• alles.jpg
  • bhp.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • evo.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • opał.jpg
  • radoscmowienia.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec2.jpg
  • trulka.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • elitasc.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hydrex.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • nettrading.jpg
  • prestige.jpg
  • rrreklama.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg

Numer 07/2014

Zainspirowany aferą podsłuchową postanowiłem napisać artykuł o czymś naprawdę dużych rozmiarów, na pierwszy ogień miał pójść Star, ale gdy zacząłem zagłębiać się w temat, okazało się że albo musiałbym pisać o nim bardzo pobieżnie, albo rozłożyć go na co najmniej dwa numery „Gońca”. Ciężarówką o mniej rozłożystej historii okazał się Jelcz, który był jakby kontynuacją i poprawioną wersją produkowanego wcześniej Żubra, stale nękanego przez różne awarie i problemy natury technicznej. W celu stworzenia samochodu niezawodnego i pojemnego niczym dyktafony warszawskich restauratorów, nawiązano współpracę z czechosłowackimi Libereckimi Zakładami Samochodowymi LIAZ. Mimo projektów, które zaowocowały kilkoma prototypami, Liaz nagle zrezygnował ze współpracy, a naszym inżynierom nie pozostało nic innego jak kontynuowanie tej koncepcji po swojemu. Efektem tych prac było wyprodukowanie w 1966 roku prototypu oznaczonego symbolem 315 (na zdjęciu), będącego zlepkiem rozwiązań technicznych od różnych, często bardziej doświadczonych, europejskich producentów. Zastosowano m.in. hiszpańską, wspomaganą przekładnię kierowniczą, węgierski tylny most, całkowicie nową skrzynię biegów, a także oprócz tradycyjnego ogrzewania zamontowano ogrzewanie postojowe zasilane olejem napędowym. Silnik zamontowany w 315. produkowany był na licencji Leyland’a w Mieleckiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego, osiągał moc 200KM, oraz niebagatelny moment obrotowy 743 Nm. Względem Żubra zmieniono sposób otwierania drzwi, wygląd zewnętrzny, oraz szoferkę, a także poprawiono komfort podróżowania poprzez lepsze odizolowanie kabiny od dźwięków i wibracji generowanych przez sześciocylindrowy silnik diesla o dużej pojemności. Niedługo po wprowadzeniu na rynek serii 315 pojawiły się nowe wersje nadwoziowe tj. ciągnik siodłowy (silnik turbo 240KM), wywrotka (ładowność 7,5 t), skrzynia z metalowymi burtami, oraz model trzyosiowy, którego ładowność została zwiększona do ponad 10 ton. Kolejnym etapem rozwoju Jelcza było powstanie w 1973 roku we współpracy z austriackim producentem ciężarówek modelu Jelcz-Steyr 640 z zabudową samowyładowczą, napędem 6x4 z blokadami mechanizmów różnicowych, oraz ponad 240 konnym silnikiem turbo. Rozwiązaniem które odróżniało nowy model o poprzednich, a znacznie poprawiało komfort przeprowadzania ewentualnych napraw jednostki napędowej była odchylana kabina. Model 640 stanowił podstawę do opracowania nowych serii 400 i 600. Produkcję tej pierwszej udało się rozpocząć dopiero w 1983 roku. Ciężarówka posiadała kabinę z miejscem sypialnym, zmodernizowaną i bardziej przystępną dla kierowcy deskę rozdzielczą, oraz dwa prostokątne reflektory wz przodu pojazdu zamiast wcześniejszych czterech okrągłych. Stopniowo pojawiały się nowe wersje 6x2 (ciągnik siodłowy) oraz 6x4 (cysterny, wywrotki itp.). W latach ’90 firma musiała sprostać rosnącej konkurencji i odświeżyć ofertę ciężarówek. Na początek świeżością powiało w gamie ciągników siodłowych, nadających się do międzynarodowego przewozu towarów, a więc podróżujących na długich odcinkach. Zastosowano w nich lepszej jakości materiały wykończeniowe, a do oferty trafił mocniejszy, 290 konny silnik z intercoolerem. W 1997 roku zaprezentowano wywrotkę o ładowności 21 ton, napędzie na dwie osie, oraz dwoma osiami skrętnymi. Niedługo potem powstały nowoczesne wersje z kabinami sypialnymi nad szoferką, systemami bezpieczeństwa czynnego (ABS,ASR), oraz 12 biegowymi przekładniami. Niestety nigdy nie weszły do produkcji seryjnej z powodu złej sytuacji finansowej przedsiębiorstwa, które zmuszone było zakończyć działalność w 2008 roku. Do dnia dzisiejszego firma Jelcz-Komponenty produkuje dla wojska różne rodzaje przeważnie terenowych ciężarówek, oraz samochodów specjalnych takich jak np. wyrzutnie rakiet.

