• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bar.jpg
  • biga.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • gasior.jpg
  • goodcar.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • gs.jpg
  • gurgul.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • opal.jpg
  • progar.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • supra.jpg
  • swiba.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec praca.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • geo.jpg
  • hydrex.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • lowisko.jpg
  • melba.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • rzaska.jpg
  • stollar.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz_zielona.jpg

Numer 05/2015

Kontynuujemy przedstawianie Czytelnikom „Gońca” ludzi, którzy w naszym mniemaniu są Sportowymi Ambasadorami Gminy Zabierzów. Jest to cykl prezentacji wybranych przez nas sportowców, zawodników, trenerów i moderatorów sportu działających na terenie Gminy Zabierzów. Rozmowy z Ambasadorami prowadzi znany większości sportowców w naszej gminie, Grzegorz Mytnik, pływak, triatlonista, sportowiec i organizator imprez zaliczanych do największych na naszym terenie. Kolejną jego rozmówczynią jest Marta Dudek, utytułowana łuczniczka, reprezentantka Polski, aktualnie uprawiająca z powodzeniem oprócz łucznictwa także bieganie na długich dystansach. Trener, nauczyciel sportowy i dyrektor Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Zabierzowie. Kobieta, która zasługuje w pełni, zdaniem naszych Czytelników, na zaszczytne miano „Sportowy Ambasador Gminy Zabierzów”.

Grzegorz Mytnik: Jak wyglądał Pani kontakt ze sportem?

Marta Dudek: Mój kontakt ze sportem związany był i jest z tradycjami rodzinnymi, a szczególnie z łucznictwem. Ojciec zajmuje się tą dyscypliną od dzieciństwa. Za nim podążyła mama, a później mój brat. Tak więc cała nasza rodzina wychowywała się w tym duchu. Ja, jak twierdzą rodzice nauczyłam się chodzić na obozie sportowym. Swoją przygodę z łukiem jako zawodniczka rozpoczęłam już w 11- tym roku życia od udanego startu w ogólnopolskich zawodach w kategorii młodzików zdobywając pierwszy medal. Uzyskiwane wyniki zachęcały do treningów, a zatem szły sukcesy sportowe. Były to medale na najważniejszych zawodach w kraju rangi Mistrzostw Polski począwszy od kategorii młodzika poprzez juniorów do seniorów włącznie. Ogółem wg zapisów klubowych było ich 30. Paradoksem w tym wszystkim było to, że nie udało mi się zdobyć złotego medalu indywidualnie, a były to w większości srebrne – 4 złote i to w zespole. Wyniki sportowe zostały zauważone przez szkoleniowców Polskiego Związku Łuczniczego i dały podstawy do zaliczenia mojej osoby do kadry narodowej, a co zatem idzie startowałam również w reprezentacji kraju na zawodach międzynarodowych. Najwyższym osiągnięciem w tych startach było 5-te miejsce na Mistrzostwach Europy w kategorii juniorów. Byłam bardzo blisko startu w Mistrzostwach Świata w 1991 roku w Krakowie, gdzie w Mistrzostwach Polski będących testem przed mistrzostwami zajęłam 2-gie miejsce. Zadecydowano jednak inaczej. Kontuzja ograniczyła moje wyczynowe uprawianie tej dyscypliny, jednak pozostałam jej wierna czasami wspierając udziałem w zawodach młodsze koleżanki na zawodach rangi krajowej, kiedy należało kompletować zespół. Posiadając uprawnienia instruktora sportu w tej dyscyplinie pomagałam w pracy szkoleniowej w klubie. Po zakończeniu zawodniczego uprawiania dyscypliny za namową ojca zostałam działaczką sportową i od dwóch kadencji pełnię funkcję prezesa Uczniowskiego Ludowego Klub Sportowego „GROT” przy Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Zabierzowie. Nale ży zaznaczyć, że rozpoczęłam swoje funkcjonowanie w sporcie w Ludowym Klubie Sportowym „KMITA”, a po zaprzestaniu jego funkcjonowania jestem w „GROCIE”

G.M.: Co zatem skłoniło Panią do tak długiego czasu poświęcenia się tej dyscyplinie?

M.D.: Myślę, że przyczyn należy szukać w pierwszym rzędzie w tradycjach rodzinnych i polubieniu tej dyscypliny. Efekty sportowe własne mobilizowały do treningów. Osiągane wyniki i starty w zawodach pozwalały na poznanie nie tylko różnych rejonów kraju, ale także państw gdzie startowaliśmy. Osiągnięcia zawodników naszego klubu śledzę na bieżąco i to skłania mnie do pełnienia roli działacza. Należy także dodać, że kontynuatorami funkcjonowania w tej dyscyplinie są moje dzieci – Jakub i Aleksandra startujący z powodzeniem w zawodach. Jakub był już medalistą Mistrzostw Polski w kategorii juniorów, a Aleksandra z powodzeniem startuje w zawodach dla kategorii młodzików.

