• alles.jpg
  • bhp.jpg
  • energoterm.jpg
  • enmax.jpg
  • evo.jpg
  • familia.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • opał.jpg
  • radoscmowienia.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • sklad_blc.jpg
  • szumiec.jpg
  • szumiec2.jpg
  • trulka.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • elitasc.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hydrex.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • nettrading.jpg
  • prestige.jpg
  • rrreklama.jpg
  • toka.jpg
  • weterynarz.jpg

Numer 01/2014

 

 

 

W noc sylwestrową jechaliśmy sobie z naszymi młodszymi synami do Katowic do kuzyna i jego rodziny (pierworodny poszedł był do kolegi na imprezę), gadaliśmy w najlepsze - spokojnie, niemalże leniwie, kiedy Kolega Mąż nagle powiedział „Cicho! Słyszysz?”. Oczywiście do słyszenia wybrał sobie niekoniecznie najodpowiedniejszą osobę, ale w końcu usłyszałam i ja. Coś plaskało pod maską samochodu. Posłuchaliśmy chwilkę, po czym zapadła jedyna słuszna w tej sytuacji decyzja zjechania na pas awaryjny drogi i zajrzenia pod maskę. No i okazało się - nasz pasek klinowy dokonał właśnie żywota! A to doprawdy jest sytuacja znakomita, kiedy człowiek zmęczony, nieco zmarznięty w wieczór sylwestrowy jedzie sobie w świat i nagle okazuje się, że pojedzie - i owszem - ale „do Dupkowic i z powrotem”. Po jakichś tam (niekoniecznie najkrótszych) mechanicznych usiłowaniach Pana Męża brutalna rzeczywistość chlusnęła nam faktami w twarz.

DZIŚ JUŻ NIGDZIE DALEJ TYM SAMOCHODEM NIE POJEDZIEMY !

Stoimy sobie oto na przedmieściach Sosnowca, raz na dwadzieścia minut mija nas jakiś zapóźniony gość sylwestrowy i brak widoków na świetlaną przyszłość. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Nie, nie, paska nie udało się naprawić, ale Julian - nasz zaprzyjaźniony „pomocnik drogowy” obiecał przyjechać po nas około czwartej rano (była dziesiąta w nocy), natomiast kuzyn zaofiarował się po nas do tego Sosnowca przyjechać od razu, a po nasiadówce - miłej i uroczej - u nich, odwieźć nas na tę czwartą rano z powrotem. I tak właśnie się stało. Najlepsze jest to, że już w trakcie, kiedy się to działo, wiedzieliśmy oboje, że w charakterze wspomnień będzie to szalenie zabawne. Można powiedzieć, że w Nowy Rok wkroczyliśmy z przytupem. (No i była to najdroższa domówka, na jakiej zdarzyło nam się być. Holowanie z Sosnowca swoją cenę ma.) Niech żyją Pan Julian i kuzyn Tomek! I Ola, która na drogę dała mi miseczkę makówek.

Kochani czytelnicy!

W Nowym Roku życzę Wam zdyscyplinowanych pasków klinowych i rzetelnych, uczciwych, pracowitych mechaników. Oby Wasze konie mechaniczne nie były nazbyt narowiste. I życzliwych, dobrych ludzi wokół Was, Wam życzę.

С НовымГодом!

Gabriela Kucharska

 

 

 

31 grudnia odbył się w Krakowie tradycyjny Krakowski Bieg Sylwestrowy organizowany przez Krakowski Klub Biegacza Dystans i Urząd Miasta Krakowa. Z Rynku Głównego o godzinie 12,00 wystartowało 1760 biegaczy, którzy pokonywali 5-cio kilometrową „Smoczą Piątkę” i 10-cio kilometrową „Radosną Dziesiątkę”.

24 listopada w świetlicy w Kobylanach odbyło się spotkanie Seniorów w którym wzięło udział ponad 80 osób. Sołtys Kazimierz Kapelan przywitał przybyłych Seniorów oraz zaproszonych gości: Wójta Gminy Elżbietę Burtan, dyrektora Szkoły Podstawowej Barbarę Wiechetę, państwa Krystynę i Józefa Kruk oraz państwa Irminę i Bartłomieja Szczoczarz, Radę Sołecką oraz przedstawicieli organizacji działających w Kobylanach. Następnie Wójt Gminy złożyła Seniorom serdeczne życzenia. Dzieci ze Szkoły Podstawowej wykonały program artystyczny wyreżyserowany przez Monikę Górniak. Najstarszym Seniorem w Kobylanach jest liczący 101 lat Władysław Rusin. Niestety był nieobecny. Kolejnemu seniorowi liczącemu 87 lat czyli Stanisławowi Macałka wręczono okolicznościowy upominek. Darczyńcom państwu Krystynie i Józefowi Kruk, Elżbieta Burtan wręczyła Anioła Dobroci ufundowanego przez Sołtysa i Radę Sołecką. Wszyscy obecni obdarowani zostali Aniołkami. Potem wspólnie biesiadowano przy akompaniamencie akordeonu.