Łukasz Zadęcki, foto: prltrucks.cba.pl

Klub Seniora „Złota Jesień” w Zabierzowie zorganizował już piąty raz tradycyjne „Wianki”, ale po raz pierwszy w malowniczej scenerii zabierzowskiego kamieniołomu. Zaproszenia do wspólnego świętowania przyjęli znakomici goście, a mianowicie: Wójt Gminy Zabierzów Elżbieta Burtan, Starosta Józef Krzyworzeka wraz z Małżonką, sołtys Wiesław Cader, przewodnicząca Rady Sołeckiej Janina Wilkosz, radni Jerzy Kowalik i Edmund Dąbrowa, dyrektor wydawnictwa „Goniec Zabierzowski” Janusz Bukowczan oraz przyjaciele naszego Klubu i dobroczyńcy Józef Kruk i Jacek Figiel.

Przypomnieć należy, że jest to prasłowiańskie święto, związane z przesileniem dnia i nocy i traktowane jest jako święto ognia, wody, słońca i księżyca a także święto radości i miłości. Można powiedzieć, że jest to rodzime
święto zakochanych, stanowiące alternatywę dla Walentynek, które przywędrowały do nas z Zachodu.

Tradycyjnie prawie wszystkie panie seniorki przybyły na spotkanie w kolorowych, zwiewnych szatach z własnoręcznie plecionymi wiankami na głowach. Wszystkie wianki brały udział w konkursie. Jury w składzie J.Wilkosz, E.Krzyworzeka i J.Kruk miało nie lada zadanie, aby spośród tych pięknych, kolorowych wianków wybrać ten najbardziej tradycyjny z polnych kwiatów i ziół, najbardziej kolorowy oraz najbardziej nietypowy w swojej formie. Ostatecznie jury wybrało pięć wianków to jest po jednym wianku w każdej z trzech kategorii oraz dwa wyróżnienia. Nagrody wręczyła Pani Wójt Elżbieta Burtan. Nagrodzono wianki następujących seniorek: Barbary Kęder, Wiesławy Włodarczyk, Ireny Karczmarek, Wiesławy Danielewskiej i Janiny Dąbrowskiej. Po zakończeniu konkursu Zespół Teatralno-Satyryczny naszego Klubu zaprezentował krótki program artystyczny, który nawiązywał do obrzędów świętojańskich. Między innymi było szukanie kwiatu paproci w leśnych ostępach. Trudno było znaleźć śmiałka, który odważyłby się wyruszyć na poszukiwanie tego magicznego kwiatu, który kwitnie tylko w tą jedną, jedyną noc, ale przynosi bogactwo, mądrość i siłę. Mimo grożących niebezpieczeństw, na poszukiwanie kwiatu paproci wyruszył z ogromną determinacją nasz kolega klubowy Władysław Sendor. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy wrócił w towarzystwie żywego kwiatu paproci, który przybrał postać seniorki Kazimiery Szterlei. Jednak szczęśliwy znalazca kwiatu paproci, dowiedziawszy się, że tym bogactwem nie może się z nikim podzielić, podziękował za dary i stwierdził, że nie wierzy w bogactwo złudne, gdyż tylko uczciwość i praca są cnotami, którymi człowiek się wzbogaca.