G.M.: Czy można parę słów na temat sukcesów sportowych?

M.D.: O własnych trudno mówić, ale były to medale Mistrzostw Polski w kategoriach juniorów i seniorów, szkoda że tylko srebrne i brązowe, ale tak się składało. W reprezentacji najważniejszym było 5-te miejsce w Mistrzostwach Europy. Ważniejszym dla mnie jest fakt, że młodsze, aktualne nasze zawodniczki odnoszącą znaczące sukcesy.

G.M.: Co na dzień dzisiejszy absorbuje czas w życiu codziennym Pani?

M.D.: Jak sądzę w życiu każdej kobiety najważniejsza jest rodzina a po niej praca zawodowa. Po przygotowaniu zawodowym zarządzam aktualnie Zespołem Szkolno-Przedszkolnym w Zabierzowie jako dyrektor tej placówki. Jestem prezesem Uczniowskiego Ludowego Klubu Sportowego „GROT” i staram się w miarę możliwości wspierać ojca - trenera Aleksandra Jabłońskiego, który jest głównym motorem tego klubu. Pasją moją sportową, ale w formie rekreacyjnej, są biegi – te długodystansowe aż po okolicznościowo biegi maratońskie włącznie. Bieganiem zaraziłam także męża i dzieci. Nie wyobrażam sobie również sezonu zimowego bez nart. Uwielbiam ten sport.

G.M.: Skąd bierze Pani czas na tak rozległe działania?

M.D.: Wszystko mam wrażenie zależy od organizacji czasu, a także pracy z tym co się lubi.

G.M.: Jak wyglądają sprawy organizacyjne i materialne w klubie, którym Pani prezesuje ?

Jak sądzę w każdym małym klubie, a w szczególności tam gdzie mamy do czynienia z dyscyplinami mało popularnymi są problemy z działaczami. Mało jest ludzi, którzy swój czas chcą poświęcić na działalność społeczną. Dyscyplina nie jest medialna, stąd trudno o sponsorów. Pomoc materialną na działalność mamy ze strony władz lokalnych, samorządowych i ewentualnie bardzo zaprzyjaźnionych podmiotów gospodarczych. Wystarcza to na koszty związane z zakupem podstawowego sprzętu i udziału w zawodach. Brakuje na świadczenia dla kadry szkoleniowej i zawodników. Z pomocą przychodzą tu władze samorządowe poprzez nagrody za wybitne osiągnięcia sportowe.

G.M.: Jakie osobiste satysfakcje odbiera Pani z racji swojej działalności?

M.D.: Podstawowymi są sukcesy sportowe na każdych zawodach z udziałem naszych wychowanków i ich zadowolenie z pracy jaką wykonują dla osiągnięcia sukcesu. Pełnią satysfakcji byłoby wychowanie w naszym klubie olimpijczyka, czego życzę naszym zawodnikom.

G.M.: Dziękuję za rozmowę i życzę, aby w dalszym ciągu mogła Pani realizować i rozwijać swoje pasje oraz łączyć je z doskonałym kierowaniem podległą Pani placówką dydaktyczną. Zapewne będziemy się często spotykać podczas biegów organizowanych na terenie Małopolski i nie tylko.
Od redakcji:

Grzegorz Mytnik, mieszkaniec Rudawy, prezes firmy Naxel, członek zarządu współzałożyciel Jurajskiej Izby Gospodarczej, urodzony w 1972 roku. Karierę sportową jako pływak rozpoczął w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Krakowie przy ulicy Grochowskiej. Sukcesy sportowe odnosił jako zawodnik klubu sportowego JORDAN w Krakowie. Razem z Arturem Czerwcem, byłym pływakiem tarnowskiej Unii, założył w 2005 roku sekcję pływacką w LKS KMITA. Jest pomysłodawcą zorganizowania jednej z większych imprez pływackich w Polsce, czyli Międzynarodowych Zawodów o Puchar Rycerza Kmity. Trenuje pływanie, biegi i jazdę na rowerze jako członek grupy WATER KNIGHTS. Aktualnie jest wiceprezesem Zarządu Małopolskiego Okręgowego Związku Pływackiego ds. organizacyjnych.