Kazimierz Kapelan

 

 

 

Volkswagen Beetle jest dla motoryzacji tym czym Claudia Schiffer dla świata mody, na trwale zapisał się na kartach historii jako samochód prosty i niezawodny, a do tego niezwykle urokliwy. Nic nie zapowiadało światowego sukcesu, a rozpoczęcie seryjnej produkcji w powojennych Niemczech nie było usłane różami, ale... udało się.

Volkswagen Typ 1, bo taka była jego pierwotna nazwa, został zaprojektowany przez Ferdinand’a Porsche na zlecenie Adolfa Hitlera jako samochód dla ludu, tani i dobry. W 1937 roku testowano już 35 sztuk egzemplarzy prototypowych, pięć (V1,V2 i 3 sztuki V3) zbudowanych w Stuttgarcie, a pozostałe (seria W30) przez fabrykę Daimler-Benz. W 1938 roku wypuszczono serię 44 sztuk VW38 z dzieloną tylną szybą, a rok później 50 sztuk VW39.

Projekt Garbusa budził wiele kontrowersji, prawa do niektórych rozwiązań technicznych zastosowanych szczególnie w układzie chłodzenia, a także do wyglądu protoplasty Beetla, Porsche Typ 32, rościła sobie Czechosłowacka fabryka samochodów Tatra, z której projektantem Hansem Ledwinką, Fardynand Porsche zwykł jadać obiady, a także wzajemnie omawiać swoje projekty. Do wypłaty odszkodowania doszło dopiero w 1961 roku, kilkanaście lat po wojnie.

Przed wybuchem II Wojny Światowej, fabrykę Volkswagena opuszczały w szczególności Garbusy o zmodernizowanej na potrzeby wojskowe karoserii tj, Typ 82 Kübelwagen, a także amfibia Typ 166 Schwimmwagen. Niewielkie ilości egzemplarzy osobowych były dedykowane jedynie dla niemieckiej elity. Z powodu problemu z dostępnością paliwa, powstała krótka seria napędzana gazem drzewnym (holzgas).

Po wojnie fabryka została przejęta przez Brytyjczyków i miała zostać przeniesiona do Wielkiej Brytanii. Nikt jednak nie chciał się podjąć produkcji Volkswagena, tłumacząc to przestarzałą konstrukcją i niską konkurencyjnością modelu. Oprócz braku zainteresowania, fabryka miała jeszcze jeden poważny problem. Problem, a zarazem błogosławieństwo - tkwiący pomiędzy sprzętem, sporych rozmiarów niewypał. Ta bomba mogła przesądzić o dalszych losach Volkswagena, usunięto ją i produkcja ruszyła. Ruszyła na tyle żwawo, że w 1955 roku z taśmy zjechał milionowy Garbus. Posiadał on zamontowany za tylną osią, chłodzony powietrzem czterocylindrowy silnik typu bokser, mechaniczne hamulce bębnowe i kierunkowskazy, oraz niezsynchronizowaną skrzynię biegów.

Drastycznej zmiany w wyglądzie Garbusa nigdy nie było, modyfikacje były delikatne, aczkolwiek zauważalne (inne szyby, wloty powietrza itp.). W 1950 roku wersja DeLuxe otrzymała hydrauliczny układ hamulcowy. Jedna z większych modernizacji miała miejsce w 1971 roku, gdy do produkcji trafił model 1302, a później 1303 Super Beetle, w których to przednie zawieszenie oparte zostało na nowoczesnych kolumnach McPersona. Zmianą uległy także wahacze, półosie, hamulce, światła i wiele innych podzespołów, których nie sposób tutaj wymienić.

19 stycznia 1978 roku zaprzestano produkcji Garbusa w Niemczech, lecz przeniesiono ją do Meksyku. Powstała tam wersja na rynek Brazylijski, przystosowana do pracy na etanolu, a w 1993 roku modernizacji poddano silnik, wyposażając go we wtrysk paliwa, popychacze hydrauliczne, oraz 3-drożny katalizator.

30 lipca 2003 roku, 65 lat od rozpoczęcia produkcji, z taśmy zjechał ostatni egzemplarz o przydomku El Rey i numerze seryjnym 21 529 464, który trafił do muzeum Volkswagena w Wolfsburgu.