Nasze świętowanie trwało nadal, a mianowicie wyruszyliśmy świętojańskim korowodem w górę kamieniołomu, gdzie zostało rozpalone ognisko, w którym zostały spalone karteczki z naszymi zmartwieniami i chorobami. Wraz z unoszącym się dymem, pozbyliśmy się tych kłopotów z życzeniem, aby nigdy do nas nie wracały. W dawnych czasach wierzono, że ogień odstrasza złe moce. Węgielki z ogniska służyły do odczyniania uroków, w ogniu palono czarownice, które odbierały krowom mleko, a na ludzi sprowadzały zarazy i choroby. Dlatego też hołdując starym zwyczajom, my również spaliliśmy symboliczne czarownice, wypowiadając przy tym odpowiednie zaklęcia. Zaklęcia te wypowiadane były przez Edwardę Kowalik i Barbarę Kęder. Po pozbyciu się kłopotów i chorób, a także po spaleniu czarownic, wziąwszy się za ręce, tańczyliśmy wokół ogniska śpiewając świętojańskie piosenki. Po skromnym posiłku zabawa w zabierzowskim kamieniołomie trwała do późnego wieczora.

Barbara Golińska

Tak, w końcu się udało. Dziesięciolecie naszego Klubu, co prawda przypadało na rok poprzedni, jednak ze względów organizacyjnych musieliśmy je przełożyć na teraz. Tak, więc w dniach 14 - 15 czerwca obchodziliśmy nasze jedenastolecie. W piątek i sobotę przywitaliśmy przybyłych gości, po czym przystąpiliśmy do rozpoczęcia imprezy. Całe wydarzenie odbyło się w Zabierzowskim Kamieniołomie, gdzie zorganizowane zostały dwa rodzaje zawodów. Jako pierwsze odbyły się zawody we Freestyle’u Kajakowym o Puchar Prezesa ZKK „ WIR” a następnie rozgrywki Amatorskiego Kajak Polo również o Puchar Prezesa. Zdecydowanie najwięcej emocji i dobrej zabawy dostarczyło nam Kajak Polo, gdzie wszyscy zawodnicy wykazywali się wyjątkową fantazją w zdobywaniu kolejnych punktów.

Pomimo bardzo kapryśnej pogody, wszystko odbywało się zgodnie z planem i deszcz nie był w stanie popsuć nam wspaniałej zabawy. Po zakończeniu zawodów nastąpiło rozdanie nagród oraz dekoracja zwycięzców. Nie zabrakło również podziękowań dla wszystkich osób, które przez te jedenaście lat wspierali nasz Klub oraz przyczynili się do jego rozwoju. Gościem specjalnym naszej imprezy była Wójt Gminy Zabierzów Elżbieta Burtan. Po zakończeniu części oficjalnej, spędziliśmy miły wieczór przy ognisku i gitarze. W niedzielę pożegnaliśmy naszych wspaniałych gości. Bardzo dziękujemy wszystkim za obecność i świetną zabawę.

Tekst: Włodzimierz Ziąbka, zdjęcia Zabierzowski Klub Kajakowy „WIR”

W czerwcu obchodziliśmy „Dzień ojca” pozwólcie że z tej racji dziele się kilkoma myślami. Podjęcie tego tematu jest spowodowane kilkoma interwencjami, w których dane mi było uczestniczyć, a które w swej formie i w swej treści były i są dramatyczne niosące ze sobą pytania: „Tato - jakim jesteś ojcem?” Możliwość pełnienia funkcji pedagoga pozwalała mnie - księdzu, wchodzić w te pełne dramaturgii relacje młodych, również z rodzicami, słuchać relacji o nich i próbować podpowiadać pewne sposoby rozwiązania. Ci którzy przychodzili, przychodzili z dramatem noszonym gdzieś w sercu, przeżywanym często w czterech ścianach rodzinnego domu. Te sytuacje są w wielu wypadkach powodem osobistych dramatów. W tym wypadku tak bardzo charakterystycznym jest efekt domina. Osobowości słabsze będą w takich wypadkach uciekać w siebie, w sobie się zamykać i jeśli to nie zostanie zauważone to finał jest bardzo przykry. Natomiast osobowości silniejsze podejmują walkę.