 

 

 

14 kwietnia 2015 gospodynie z nielepickiego Koła Gospodyń Wiejskich przyjęły dzieci ze Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Nielepicach w tutejszej wiejskiej świetlicy. Pomysłodawcą zajęć była pedagog szkoły i nauczyciel przyrody pani Beata Nawrocka-Tekieli. Nawiązała ona kontakt z miejscowym KGW za pośrednictwem nauczycielki i gospodyni w jednej osobie – pani Anety Krzysztof.

W ramach projektu Szkoły Promującej Zdrowie uczniowie klas III-VI przygotowali wiele przysmaków. Były to: aromatyczny pieczony kurczak garnirowany surówką z marchewki, sałatka z kabanosem, mufinki czekoladowe, biszkopt z jabłkami, owocowy placek o wdzięcznej nazwie „Topielec” oraz czekoladowe kulki z płatkami kukurydzianymi. Pycha! Dzieci nauczyły się także, jak nakryć i udekorować stół, jak pięknie podać potrawy oraz jak się zachować podczas ich spożywania. Świetnie poradziły sobie także ze sprzątaniem sali i zmywaniem. Wszystkim pracom towarzyszył nastrój przedniej zabawy. Całe przedsięwzięcie było możliwe dzięki zaangażowaniu rodziców, którzy nie tylko sfinansowali i dostarczyli produkty spożywcze, ale także zaopatrzyli dzieci w urocze firmowe fartuszki oraz niezbędne narzędzia i urządzenia kuchenne. Dyrektor szkoły, która wizytowała zajęcia, była pełna uznania dla ich merytorycznego poziomu. Doceniła też jakość menu. Na zakończenie kilkugodzinnej imprezy doświadczenie i serdeczność gospodyń z nielepickiego KGW - pań: Heleny Ciupek (przewodniczącej), Doroty Kasprzyk, Małgorzaty Berety, Heleny Rudzkiej, Danuty Baster oraz Anety Krzysztof zostały nagrodzone przez dzieci owacją na stojąco. Uczniowie z radością wręczyli paniom słoneczne wiosenne jaskry. Na tym jednak nie koniec! Chłopcy zaproponowali już kolejne zajęcia, tym razem z lepienia i gotowania pierogów! Apetyt rośnie w miarę jedzenia…

Elżbieta Łęska-Kokosińska
Nauczycielka Szk.P. w Nielepicach

 

 

 

W centrum tej nowej logiki wiary jest Chrystus. Wiara w Chrystusa zbawia nas, ponieważ to w Nim życie otwiera się radykalnie na uprzedzającą nas Miłość i przemienia nas od wewnątrz, działa w nas i z nami. Widać to jasno w przeprowadzonej przez Apostoła Narodów egzegezie tekstu z Księgi Powtórzonego Prawa, egzegezie wpisującej się w najgłębszą dynamikę Starego Testamentu. Mojżesz mówi do ludu, że polecenie Boga nie jest zbyt wysokie ani zbyt odległe od człowieka. Nie powinno się mówić: «Któż [...] wstąpi do nieba i przyniesie je nam?» albo: «Któż uda się za morze i przyniesie je nam?». Paweł tłumaczy tę bliskość słowa Bożego jako rzecz związaną z obecnością Chrystusa w chrześcijaninie. Nie mów w sercu swoim: «Któż zdoła wstąpić do nieba? — oczywiście po to, by Chrystusa stamtąd sprowadzić na ziemię, albo: Któż zstąpi do Otchłani? — oczywiście po to, by Chrystusa wyprowadzić spośród umarłych». Chrystus zstąpił na ziemię i został wskrzeszony z martwych; przez swoje Wcielenie i Zmartwychwstanie Syn Boży przeszedł całą drogę człowieka i mieszka w naszych sercach przez Ducha Świętego. Wiara wie, że Bóg stał się nam bardzo bliski, że Chrystus został nam dany jako wielki dar, przemieniający nas wewnętrznie, który mieszka w nas i tym samym obdarza nas światłem oświecającym początek i koniec życia, całą drogę człowieka.

W ten sposób możemy pojąć nowość, do której prowadzi nas wiara. Człowiek wierzący przemieniony jest przez Miłość, na którą otworzył się w wierze, a gdy otwiera się na tę ofiarowaną mu Miłość, jego egzystencja wykracza poza własne ramy. Św. Paweł może powiedzieć: «Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus» i wzywać: «Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach». W wierze «ja» wierzącego poszerza się, by zamieszkał w nim ktoś Inny, by żył w kimś Innym, i w ten sposób jego życie poszerza się w Miłości. Tutaj ma miejsce działanie właściwe Duchowi Świętemu. Chrześcijanin może mieć oczy Jezusa, Jego uczucia, Jego synowską gotowość, ponieważ dany mu jest udział w Jego Miłości, którą jest Duch. I w tej Miłości zyskuje się w pewien sposób spojrzenie właściwe Jezusowi. Bez tego upodobnienia w Miłości, bez obecności Ducha, który rozlewa ją w naszych sercach, jest rzeczą niemożliwą wyznawać Jezusa jako Pana.

