznie najlepszymi zawodnikami Iron Dragon Crosstriathlon okazali się Mateusz Tylek z Głogoczowa oraz Aleksandra Rudzińska z Warszawy. Zawody wsparła Wójt Gminy Zabierzów Elżbieta Burtan, Nadleśnictwo Krzeszowice, stadnina koni Santos, miejscowa straż pożarna. Ogromne podziękowania organizatorzy kierują w stronę firmy Elmar- generatory prądotworcze, Diamant, Jabra, SportLab, Arena, dobrytriathlon.pl oraz firmy cateringowej La Strada.

Nieocenione okazało się wsparcie wolontariuszy, harcerzy, rodziców i przyjaciół sekcji pływackiej UKP Kmita Zabierzów a także zawodników i zarządu Klubu Triathlonowego Water Knights Zabierzów. Już 13 czerwca zapraszamy na zawody w Aquatlonie, które odbędą się w Kryspinowie. Szczegóły na stronie www.irondragon.pl zakładka Grand Prix.

Zapraszamy za rok na drugą edycję Iron Dragon Crosstriathlon.

 

 

 

Motorower króluje na polskich drogach. „(…)coraz silniejsze sygnały z rynku wskazują, że na ten pojazd rośnie popyt, którego nie zaspokaja dawka rocznej produkcji 260 000 sztuk. Obserwacje producenta, z którymi pokrywają się również nasze, wyznaczają motorowerowi dwojaką rolą. Po pierwsze, stanowi on dla wielu mieszkańców naszego kraju podstawowy środek indywidualnego transportu. (…) Coraz częściej dostrzega się też rolę motoroweru jako środka realizacji planów rekreacyjnych. W tej funkcji widzą go działkowicze, wędkarze i amatorzy grzybobrania.”

„Motor” 24/1976

Zalet tych wdzięcznych jednośladów można było wyliczyć wiele. Do najważniejszych należały przystępna cena, dość niskie koszty użytkowania i najważniejsze - prostota konstrukcji. Możliwość dokonywania własnoręcznych napraw i regulacji była cechą nie do przecenienia. W latach 70. Zakłady Rowerowe Predom Romet w Bydgoszczy pełną parą produkowały kolejne wersje Komarów. Nie przeszkodziło im to jednak pracować nad zupełnie nową rodziną jednośladów – Pegazami. Efekt tych prac, polscy motorowerzyści poznali w 1972 roku, gdy z bydgoskiej linii produkcyjnej zjechał PEGAZ 700. Już na pierwszy rzut oka różnił się od dotychczasowych modeli – konstruktorzy przenieśli bak z ramy, na tylni błotnik. Ta zmiana nadała konstrukcjom lekkości i bardziej rowerowego wyglądu, stając się ich znakiem rozpoznawczym. Pegaz 700 miał mniejsze, 16’’ koła, amortyzowany tył i siodełko typu rowerowego. Również wydłużona kierownica zmieniła charakter jednośladu, poprawiając sylwetkę kierowcy, a co za tym idzie, także komfort jazdy. Jednak wprawny obserwator mógł dostrzec pewien konstruktorski szczegół, który pojawił się tylko w pierwszym modelu Pegaza, a zaczerpnięty został z innej konstrukcji - przedni widelec wraz z układem zawieszenia był identyczny jak w pierwszych modelach Komara.

Zastosowano automatyczną skrzynię biegów oraz sprzęgło odśrodkowe. Pegazy 700 posiadały również dekompresor. Odpalanie odbywało się za pomocą pedałów, przy wciśniętej do połowy rączce sprzęgła. Jego całkowite wciśnięcie uruchamiało odprężnik, który wspomagał zapłon. Zastosowano sprawdzony silnik typu 010, S38-SH, po raz pierwszy w „kwadratowej” obudowie. Miał moc 1,7 KM i pozawalał osiągać maksymalna prędkość 40 km/h. Średnie zużycie paliwa wynosiło 2l/100 km, co przy baku o pojemności 4 l dawało zadowalający zasięg. Pegazy 700 malowane były na kolory wiśniowy i niebieski. Później, przez krótki czas, dostępny był również Pegaz 705, różniący się od pierwowzoru tylko brakiem tylniej amortyzacji. Pegaz 700 był pierwszym przedstawicielem dość sporej rodziny bydgoskich perełek, których kolejne odsłony zaprezentuję już niebawem.