Wyrazem tych dramatów jest determinacja wyrażona między innymi takimi słowami: „albo ojcu utnę głowę, albo sam ze sobą skończę.” Dramat, którego powodem pośrednim jest alkohol a powodem bezpośrednim jest częste i dotkliwe bicie. Pytanie: za co jesteś bity? I odpowiedź: za to że jestem w domu! To gdzie ma być ten młody człowiek?

Czy normalne zachowanie ojca wobec syna jest możliwe? Owszem że jest. Tylko muszą być w tym momencie spełnione pewne warunki.

Warunek podstawowy. Tam gdzie nie ma mowy o odpowiedzialności i miłości musi istnieć poczucie kary za określony czyn. To poczucie bezkarności powoduje owo pełne despotyzmu zachowanie, którego obawiają się domownicy i na skutek którego oni cierpią. Co mamy robić? - pytają. Od ojca jesteśmy zależni, bo on pracuje i w zasadniczym stopniu utrzymuje rodzinę. Z tego powodu czuje się pewnie, mając tę ekonomiczną przewagę. Na to też jest rada. Wcale nie muszą pieniądze jakie ten nie odpowiedzialny ojciec wypracuje trafiać do jego ręki. One mogą trafiać na konto rodziny, żony, dzieci nawet i szkoły, w której się uczą z przeznaczeniem na ich potrzeby. Czy to jest moralne? Oczywiście służy bowiem dobru określonych osób. Podjęcie takich form przeciwdziała owej pewności i dominacji męża i ojca w rodzinie oraz stwarza to poczucie iż nie jest bezkarny. To nie jest okradanie, gdyż te pieniądze trafiają do osób do których trafić powinny.

Również bardziej zdecydowane działanie służb prewencji i wymiaru sprawiedliwości mogło by wiele zmienić. Gdyż poczucie bezkarności związane jest również z poczuciem dominacji fizycznej. Obawa przed tym że ojciec wróci do domu i co wówczas będzie?

Poczucie dominacji fizycznej. Póki ojciec ma to przeświadczenie że nikt w domu jemu się nie przeciwstawi w sposób fizyczny będzie zachowywał się tak jak chce. Jednak wówczas kiedy odczuje że syn /synowie/ jest od niego silniejszy, wówczas ta pewność ulega weryfikacji. To nie chodzi o to aby bić ojca. Chodzi o to że można wobec ojca stanąć zdecydowanie w obronie osób i wartości. To jest kolejny problem z jakim się spotykam: czy wolno? Wolno i trzeba stanąć w obronie matki czy siostry wówczas jeśli jestem przekonany że dam sobie radę oraz w przekonaniu że zachowanie ojca jest zdecydowanie nie właściwe i wszystkie formy łagodnego zachowanie zostały bez skutecznie zrealizowane. Ilustrując taką sytuacje ponownie cytuję: „jeśli ojciec będzie chciał mamie zrobić krzywdę, to go wy................ przez okno. W tym momencie ja nie mogę się uczyć siedząc w pokoju, bo cały czas nasłuchuję co się dzieje w domu.”

Zrozumiałą jest determinacja młodego człowieka, który widzi dziejące się zło i zmęczenie panującą sytuacją u swojej mamy. Przykre jest to że do takich sytuacji dochodzi. Trudno się jednak dziwić temu, że człowiek zdecydowanie staje po stronie zagrożonego i słabszego w tym momencie dobra.

Tym co w takiej sytuacji jest tak trudne do zaakceptowania, z czym tak trudno jest się pogodzić to bezsilność wobec agresywnego i chamskiego zachowania się ojca. To sprawiać może kumulację nienawiści i czekanie na ten moment fizycznej przewagi. Oczekiwany moment. Nie chodzi o to by się odwdzięczyć, zemścić, ale chodzi o skuteczne przeciwdziałanie dalszej patologii dziejącej się w rodzinie. Uczyć żyć z ojcem, który jest takim to również uczyć wyciszenia owej tak bardzo ludzkiej nienawiści oraz owego pragnienia zemsty. Wspominając: „czcij ojca i matkę swoją...” Szacunek jest zawsze potrzebny jednak na miłość rodzice muszą sobie zapracować.