Eklezjalny wymiar wiary

22. W ten sposób życie z wiary staje się życiem kościelnym. Kiedy św. Paweł mówi chrześcijanom w Rzymie o jednym ciele, jakie wszyscy wierzący stanowią w Chrystusie, wzywa ich, by się nie chełpili; każdy powinien natomiast oceniać siebie «według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył». Wierzący uczy się patrzeć na samego siebie, biorąc za punkt wyjścia wyznawaną wiarę. Postać Chrystusa jest zwierciadłem, w którym odkrywa własny obraz. A ponieważ Chrystus zawiera w sobie wszystkich wierzących, tworzących Jego ciało, chrześcijanin pojmuje siebie w tym ciele, w pierwotnej relacji do Chrystusa i do braci w wierze. Obraz ciała bynajmniej nie sprowadza wierzącego do prostej części anonimowej całości, do zwykłego elementu wielkiego mechanizmu, lecz podkreśla raczej życiową więź Chrystusa z wierzącymi i wszystkich wierzących między sobą. Chrześcijanie stanowią «jedno», nie tracąc swojej indywidualności, a w służbie innym każdy zyskuje do końca własne życie. Wtedy staje się zrozumiałe, dlaczego poza tym ciałem, poza tą jednością Kościoła w Chrystusie, poza Kościołem, który — zgodnie ze słowami Romana Guardiniego — «jest historycznym nośnikiem pełnego spojrzenia Chrystusa na świat», wiara traci swoją miarę, nie znajduje już swojej równowagi, wystarczającej przestrzeni, by się utrzymać. Wiara z konieczności ma formę kościelną, wyznawana jest z wnętrza ciała Chrystusa jako konkretna komunia wierzących. Właśnie z tej kościelnej przestrzeni otwiera ona poszczególnych chrześcijan na wszystkich ludzi. Słowo Chrystusa, gdy zostaje wysłuchane, mocą swojego dynamizmu przekształca się w chrześcijaninie w odpowiedź, i staje się z kolei słowem wypowiadanym, wyznaniem wiary. Św. Paweł twierdzi: «Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do sprawiedliwości, a wyznawanie jej ustami — do zbawienia». Wiara nie jest sprawą prywatną, indywidualistycznym pojęciem, subiektywną opinią, lecz rodzi się ze słuchania, a jej przeznaczeniem jest wypowiedzieć się, stać się głoszeniem. «Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił?». Wiara zatem działa w chrześcijaninie, poczynając od przyjętego daru, od Miłości, która przyciąga do Chrystusa i czyni uczestnikami drogi Kościoła, pielgrzymującego do spełnienia. Dla przemienionego w ten sposób człowieka otwiera się nowy sposób widzenia, wiara staje się światłem dla jego oczu.
II. JEŻELI NIE UWIERZYCIE,NIE ZROZUMIECIE Wiara i prawda

23.Jeżeli nie uwierzycie, nie zrozumiecie. W taki sposób tłumaczone są słowa Izajasza, skierowane do króla Achaza, w greckiej wersji Biblii hebrajskiej, w tłumaczeniu Septuaginty zrealizowanym w Aleksandrii Egipskiej. Tak zatem sprawa poznania prawdy została postawiona w centrum wiary. Jednakże w tekście hebrajskim czytamy coś innego. Prorok mówi w nim do króla: «Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się». Mamy tu do czynienia z grą słów z dwiema formami czasownika ’amán: «uwierzycie» (ta’aminu) oraz «ostoicie się» (te’amenu). Król przestraszony potegą swoich nieprzyjaciół, szuka bezpieczeństwa, jakie może mu zapewnić przymierze z wielkim imperium asyryjskim. Wówczas prorok wzywa go, by polegał tylko na prawdziwej skale, która się nie chwieje - Bogu Izraela. Ponieważ Bóg jest wiarygodny, jest rzeczą rozsądną wierzyć w Niego, budować własne bezpieczeństwo na Jego słowie. Tego Boga Izajasz nieco dalej nazwie dwa razy «Bogiem-Amen», niewzruszonym fudamentem wierności przymierzu. Można by sądzić, że w greckiej wersji Biblii, tłumacząc «ostać się» jako «zrozumieć», dokonano głebokiej zmiany tekstu, przechodząc od biblijnego pojęcia zawierzenia Bogu do greckiego pojęcia zrozumienia. Jednakże ten przekład, z pewnością dopuszczający dialog z kulturą helleńską, nie odbiega od głębokiej dynamiki tekstu hebrajskiego. Ostoja, jaką Izajasz obiecuje królowi, związana jest bowiem ze zrozumieniem działania Boga oraz jedności, jaką nadaje On życiu człowieka i historii ludu. Prorok nawołuje do zrozumienia dróg Pańskich, by w wierności Boga znaleźć mądry zamysł kierujący wiekami. Św. Augustyn zawarł w swoich Wyznaniach syntezę słów «zrozumieć» i «ostać się », gdy mówi o prawdzie, której można zawierzyć, aby móc stać mocno: « Wtedy okrzepnę i umocnię się w Tobie, [...] w Twojej prawdzie». Z kontekstu wiemy, że św. Augustyn pragnie ukazać, w jaki sposób ta wiarygodna prawda Boża - jak świadczy o tym Biblia - jest Jego wierną obecnością w dziejach, Jego zdolnością scalenia razem czasu i gromadzenia rozproszonych dni człowieka.