Jan Piotrowski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Źródła:

Szczerbicki Tomasz, „Motocykle w PRL. Rzecz o motoryzacji i nie tylko…”, Drukarnia oficyny wydawniczej READ ME, Łódź 2014
www.jacomoto.prv.pl, zakładka „Motorowery”, odczyt 14.04.2015 r.
www.polskiemotocykle.mik.pl, Zakładka „Do 50 cm”, odczyt 14.04.2015r.

 

 

 

Gdzie wcześniej toczyło się życie małego Kubusia - nie wiemy. Kilka dni temu jego domem stał się osiedlowy śmietnik. Wyrzucony, niepotrzebny nikomu, zamieszkał na dobre i na złe w stercie szmat i kartonów. Tak samo zbędnych jak on sam. Bez nadziei, bez chęci do życia, ze swoim połamanym psim sercem. Cierpliwie znosił to, co ofiarował mu los. Wygrzebane resztki, brudne kałuże. Snuł się jak cień. Gasł w oczach z każdą minutą. Gdy ktoś się zbliżał, Kubuś uciekał i pod śmieciami chował się przed całym światem. Taki mały, zwyczajny i przerażony kundelek, ze smutkiem w oczach i podkulonym ogonem. W duszy woła o własny skrawek raju, w oczach błaga, aby umieranie nie bolało. Widok malutkiego Kubusia łypiącego na nas spod starego kartonu po telewizorze LED sprawiał, że wstyd nam się zrobiło. Bo wstyd być człowiekiem na taki widok. Obok co chwila ktoś przechodził, ktoś krzyknął “won stąd!”, ktoś inny rzucił worek ze śmieciami tak, aby trafić właśnie w głowę małego Kubusia. Inni mijali go obojętnie. Przecież na świecie są większe problemy niż bezpański szczeniak! Kiedy podeszliśmy, mała psinka tylko łypała na nas oczkiem, pozostawiając pyszczek wtulony w brudne szmaty. Po chwili mokrym noskiem dotknął wyciągniętej ręki, ale szybko cofnął się głębiej. Długo trwało, nim mały Kubuś pozwolił wziąć się na ręce. A potem patrzył na nas, jakby chciał prosić, choć nie wiedział o co. Jakby chciał wybłagać trochę szczęścia. Trochę więcej niż “nic”. Dziś maluch jest pod naszą opieką, przebywa w klinice. Przywieźliśmy go w stanie dramatycznym. Niedożywiony, zapchlony, ze zmianami skórnymi i złymi wynikami morfologii. Kubuś nie miał szczęścia w swoim krótkim życiu. Nie miał nikogo, kto przejąłby się jego losem. Ani pozwoliłby wtulić mokry nosek w rękaw. Nikogo, dla kogo byłby całym światem. Razem możemy odmienić jego los. Potrzebne są środki na leczenie, dalszą diagnostykę, najlepszej jakości karmę i suplementację. Głaskaniem i miłością staramy się poskładać Kubusiowe serce, choć na chwilę. Ale na stałe uleczyć je może tylko najlepszy dom.

Jeśli chcesz, możesz wesprzeć Kubusia poprzez wpłatę z dopiskiem „Dla Kubusia” na konto fundacji PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350 Fundacja Centaurus ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

W ramach Dni Suchej Beskidzkiej w dniu 2 maja w parku zamkowym odbyły się zawody łucznicze – Liga Robin Hooda. Startowało 70 zawodniczek i zawodników z 8-miu klubów, w tym 9-cio osobowa ekipa młodych łuczników Grota Zabierzów. Zawody odbywają się tradycyjnie corocznie i obejmują rywalizację w kategoriach uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Ekipa Grota Zabierzów to – Szkoły Podstawowe reprezentowane przez Karolinę Pniak, Piotra Szczepańskiego, Franciszka Warchoła, Miłosza Wędzinę i Wojciecha Kuźmę, a Gimnazja reprezentowali Aleksandra Dudek, Marta Walczak, Norbert Piotrowski i Arek Bazgier. Srebrny medal w grupie gimnazjalistów zdobyła Aleksandra Dudek. Medal wręczała olimpijka z Londynu – Natalia Leśniak. W strzelaniu specjalnym do jabłek w tej kategorii drugą była Marta Walczak. W grupie szkół podstawowych 4-te miejsce zajęła Karolina Pniak. W rywalizacji par /zawodnik + opiekun/ o puchar Burmistrza Suchej Beskidzkiej para Grota Franciszek i Andrzej Warchoł /syn i ojciec/ zajęła 5-te miejsce. Prowadzona była również klasyfikacja zespołowa i tutaj zespó ł Grota Zabierzów zajął 3-cie miejsce zdobywając jeden z pucharów ufundowanych przez Powiat Sucha Beskidzka.