Może dopiero wówczas coś pozytywnego dziać się zacznie w umyśle i sercu ojca, co sprawi że się odrodzi to poczucie jego ojcostwa w sensie odpowiedzialności za dom, żonę i dzieci. A wówczas więcej dzieci o swoim ojcu będzie pisało tak: „mój ojciec jest dobry. A to dla tego że mnie kocha oraz szanuje.” Niech tak się dzieje!

ksiądz Krzysztof Burdak, proboszcz parafii p.w. św. Franciszka z Asyżu

Ostatnie niezbyt pochwalne wypowiedzi naszego ministra spraw zagranicznych o sojuszu z USA natchnęły mnie do zweryfikowania tych stosunków na skalę gminną. Sikorski, „podsłuchany nielegalnie”, dosyć ordynarnie podsumowuje tę współpracę. A jak to wygląda lokalnie? Jak gminie Zabierzów współpracuje się z zaprzyjaźnionym miastem Camas w USA?

W tym roku mija 10 lat partnerstwa gminy Zabierzów z miastem Camas. Te lata zaowocowały całkiem sporymi sukcesami. Szkolimy młodzież, szkolimy nauczycieli, ugaszczamy w Zabierzowie, wizytujemy w Ameryce (może miał rację Sikorski w tym co mówił, ale tylko w kontekście wiz, o które cały czas trzeba się ubiegać). W każdym razie trzeba powiedzieć jedno: Amerykanie, którzy przyjeżdżają do Zabierzowa są zachwyceni Polską, Polakami i swój pobyt w naszym kraju wspominają bardzo dobrze. Myślę że Ci, którzy w ramach tej współpracy byli w USA też swój pobyt wspominają pozytywnie. A co daje nam współpraca z nimi? Jak dla mnie największą wartością jest możliwość uczenia dzieci i młodzieży języka obcego na najwyższym poziomie. Organizowany jest co roku obóz językowy w Polsce, który prowadzą Amerykanie - pedagodzy. Przyjeżdżają tu praktycznie bezinteresownie, opłacając sobie wszelkie koszty podróży, przygotowania materiałów szkoleniowych itp. Dzięki temu, podczas tego lata, wiele dzieci z naszej gminy będzie miało okazję uczyć się języka angielskiego w chyba najlepszych warunkach, z najbardziej wykwalifikowaną kadrą.

Ciekawym owocem tej współpracy są również warsztaty dla nauczycieli. Mówiąc krótko: nauczyciele z USA uczą naszych polskich nauczycieli jak uczyć języka angielskiego. Bez wątpienia podnoszą w ten sposób swoje kwalifikacje oraz mają niepowtarzalną okazję wymieniać się doświadczeniami. Prowadzona jest również wymiana młodzieży. W zeszłym roku nasi uczniowie z gminy Zabierzów wizytowali w USA, a w tym roku my gościmy uczniów z Camas. Jak widać współpraca naszej Gminy z USA na płaszczyźnie edukacyjnej wygląda wręcz wzorowo. Mam nadzieję, że te relacje będą się rozwijać i zaowocują kolejnymi, ciekawymi projektami.

Wojciech Wojtaszek

Ochotnicza Straż Pożarna w Radwanowicach została założona w 1928 roku. Z zachowanych dokumentów wynika, że pierwszymi strażakami, jak również i założycielami straży byli Jan Chmielowski, Teofil Chudzik, Antoni Madeja, Jan Rojowski, Stanisław Walczowski, Stefan Walczowski i Andrzej Zdziech. Przez brak remizy zebrania odbywały się w domu Jana Rojowskiego, który pełnił funkcję hejnalisty, alarmującego mieszkańców i kolegów strażaków o zagrożeniu.

W sobotę 31 maja 2014 r. odbył się IX Piknik Rodzinny zorganizowany przez Integracyjną Szkołę Podstawową w Radwanowicach. Tematem przewodnim Pikniku było promowanie zdrowego stylu życia poprzez upowszechnianie kultury fizycznej, zdrowego sposobu odżywiania, zdrowej rywalizacji i wspólnej zabawy z całymi rodzinami.