C.d. w następnym numerze

 

 

 

9 kwietnia 2015 roku w Szkole Podstawowej im. por. Piotra Olka ps. „Gołąb” w Kobylanach odbył się finał IX Międzyszkolnego Konkursu Plastycznego „Najpiękniejsza Wielkanoc – Baranek Wielkanocny”. Celem konkursu było: przybliżenie tradycji Świąt Wielkanocnych, rozwój umiejętności plastycznych uczniów, szukanie odpowiednich środków wyrazu, rozpowszechnianie wśród dzieci i uczniów różnych technik plastycznych, promocja talentów oraz rozwijanie wrażliwości twórczej. Na konkurs wpłynęło 65 oryginalnych prac z dziesięciu szkół i przedszkoli, dlatego jury miało ogromny problem z przyznaniem nagród. Przy ocenie prac brano pod uwagę zgodność pracy z tematem, samodzielność wykonania pracy, pomysłowość, estetykę, walory artystyczne. Wyniki przedstawiają się następująco:

Pierwsza kategoria wiekowa – oddział przedszkolny: I miejsce: Nikola Przybyło (Oddział Przedszkolny przy Szkole Podstawowej w Nielepicach), II miejsce: Antonina Łakomy (Przedszkole Samorządowe z Oddziałami Integracyjnymi w Zabierzowie), III miejsce: Weronika Malinowska (Zespół Szkolno – Przedszkolny w Balicach), wyróżnienie: Szymon Leśnik (Przedszkole Samorządowe z Oddziałami Integracyjnymi w Zabierzowie), Oliwier Glanowski (Oddział Przedszkolny przy Szkole Podstawowej w Nielepicach). Druga kategoria wiekowa – szkoła podstawowa – klasy I – III: I miejsce: Amelia Gąsiorowska (Publiczna Szkoła Podstawowa w Brzoskwini), II miejsce: Wiktoria Wadowska (Zespół Szkolno – Przedszkolny w Zabierzowie), Justyna Calik (Szkoła Podstawowa w Kobylanach), III miejsce: Martyna Cichecka (Szkoła Podstawowa w Rudawie), wyróżnienie: Tomasz Buczak (Szkoła Podstawowa w Rząsce), Karolina Winczewska (Szkoła Podstawowa w Rząsce). Trzecia kategoria wiekowa – Szkoła Podstawowa – klasy IV – VI: I miejsce: Faustyna Styba (Szkoła Podstawowa w Kobylanach) i Wojciech Księżyc, II miejsce: Zuzanna Sobota (Szkoła Podstawowa w Nielepicach), III miejsce: Aleksandra Pokrywka (Szkoła Podstawowa w Kobylanach), wyróżnienie: Dominika Skrzypoń (Szkoła Podstawowa w Kobylanach), Jessika Bogusz (Publiczna Szkoła Podstawowa w Brzoskwini). Dzięki wsparciu finansowemu Gminnego Zespołu Ekonomiczno – Administracyjnego Szkół w Zabierzowie wszyscy laureaci otrzymali bardzo a trakcyjne nagrody, za co serdecznie dziękujemy. Organizatorami konkursu byli:

T. Albrzykowska, A. Szumiec, L. Baranik, A. Stefanowska

 

 

 

„Nasz rodzimy motorower Komar to oczywiście nie szybka MZ-ka, egzotyczna Honda, czy nawet poczciwa WSK, ale Komar to w końcu pojazd z silnikiem, który mknie z pożyteczną i bezpieczną prędkością 40 km/h. (…) Przedstawiamy aktualnie produkowane w Polsce, a konkretnie w ZZR Romet w Bydgoszczy, motorowery które jak wiadomo, noszą nazwę Komar, ale różnią się między sobą pewnymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi.(…)”
„Motor” 30/1972

