• alles.jpg
  • bhp oskar.jpg
  • euroreklama.jpg
  • familia.jpg
  • geodezja.jpg
  • goodcar.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • rasterek.jpg
  • rowery.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • wwm.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • gawin.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • krakmeb.jpg
  • kruk.jpg
  • melba.jpg
  • mirex.jpg
  • prestige.jpg
  • rrreklama.jpg
  • weterynarz.jpg

Ida” dostała Oscara. Czy to dobrze? Sama nie wiem... „Ida” jest niewątpliwie filmem wspaniałym. Jeżeli tylko ktoś pozwoli reżyserowi na uwiedzenie się w pierwszych minutach filmu, to brnie w klimat przez niego wykreowany i pozwala zaprosić się do świata nierealnego. Tak, jak zauważył Paweł Pawlikowski w trakcie mowy oscarowej, jest to film o ciszy i wycofaniu się ze świata i właśnie takich środków użył – ciszy i spokoju. To film, w którym pada bardzo mało słów i może dlatego właśnie każde z nich ma spore znaczenie; widz wyczuwa, że jeżeli już coś jest mówione, to znaczy, że jest to w jakiś sposób ważne i istotne dla dzieła, które ogląda. Czy to odpowiedni film do Oscara? Doświadczenie pokazało, że tak. A mimo to mam spore wątpliwości. Jakieś pół roku temu, kiedy chciałam obejrzeć film, nie grano go w żadnym krakowskim kinie – nie był kasowy; czarno-biały film o zakonnicy z Holocaustem w tle. Obejrzałam go w domu. Trzy tygodnie później podjęto decyzję o zgłoszeniu „Idy” do Oscara i zaczęło się szaleństwo. W pewnym momencie miałam nawet wrażenie, że lada chwila „Ida” i Agata Kulesza, którą bardzo lubię i cenię, wyskoczą mi z lodówki. Marketing, a w tle przesyt. Nagle wszyscy, którzy nie zrobili tego wcześniej, ruszyli oglądać ten film. Na forach internetowych zawrzało od antysemickiego jadu, jednocześnie media wciąż podkręcały sprężynkę napięcia – jeszcze bardziej, jeszcze mocniej.... Oscar murowany! Ja zaś pomyślałam, że to nie tak. Owszem „Ida” podobała mi się (nie tak, jak „Pokłosie”, które wbiło mnie w fotel), ale z drugiej strony nie wiem, czy jest to film odpowiedni, by prezentować go widzom, którzy o Holocauście nie wiedzą zbyt dużo, którzy nie zdają sobie sprawy, ile drzewek w ogrodach Yad Vashem podpisanych jest polskimi nazwiskami, jakie konsekwencje niosło za sobą ukrywanie w Polsce Żydów, którzy dosłownie rozumieją dziwaczne sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne”. Pamięć ludzka jest krucha, a jeżeli w dodatku nie bazuje na konkretnej wiedzy, może nieobeznanego z tematem widza ugruntować w fałszywych przekonaniach. Z drugiej strony Agata Kulesza. Wspaniała aktorka, która w „Idzie” świetnie zagrała totalnie nieświetlaną postać. Ale, na Boga, pisanie o niej, jako o głównej bohaterce tego filmu jest nieporozumieniem! Główną postacią jest nowicjuszka Anna, czyli właśnie tytułowa Ida. I zabieranie wyczynu zagrania tej postaci z niezwykłą dziewczęcą naiwnością i delikatnością Agacie Trzebuchowskiej – amatorce, która nie planuje zostać zawodową aktorką, jest jakimś nieporozumieniem! Dużo, dużo wątpliwości... Ale... polski film dostał Oscara! Polski, czarno-biały, milczący w dużym stopniu film. Chcę wierzyć, że dzięki swoim walorom artystycznym.

Gabriela Kucharska

od zmierzchu.jpg