Organizatorzy pikniku poprzez liczne konkursy i atrakcje o tematyce sportowej i kulinarnej przybliżyli uczestnikom korzyści wynikające z aktywności fizycznej oraz dbania o racjonalny i zdrowy sposób odżywiania się.

Zanim IX Szkolny Piknik Rodzinny został oficjalnie otwarty, a pani dyrektor Anna Stokłosa powitała wszystkich przybyłych gości, rodzice wraz ze swoimi pociechami mogli skorzystać z warsztatów artystycznych, obejrzeć bardzo interesującą wystawę prac ceramicznych i plastycznych, odwiedzić „Ogród Japoński”, poskakać po dmuchanych zamkach, wziąć udział w przejażdżce samochodami terenowymi oraz degustować smaczne, zdrowe sałatki, ciasta, owocowe szaszłyki oraz kanapki przygotowane przez uczniów, nauczycieli i rodziców w „Szkółce Zdrowych Przekąsek”. Punktualnie w samo południe rozpoczęły się występy artystyczne uczniów. Rodzice oraz zaproszeni goście mogli podziwiać umiejętności swoich dzieci, wnuków, uczniów i znajomych. Uczniowie klasy IIB powitali wszystkich, przedszkolaki zaśpiewały swoje ulubione piosenki, zeróweczka rewelacyjnie przedstawiła „Brzydkie Kaczątko”, a IIA własną interpretację „Śpiącej Królewny”. Pogoda dopisywała, więc radości i uśmiechów było dużo. W programie nie zabrakło występów uczniów, będących laureatami gminnych konkursów, rodzinnych rozgrywek sportowych oraz atrakcji towarzyszących piknikowi.

Chętni mogli zmierzyć ciśnienie, poziom cukru we krwi oraz dokonać pomiaru BMI. Cieszymy się, że podczas trwania pikniku udało się stworzyć wspaniałą rodzinną atmosferę, że każdy z przybyłych gości znalazł coś ciekawego dla siebie i znalazł czas na serdeczną rozmowę.

Dziękujemy wszystkim za przybycie, dobre słowo, wspaniałą zabawę i wsparcie. Zapraszamy za rok. – powiedziała na koniec Anna Stokłosa, dyrektor ISP.