W latach 70. konkurencja na krajowym rynku jednośladów była dość duża. Mimo tego znane nam już Komary, wciąż cieszyły się popularnością i były idealną odpowiedzią na potrzeby głównie dwóch grup wiekowych: „(…) dla osób młodych były spełnieniem marzeń o pierwszym kontakcie z motoryzacją. Dla panów w sile wieku idealnym środkiem lokomocji, umożliwiającym dojazd z wędkami nad sam brzeg stawu lub na ulubioną działkę.” („Motor” 24/1976) Konstruktorzy z bydgoskich zakładów wprowadzali liczne modyfikacje i ulepszenia, poniżej krótka historia zmian.

Komar typ 2350 (Komar 3)- miał rozrusznik typu motorowego, czyli popularny „kopniak”. Ze względu na brak pedałów zainstalowano w nim również hamulec nożny. Był produkowany na początku lat 70.

Komar typ 2328 oraz 2338 (Komar 4)– motorowery stworzone na podstawie, odpowiednio, Komara 2320 i 2330. Miały nową jednostkę napędową S-38SH. Silnik był jednobiegowy, ze sprzęgłem odśrodkowym, o mocy 1,5 KM. Produkowano je w pierwszej połowie lat 70.

Komar typ 2351 – produkowany był w drugiej połowie lat 70. Posiadał teleskopowy przedni widelec, nowe mocowania błotników i przedniej lampy.

Komar typ 2360 i 2361 (Komar SPORT) – produkowany w latach 197275, miał zmieniony kształt baku, który mieścił już nie 6, a 9 litrów paliwa. Zrezygnowano z bagażnika, kosztem którego tradycyjne siodełko zastąpiła wydłużona kanapa typu motocyklowego. „Bojowości” w wyglądzie dodawała także obniżona kierownica. Niestety maksymalną prędkością wciąż było 40 km/h.

Komar typ 2352 – ostatni model z rodziny Komarów. Był wyposażony w nowoczesną jednostkę napędową typu 017 (stosowaną później także w Romecie 750 i 760). Model 2352W posiadał nożną zmianę biegów. Produkowane były do początku lat 80.

Komary przez wiele lat królowały na Polskich drogach, lecz żal po rozstaniu z ta wdzięczną konstrukcją nie trwał długo, bowiem w ich miejsce pojawiły się kolejne jednośladowe perełki.

Jan Piotrowski
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Źródła:

    Szczerbicki Tomasz, „Motocykle w PRL. Rzecz o motoryzacji i nie tylko…”, Drukarnia oficyny wydawniczej READ ME, Łódź 2014
    www.jacomoto.prv.pl, zakładka „Motorowery”, odczyt 14.04.2015 r.
    www.polskiemotocykle.mik.pl, Zakładka „Do 50 cm”, odczyt 14.04.2015r

 

 

 

Dębno to niewielka miejscowość położona w województwie zachodniopomorskim, oddalona od Zabierzowa o 650km.

Miasteczko to jest kultowym miejscem gromadzącym raz do roku biegaczy z całej Polski i nie tylko. Organizowany jest tu najstarszy w Polsce Maraton. To niezwykła impreza, bardzo klimatyczna między innymi dlatego że limit startujących to zaledwie 2000 biegaczy. Dla porównania w innych tego typu imprezach w Polsce limit ustalany jest na co najmniej 10000 zawodników. W tym roku imprezę zaszczyciła, startując razem z biegaczami Wanda Panfil - jedyna Polka, która zdobyła tytuł Mistrzyni Świata w Maratonie (1991r. - Tokio).

Naszą gminę reprezentował członek klubu Zabierzów Biega Tomasz Sikora pokonując dystans maratoński (42,195km) w czasie 3:29, uzyskując tym samym swój nowy rekord życiowy na tym dystansie i robiąc kolejny krok do zdobycia korony Maratonów Polski. Gratulujemy Tomeczku.

 

 

 

„Jest twoim przyjacielem, partnerem, obrońcą, twoim psem. Jesteś jego życiem, miłością, przewodnikiem. Będzie twój, wierny i oddany do ostatniego uderzenia serca. Winien mu jesteś zasłużyć na to oddanie”.