Łukasz Zadęcki

 

 

 

Kiedy w 1996 roku obchodzono 130 lecie kół gospodyń wiejskich w Małopolsce to KGW w Pisarach brało udział w tych uroczystościach. Niestety najstarsze panie z naszego koła nie pamiętają kiedy dokładnie po okresie wojennym takie koło u nas powstało. Wiemy, tylko, że powstało jako człon kółka rolniczego i jego przewodniczącą była wtedy Róża Sowa (było to prawdopodobnie w 1978 r.).

Starość. Niedołężność. Wieczna tułaczka. Przypałętał się komuś na podwórze. Nie mogli go zatrzymać. Ale spokojnie, on już zna to uczucie. Więc schronisko - byle cokolwiek na te wilgotne, grudniowe noce. Zimy w schronisku by już nie przeżył. A nawet gdyby miał szansę - to na cóż miałby czekać ? Meta bliżej niż dalej, wszystko już za nim, nikt na niego nigdy nie czekał - czemu teraz miałoby być inaczej ?

Zabraliśmy go ze schroniska. Położył się nieśmiało na skrawku koca jakby niepewny, czy ten luksus to dla niego. Z oczu wyzierała samotność pogodzona z losem. Wpatrywał się w obiektyw jakby chciał zapytać „Czym ja sobie na to zasłużyłem, teraz, na koniec? Jestem zwykłym starym kundlem, znam swoje miejsce”.

Niewidomy, kulawy, u kresu życia. Niedosłyszy. Czarne zęby wygięte w cztery strony świata, wygryziona do krwi połowa sierści i jakaś choroba skóry. Poznajcie Dziadunia. Jesteście jedyną szansą Dziadunia na godną starość -nim sięgnie kresu i zgaśnie. Prosimy o pomoc w imieniu Dziadunia. Nie przywrócimy mu wzroku, ani słuchu. Ale możemy poprawić mu komfort ostatniej drogi, niezależnie od tego, czy został mu miesiąc życia, czy rok. Pies wymaga diagnostyki i leczenia, specjalistycznej karmy, nie pogardzi ubrankiem na zimę, ciepłym psim posłaniem, szamponami, a nawet gryzakami - choć pewnie nigdy ich wcześniej nie widział. Nie dla takich jak on w skl epach stoją w koszach gryzaki.

Jeśli chcesz wesprzeć Dziadunia w jesieni życia, możesz dokonać wpłaty z tytułem „dla Dziadunia” PKO BP 54 1020 5226 0000 6602 0382 1873

Fundacja Centaurus, ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wroclaw www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Dzięki sprzyjającym warunkom atmosferycznym, zgodnie z planem - 5 grudnia 2013 r., oficjalnie zostało otwarte sztuczne lodowisko na stadionie przy gimnazjum w Zabierzowie. Uroczystego otwarcia dokonała wójt Elżbieta Burtan, która wraz z radnym Jerzym Kowalikiem założyli łyżwy i wykonali premierowy przejazd.

Młodzi koszykarze SKF Jura Basket Zabierzów wyjechali o świcie w sobotę 14. grudnia na zawody do Gorlic. Mecz od samego początku zapowiadał się ciekawie - pierwsza kwarta spotkania była bardzo wyrównana. Niestety druga część meczu nie wskazywała już na pomyślny dla nas wynik i na 15 minutową przerwę zawodnicy schodzili z 16-punktową stratą. Na szczęście w trzeciej kwarcie zawodnicy zaprezentowali pełnię swoich umiejętności i odrobili 10 punktów. Dobra passa trwała już do końca spotkania i drużyna wyszła w czwartej kwarcie na prowadzenie, wygrywając ją 11 oczkami. Po gwizdku kończącym mecz tablica wyników wyświetlała 59:54 dla Jury Basket Zabierzów. Rywalowi nie udało się wykorzystać przewagi własnego parkietu i zatriumfowała Jura. Dzięki temu zwycięstwu drużyna utrzymuje 4 lokatę w tabeli Młodzika.

MKS Gorlice 54: 59 SKF Jura Basket Zabierzów. Przebieg meczu w kwartach: I - 14:13, II - 17:2, III - 12:22, IV - 11:22.

Zdobycze punktowe zawodników Jury: Tyński Konrad 21, Turakiewicz Dominik 10, Grucela Filip 9, Wróbel Rafał 9, Latosiński Jakub 4, Knap Bartłomiej 3, Kwarciak Kamil ‚kpt.’ 3, Czech Mateusz, Knap Maksymilian, Pasternak Kamil, Piekarz Piotr. Trener Katarzyna Homoncik.

Tekst Katarzyna Homoncik, Zdjęcie Dorota Grucela

bsr.jpg