 

 

 

Napój funkcjonalny, jak sama nazwa wskazuje, ma wpływ na funkcjonowanie organizmu. Wynika to z zawartości składników w nim obecnych, mających korzystne działanie na organizm, a tym samym na zdrowie i poprawę samopoczucia. Zawiera składniki mineralne i witaminy, które mogą stanowić uzupełnienie diety, poprzez niwelowanie ich niedoborów w organizmie. Konsumenci są zainteresowani napojami, które nie tylko gaszą pragnienie, ale również dostarczają składników mających istotny wpływ na prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Szybki styl życia, coraz więcej czynników stresowych powoduje, że dostarczane wraz z pożywieniem składniki mineralne, witaminy i inne substancje odżywcze zużywają się w organizmie, powodując ich niedobory. Wynikiem tego jest złe samopoczucie, uczucie zmęczenia i osłabienie organizmu, a także występowanie różnych dolegliwości. To zmniejszanie się m.in. ilości magnezu, wapnia, sodu, witamin oraz zbyt mała ilość wypijanych płynów skutkuje zaburzeniami pracy naszego ustroju. Warto wiedzieć, że ilości wody odpowiadająca 5% masy ciała, obniża wydolność naszego organizmu aż o 30%. Napój „AMBAR” spełnia więc rolę nie tylko nawadniającą, ale również uzupełniającą organizm w zużywające się w sposób ciągły składniki mineralne i witaminy. Takie działanie napoju pomaga utrzymać równowagę wodno-elektrolitową, co w konsekwencji pozytywnie wpływa na naszą sprawność psychofizyczną.

Zalety napoju
„AMBAR”
• smaczny
• odżywczy
• orzeźwiający
• nawadniający
• niskocukrowy
• niskokaloryczny
• prozdrowotny
• uzupełniający
elektrolity
i witaminy

Napojem „AMBAR” mogą gasić pragnienie nawet dzieci w wieku przedszkolnym, wszystkie grupy zawodowe, ze szczególnym uwzględnieniem osób pracujących w wysokich temperaturach, plażowicze, sportowcy, rekonwalescenci, osoby prowadzące aktywny tryb życia, seniorzy, a także kobiety w okresie macierzyństwa. Produkcja napoju oparta jest na wysokiej jakości wodzie źródlanej wzbogaconej naturalnym sokiem z owoców południowych. W skład napoju wchodzą: składniki mineralne – magnez, wapń, sód, witaminy z grupy B (B3, B5, B2, B6, B11) oraz witamina C. Skład napoju został opracowany według zaleceń Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego, posiada pozytywną opinię Państwowego Zakładu Higieny i jest systematycznie badany w laboratoriach. Polecany napój „AMBAR” jest do nabycia w naszym sklepie „ALDO-AMBAR” w Zabierzowie na ul. Rodziny Poganów 7, od poniedziałku do piątku, w godzinach od 9:00 do 18:00, oraz przez internet: www.sklepaldo.ambar.pl

Serdecznie zapraszamy.
Maria Sendor

 

 

 

W przerwie Sesji Rady Gminy krąży wśród radnych; z tym zagada o ostatnim meczu – bo jak sam mówi: na mecze Wisły chodzi, żeby zobaczyć piłkę nożną, a na mecze Cracovii z obowiązku (kiedyś był rzecznikiem prasowym tego klubu), innego zapyta o zdrowie, a któregoś z sołtysów - co w jego wsi słychać. Zawsze pogodny, sypie dowcipami jak z rękawa... nie narzeka, nie biadoli, „nie cierpi za miliony”, nie wygłasza wzniosłych mów. Czasem pod nosem coś zanuci, czasem opowie o swoich dwóch złośliwych, ale kochanych jamniczkach... Taki „swój chłop, kumpel” - bezpośredni, taki „tutejszy”...