Kora, szczeniak owczarka szkockiego, przyjechała do kliniki w Toruniu kilka dni temu. Właściciele nie chcieli ponosić najmniejszych kosztów - ani diagnostyki, ani leczenia, ani nawet badań krwi. Przyjechali w jednym celu - uśpić psa. Tak jest najtaniej. Klinika skontaktowała się więc z nami, zaś właściciele z miejsca i z wyraźną ulgą zrzekli się prawa do zwierzaka na rzecz Centaurusa. Historia jakich wiele.. Okazało się, że sunia ma złamaną kość udową oraz pękniętą miednicę. Wedle wstępnej obdukcji pies został solidnie uderzony. W rozmowie właściciel stwierdził, że sunia ma po prostu słabe kości. Nie minęła jednak dłuższa chwila, a Państwo nagle zmienili zdanie. „Przypomnieli sobie” o ogromnym uczuciu jakim darzą psa i zażądali od nas natychmiastowego zwrotu Kory informując, że jeśli nie oddamy psa sprawa trafi na policję i do prokuratury. Policja, po zapoznaniu z pisemnym zrzeczeniem się psa - nie pozostawiła nam cienia wątpliwości, ze mamy prawo zwierzę zatrzymać. Dalsze groźby właściciela tylko nas w tej decyzji utwierdziły.

Niestety, to nie miłość do zwierzaka spowodowała ten nagły napływ uczucia, a świadomość, że historia trafi na forum publiczne. W chwili obecnej rozpatrujemy skierowanie sprawy do prokuratury z podejrzeniem o znęcanie się nad zwierzęciem. Jednak przede wszystkim chcemy pomóc malutkiej Korze, która bardzo cierpi i wymaga pełnej diagnostyki, leczenia i rehabilitacji.

Możesz wesprzeć Korę i jej walkę dokonując darowizny z tytułem „dla Kory” na konto fundacji Centaurus w PKO BP nr konta 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350. Fundacja Centaurus ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

 

 

 

Na przełomie marca i kwietnia odbyła się pierwsza część warsztatów artystycznych dla dzieci przedszkolnych w ramach projektu realizowanego przez stowarzyszenie „Tygart”, zatytułowanego „Otwieramy niebo – Barwy świata”. Były to cztery twórcze spotkania z wychowankami przedszkoli w Modlnicy, Modlniczce, Wielkiej Wsi i prowadzonym przez „Tygart” Punkcie Przedszkolnym „Zaczarowany Ołówek” w Giebułtowie. W każdym przedszkolu powstaje wielkoformatowa praca zbiorowa. Podczas pierwszego z dwóch planowanych spotkań chłopcy i dziewczynki z każdego przedszkola malowali pastelami sylwetki ptaków wycięte z barwnego kartonu. Zadaniem dzieci była realizacja własnych, jak najbardziej fantazyjnych pomysłów przy użyciu jak najbogatszej palety kolorystycznej. Największą radością było dla nas obserwowanie dziecięcej kreatywności i swobody w wymyślaniu oryginalnych wzorów: używane były plamy, kreski, prostokąty, kwiatki, pasy i serduszka. Zachęcałyśmy przedszkolaki do opowiadania o swoich pomysłach – powstał orzeł w kolorowe zygzaki, rajskie ptaki i papugi, a nawet flaming. Drugą część zajęć zajęło nam wspólne malowanie za pomocą tempery nieba na dużej, prostokątnej folii – tak wielkiego, żeby wszystkie czarodziejskie ptaki miały dosyć miejsca do latania. Dzieci pracowały dużymi pędzlami i palcami, malując błękitne niebo, tęczę i chmury, a po skończeniu i wysuszeniu pracy całe stado ptaków zostało przyklejone na tle nieba. Na koniec każda grupa została uwieczniona na pamiątkowych zdjęciach. Serdecznie dziękujemy dyrekcji i personelowi wszystkich przedszkoli za gościnne przyjęcie i pomoc oraz młodym artystom za pełną entuzjazmu współpracę. Cieszymy się na kolejne, zamykające projekt spotkania, podczas których prace zostaną dokończone i zaprezentowane na stelażach na wolnym powietrzu. Projekt „Otwieramy niebo – Barwy świata”, realizowany przez stowarzyszenie „Tygart” jest finansowany przez gminę Wielka Wieś w ramach Rocznego programu współpracy samorządu gminy Wielka Wieś z organizacjami pozarządowymi oraz innymi podmiotami prowadzącymi działalność pożytku publicznego na rok 2015.