Tekst: Anna Konik, Zdjęcia: Kinga Wystub

Jura Basket Zabierzów - klub m łody, bo posiadający dopiero trzyletnią tradycję - zakończył właśnie swój trzeci sezon rozgrywkowy. W poprzednich latach do rozgrywek Krakowskiego Okręgowego Związku Koszykówki klub zgłaszał następujące drużyny: juniorki starsze, seniorki występujące w II Lidze Regionalnej Kobiet oraz kadeci B. W tym sezonie klub reprezentowały dwa młode zespoły chłopców: młodzicy – urodzeni w 2000 roku i młodsi oraz kadeci – urodzeni w 1998 roku i młodsi. Drużyna kadetów występowała w następującym składzie: rocznik 1998 - Dwornik Krzysztof (kapitan), Gadula Kacper, Igielski Tomasz, Tyński Krystian; rocznik 1999 - Chechelski Michał, Pelc Maciej; rocznik 2000 - Grucela Filip, Kwarciak Kamil, Latosiński Jakub, Turakiewicz Dominik, Tyński Konrad, Wróbel Rafał. Warto zauważyć, że w skład tego młodego zespołu było czterech chłopców z rocznika wiodącego. Zespół walczył w lidze kadeta. Rozgrywając 20 spotkań, zajął 11 miejsce w rozgrywkach. Zawodnicy trenowali wytrwale przed sezonem. Władze Klubu Jura Basket podjęły decyzję zgłoszenia ich do rozgrywek, by nagrodzić ich ciężką pracę. W przyszłym sezonie trzech zawodników z tej ekipy spróbuje swoich sił w barwach TS Wisła Kraków w ramach rozgrywek juniora młodszego. Dzięki lidze kadeta chłopcy z rocznika 2000 mogli zdobyć doświadczenie grając z silniejszym i bardziej doświadczonym przeciwnikiem. W lidze kadeta w naszym zespole wyróżnić należy Michała Chechelskiego, Krzysztofa Dwornika, Tomasza Igielskiego, Macieja Pelca i Dominika Turakiewicza, którzy rozegrali wszystkie spotkania w sezonie. Najlepiej rzucającym okazał się Tomasz Igielski (140 pkt.) Skutecznie rzucali też: Krzysztof Dwornik, Maciej Pelc i Krystian Tyński. Z kolei grupa młodzików dzięki dodatkowym starciom w kadetach zyskała doświadczenie i zgranie, które zaobserwować można było w meczach. Zespół, który skompletował skład na przełomie sierpnia i września 2013 roku, wywalczył ostatecznie 5. miejsce w kategorii młodzików. Skład reprezentowali: Grucela Filip, Knap Maksymilian, Kwarciak Kamil, Latosiński Jakub, Turakiewicz Dominik, Tyński Konrad (kapitan), Wróbel Rafał. Do składu weszli również młodsi chłopcy z rocznika 2001 - Czech Mateusz, Dryja Stanisław, Knap Bartłomiej, Markiewicz Rafał; oraz rocznik 2002 - Pasternak Kamil, Piekarz Piotr, Zamachowski Jan. W takim składzie ekipa, pomimo kilku kontuzji w połowie sezonu, awansowała do Ćwierćfinałów Mistrzostw Polski w Zabrzu, gdzie zajęła czwarte miejsce. Tam skład wspomogli Brózda Piotr i Burzyński Błażej (obaj urodzeni w 2000 roku), którzy do zespołu dołączyli dopiero w trakcie trwania sezonu. Turniej zorganizowany przez Polski Związek Koszykówki okazał się kolejną niesamowicie ważną lekcją dla naszych młodzików.

Był to dla nich pierwszy, jak do tej pory, wyjazdowy turniej koszykówki. Na turnieju można było zauważyć profesjonalne podejście zawodników zarówno na boisku jak i poza nim. MVP (Most Valuable Player) drużyny został Rafał Wróbel. Podsumowując, we wszystkich z 15 spotkań zagrał Rafał Wróbel. Najlepiej rzucającym zawodnikiem był Konrad Tyński (189 pkt.), który znalazł się na drugim miejscu wśród najlepiej punktujących zawodników w całej lidze. Skutecznością rzutową na tle drużyny wykazali się również: Dominik Turakiewicz oraz Filip Grucela.

Po zakończonym sezonie rozgrywkowym zawodnicy wciąż wytrwale trenują. Kładziemy teraz nacisk na technikę i sprawność ogólną, ale również próbujemy bawić się basketem, czego dowodem są dwa Rodzinne Turnieje zorganizowane na terenie Zabierzowa. Pierwszy z nich odbył się na Orliku w Zabierzowie, gdzie chłopcy wraz z rodzicami utworzyli 4-osobowe składy i zagrali w streetball. Spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem. Klub postanowił kontynuować propagowanie koszykówki wśród dorosłych Zabierzowian i zorganizował kolejny Rodzinny Turniej z okazji Dnia Dziecka. W turnieju wystąpiły następujące drużyny: rodziców, młodzików oraz kadetów i trenujących w klubie dziewcząt. Rozegrali oni między sobą mecze na Hali Ośrodka Sportowo–Rekreacyjnego w Zabierzowie. Ideą takich spotkań jest zachęcanie dzieci do podejmowania aktywności fizycznej w wolnych czasie. Nie każdy z tych chłopców będzie w przyszłości zawodowym koszykarzem (choć z pewnością jest to marzenie Działaczy) i wypracowanie takich nawyków jest pożądane. Pozytywem jest również to, że rodzice na własnej skórze mogą doświadczyć sportu, który pokochały ich dzieci. Mogą sprawdzić „jak łatwo” jest trafić do kosza z linii za 3 pkt. (6,25m). Poza tym mogą zrelaksować się i zadbać o własną kondycję. Podczas wakacji, przed planowanym obozem szkoleniowym, zaplanowane jest jeszcze kilka spotkań na Orliku. Będą to spotkania o charakterze rekreacyjnym. Zawodnicy muszą odpocząć od sztywnych ram treningowych, aby nabrać sił do sierpniowych przygotowań do kolejnego sezonu rozrywkowego.