WITOLD ŚLUSARSKI – nasz redakcyjny kolega, urodził się i mieszka w Rudawie, jest wnukiem przedwojennego burmistrza miasta Krzeszowice Adama Bogackiego. Ale nie chwali się ani dziadkiem, ani synami, którzy „wyszli na ludzi”: Jakub jest lekarzem a Michał informatykiem. Przede wszystkim nie chwali się swoimi sukcesami, choć miałby czym... Nie ma zwyczaju „chodzić w aureoli twórcy”, choć mógłby... Przez 40 lat był dziennikarzem Radia Kraków. Jest twórcą pierwszego w Polsce prowadzonego na żywo, lokalnego magazynu publicystyczno-informacyjnego „Co niesie dzień”, autorem 16 słuchowisk radiowych, w tym kilku nagrodzonych w Polsce i zagranicą, ok. 700 reportaży, także wielokrotnie nagradzanych na ogólnopolskich konkursach. Od początku istnienia był kreatorem, organizatorem i współpracownikiem: „Sygnałów dnia”, „Lata z radiem”, „Czterech pór roku”, „Magazynu z kraju i ze świata”, współpracownikiem redakcji Magazynów i Reportaży oraz wszystkich centralnych programów ogólnopolskich. Równocześnie współpracował z prasą krajową i lokalną: współtworzył dodatek reportażowy Dziennika Polskiego: „Pejzaż Polski”. Publikował na łamach: „Przekroju”, „Życia Literackiego”, „Gazety Krakowskiej”, „Wieści”, „Tessy”, „Gazety Zielonogórskiej”, „Anteny”, „Kontrastów”, „Gościa Niedzielnego”, „Gromady Rolnik Polski”, „Tempa”, a także ukazującego się w Kanadzie miesięcznika „Mixer”, autor cyklu kilkudziesięciu felietonów drukowanych w Gazecie Krakowskiej oraz w latach 1984 – 1987 recenzji radiowych w „Życiu literackim” pod pseudonimem Jakub Michalski, od 2007 r. jest redaktorem naczelnym samorządowej gazety: „Znad Rudawy”. Witold Ślusarski napisał kilkanaście książek, m.in.: „Mówi Kraków przez radio”, „Tułacz akordowy , „Ostrogami dzwoń”, „Pat” – (współautorzy: Bogusław Gornat, Włodzimierz Gawroński) , „Siadaj Pan”, „Babo, cicho” , „Następny proszę” , „Szukam człowieka”, „Okazja czyni wiersz”, „Cień i mgła”, „…tu jestem”, „Fantazyjki”. Jest autorem sztuki teatralnej „Hiena” (premiera – Kraków 2008), sztuki teatralnej: „Uchwalić uchwałę” (premiera 2010 – Teatr Ludowy „Tradycja”) sztuki teatralnej dla dzieci: „Jak krawiec Niteczka został królem” (premiera – 2013 Kraków), etiudy teatralnej: Książę i poetka” (o pobycie w Krakowie ks. Józefa Poniatowskiego, premiera Muzeum Historyczne m. Krakowa 2013). Napisał scenariusze do wielu widowisk. Współpracował także z telewizją. Jest autorem kilkunastu scenariuszy telenoweli „aktywnej”, z udziałem publiczności, prezentowanej na antenie Telewizji Kraków; autorem komentarzy do 50 odcinków serialu telewizji TVN „Na ratunek”. Prowadził wraz z K. Ibiszem teleturniej. Był m.in. autorem kilkuset pytań do tego teleturnieju. Napisał teksty do wielu piosenek, ale też jest autorem przekładów tekstów z języka czeskiego do filmu „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. Warto wspomnieć o tych nieznanych szerokiemu gronu naszych Czytelników osiągnięciach i dokonaniach Witka Ślusarskiego – sam o nich nie opowiada.

- Było, minęło – swoim zwyczajem powie i ...zacznie pisać kolejny artykuł do „Znad Rudawy”, kolejną książkę, kolejny scenariusz, wiersz albo tekst piosenki. Tak trzymaj, Witek! Na Twoją siedemdziesiątkę życzymy Ci co najmniej siedemdziesięciu książek, siedemdziesięciu scenariuszy, tyluż wierszy i piosenek. I, broń Boże, nie zacznij się starzeć i udawać seniora! Szkoda by było Twego talentu, pogody ducha, radości życia i optymizmu!

Twoi przyjaciele i współpracownicy

 

 

 

Stowarzyszenie Homini et Terrae realizując program prosenioralny na terenie Gminy Zabierzów, rozpoczęło wydawanie ogólnopolskiej Karty Seniora. Przypominamy, że każdy senior, który skończył 60 lat może bezpłatnie wyrobić własną kartę seniora. Wystarczy, że przystąpi do programu Ogólnopolska Karta Seniora wypełniając formularz zgłoszeniowy.

Karty wystawiane są imiennie. W poszczególnych miastach karty wydawane są na Uniwersytetach Trzeciego Wieku, w Klubach Seniora oraz targach i wydarzeniach dla seniorów. Karta umożliwia korzystanie z szeregu zniżek np. na wypoczynek w uzdrowisku, tańsze wyjazdy, i inne usługi proponowane przez firmy które przystąpiły jako partnerzy do programu.

alladin.jpg