Patrycja Francuz

 

 

 

W dniach od 25 do 30 marca 2015r. uczniowie Gimnazjum im. Jana Matejki w Zabierzowie i VII Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie reprezentowali Polskę na Europejskiej Konferencji Matematycznej dla uczniów w wieku od 9 do 18 lat, która odbyła się w tym roku szkolnym w stolicy Grecji - Atenach. Uczniowie z siedemnastu krajów przedstawiali swoje projekty matematyczne przygotowane w formie prezentacji słownej, sztuki teatralnej, plakatu lub filmu. Pomiędzy swoimi wystąpieniami około 360 uczestników wymieniało podczas warsztatów doświadczenia oraz oglądało projekty koleżanek i kolegów z innych krajów. Praca „Colourful planes” połączonej grupy gimnazjalistów (P. Sikorski, T. Szemberg) i licealistów (W. Niewiara, M. Stach) zajęła 3 miejsce w Europie w kategorii plakat matematyczny. Sukces jest tym większy, że reprezentujący Polskę uczniowie z Zabierzowa i Krakowa po raz pierwszy zajęli miejsce na podium w konkursie Euro-Math, dotychcz as nie udało się to żadnej innej polskiej szkole.

Dodatkową atrakcją wyjazdu było zwiedzanie Aten. Choć nie była to typowa wycieczka turystyczna, to uczniowie mogli zobaczyć ruiny Akropolu, Muzeum Archeologiczne oraz port Pireus i Muzeum Sztuki Współczesnej. Była też okazja skosztować potraw z tradycyjnej kuchni greckiej oraz zatańczyć Zorbę.

Uczestnictwo w konferencji było możliwe dzięki realizowanemu przez Gimnazjum w Zabierzowie projektowi ,,Konfiguracje prostych i stożkowych’’ w ramach programu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego „Uniwersytet Młodych Wynalazców”. Dyrektor Gimnazjum w Zabierzowie pani Beata Kęder oraz Dyrektor VII LO w Krakowie pan Wojciech Zagórny podjęli w tym roku szkolnym współpracę z liderem projektu prof. dr hab. Tomaszem Szembergiem, pracownikiem Instytutu Matematyki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Gimnazjaliści z klasy z Innowacją matematyczną „Matematyka interaktywnie” oraz licealiści z Klasy Patronackiej Politechniki Krakowskiej spotykają się na zajęciach warsztatowych, podczas których rozwijają swoje zdolności matematyczne, rozwiązując problemy wykraczające poza podstawy programowe. Spotkania te są okazją do wspólnego i twórczego rozwiązywania problemów matematyki wyższej. Uczestnicy warsztatów mają możliwość porównać się z innymi zdolnymi uczniami, zaprezentować swoje pomysły, bronić lub obalać postawione hipotezy, a także pisać profesjonalne referaty matematyczne.

Pomimo różnych nastrojów w polskiej edukacji jesteśmy dumni z naszych gimnazjalistów i cieszymy się, że ich wysiłek zakończył się sukcesem. Należy również mieć na uwadze, że na ten sukces złożyła się praca wielu osób -uczniów, rodziców oraz nauczycieli na każdym etapie kształcenia.

Uczestniczący gimnazjaliści: Mateusz Janus, Jakub Mazur, Jakub Niewiarowski, Radosław Peszkowski, Piotr Sikorski, Andrzej Szablewski, Tobiasz Szemberg.

Uczestniczący licealiści: Wojciech Niewiara, Michał Stach. Anna Ochel (nauczyciel matematyki w Gimnazjum w Zabierzowie) Beata Strycharz-Szemberg (wykładowca w Instytucie Matematyki PK, opiekun Klas Patronackich PK z VII LO w Krakowie)

 

 

 

Powstanie Straży Pożarnej w Rząsce datuje się na rok 1873. Pierwszą murowaną remizę wybudowano w 1936 roku. Ochotnicy dysponowali wówczas sikawką ręczną, wozem konnym, beczkowozem oraz drabiną Szczerbowskiego. W okresie wojennym strażacy nie zaniechali swojej działalności. W roku 1953 z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Krakowie otrzymali motopompę M-200 Leopolia z kompletnym wyposażeniem, a trzy lata później motopompę M-800 Leopolia.

Klub Seniora z Bolechowic ma trzy lata. Zacznę swą opowieść o działalności Klubu od bardzo ważnej – dla niego sprawy - od maja 2015 r. nasz 3-latek Klub Seniora z Bolechowic będzie miał swoje, własne, stałe miejsce!!! Już dzisiaj wiemy, że pod gościnnym dachem miejscowej szkoły, staraniem sołtysa, Henryka Krawczyka, wypiękniono dawną świetlicę szkolną i dostosowano ją do nowych potrzeb! Nie możemy się doczekać, dotychczas bowiem 35 osób (bo tyle liczy sobie nasz Klub) przygarniał w sołtysówce sołtys Bolechowic albo w wikarówce ks. prałat Stanisław Kozieł wspólnie z ks. wikarym Michałem Kanią. Jesteśmy bardzo wdzięczni, ale co swoje, to swoje!

erena.jpg