Tekst: Katarzyna Homoncik - Trener Jura Basket Zabierzów, zdjęcia Jura Basket Zabierzów

Drink ze znajomymi? Kawa z przyjaciółką? Romantyczna randka? W Zabierzowie nie mieliśmy do tej pory zbyt wielu miejsc na tego typu okazje. Niedawno to się jednak zmieniło! W powstałym kilka miesięcy temu centrum Soayehr Med. & SPA od kilku tygodni “pełną parą” działa także Strefa Klubowa łącząca w sobie cechy stylowego pubu i eleganckiej kawiarni. Redakcja Gońca sprawdziła, czego po tym miejscu mogą spodziewać się zabierzowianie!

Strefa Klubowa mieści się przy ul. Kątowej 4A, nieopodal Business Parku. W tym samym budynku, co Soayehr Med. & SPA. Wchodzimy tym samym wejściem, mijamy strefę zabiegową znajdującą się na pierwszym piętrze (no chyba, że przed relaksem przy lampce wina ktoś chciałby skorzystać np. ze SPA!) i kierujemy się na drugie piętro...

Stylowe wnętrze

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wystrój i klimat tego miejsca. Jest stylowe, a jednocześnie nie przytłaczające czy “sztywne”. Elegancja przejawia się tu przede wszystkim w dbałości o szczegóły i jakość usług. Jednocześnie atmosfera jest całkiem swobodna, wręcz odrobinę domowa. Zwracają uwagę pokaźnych rozmiarów fotele, kanapy i puszyste dywany oraz dopracowany w najdrobniejszych szczegółach bar z dużym telewizorem. Na co dzień wyświetlane są na nim teledyski, choć sympatycy sportu mogą liczyć także na transmisje najlepszych meczów i innych najważniejszych imprez. Doskonałe wrażenie sprawia również przestronny taras, na którym w ciepłe letnie dni z powodzeniem można spędzić nawet kilka godzin, rozsiadając się na wygodnej kanapie w cieniu parasola, z zimnym drinkiem w dłoni. Czysta przyjemność!

Zróżnicowana oferta

Nie tylko wystrój tego miejsca przykuwa uwagę. Wrażenie robi także szeroki wybór drinków, świeżo wyciskanych soków oraz doskonała kawa! Właściciele miejsca w szczególny sposób postanowili zatroszczyć się także o piwoszy. Oprócz “naszego” Kasztelana znajdziemy tu bowiem trzy gatunki lanego belgijskiego piwa Grimbergen – delikatne Blonde, pszeniczne Blanche i bogate w smaku Double. To doskonała propozycja dla tych, którym być może nieco spowszedniały już propozycje największych polskich browarów.

Właściciele mająnadzieję, że zabierzowianie już wkrótce staną się stałymi gośćmi Strefy Klubowej. - Naszym celem było stworzenie miejsca, które wypełniałoby ewidentną lukę, z którą do tej pory w Zabierzowie mieliśmy do czynienia. Chcielibyśmy, aby odwiedzający nas okoliczni mieszkańcy mogli się przekonać, że od tej pory na piwo czy drinka ze znajomymi nie muszą już jechać do Krakowa – u nas mogą spędzić ten czas równie miło! Co więcej, mogą przychodzić również całymi rodzinami, ponieważ na tym samym poziomie naszego obiektu znajduje się przestronna sala zabaw, w której czas najmłodszym organizuje opiekunka.

W Strefie Klubowej istnieje również możliwość organizowania wieczorów panieńskich, spotkań firmowych i innych. W połączeniu np. z relaksującą wizytą w SPA otrzymamy pomysł na naprawdę oryginalną i niezapomnianą imprezę! Najnowsze wydarzenia i promocje można na bieżąco śledzić na fanpage’u „Klubowa Strefa Zabierzowa”.

wegiel.jpg